Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Крутые детективы » Najczarniejszy strach [Darkest Fear-pl]
Najczarniejszy strach [Darkest Fear-pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Najczarniejszy strach [Darkest Fear-pl]

Электронная книга - «Najczarniejszy strach [Darkest Fear-pl]». Краткое содержание книги:

Coben to współczesny mistrz thrillera, którego przyrównuje się zarowno do Agaty Christie, jak Roberta Ludluma. Precyzyjnie skonstruowana intryga, mistrzowsko stopniowane napięcie, fałszywe tropy prowadzące donikąd, pozornie niemożliwe do wyjaśnienia zagadki pojawiające się niemal na każdej stronie, zaskakujące zakończenie, którego nie domyśli się nawet najbardziej przenikliwy czytelnik, to podstawowe cechy jego pisarskiego stylu. Aż w ośmiu powieściach pojawia się ulubiony literacki bohater Cobena, Myron Bolitar, były pracownik FBI, agent sportowy i detektyw-amator w jednej osobie, który nieustannie wplątuje się w kryminalne kłopoty. Na Myrona jak grom spada wiadomość, że ma nieślubnego syna, którego istnienia nawet nie podejrzewał. Co więcej, Jeremy choruje na rzadką odmianę białaczki – by go uratować, konieczny jest przeszczep szpiku kostnego. Niestety, jedyny zarejestrowany dawca, niejaki Taylor, przepadł bez śladu. Myron ustala jego prawdziwe nazwisko – Lex. Ale Lex jest nieuchwytny, a podający się za niego człowiek przez telefon każe mu pożegnać się z chłopcem. Powtarza przy tym maniakalnie siej ziarno. Siej Ziarno to przydomek seryjnego porywacza i mordercy opisanego w serii artykułów przez Stana Gobbsa – dziennikarza, którego media i FBI oskarżyły o fabrykowanie informacji. Są na to niepodważalne dowody. Czy rzekomy zabójca i dawca to jedna i ta sama osoba…
1 ... 3 4 5 6 7 8 9 10 11 ... 62
Перейти на страницу:

– Że przyjdą kibicować zawodniczkom z młodych lat?

– A ty nie poszedłeś dwa lata temu na koncert Steely’ego Dana?

– To co innego.

Esperanza wzruszyła ramionami.

– I one, i ta kapela najlepsze lata mają za sobą. Żerują na twojej nostalgii, a nie na tym, co widzisz i słyszysz.

Miała rację. Cokolwiek straszną, ale jednak.

– A co z tobą? – spytał.

– Co ze mną?

– Nie pragną powrotu Małej Pocahontas?

– Owszem.

– Kusiło cię?

– Co? Powrót na ring?

– Tak.

– Pewnie. Kiedy studiowałam prawo, cały czas w pocie czoła ćwiczyłam, żeby znów wbić kształtny tyłek w zamszowe bikini i obściskiwać starzejące się nimfy przed rozentuzjazmowaną tłuszczą z przyczep samochodowych. – Urwała. – To mimo wszystko trochę lepsze niż być agentką sportową.

– Ha, ha!

Myron podszedł do biurka Wielkiej Cyndi. Leżała tam koperta z jego nazwiskiem, wypisanym pomarańczową odblaskową kredką.

– Napisała to kredką? – spytał.

– Cieniem do powiek.

– Aha.

– Powiesz mi, co się stało?

– Nic.

– Chrzanisz. Masz taką minę, jakbyś przed chwilą usłyszał o rozpadzie Wham.

– Nie zaczynaj. Czasem, późno w nocy, wciąż nachodzą mnie zmory z przeszłości.

Esperanza przyglądała mu się kilka chwil dłużej.

– W związku z twoją miłością ze studiów?

– Poniekąd.

– Chryste Panie!

– O co chodzi?

– Jakby ci to powiedzieć, żeby cię nie urazić? Jeżeli chodzi o kobiety, to jesteś ciemny jak tabaka w rogu. Dowodem A i B w sprawie są Jessica i Emily.

– Nawet jej nie znasz.

– Wystarczy mi to, co wiem. Myślałam, że nie chcesz z nią rozmawiać.

– Nie chciałem. Dopadła mnie u rodziców.

– Po prostu tam przyjechała?

– Tak.

– Czego chciała?

Potrząsnął głową. Nie był gotów, żeby o tym mówić.

– Są jakieś wiadomości? – spytał.

– Nie tyle, ile byśmy chcieli.

– Win jest na górze?

– Chyba już pojechał do domu. – Esperanza wzięła płaszcz. – Ja też się zbieram.

– Dobranoc.

– Gdyby zadzwonił Lamar…

– To cię zawiadomię.

Włożyła płaszcz, strząsając z kołnierza lśniącą falę czarnych włosów. Myron wszedł do gabinetu i odbył kilka rozmów, głównie poszukując nowych klientów. Nie poszło mu za dobrze.

Kilka miesięcy temu śmierć przyjaciółki tak go zdołowała, że – by użyć skomplikowanego żargonu psychiatrycznego – odbiło mu. Nie drastycznie, nie załamał się nerwowo ani nie trafił na leczenie do zakładu. Po prostu uciekł na odludną karaibską wyspę z Terese Collins, piękną dziennikarką telewizyjną, której nie znał. Nie powiedział nikomu – Winowi, Esperanzie, mamie, tacie – dokąd jedzie ani kiedy wróci.

Jak to ujął Win, odbiło mu, ale w dobrym stylu.

Zanim zmuszono go do powrotu, klienci jego firmy rozpierzchli się w mroku nocy jak pomoce kuchenne podczas nalotu policji imigracyjnej. Niedawno on i Esperanza znów zaczęli działać, próbując wyrwać z letargu i ożywić zdychającą agencję RepSport MB. Nie było to łatwe zadanie. Przeciwnikami Myrona, mocno utykającego chrześcijanina, było w tym biznesie tuzin wygłodniałych lwów.

Biuro RepSport MB mieściło się w świetnym punkcie, na rogu Park Avenue i Czterdziestej Szóstej Ulicy, w budynku firmy Lock-Horne, należącym do rodziny Wina, z którym Myron dzielił kiedyś pokój w akademiku, a obecnie mieszkanie. Stojący w samym centrum wysokościowiec zapewniał nieledwie oszałamiający widok na panoramę Manhattanu. Myron pasł nią chwilę wzrok, po czym spojrzał w dół na śpieszące garnitury. Widok zaganianych ludzkich mrówek zawsze go przygnębiał, a w głowie rozbrzmiewał refren piosenki Franka Zappy I to wszystko?

Obrócił się do Ściany Klientów, tej ze zdjęciami sportowców reprezentowanych przez RepSport MB, usianej nimi tak rzadko jak łysina włosami po nieudanym przeszczepie. Pragnął, żeby znów mu zależało, ale – choć nie było to w porządku wobec Esperanzy – nie wkładał w to serca. Chciał wrócić do biznesu, pokochać MB, znów poczuć głód sukcesu, lecz mimo że bardzo się starał wzniecić w sobie dawny ogień, ten nie chciał się rozpalić.

Mniej więcej godzinę potem zadzwoniła Emily.

– Doktor Singh jutro nie przyjmuje – oznajmiła. – Ale możesz ją złapać podczas porannego obchodu.

– Gdzie?

– W Szpitalu Dziecięcym. Jest częścią Ośrodka Medycznego Columbia Presbyterian na Sto Sześćdziesiątej Siódmej Zachodniej. Dziewiąte piętro, po stronie południowej.

– O której?

– Obchód zaczyna się o ósmej.

– Dobrze.

– Wszystko w porządku, Myron? – spytała Emily po chwili.

– Chcę zobaczyć Jeremy’ego.

Zamilkła na kilka sekund.

– Jak już powiedziałam, nie mogę ci tego zabronić. Ale prześpij się z tym, dobrze?

– Chcę go tylko zobaczyć – rzekł. – Nic nie powiem. Przynajmniej na razie.

– Możemy o tym porozmawiać jutro?

– Oczywiście.

Znów się zawahała.

– Masz dostęp do sieci, Myron?

– Tak.

– Mamy prywatny AI.

– Co?

– Adres internetowy. Robię zdjęcia aparatem cyfrowym i umieszczam je na stronie. Dla moich rodziców. W zeszłym roku przenieśli się do Miami. Zaglądają na nią co tydzień. Żeby obejrzeć zdjęcia wnuków. Jeżeli chcesz zobaczyć, jak wygląda Jeremy…

– Jaki to adres?

Wklepał adres do komputera. Przed połączeniem się z nim odłożył słuchawkę. Obrazy wyłaniały się powoli. Zabębnił palcami w biurko. Na górze pojawił się napis: CZEŚĆ, BABCIU I DZIADZIU. Pomyślał o rodzicach, ale odgonił tę myśl.

Były cztery zdjęcia Jeremy’ego i Sary. Przełknął ślinę. Przesunął strzałkę na fotografię chłopca i kliknął myszą, powiększając jego twarz. Starał się oddychać równo. Dłuższy czas wpatrywał się w niego, nie rejestrując żadnych szczegółów. W końcu zdjęcie się rozmazało, na twarz Jeremy’ego nałożyło się jego własne odbicie i obrazy się połączyły, tworząc optyczne echo nie wiadomo czego.

5

Zza drzwi dobiegły go okrzyki ekstazy.

Win – czyli Windsor Home Lockwood III – pozwalał mu chwilowo mieszkać w swoim apartamencie w Dakocie, na rogu Siedemdziesiątej Drugiej Zachodniej i Central Park West. Bogatą przeszłość tego charakterystycznego, szacownego nowojorskiego budynku całkowicie przyćmiła przed dwudziestoma laty śmierć Johna Lennona. Wchodząc do Dakoty, musiałeś przejść po miejscu, w którym Lennon wykrwawił się na śmierć. Przypominało to deptanie po cudzym grobie, lecz Myron w końcu się z tym oswoił.

Z zewnątrz piękna, mroczna Dakota przypomina nawiedzony dom na sterydach. Większość apartamentów, włącznie z mieszkaniem Wina, ma metraż większy niż niejedno księstwo europejskie. W zeszłym roku, po spędzeniu całego życia z mamą i tatą w podmiejskim domu, Myron wyprowadził się ze swojej piwnicy i zamieszkał z ukochaną Jessicą na jej poddaszu w SoHo. Był to ogromny postęp, pierwszy znak, że po blisko dziesięciu latach znajomości Jessica jest gotowa do – uff! – poważnego związku. Tak więc kochankowie złączyli dłonie i skoczyli na głęboką wodę wspólnego życia. Lecz jak to często bywa z takimi skokami, skończyło się na głośnym plusku.

Z mieszkania dobiegły nowe okrzyki ekstazy.

Myron przytknął ucho do drzwi. Okrzyki, owszem, ale i melodia. Uznał, że nie jest to spektakl na żywo. Przekręcił klucz i pchnął drzwi. Okrzyki dobiegały z pokoju telewizyjnego. Win nigdy w nim, hm, nie filmował. Myron westchnął i przekroczył portal.

Win, z blond lokami przedzielonymi z precyzją, z jaką starsze panie dzielą między siebie rachunek za lunch, i cerą koloru białej porcelany, z leciutkimi golfowymi rumieńcami na policzkach, ubrany w swój tradycyjny strój białego burżuja: spodnie khaki, koszula w kolorze tak kłującym w oczy, że dało się na nią patrzeć tylko przez dziurkę średnicy szpilki, i mokasyny włożone na bose stopy, siedział w nieosiągalnej dla zwykłego mężczyzny pozycji lotosu, z nogami zaplecionymi w precel. Jego palce wskazujące i kciuki tworzyły kółka, a dłonie spoczywały na kolanach. Japiszoński zen. Zderzenie starej Europy ze starożytnym Wschodem. Przyjemny zapach grubej forsy zmieszany z ciężkim zapachem azjatyckiego kadzidła.

1 ... 3 4 5 6 7 8 9 10 11 ... 62
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)