Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Radio Darwina [Darwin's Radio - pl]
Radio Darwina [Darwin's Radio - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Radio Darwina [Darwin's Radio - pl]

Электронная книга - «Radio Darwina [Darwin's Radio - pl]». Краткое содержание книги:

Wyklęty paleontolog Mitch Rafelson odkrywa w Alpach w spoczywające od dziesiątków tysięcy lat w nieznanej jaskini ciała rodziny neandertalczyków. Biolog molekularna Kaye Lang uważa, że w DNA człowieka, niby śpiący rycerze z legend, skrywają się pradawne choroby, które miliony lat czekają tylko na wezwanie, aby móc znowu zarażać i zabijać.
I w bardzo niedalekiej przyszłości, budzą się demony, z naszego genomu wyłania wirus, którego nazwa przypomina imię indyjskiego boga śmierci, Śiwy. Ludzkości zagraża zagłada, gdyż wirus powoduje poronienia u wszystkich zarażonych kobiet. Władze podejmują radykalne środki, dochodzi do zamieszek, prześladowań kobiet. Nieliczni, w tym Lang i Rafelson, w zagrożeniu widzą nadzieję, w chorobie, bólu, przemocy dostrzegają bóle porodowe ludzkości, które poprzedzają ogromny skok ewolucyjny, przyjście na świat nowego człowieka. Prześladowani i potępiani, ścigają się z czasem, aby rozwiązać największą zagadkę w dziejach rodu ludzkiego i powstrzymać oszalały świat.
Arcydzieło wysoko naukowej fantastyki autorstwa zdobywcy nagrody Nebula, według wielu krytyków najlepsza książka SF w USA w roku 1999. Prawdziwy, przedstawiony z ogromnym rozmachem i wnikliwością obraz nauki i nas, ludzi, postawio-nych przed obliczem być może największego zagrożenia w jej dziejach.
1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 131
Перейти на страницу:

— Tylko tak mówią ankieterom — mruknęła Cross.

— Na pewno dzieje się tak w wielu przypadkach. RU-486 to wypróbowany i sprawdzony środek. Stał się trzymaną w domu ostatnią deską ratunku dla zdesperowanych.

— Nie jest zabezpieczeniem — rzucił niezadowolony Jackson.

— Wśród tych, które nie używały pigułki wczesnoporonnej, aż połowa wierzy, że rząd próbuje narzucić narodowi, może światu, hurtową aborcję — powiedziała Nilson. — Ktokolwiek wymyślił nazwę „Herod”, naprawdę dużo schrzanił.

— Augustine ją wybrał — wyjaśniła Cross.

— Marge, nadciąga wielka katastrofa społeczna: niewiedza zmieszana z seksem i martwymi niemowlętami. Skoro wielka liczba kobiet z SHEVĄ powstrzymuje się od seksu ze swymi partnerami i mimo to zachodzi w ciążę, to zdaniem naszych socjologów dojdzie do nasilenia przemocy domowej, jak też wielkiego wzrostu liczby przerwanych ciąż, w tym także zwykłych.

— Są inne możliwości — powiedziała Kaye. — Widziałam ich skutki.

— Mów — zachęciła Cross.

— Wypadki na Kaukazie w latach dziewięćdziesiątych. Masakry.

— Z nimi też się zapoznałam — powiedziała rzeczowo Nilson, przerzucając swe notatki. — Nawet teraz nie wiemy zbyt wiele. U miejscowej ludności występowała SHEVA…

— Sprawa jest znacznie bardziej złożona — przerwała jej Kaye załamującym się głosem — niż ktokolwiek z nas może sobie wyobrazić. Nie mamy do czynienia z charakterystyką choroby. Chodzi o przekazywanie poziome instrukcji genetycznych prowadzących do fazy przejściowej.

— Znowu? Nie rozumiem — powiedziała Nilson.

— SHEVA nie jest czynnikiem chorobotwórczym.

— Bzdura — rzucił zdumiony Jackson.

Marge kiwnęła mu ostrzegawczo ręką.

— Ciągle odgradzamy się murami od tego tematu. Dłużej już nie wytrzymam, Marge. Zespół Specjalny od samego początku odrzucał tę możliwość.

— Nie wiem, co jest odrzucane — powiedziała Cross. — Kaye, zreferuj pokrótce.

— Widzimy wirusa, choćby pochodzącego z naszego własnego genomu, i przyjmujemy, że wywołuje chorobę. Patrzymy na wszystko pod tym kątem.

— Kaye, nie spotkałem się nigdy z wirusem, który nie wywoływałby kłopotów — powiedział Jackson, patrząc spod ciężkich powiek. Jeśli próbował ją ostrzec, że stąpa po cienkim lodzie, to tym razem nadaremnie.

— Mamy przed oczyma prawdę, ale nie pasuje ona do naszych prymitywnych poglądów na sposoby, w jakie działa przyroda.

— Prymitywnych? — Spytał Jackson. — Powiedz to o ospie wietrznej.

— Gdyby spotkało nas to za trzydzieści lat — ciągnęła uparcie Kaye — może bylibyśmy przygotowani, ale teraz postępujemy jak nierozumne dzieci. Dzieci, które nigdy nie poznały prawdy o życiu.

— Co przegapiliśmy? — Pytała cierpliwie Cross.

Jackson bębnił palcami po stole.

— Już to omawialiśmy.

— Co? — Powtórzyła Cross.

— Nigdy na poważnie — odparła Kaye Jacksonowi.

— Co, jeśli łaska?

— Kaye chce nam powiedzieć, że SHEVA jest częścią przetasowania biologicznego. Transpozony skaczą sobie i wpływają na fenotyp. Wrze teraz u stażystów, którzy czytali artykuły Kaye.

— Co to znaczy?

— Pozwolę sobie na przewidywania — skrzywił się Jackson. — Jeśli dopuścimy na narodzin nowych dzieci, wszystkie będą wielkogłowymi nadludźmi. Cudownymi istotami o włosach blond, wysyłających promienie oczach i zdolnościach telepatycznych. Zabiją nas wszystkich i przejmą Ziemię.

Oszołomiona, bliska łez Kaye patrzyła na Jacksona. Uśmiechał się trochę przepraszająco, promieniejąc jednocześnie, bo uciął w zarodku wszelką dyskusję.

— To strata czasu — powiedział. — A nie mamy go wiele.

Nilson patrzyła na Kaye z niepewnym współczuciem. Marge podniosła głowę i wpatrywała się w sufit.

— Czy ktoś będzie łaskaw powiedzieć mi, w co wdepnęłam?

— W świeże gówno — szepnął Jackson pod nosem, poprawiając serwetkę.

Kelner przyniósł im jedzenie.

Nilson położyła dłoń na ręce Kaye.

— Wybacz nam, Kaye. Robert potrafi być bardzo przekonujący.

— Powstrzymuje mnie własna niepewność, a nie obronne grubiaństwo Roberta — powiedziała Kaye. — Marge, wpojono mi zasady współczesnej biologii. Zajmuję się ścisłym odczytywaniem danych. Oto mocne podwaliny współczesnej biologii, wzniesione starannie cegła po cegle… — Wyciągniętą ręką pokazała mur. — I oto nadciąga sztormowa fala zwana genetyką. Rysujemy plan hali fabrycznej żywej komórki. Odkrywamy, że przyroda jest nie tylko zaskakująca, ale i oszałamiająco nieortodoksyjna. Ma w nosie, co myślimy, jakie są nasze paradygmaty.

— Wszystko bardzo ładnie — stwierdził Jackson — ale nauka to organizacja naszej pracy i zapobieganie marnowaniu czasu.

— To dyskusja, Robercie — powiedziała Cross.

— Nie mogę przepraszać za coś, co w głębi duszy uważam za prawdę — upierała się Kaye. — Wolę stracić wszystko niż skłamać.

— Godne podziwu — powiedział Jackson. — „A jednak się kręci”, czyż nie tak, Kaye?

— Robercie, nie bądź dupkiem — rzuciła Nilson.

— Jestem przegłosowany, moje panie. — Jackson w złości odsunął krzesło. Położył serwetkę na talerzu, ale nie odchodził. Założył jedynie ręce i podniósł głowę, jakby zachęcając — lub wyzywając — Kaye, by mówiła dalej.

— Zachowujemy się jak dzieci, które nie wiedzą nawet, skąd biorą się dzieci — ciągnęła. — Jesteśmy świadkami odmiennego rodzaju ciąży. Nie jest nowy, zdarzał się już po wielekroć. To ewolucja, ale kierowana, krótkoterminowa, natychmiastowa, nieciągła, i nie mam pojęcia, jakie dzieci się narodzą. Nie będą jednak potworami i nie zjedzą swoich rodziców.

Jackson podniósł rękę jak uczeń w klasie.

— Jeśli pracuje nad nami ręka jakiegoś szybko działającego, mistrzowskiego rzemieślnika, jeśli naszą ewolucją kieruje teraz Bóg, to moim zdaniem pora wynająć jakiegoś kosmicznego prawnika. To najbardziej podstawowy błąd w sztuce. Dziecko C było jedną wielką fuszerką.

— Miało opryszczkę — powiedziała Kaye.

— Opryszczka tak nie działa — odparł Jackson. — Wiesz o tym równie dobrze jak ja.

— SHEVA wywołuje u płodów szczególną wrażliwość na zakażenia wirusowe. To błąd, błąd naturalny.

— Nie mamy na to żadnych dowodów. Dowody, pani Lang!

— CDC… — Zaczęła Kaye.

— Dziecko C było potworkiem Heroda drugiego stadium, z dodatkiem opryszczki jako przystawką — powiedział Jackson.

— Naprawdę, drogie panie, mam dosyć. Wszyscy jesteśmy zmęczeni. Sam jestem wykończony. — Wstał, skłonił się szybko i wyszedł z jadalni.

Marge grzebała widelcem w sałatce.

— Wygląda mi to na problem pojęciowy. Zwołam zebranie.

— Wysłuchamy twoich dowodów, szczegółowo. Poproszę też Roberta o sprowadzenie swoich ekspertów.

— Nie sądzę, abym znalazła wielu takich, którzy otwarcie mnie wesprą — powiedziała Kaye. — Na pewno nie teraz. Sytuacja jest bardzo napięta.

— Sprawa jest bardzo ważna ze względu na odbiór społeczny — dodała Nilson z naciskiem.

— Dlaczego? — Spytała Cross.

— Jeśli jakaś grupa, sekta czy organizacja uzna, że Kaye ma rację, będziemy się musieli z tym zmierzyć.

Kaye poczuła się nagle całkowicie odkryta, odsłonięta ze wszystkich stron.

1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 131
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)