Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Kroki w nieznane. Tom 5
Kroki w nieznane. Tom 5 - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Kroki w nieznane. Tom 5

Электронная книга - «Kroki w nieznane. Tom 5». Краткое содержание книги:

Każdy autor antologii fantastyki naukowej staje wobec problemu określenia jej granic. Fakt, że dotychczas nie znaleziono zadowalającej definicji science-fiction świadczy o tym, że jest ona czymś żywym, rozwijającym się. Przyjmując bardzo szerokie rozumienie fantastyki naukowej włączamy czasem utwory z jej pogranicza, które wydały nam się warte zaprezentowania czytelnikom.
Są więc w naszym tomie tacy znani wszystkim miłośnikom fantastyki tytani, jak Ray Bradbury (ze swoją wersją duszy anielskiej więzionej w czerepie rubasznym), autor przeszło stu książek Isaac Asimov, Arthur C. Clarke, Clifford D. Simak i znacznie od nich młodszy Robert Sheckley. Udało nam się zdobyć opowiadanie Stanisława Lema, który — jak niedawno podliczono — jest najbardziej czytanym autorem SF na świecie. Jego twórczość, znana do niedawna głównie w Związku Radzieckim i europejskich krajach socjalistycznych, zaczyna być tłumaczona na Zachodzie, wywołując tam niemałą sensację.
Opowiadanie Roberta Silverberga, płodnego autora amerykańskiego, który był najpoważniejszym kontrkandydatem Asimova do ostatniej nagrody Hugo, pochodzi z cyklu o miastach przyszłości — mrowiskach.
Kurt Vonnegut jest specjalistą od zadawania trafiających w sedno pytań. Doczekał się on niezwykłego wyróżnienia: w roku ubiegłym prasa doniosła, że dyrekcja jednej ze szkół w Stanach Zjednoczonych nakazała spalenie jego książek. Czyżby chcieli zachęcić wszystkich uczniów do czytania Vonneguta?
B. J. Friedman, należący do czołowych autorów amerykańskich, nie był dotychczas wydawany w Polsce. Obok realistycznych powieści pisze opowiadania, w których obserwacja obyczajowa przeplata się z fantazją.
Victor Contoski jest znanym amerykańskim poetą i tłumaczem polskiej poezji. Yep i Dixon reprezentują najmłodsze pokolenie pisarzy.
Również wśród autorów radzieckich obok dobrze znanego czytelnikom Ilji Warszawskiego przedstawiamy dwóch autorów nowych: Wiaczesława Moroczkę i Michaiła Puchowa.
Jeśli chodzi o polskich autorów, Janusz A. Zajdel ma na swoim koncie dwa tomy opowiadań fantastycznych, Andrzej Czechowski wydał przed laty jeden tomik i pisuje niestety bardzo rzadko, Krzysztof W. Malinowski zaś debiutował w ubiegłorocznym wydaniu Kroków w nieznane.
Tak więc niniejszy zbiór opowiadań stanowi jakby przegląd nurtów i tendencji światowej i krajowej science — fiction od A (jak Asimov) do Z (jak Zajdel). Większość opowiadań tłumaczonych ukazuje się drukiem po raz pierwszy.
1 ... 68 69 70 71 72 73 74 75 76 ... 97
Перейти на страницу:

— Słuchaj — odezwał się nagle Pawłow. — Masz zdjęcie Wierszynina?

— Gdzieś mam. A po co…

— Dawaj — przerwał mu tamten.

Spojrzał raz jeszcze na reprodukcję skalnego fresku. „Jakże my mało wiemy o zwierzętach — pomyślał. — Nawet o tych, z którymi się na co dzień spotykamy. Co wiemy o ich zmysłach? Sibirin powiedział, że reisfeder nie ma mikroskopu. A jeśli mu mikroskop niepotrzebny? Jeśli może mikroorganizmy widzieć równie wyraźnie, jak my widzimy samych siebie?…”

— Masz tu Wierszynina — powiedział Sibirin. — A to jego nawigator. Sfotografowałem go kiedyś, przy okazji.

Pawłow przyjrzał się fotografiom. Słyszał za sobą przyspieszony oddech Sibirina, który spoglądał mu przez ramię. Tak, nie mogło być omyłki.

— Ta — ak… — odezwał się wreszcie po dłuższej chwili Sibirin. — Takie właśnie praktyczne wykorzystanie reisfederów miałem na myśli. Tylko… Rozumiem, że z góry on ma lepszy widok, że mógł ich stamtąd dojrzeć, podczas gdy dla nas byli niedostrzegalni, jeśli przycupnęli gdzieś za skałami. Ale dlaczego nie słyszeliśmy, jak lądowali?!

Pawłow nie odpowiedział od razu. „Tak już jesteśmy zbudowani — pomyślał. — Mimowolnie przypisujemy zwierzętom ludzkie motywy działania, nasze myśli, odczucia. I nie jest nas w stanie niczego nauczyć ani to, że węże reagują na zmiany temperatury o tysięczne ułamki stopnia, ani to, że ptaki orientują się według ziemskiego pola magnetycznego… Wszystko z pozycji antropomorfizmu. I jakże się często mylimy…”

— Idź przygotować orbilot — powiedział wreszcie. — A ja nadam radiogram do Bazy. Lecimy na Betona.

Spojrzał w górę. Na poszarzałym, przejrzystym niebie jaśniał ostry sierp satelity. Dla ludzkich oczu ta ogromna skalna pustynia była teraz tylko maleńkim, ostro rysującym się na niebie obłokiem.

Błyszczący jeszcze od świeżej smoły rysunek podobny był do czarno — białej fotografii, wykonanej w niezwykłej — jakby z lotu ptaka — perspektywie. Widać było na nim czterech ludzi. Stali tak, nieruchomi, na kamiennym usypisku, obok okaleczonego kosmolotu, i zadarłszy w górę głowy spoglądali w zenit.

…Reisfeder zostawił za sobą ostatni lepki punkt i odpełzł powoli do swojej kryjówki, pod najwyższy skalny nawis Galerii Obrazów. Teraz mógł już tylko czekać, cierpliwie czekać, aż dziwne latające zwierzęta, które tak starannie wyrysował, przybędą w gościnę do swych wizerunków…

Przełożył Krzysztof W. Malinowski

Isaac Asimov

OSTATNIE PYTANIE

The Last Question

Po raz pierwszy ostatnie pytanie padło — rzucone pół—żartem — dwudziestego pierwszego maja 2061 roku. Były to czasy, kiedy ludzkość zawładnęła już światłem. Pytanie owo narodziło się jako rezultat półdolarowego zakładu, zawartego nad butelką whisky. A stało się to tak…

Dwaj członkowie wiernej świty Multivaca — Alexander Adell i Bertram Lupov — wiedzieli najlepiej, jak tylko człowiek mógł wiedzieć, co kryje się za zimną, błyszczącą płytą gigantycznego komputera. A w każdym razie mieli jakieś mgliste pojęcie o ogólnym schemacie obwodów i przekaźników, które narosły w maszynie od owych zamierzchłych czasów, kiedy to pojedynczy człowiek mógł mieć zupełnie jasne pojęcie o całości…

Multivac był maszyną samoadaptacyjną i samokorygującą. Musiał być taki — bowiem żaden człowiek nie byłby w stanie nic w nim naprawić lub zmienić równie szybko i równie trafnie jak on sam. Tak więc Adell i Lupov służyli molochowi jedynie powierzchownie i z pozoru — choć najlepiej, jak tylko było na to stać człowieka. Karmili go danymi, adaptowali pytania, jakie mu stawiano i tłumaczyli odpowiedzi, jakich udzielał. Bez wątpienia więc zasługiwali oni — podobnie jak inni ze świty Multivaca — na swój udział w glorii komputera.

Na przestrzeni dziesiątków lat Multiyac pomagał w projektowaniu statków kosmicznych i obliczaniu trajektorii lotów, które umożliwiły ludziom osiągnięcie Księżyca, Marsa i Wenus. Później jednak ziemskie zapasy okazały się zbyt ubogie, by sprostać wymaganiom takich wypraw. Zbyt dużo trzeba było energii do tak długich lotów. Ziemianie eksploatowali wprawdzie swoje złoża węgla i uranu ze stale wzrastającą wydajnością, ale ani tego, ani tego nie było zbyt wiele.

Powoli jednak Multivac nauczył się dostatecznie dużo, by móc odpowiadać na coraz bardziej wnikliwe i sięgające istoty rzeczy pytania. I oto czternastego maja 2061 roku to, co było dotąd teorią, stało się faktem…

Ziemianie zawładnęli energią Słońca. Mogła ona być teraz magazynowana, przetwarzana i utylizowana wprost na skalę całej planety. Ziemia skończyła raz na zawsze ze spalaniem węgla, rozszczepianiem uranu i podłączyła się do małej stacji kosmicznej o średnicy jednej mili, obiegającej Ziemię w połowie odległości od Księżyca. Cały glob pracował teraz dzięki niewidzialnym promieniom energii solarnej.

Nawet tydzień okazał się okresem czasu zbyt krótkim, aby przyćmić glorię tego przedsięwzięcia. Toteż Adell i Lupov postanowili ostatecznie uciec od swych oficjalnych obowiązków i spotkać się w ciszy i spokoju tam, gdzie nikomu nie przyszłoby do głowy ich szukać: w bezludnych podziemnych halach, kryjących płyty potężnego, wpuszczonego w ziemię cielska Multivaca. Opuszczony przez wszystkich i bezczynny teraz komputer sortował dane z leniwym, pełnym zadowolenia klekotem. On również zasłużył sobie na odpoczynek i obaj ludzie zdawali sobie z tego sprawę. Zresztą w gruncie rzeczy nie było żadnego powodu, by go niepokoić.

Mieli ze sobą flaszkę whisky i ich jedynym pragnieniem w owej chwili był odpoczynek w swoim własnym towarzystwie.

— A jednak to zadziwiające, jak się nad tym lepiej zastanowić — odezwał się Adell. Jego szeroką twarz przecięły teraz bruzdy znużenia. Wolno mieszał swojego drinka szklanym pręcikiem, przyglądając się leniwie wirującym sześcianikom lodu. — Cała energia, jakiej kiedykolwiek by nam było potrzeba — za darmo! Energia wystarczająca do stopienia całej Ziemi w jedną wielką kroplę zanieczyszczonego ciekłego żelaza. I nadal by nam tej energii nie zabrakło. Wszelka energia, jakiej kiedykolwiek Ziemianom będzie trzeba — na zawsze… Na zawsze…

Lupov odchylił głowę i spojrzał przekornie na Adella. Robił tak zawsze, kiedy miał ochotę sprzeciwić się. I teraz również miał zamiar się sprzeciwić — po części zresztą dlatego, że to on musiał wcześniej przynieść kostki lodu i szklanki.

— Nie na zawsze — powiedział.

— O Chryste, no to prawie na zawsze! Dopóki nie skończy się Słońce…

— To nie jest zawsze!

— No więc dobra, nie na zawsze. Biliony, biliony lat. Może dwadzieścia bilionów? Satysfakcjonuje cię to?

Lupov przesunął palcami po przerzedzonych włosach — był to jakby gest uspokojenia i utwierdzania się w przekonaniu, że nadal coś tu jest nie tak. Potem dystyngowanie małymi łykami popijając swojego drinka powiedział:

— Dwadzieścia bilionów lat to nie jest zawsze.

— W porządku, ale dla naszych czasów wystarczy…

— Tak samo uważano w przypadku węgla czy uranu…

— No dobra, ale teraz możemy przecież podłączyć statek do stacji energosolarnej, po czym ten statek może gnać do Plutona i z powrotem milion razy bez kłopotania się kiedykolwiek o paliwo. Nie mógłbyś czegoś takiego dokonać za pomocą węgla czy uranu. Zapytaj Multivaca, jeśli mi nie wierzysz.

— Nie muszę pytać Multivaca — sam dobrze o tym wiem.

— Więc przestań podważać znaczenie tego, co dla nas zrobił — powiedział Adell czerwieniejąc. — Bo dobrze zrobił!

1 ... 68 69 70 71 72 73 74 75 76 ... 97
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)