Pieśń przed bitwą [A Hymn Before Battle - pl]
- Автор: Ринго Джон
- Год: 2002
- Язык: польский
- Год: ISA
- ISBN: 83-88916-38-6
- Переводчик: Przemyslaw Bielinski
- Жанр: Боевая фантастика
Электронная книга - «Pieśń przed bitwą [A Hymn Before Battle - pl]». Краткое содержание книги:
Ziemia znalazła się na drodze zachłannych Posleenów. Pokojowe i przyjazne rasy galaktycznej Federacji proponują wsparcie zacofanym Ziemianom — ale nie za darmo.
Ludzkość musi teraz bronić trzech światów.
Kiedy ziemskie wojska spieszą do walki, a jednostki specjalne penetrują obce światy, ludzkość otrzymuje cenną lekcję: można obronić się przed wrogami, ale niech Bóg strzeże nas przed sojusznikami.
— Jezu, sir, to dla mnie jak grom z jasnego nieba!
Mike zmarszczył czoło tak, iż zdawało się, że twarz mu pęknie. Mięśnie jego szczęki to napinały się, to rozluźniały.
— Ja mam swoje życie, wiesz? Co z moją rodziną, moją żoną? Sharon strasznie się wścieknie!
— Sprawdziłem. Sharon była kiedyś oficerem marynarki. Ona też zostanie powołana.
Srebrnowłosy oficer odchylił się do tyłu i przez kłęby wonnego dymu obserwował reakcję swojego byłego, a pewnie i przyszłego podwładnego.
— Jezus Maria i wszyscy święci, Jack! — krzyknął Mike i uniósł ręce w geście frustracji. — A co z Michelle i Cally? Kto się nimi zajmie?
— Nad tym właśnie będzie się zastanawiał jeden z zespołów na konferencji — powiedział Horner i zaczekał, aż minie nieuniknione wzburzenie podwładnego.
— Czy mogą przydzielić Sharon i mnie do tej samej jednostki? — zapytał Mike.
Sięgnął po odrzuconą zapalniczkę i na nowo przypalił Ramarsa. Po raz pierwszy od trzech lat głęboko zaciągnął się dymem z cygara i pozwolił, żeby nikotyna częściowo uwolniła go od napięcia. Wypuścił z płuc gniewne kłęby dymu.
— Pewnie nie… Nie wiem. Jeszcze tego nie ustalono. Wszystko stoi teraz na głowie i właśnie dlatego zwołano to zebranie: żeby wszystko wyprostować.
Przez chwilę Horner rozglądał się dookoła, a potem wyciągnął kartkę papieru jako popielniczkę. Strząsnął na nią popiół i przesunął kartkę na środek stołu konferencyjnego.
— Co się dzieje? Wiem, nie możesz mi powiedzieć, prawda? Kontrwywiad słucha.
Mike patrzył przez chwilę na żarzący się koniec cygara i znowu się zaciągnął.
— Nie mogę i nie zamierzam grać w dwadzieścia pytań.
Generał Horner stuknął palcem w stół i przeszył byłego podwładnego piorunującym spojrzeniem.
— Oto cała sprawa — ciągnął, wydmuchując kolejne kłęby wonnej chmury.
Pomieszczenie szybko wypełniło się dymem z cygara.
— Konferencja potrwa trzy dni. Mogę cię zatrzymać jako przedstawiciela zespołu technicznego, za naprawdę śmieszne wynagrodzenie, na czas konferencji, może nawet na tydzień. Ale tylko jeśli już teraz zgodzisz się na awans na oficera. Poza tym będziemy później działać w ścisłej tajemnicy przez jakiś czas, może przez kilka miesięcy.
Wszelka komunikacja ze światem zewnętrznym będzie monitorowana i filtrowana.
— Chwileczkę, nic nie mówiłeś o żadnej cholernej pracy w tajemnicy! — rzucił Mike z kamienną twarzą.
— W tej kwestii nie ma żadnej dyskusji, więc nawet nie próbuj. To rozkaz prezydenta. Możesz też jechać do domu, a za kilka miesięcy dostaniesz rozkaz zameldowania się w Benning jako sierżant.
Jack odchylił się w fotelu i złagodził ton wypowiedzi.
— Ale jeżeli zostaniesz z nami już teraz, Sharon za tydzień dostanie czek z twoim wynagrodzeniem reprezentanta grupy technicznej — myślę, że uda mi się to wygospodarować z funduszów zespołu — a później dostaniesz wynagrodzenie i wszystkie uprawnienia starszego oficera, łącznie z opieką medyczną, nowym mieszkaniem i tak dalej.
Jack przechylił głowę i czekał na odpowiedź.
— Sir, ja już robię karierę…
Mike obracał w palcach cygaro i wpatrywał się w blat stołu konferencyjnego. Stwierdził, że nie może znieść wzroku Hornera.
— Mike, nie dobijaj mnie. Wyjaśnię ci to tak, jak pozwalają mi na to rozkazy: potrzebuję cię w moim zespole. — Znowu uderzył palcem w stół. — A żeby nie owijać zbytnio w bawełnę: twój kraj cię potrzebuje. Nie po to, żebyś pisał science fiction albo tworzył strony internetowe, ale żebyś uczestniczył w science fiction. Na nasz sposób.
— Uczestniczył…
I nagle dotarło do niego. Ten pisarz przed budynkiem specjalizował się w powieściach o flocie wojennej. Kosmicznej flocie wojennej, nie „mokrej” marynarce!
Mike przymknął powieki. Kiedy je podniósł, zobaczył parę niebieskich oczu, zimnych jak przestrzeń między gwiazdami.