Czas Miłości
- Автор: Маккалоу Колин
- Язык: польский
- Жанр: Историческая проза
Электронная книга - «Czas Miłości». Краткое содержание книги:
Losy bohaterów osadzone są w XIX-wiecznych realiach, głównie w Australii, bądź – jak kto woli – Nowej Południowej Walii.
Oprócz bardzo interesującej fabuły w powieści znajdujemy mnóstwo typowo historycznych i geograficznych faktów. Wobec czego lektura dostarcza nam wiedzę, którą moglibyśmy zdobyć jedynie studiując książki historyczne czy też oglądając programy geograficzne, na co nie każdy ma ochotę. Informacje te wplecione są w treść książki bardzo ładnie, nie są nudne, jak i nie wybijają czytelnika z głównego wątku. Jednak dają sporą wiedzę o zamierzchłym XIX wieku, o tym, jak dawniej ludzie żyli, podróżowali, zdobywali majątki, zawierali małżeństwa, po prostu jak to było dawniej, gdy nie było odrzutowców, telefonów, kanalizacji etc.
To stanowi jednak tło historii kilkorga bohaterów powieści. Główny bohater, Alexander Kinross, żeni się ze swoją, o prawie połowę młodszą od siebie, kuzynką. Odkrywa złotonośne złoże, które zapewnia mu ogromny majątek i sławę. Niestety, jego powodzenie w interesach nie idzie w parze z życiem rodzinnym.
Dalszych losów Alexandra i jego rodziny nie chcę zdradzać, gdyż tym lepiej się czyta, im mniej się wie, czego można się spodziewać. Niemniej jest to piękna opowieść o miłości, przyjaźni, stosunkach międzyludzkich i chyba przede wszystkim o godzeniu się z losem.
Serdecznie polecam.
Pobyt Lee w Kinross szybko dobiegł końca. Dni wypełnione wydarzeniami towarzyskimi minęły jak jedna chwila, nadeszła pora wsiadać na statek. Wcześniej jednak trzeba było wrócić na chwilę do Kinross – choćby tylko po to, żeby zdetonować ładunek dynamitu. W końcu Lee zdecydował się na dwa mniejsze wybuchy: najpierw postanowił powiedzieć o wszystkim matce, a potem poszukać okazji do spotkania z Elizabeth i poinformować ją osobno.
– Mamusiu, Alexander prosił, żeby przekazać ci od niego wiadomość – powiedział Lee, wciągając powietrze w płuca. – W lutym razem z Elizabeth, Nell i Anną masz popłynąć do Anglii.
– Lee!
– Wiem, że to szok, ale jeśli nie zdecydujesz się na tę wyprawę, Alexander będzie zły. Chce przed powrotem do domu pokazać wam Wielką Brytanię i Europę.
– Och, to cudowne! – Po chwili radość zniknęła z jej twarzy. – Ale co powie Elizabeth? Nasza przyjaźń legła w gruzach, Lee.
– Bzdura! To ja jestem solą w oku Elizabeth, nie ty, a mnie tam nie będzie. Będę w Cambridge, zbyt zajęty, by zabawiać całą menażerię Alexandra. Jeśli znajdziesz czas, będziesz mogła mnie odwiedzać.
– Czy Elizabeth już wie?
– Nie, właśnie jadę jej powiedzieć – oznajmił z lekką drwiną. – I jeśli zdołam – naprawić swoje błędy. Gdy zniknę jej z oczu, z pewnością będzie zachwycona tym pomysłem.
Poszedł na spotkanie w stroju roboczym, stanął w drzwiach ze zniszczonym kapeluszem w ręku i spytał panią Surtees, czy pani Kinross może porozmawiać z nim w ogrodzie. Gospodyni dziwnie mu się przyjrzała, ale kiwnęła głową i odeszła. Podszedł do rabatek z różami; każdy krzaczek był starannie przycięty.
– Róże w tym miejscu dobrze rosną… mają nieco chłodu – powiedział, gdy pojawiła się Elizabeth.
Miała nieufną minę.
– Tak. Wkrótce zakwitną. W Australii wiosna wcześnie się zaczyna.
– A zima jest bardzo krótka w porównaniu ze szkockim Kinross.
– Powiedziałabym raczej, że w ogóle nie ma tu zimy. Błąd – pomyślał zrozpaczony. Nie możemy tracić czasu na rozmowę o porach roku. Uśmiechnął się do niej, doskonale zdając sobie sprawę z efektu, jaki wywiera jego uśmiech na kobietach w każdym wieku. Tymczasem Elizabeth stała się jeszcze bardziej wyniosła. Boże, jak do niej dotrzeć?
– Jak się miewasz? – spytał.
– Bardzo dobrze. Ostatnio rzadko widywałam ciebie i Ruby.
– Przepraszam, że postąpiłem jak egoista i ukradłem ci matkę, ale potrzebowała pewnej odmiany.
– Śmiem twierdzić, że wszyscy potrzebujemy pewnej odmiany.
– Łącznie z tobą?
– Chyba tak.
Skoczył na głęboką wodę.
– W takim razie przynoszę dobre wieści. Prawdę mówiąc, mam wiadomość od Alexandra. Twój mąż chce, żebyś w lutym razem z Nell, Anną i moją matką przypłynęła do Anglii. Myślę, że to miła odmiana.
Tym razem płochliwe zwierzątko widoczne w jej oczach ogarnęła tak wielka panika, że Lee niemal widział, jak odbija się od jednej ściany klatki, potem od drugiej, uderza o nie, nie zwracając uwagi, jak bardzo się rani. Kiedy jednak zrobił krok do przodu, żeby podtrzymać chwiejącą się Elizabeth, cofnęła się, jakby chciał wyrządzić jej krzywdę.
– Nie, nie, nie, nie! – wołała cicho.
Zażenowany i zdezorientowany, patrzył na nią jak na kogoś obcego.
– Chodzi o mnie? – spytał. – Czy to ja tak cię przerażam, Elizabeth? Jeśli tak, nie masz się czego bać. Nie będzie mnie tam. Będę w Cambridge ze swoim… ze swoim rajskim ptakiem. Nigdy więcej cię nie zobaczę, przyrzekam! – wyłkał ze złamanym sercem.
Ukryła twarz w dłoniach, zza jej palców dobiegł głos:
– To nie ma nic wspólnego z tobą. Nic a nic! Powstrzymując łzy, zrobił krok w jej stronę i zatrzymał się.
– Jeśli nie chodzi o mnie, to co się dzieje, Elizabeth!?
– Nic się nie dzieje.
– Bzdura, musi być jakiś powód twojego zachowania! Powiedz mi, proszę.
– Jesteś chłopcem. Nie zrozumiesz! – Opuściła dłonie i spojrzała na niego pustymi oczami. – Nie jesteś w stanie zrozumieć. Powiedz po prostu Alexandrowi, że nie mogę przyjechać. Nigdzie nie pojadę!
– Usiądź, nim upadniesz.
Zdobył się na odwagę, o którą nawet siebie nie podejrzewał, ujął Elizabeth za ramiona i zmusił ją, by usiadła na trawie – och, wydawała się taka szczupła, taka krucha! Co ciekawe, wcale nie próbowała wyrwać się z jego uścisku, wręcz oparła się na nim. Dzięki temu poczuł jej delikatny zapach – jaśminu i gardenii. Opuścił ręce, kucnął, skrzyżował nogi i usiadł obok niej, ale nie za blisko.
– Wiem, że jestem tylko chłopcem. Wiem, że nic dla ciebie nie znaczę, ale jestem wystarczająco dorosły, by żywić męskie uczucia. Musisz mi powiedzieć, o co chodzi – jeśli mi powiesz, może zdołam pomóc tobie i sobie. Czy chodzi o dzieci? Trudy związane z zabraniem ich do Anglii, z przewiezieniem Anny? – Kiedy nie odpowiedziała, szybko ciągnął: – Obiecuję, że nie będziesz miała z tym żadnych problemów. Alexander chce, żeby razem z wami pojechało pięć sióstr Wong i Butterfly Wing. Zarezerwował dla was cały pokład na parowcu; będziecie podróżować w luksusowych warunkach. Kiedy dopłyniecie do Londynu, dostaniecie do dyspozycji wynajęty dom przy Park Lane, naprzeciwko bramy do parku. Są tam stajnie, padok, powozy i konie oraz służba od kamerdynera po pomoce kuchenne. Wspaniałe warunki!
Nadal się nie odzywała, jedynie patrzyła na niego jak na kogoś obcego, kto wcale nie jest obcy – jak to możliwe?
– W takim razie chodzi o moją matkę, tak? Chodzi o Ruby? Słowo daję, Alexander nie chce wprawiać cię w zażenowanie. Moja mama dla każdego, kogo spotkacie, będzie twoją najlepszą przyjaciółką, która podróżuje z tobą, żeby pomóc ci przy dzieciach. Alexander obiecał, że będzie chodzącą dyskrecją. Jeśli więc chodzi o moją matkę, nie masz się o co martwić.
Twarz Elizabeth się nie zmieniła, chociaż Lee jeszcze bardziej się nachylił, rozpaczliwie szukając sposobu, by namówić ją na wyjazd.
– Nie chcę jechać! – powiedziała w końcu przez zaciśnięte zęby, jakby czytała w jego myślach.
– To głupota. Wakacje dobrze ci zrobią, Elizabeth. Wyobraź sobie, ilu ludzi spotkasz! Królowa jest stara i zmęczona, ale książę Walii obraca się w kręgach towarzyskich, a Alexander dość dobrze go zna.
Elizabeth milczała.
– Odwiedzisz Lake District – kontynuował – Kornwalię i Dorset, a jeśli będziesz chciała, to nawet Szkocję i Kinross. Zobaczysz Paryż i Rzym, Sienę, Wenecję, Florencję, zamki w Hiszpanii i saraceńskie fortece na Bałkanach. Opłyniesz wyspy greckie, odwiedzisz Capri i Sorrento. Maltę. Egipt.
Wciąż siedziała bez słowa, przyglądając mu się w dziwny sposób.
– Jeśli nie chcesz tego zrobić dla Alexandra – powiedział Lee – w takim razie zrób to dla mojej matki. Proszę, Elizabeth, proszę!
– Och – westchnęła ze znużeniem w głosie. – Wiem, że muszę jechać. Po prostu jestem zaszokowana, to wszystko. Gdybym nie pojechała, jedynie pogorszyłabym sprawę. W końcu nie mogę uciec. Mam dwie córeczki. Jedna z nich poradziłaby sobie beze mnie, ale druga nie. Muszę spełnić prośbę Alexandra.
Czyżby między nią a Alexandrem było aż tak źle? Oczywiście, Alexander ma moją matkę, tymczasem Elizabeth nie ma nikogo – oprócz dzieci.