Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Ostatni Patrol
Ostatni Patrol - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ostatni Patrol

Электронная книга - «Ostatni Patrol». Краткое содержание книги:

Młodzi Rosjanie, dwudziestokilkuletni Witold i jego dziewiętnastoletnia dziewczyna o imieniu Waleria kryją się przed nadspodziewanie palącym wrześniowym edynburskim słońcem w „Podziemiach Szkocji” – atrakcji turystycznej, stylizowanej na prawdziwe średniowieczne podziemia z „salami tortur”, labiryntem luster, „zamkiem wampirów” i „krwawą rzeką”. Witold i Lera podchodzą do tych rozrywek z przymrużeniem oka, uśmiechając się kpiąco na widok sztucznych pajęczyn, czerwonych żarówek i nazbyt teatralnego przewodnika. Dopiero gdy wsiadając do łódki, która ma ich zawieźć do „zamku wampirów” Lera zaczyna się niespodziewanie bać. Witold potęguje jej przerażenie – mówi, że ktoś gryzie go w szyję i wypija z niego krew. Lera bierze to za idiotyczny żart i wpada w złość, Witold jednak nie reaguje na jej docinki, opiera się o nią, nieruchomieje i milczy (czyżby spał?) aż do końca „podróży” w łódce. Tu już farsa przemienia się w dramat: okazuje się, że Witold nie żyje – na jego szyi widnieją dwie głębokie rany, z których powoli sączy się krew… Czyżby mówiąc o „gryzieniu i piciu krwi” Witold nie żartował i u wrót „zamku wampirów” wyssał z niego krew… prawdziwy wampir?
Nocny Patrol Edynburga nie ma co do tego wątpliwości i jego szef, stary przyjaciel Hesera, prosi moskiewski Nocny Patrol o pomoc. Heser wysyła do Szkocji Antona Gorodeckiego, który obecnie jest już… Wyższym magiem. Badając całą sprawę na miejscu, rozmawiając z edynburskimi Innymi, z nieszczęsną Walerią, odwiedzając „Podziemia Szkocji” Anton zyskuje pewność, że nie jest to banalne wampirze kłusownictwo, lecz coś znacznie poważniejszego… Już wkrótce podróżując między Moskwą, Uzbekistanem i Szkocją Anton odkrywa, że to spisek, spisek na niewiarygodną skalę – powołanie do życia nowej siły, mieniącej się Ostatnim Patrolem…
1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 77
Перейти на страницу:

Śmierć i zmartwychwstanie.

Niekończący się strumień Siły, umierający i odradzający się…

Zrozumiałem.

Wszystko zrozumiałem.

Ręce mi zadrżały, ścisnąłem mocniej poręcze fotela. Zauważyłem podejrzliwie spojrzenie Giennadija i powiedziałem:

– Boję się latać. Weź mi koniak, dobrze? Bądź człowiekiem, chociaż na chwilę!

Giennadij podniósł się i przywołał gestem stewardesę. Uroboros.

Początek i koniec. Śmierć i życie. Pierścień Siły opasują wszechświat.

Wszystko zrozumiałem. Jako pierwszy, pierwszy po Merłinie. Będę miał powód do dumy… jeśli tylko przeżyję.

– Coś wymyśliłeś – powiedział Edgar. Uniósł się, przechylił przez oparcie fotela i zajrzał mi w oczy: – Hej, Anton! Miałem rację, wymyśliłeś coś!

– Wymyśliłem – przyznałem. – Edgarze, chcę cię jeszcze raz zapytać… Jesteś pewien, że wyciąganie tych, którzy odeszli, jest bezpieczne? Wiesz, czym jest „cień władców”?

– Wiem. – Edgar sposępniał. – To magowie, którzy odeszli, wezwani z piątej warstwy, na której mogą jakiś czas istnieć. Wyrwani z rodzimego środowiska, napompowani Siłą, oszalali… Niszczący wszystko wokół siebie z niesłychanym okrucieństwem. Anton, nie porównuj wyciągania Innych przemocą z ich ożywieniem. Gdyby obudzili cię w nocy, stuknęli po głowie, oblali gównem i zaczęli ci się drzeć prosto do ucha, też by się wściekł i zaczął szaleć.

– Więc to ostateczna decyzja…

Nie mogłem tak od razu się złamać. Edgar nie zdoła przeczytać moich myśli – w końcu jestem Wyższym – ale zdoła wyczuć kłamstwo w intonacji, w wyrazie twarzy… Giennadij również.

– Edgarze, jakie mam gwarancje?

– Jakie znowu gwarancje? – zdumiał się Edgar.

– Gwarancje, że gdy wam wszystko wyjawię, nie wydasz polecenia eksplozji w Moskwie. I że zdejmiesz z mojej szyi Kota Schroedingera.

Edgar uśmiechnął się krzywo.

– Dużo chcesz.

– Dużo daję – odparłem tym samym tonem.

– Przysięga na Światło i Ciemność ci wystarczy?

– Edgar! – warknął Giennadij. – Wszystko ma swoje granice!

– Przysięgam na Światło i Ciemność oraz na równowagę między nimi – powiedział powoli Edgar, wyciągając rękę w prześwit między moim fotelem i siedzeniem Giennadija – że jeśli pomożesz nam zdobyć Wieniec Wszystkiego, zdejmę z ciebie Kota Schroedingera, nie wydam rozkazu wybuchu w Moskwie i pozwolę ci pojedynkować się z Giennadijem sam na sam. Jeśli zwyciężysz, nie będę więcej czynił wstrętów tobie i twojej rodzinie, jeśli tylko ja nie zostanę zaatakowany. Jeśli przegrasz, przysięgam nie czynić żadnych kroków wobec Świetlany i Nadii, jeśli tylko one same mnie nie zaatakują. Przysięgam.

Na jego dłoni pojawiła się kula, pół na pół, światło i ciemność. Kula wirowała powoli, światło przechodziło w mrok, mrok w światło.

– Jedno uściślenie – wtrąciłem. – Co konkretnie oznacza „jeśli pomogę zdobyć”? To znaczy kiedy?

– Gdy Wieniec Wszystkiego będzie już w naszych rękach.

– Nie zgadzam się. – Pokręciłem głową. – Mam poważne podstawy przypuszczać, że zdobywając Wieniec, wszyscy zginiecie. A zdjąć Kota może tylko ten, kto go umieścił. Nie uśmiecha mi się spędzenie reszty życia bez magii, z tym draństwem na szyi.

– Doprecyzowanie – rzekł Edgar, patrząc na wirującą na jego dłoni kulę z mroku i światła. – Wydam rozkaz powstrzymania akcji związanej z odpaleniem pocisku, gdy tylko uznamy twoje słowa za prawdę. Kota zdejmę, zanim wyruszymy zdobyć Wieniec. Ale będziesz obok nas, związany przysięgą nieprzeszkadzania. To maksimum tego, na co mogę pójść.

Teraz z kolei ja zacząłem udawać, że się zastanawiam. Czy jestem gotów zgodzić się na te warunki? Gdybym rzeczywiście chciał wyjawić im prawdę, to pewnie jeszcze bym się targował…

– Ostatnie uściślenie. – Uniosłem rękę. – Nie tylko zdejmiesz ze mnie Kota, ale także pozwolisz mi się odsunąć na bezpieczną odległość. Nie mam zamiaru stawać do walki wbrew sobie!

– Do walki? – powtórzył zaintrygowany Edgar. – Rozumiem, że nie masz tu na myśli walki z pracownikami Lermonta?

– Nie. – Uśmiechnąłem się. – Nawet bez nich będziecie mieli problemów wyżej uszu, wierz mi.

– Dobrze – zgodził się Edgar. – Pozwolę ci odejść na bezpieczną odległość, nim wyruszymy po Wieniec. Ale potem będziesz zobowiązany wrócić i stanąć do pojedynku z Giennadijem. On… bardzo mu na tym zależy.

– Zgadzam się – powiedziałem i wyciągnąłem rękę. – Przysięgam na Światło!

Na mojej dłoni na ułamek sekundy pojawiła się ognista kula. Kot na mojej szyi zjeżył się niezadowolony i od razu rozluźnił.

To była magia, ale nie moja, to pierwotna Siła sama decydowała, czy potwierdzić słowa maga, czy nie.

– Giennadij, potwierdzasz zobowiązania Edgara? – spytałem jeszcze.

– Tak – odparł ponuro Sauszkin.

Nie przysięgał na Ciemność, do wampirów pierwotna siła przychodzi rzadko. Ale wierzyłem mu, przecież dla niego najważniejszą rzeczą było odzyskanie syna i żony. Zemsta schodziła na dalszy plan…

Przypomniałem sobie, że otaczająca nas kula milczenia nie przeszkadza pasażerom w oglądaniu tej dziwnej iluminacji, i rozejrzałem się.

Ale wszystko było w porządku. Mężczyzna zajmujący miejsce za przejściem spał, jego sąsiad przy oknie wpatrywał się w ekran notebooka. Ci biznesmeni są naprawdę wspaniali…

– Nie da się przejść na siódmą warstwę Zmroku – oznajmiłem. – W żaden sposób. Może to zrobić jedynie zerowy mag… albo ten, który się ubezcieleśnił i odszedł w Zmrok.

Giennadij spiął się, a Edgar zapytał lodowatym tonem:

– I to jest twoja rada?

– Nie. – Pokręciłem głową. – W tej zagadce Merlin umieścił wszystkie wskazówki, to tylko wy uczepiliście się tej myśli o siódmej warstwie zmroku! Zresztą nie tylko wy… – dodałem samokrytycznie. – A przecież Merlin zostawił nie tylko instrukcję wydostania Wieńca, on mówił o problemie w ogóle! O możliwości spotkania się z tymi, którzy odeszli!

Edgar i Giennadij popatrzyli na siebie.

Tak, to powinno ich zaintrygować. I zaintrygowało!

– „Idź naprzód, jeśliś silny jak ja”! – zacytowałem. – O czym mowa? O drodze na siódmą warstwę, gdzie mieszkają ci, którzy odeszli. A jeśli nie jesteś zerowym magiem? To potrzebujesz artefaktu Merlina! A skąd go wziąć? Napis na szóstej warstwie głosi: „Lub zawróć, jeśliś jak ja mądry”! A co mamy na piątej warstwie?

– Strażnika. Golema w postaci dwugłowego węża. – Edgar zmrużył oczy.

– Głowa i ogon! Wszystko razem połączone! – oznajmiłem triumfalnie. – To nie jest zwykły strażnik, idioci! To jednocześnie ochrona artefaktu! Czytaliście w dzieciństwie bajki? Śmierć Kościeja jest w jajku, jajko w kaczce, a kaczka w kufrze… To ta sama zasada! Właśnie – dodałem w porywie natchnienia. – Nie zdziwiłbym się, gdybyście rozcięli golema na pół, a z niego wylazłby inny stwór! Albo wyfrunął… Pewnie będzie chciał salwować się ucieczką, więc przygotujcie się do schwytania latającego stwora!

– Tak życie i śmierć są nierozłączne… – powiedział w zadumie Edgar.

– Śmierć strażnika to zarazem nowe życie dla tych, którzy odeszli… – szepnął Giennadij. – Edgar, myślisz, że faktycznie?…

Edgar był pogrążony w rozmyślaniach. Chyba usiłował sobie coś przypomnieć.

– A właśnie, Wieniec jest pewnie aktywatorem golema – do – dałem. – Merlin lubił rozwiązania proste i eleganckie.

– Były dwa przypadki w historii, gdy golem-strażnik stanowił zarazem osłonę rzeczy ochranianej – odezwał się wreszcie Edgar. – I po raz pierwszy tej sztuczki użył właśnie jeden z uczniów Merlina…

1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 77
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)