Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Романы для взрослых » Pięćdziesiąt twarzy Greya
Pięćdziesiąt twarzy Greya - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pięćdziesiąt twarzy Greya

Электронная книга - «Pięćdziesiąt twarzy Greya». Краткое содержание книги:

Pierwszy tom trylogii, która rozpętała na świecie prawdziwe szaleństwo! Ta bezpruderyjna love story zabarwiona perwersją to podróż przez świat głęboko skrywanych kobiecych fantazji erotycznych.
Hipnotyczna, uzależniająca, iskrząca erotyką powieść!
Studentka literatury Anastasia Steele ma w zastępstwie koleżanki przeprowadzić wywiad dla gazety studenckiej z rekinem biznesu Christianem Greyem. Ku zaskoczeniu Any, zamożny, błyskotliwy i zabójczo przystojny mężczyzna od pierwszych sekund spotkania jednocześnie ją onieśmiela i fascynuje… do tego stopnia, że dziewczyna desperacko pragnie poznać go bliżej. Okazja nadarza się bardzo szybko – już nazajutrz Grey zjawia się w sklepie, w którym Ana dorywczo pracuje, i… proponuje jej kolejne spotkanie.
Młoda, niedoświadczona dziewczyna jest zszokowana erotyczną propozycją, którą składa jej ten ekscytujący mężczyzna. Opętany potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli, pragnie jej na własnych warunkach. Z lękiem, wahając się, Anastasia przystaje na jego perwersyjną umowę. Gdy rozpoczyna się śmiały, pełen namiętności romans, dziewczyna powoli odkrywa nie tylko sekrety Greya, lecz także drzemiące w niej samej mroczne instynkty…
„Pięćdziesiąt twarzy Greya” to powieść otwierająca trylogię, która w samych Stanach Zjednoczonych w ciągu trzech pierwszych miesięcy sprzedała się w nakładzie 15 milionów egzemplarzy! Seria od dłuższego czasu niepodzielnie panuje na prestiżowej liście bestsellerów e-bookowych magazynu „The New York Times” (zajmuje miejsca: pierwsze, drugie i trzecie)!
1 ... 67 68 69 70 71 72 73 74 75 ... 114
Перейти на страницу:

Dziwnie? Dlaczego?

– Wstydzisz się mnie? – Nic nie poradzę na to, że w moim głosie pobrzmiewa uraza.

– Oczywiście, że nie. – Przewraca oczami.

– No to czemu dziwnie?

– Bo jeszcze nigdy tego nie robiłem.

– Dlaczego tobie wolno przewracać oczami, a mnie nie?

Mruga powiekami.

– Nie zrobiłem tego świadomie.

– Ja najczęściej też nie robię tego świadomie – warczę. Christian patrzy na mnie. Brak mu słów. W drzwiach pojawia się Taylor.

– Jest już doktor Greene, proszę pana.

– Zaprowadź ją do pokoju panny Steele. Pokój panny Steele!

– Gotowa na antykoncepcję? – pyta. Wstaje i wyciąga do mnie rękę.

– Chyba nie pójdziesz tam razem ze mną? – pytam zaszokowana.

Śmieje się.

– Sporo bym zapłacił za to, żeby móc patrzeć, uwierz mi, Anastasio, ale nie sądzę, aby pani doktor się to spodobało.

Ujmuję jego dłoń, a on bierze mnie w ramiona i mocno całuje. Dłoń wsuwa w moje włosy i przyciąga mnie do siebie. Nasze czoła się stykają.

– Cieszę się, że tu jesteś – szepcze. – Nie mogę się doczekać, kiedy cię rozbiorę.

ROZDZIAŁ OSIEMNASTY

Doktor Green jest wysoka, jasnowłosa, szykowna, ubrana w ciemnoniebieski kostium. Przypomina mi kobiety, które pracują w biurze Christiana. Kolejna blondynka ze Stepford. Długie włosy związane ma w elegancki kok. Musi mieć niewiele ponad czterdzieści lat.

– Panie Grey. – Wita się z Christianem uściskiem ręki.

– Dziękuję, że przyszła pani tak szybko.

– Dziękuję, że wynagrodził mi pan mój czas, panie Grey. Panno Steele. – Uśmiecha się, ale jej oczy są chłodne i oceniające.

Podajemy sobie dłonie i wiem, że należy do kobiet, które nie tolerują głupoty. Tak jak Kate. Od razu ją lubię. Obdarza Christiana znaczącym spojrzeniem i po chwili dociera do niego jej sygnał.

– Zaczekam na dole – mamrocze i wychodzi z pokoju, który będzie moją sypialnią.

– A więc, panno Steele. Pan Grey płaci mi sporą sumę za wizytę u pani. Co mogę dla pani zrobić?

Po dokładnym badaniu i długiej rozmowie dr Green i ja decydujemy się na minipigułkę. Wypisuje mi opłaconą z góry receptę i instruuje, żebym jutro ją zrealizowała. Bardzo mi się podoba jej rzeczowe podejście – do znudzenia powtarza mi, że mam je brać codziennie, o tej samej porze. I jestem pewna, że umiera z ciekawości, jakie to relacje łączą mnie z panem Greyem. Nie zdradzam żadnych szczegółów. Mam wrażenie, że nie wyglądałaby na tak spokojną i opanowaną, gdyby zobaczyła Czerwony Pokój Bólu. Czerwienię się, kiedy przechodzimy obok jego zamkniętych drzwi i schodzimy na dół do galerii sztuki, która pełni funkcję salonu Christiana.

Czyta, siedząc na kanapie. Z głośników leci przejmująca aria, która wiruje wokół niego, otulając kokonem i wypełniając pokój słodką, smutną melodią. Przez chwilę wygląda pogodnie. Odwraca się i patrzy na nas, gdy wchodzimy, uśmiechając się do mnie ciepło.

– Skończyły panie? – pyta, jakby go to autentycznie interesowało. Kieruje pilota w stronę nowoczesnego białego pudełka poniżej kominka, w którym znajduje się iPod i niezwykła muzyka cichnie, ale pozostaje w tle. Wstaje i podchodzi do nas.

– Tak, panie Grey. Proszę się nią opiekować, to piękna, mądra młoda kobieta.

Christian jest zaskoczony, podobnie jak ja. Jak lekarz może powiedzieć coś tak nieodpowiedniego? Czyżby dawała mu niezbyt delikatne ostrzeżenie?

– Taki mam właśnie zamiar – speszony mówi pod nosem.

Patrząc na niego, zażenowana wzruszam ramionami.

– Prześlę panu rachunek – mówi lakonicznie doktor Green, ściskając jego dłoń. – Miłego dnia i powodzenia, Ano. – Uśmiecha się, mrużąc oczy, gdy się żegnamy.

Nie wiadomo skąd pojawia się Taylor i odprowadza lekarkę do windy. Jak on to robi? Gdzie się czai?

– Jak było? – pyta Christian.

– W porządku, dziękuję. Powiedziała, że muszę się powstrzymać od wszelkiej aktywności seksualnej przez cztery następne tygodnie.

Christian z przerażenia otwiera usta, a ja nie mogę dłużej zachować powagi i śmieję się do niego jak głupia.

– Mam cię!

Mruży oczy, a ja natychmiast przestaję się śmiać. Właściwie wygląda dość złowrogo. O cholera. Moja podświadomość truchleje, a cała krew odpływa mi z twarzy i wyobrażam sobie, jak znów przekłada mnie przez kolano.

– Mam cię! – mówi i uśmiecha się z satysfakcją. Chwyta mnie w talii i przyciąga do siebie. – Jesteś niepoprawna, panno Steele – mruczy i wpatruje mi się w oczy, zanurzając dłoń we włosach i trzymając pewnie w miejscu. Całuje mnie mocno, a ja wczepiam się w jego umięśnione ramiona, by utrzymać się na nogach.

– Chociaż bardzo chciałbym wziąć cię tutaj, teraz, musisz coś zjeść i ja również. Nie chcę, żebyś mi później zemdlała – mruczy przy moich ustach.

– Czy tylko dlatego mnie chcesz? Dla mojego ciała? – szepczę.

– I jeszcze dla twojego niewyparzonego języka – odpowiada cicho.

Znów całuje mnie namiętnie, a potem wypuszcza nagle z ramion, bierze za rękę i prowadzi do kuchni. Nogi się pode mną uginają. W jednej chwili żartujemy, a za moment… Wachluję swoją rozpaloną twarz. Jest chodzącym seksem, a ja muszę teraz odzyskać równowagę i coś zjeść. Aria nadal pobrzmiewa w tle.

– Co to za muzyka?

– Villa Lobos, aria z Bachianas brasileiras. Dobra, prawda?

– Tak – mamroczę, w pełni się z nim zgadzając.

Bar śniadaniowy nakryty jest dla dwojga. Christian wyjmuje z lodówki miskę.

– Sałatka cesarska z kurczakiem ci odpowiada?

Dzięki Bogu, nic ciężkiego.

– Tak, dziękuję.

Patrzę, jak z wdziękiem porusza się po kuchni. Z jednej strony tak swobodnie czuje się w swoim ciele, a z drugiej nie lubi być dotykany… Więc może gdzieś w głębi nie jest taki swobodny. Nikt nie jest samotną wyspą, rozmyślam, no może z wyjątkiem Christiana Greya.

– O czym myślisz? – pyta, wyrywając mnie z zadumy. Rumienię się.

– Przyglądałam się tylko, jak się poruszasz.

Rozbawiony unosi brwi.

– I? – pyta ostrożnie.

Czerwienię się jeszcze bardziej.

– Masz dużo wdzięku.

– Dziękuję, panno Steele – mruczy. Siada obok mnie z butelką wina w dłoni. – Chablis?

– Poproszę.

– Poczęstuj się sałatką – mówi łagodnym głosem. – Powiedz, na jaką metodę się zdecydowałaś?

W jednej chwili pytanie to wprawia mnie w zakłopotanie, gdy zdaję sobie sprawę, że mówi o wizycie doktor Green.

– Na minipigułkę.

Marszczy brwi.

– I będziesz pamiętać, żeby brać je regularnie, codziennie, o odpowiedniej porze?

Rany… pewnie, że będę. Skąd u niego taka orientacja w temacie? Czerwienię się na samą myśl, że wie o tym od jednej lub kilku z jego piętnastki.

– Nie wątpię, że mi przypomnisz – mówię oschle.

Zerka na mnie z protekcjonalnym rozbawieniem.

– Nastawię przypominacz – uśmiecha się z wyższością. – Jedz.

Sałatka cesarska okazuje się pyszna. O dziwo jestem wygłodniała i po raz pierwszy, od kiedy z nim jestem, kończę posiłek wcześniej niż on. Wino jest orzeźwiające, klarowne i owocowe.

– Apetyt dopisuje jak zawsze, panno Steele? – Śmieje się, patrząc na mój pusty talerz.

Zerkam na niego spod rzęs.

– Tak – szepczę.

Jego oddech staje się nierówny i kiedy patrzy na mnie, czuję, że atmosfera między nami powoli się zmienia, ewoluuje… elektryzuje. Jego spojrzenie zmienia się z mrocznego na uwodzicielskie, porywając mnie ze sobą. Wstaje, zmniejszając dystans między nami, i podnosi mnie ze stołka barowego w swe ramiona.

– Chcesz to zrobić – szepcze, patrząc na mnie intensywnie.

1 ... 67 68 69 70 71 72 73 74 75 ... 114
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)