Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury [The Amazing Maurice and his Educated Rodents - pl]
- Автор: Пратчетт Теренс Дэвид Джон
- Год: 2004
- Язык: польский
- Год: Pr
- ISBN: 83-7337-621-6
- Переводчик: Dorota Malinowska-Grupinska
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury [The Amazing Maurice and his Educated Rodents - pl]». Краткое содержание книги:
A zdaniem Maurycego najtrudniej jest określić różnicę między szczurem a człowiekiem.
Można też powiedzieć, że jest to opowieść o opowieściach. A zdaniem Malicii, kiedy samemu nie tworzy się opowieści, staje się tylko postacią w opowieści snutej przez kogoś innego.
A ta opowieść zaczyna się, przynajmniej jej część zaczyna się w powozie pocztowym jadącym przez góry z odległego miasta na równinie. W powozie siedzi chłopiec z fujarką w ręce. Pozornie nie ma tam nikogo więcej. Z kim więc rozmawia chłopiec?
Odszedł. Maurycy wyrwał się spod ramienia chłopca i miękko wylądował na bruku.
— Naprawdę, gdybym tylko był dobrym brzuchomówcą, zbilibyśmy fortunę — mruknął.
— Brzuchomówcą? — powtórzył z pytaniem w głosie chłopiec, patrząc, jak mężczyzna zawraca.
— Ty otwierasz i zamykasz usta, a ja mówię — wyjaśnił Maurycy. — Dlaczego mnie nie sprzedasz? Będę z powrotem za dziesięć minut! Słyszałem historię o facecie, który zarobił krocie, sprzedając gołębie pocztowe, a miał tylko jednego, który zawsze wracał do domu!
— Nie uważasz, że coś jest nie tak w mieście, gdzie ludzie płacą więcej niż dolara za bochenek chleba? — zapytał chłopiec. — A pół dolara za sam szczurzy ogon?
— Nie interesuje mnie to, dopóki mają pieniądze, żeby zapłacić tobie — odparł Maurycy. — Szczęśliwy traf, że tutaj już zaczęła się plaga szczurów, nie sądzisz? Szybko, poklep mnie po głowie, jakaś dziewczynka na nas patrzy.
Chłopiec podniósł wzrok. Dziewczynka rzeczywiście im się przyglądała. Ludzie szli w jedną i drugą stronę, przechodzili między chłopcem a dziewczynką, ale ona stała nieruchomo i po prostu wpatrywała się w niego. I w Maurycego. Miała włosy za czerwone, nos za długi, a spojrzenie tak samo przygważdżające do ściany jak Śliczna. Ubrana była w długą czarną sukienkę obszytą czarną koronką. Nie wróżyło to niczego dobrego.
Przeszła przez ulicę i stanęła naprzeciwko chłopca.
— Jesteś tu nowy, co? Szukasz pracy. Pewnie z poprzedniej cię wylali, już ja to czuję. Z pewnością zaspałeś i wszystko przez ciebie się zepsuło. Albo uciekłeś, bo twój pan zbił cię kijem — dodała, kiedy nowa myśl przyszła jej do głowy — na co pewnie zasłużyłeś, bo jesteś leniwy. I jeszcze na dodatek ukradłeś kota, bo wiesz, ile ludzie ci za niego tutaj zapłacą. I na pewno jesteś tak głodny, że ci odbija, bo gadasz do kota, a każdy wie, że koty nie potrafią mówić.
— Nie potrafią powiedzieć ani słowa — odparł Maurycy.
— I pewnie jesteś tajemniczym chłopcem, który… — zamilkła zdziwiona, ale w tym momencie Maurycy wygiął grzbiet w pałąk i powiedział „prpppt”, co w kocim języku oznacza „ciasteczko”. — Czy ten kot coś powiedział? — zapytała.
— Myślałem, że wszyscy wiedzą, że koty nie potrafią mówić.
— No ale może jesteś uczniem czarnoksiężnika. Tak, to by pasowało. Byłeś uczniem czarnoksiężnika, pozwoliłeś, żeby zielona mikstura w kociołku wygotowała się, i on zagroził, że cię zamieni w… w… w…
— W gerbila — podpowiedział Maurycy.
— W gerbila, więc ukradłeś zaczarowanego kota, którego tak nienawidziłeś, i… a co to jest gerbil? Czy ten kot powiedział „gerbil”?
— Nie patrz na mnie! — odparł chłopiec. — Ja po prostu sobie stoję.
— No dobrze, a potem dowiedziałeś się, że panuje tu straszliwy głód, więc przywiozłeś kota tutaj i chcesz go sprzedać. Tamten mężczyzna zapłaci ci nawet dziesięć dolarów, jeśli go przetrzymasz.
— Dziesięć dolarów to za dużo pieniędzy nawet za kota, który dobrze łapie szczury — rzekł chłopiec.
— Kto mówi o łapaniu szczurów? — zdziwiła się rudowłosa dziewczynka. — Tutaj wszyscy są głodni. A z kota można zrobić przynajmniej dwa posiłki!
— Co? Jecie tutaj koty? — Maurycy nastroszył ogon jak szczotkę.
Dziewczynka nachyliła się nad nim z morderczym uśmiechem na twarzy, takim samym jaki malował się zawsze na pyszczku Ślicznej, kiedy wygrała jakąś dyskusję. Pacnęła go palcem w nos.
— Mam cię! Wpadłeś w taką prostą pułapkę. Chodźcie obaj ze mną, bo jak nie, to zacznę wrzeszczeć. A jak ja wrzeszczę, to ludzie słuchają!
Rozdział 3
— Nigdy nie wchodź do Ciemnego Lasu, przyjacielu — powiedział szczur Szymon. — Tam jest strasznie.