Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Płomień serca [Heartfire - pl]
Płomień serca [Heartfire - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Płomień serca [Heartfire - pl]

Электронная книга - «Płomień serca [Heartfire - pl]». Краткое содержание книги:

Peggy jest Żagwią, potrafi spojrzeć w płomień jaśniejący w sercu każdego człowieka. Chroni Alvina Stwórcę od chwili narodzin, od dnia, kiedy Niszczyciel pierwszy raz spróbował go zabić. Jednak przeznaczenie pchnęło ich oboje na różne szlaki. Alvin ruszył na północ, gdzie jego zdolności uważane są za czarnoksięstwo, a korzystanie z nich karane jest śmiercią. Peggy pociągnęła na południe, gdyż zobaczyła w przyszłości straszliwą wojnę i zniszczenie. Tylko jedna ścieżka prowadzi przez chaos wojny, a misją Peggy jest przeprowadzeni…
1 ... 64 65 66 67 68 69 70 71 72 ... 80
Перейти на страницу:

— On żąda, by ten sąd zaprzeczył samej podstawie prawa o czarach! — krzyknął Quill. — Chce, by ten sąd zaprzeczył wyraźnej intencji parlamentu i zgromadzenia Massachusetts!

John zaśmiał się niemal w głos. Cooper okazał się wyjątkowo zuchwały. Chciał nie tylko, by oskarżenie odrzucono bez procesu. Żądał też od sędziego takich rozstrzygnięć, które praktycznie uniemożliwią w przyszłości jakikolwiek proces o czary. To znaczy, jeśli decyzja Johna zostanie uznana za ważny precedens.

A wszystko sprowadziło się do jednej myśli: on daje mi szansę dokonania w ostatnich latach życia czegoś wielkiego.

— Pański zarzut dotyczy bardzo poważnego nadużycia ze strony pana Quilla. Gdybym miał przyjąć ten wniosek, nie miałbym wyboru, musiałbym unieważnić licencję pana Quilla i oskarżyć go o krzywoprzysięstwo. To na początek.

— Działałem w zgodzie z najlepszymi tradycjami mojego zawodu! — zawołał Quill. — To oburzające!

— Mimo to — ciągnął John — zarzuty są tak poważnej natury, że czynią problematycznym cale postępowanie przeciwko panu Smithowi i pannie Purity. Mam bowiem przeczucie, że gdybym uznał którykolwiek z tych dwóch wniosków, następny dotyczyłby zastosowania literalnej wykładni praw o czarach.

— Istotnie, Wysoki Sądzie — przyznał Cooper.

— To ja wnioskuję o literalną wykładnię — zaprotestował Quill.

— Pan prosi o literalną wykładnię prawa zakazującego tortur — zauważył John. — Sądy od dawna zdawały sobie sprawę z faktu, że literalna wykładnia prawa o czarach wymaga dla uzyskania wyroku udowodnienia nie tylko korzystania z ukrytych mocy, ale też że owe moce biorą się z wpływu lub władzy szatana.

— To nie jest wymaganie, to warunek ich wystąpienia! — krzyknął Quill.

— Proszę na mnie nie krzyczeć, panie Quill. Sprawiedliwość może być ślepa, ale nie jest głucha.

— Proszę o wybaczenie.

— Niezależnie od wybuchów pańskiego temperamentu, panie Quill, od dawna ustalono, że literalna wykładnia tradycyjnego tekstu prawa o czarach prowadzi do wniosku, iż udział szatana nie jest rzeczą oczywistą i musi zostać udowodniony. Posiadanie niezwykłych umiejętności nie jest prima facie dowodem szatańskich wpływów, co wynika wprost z tradycji prawa kościelnego, które zawsze musi pozostawić miejsce na możliwość cudu, dokonanego dzięki wierze w Jezusa Chrystusa i interwencji niebios.

— Czyżby obrona wyznawała teorię, że ta para czarowników czyniła cuda dzięki mocy zesłanej im przez Chrystusa? — zapytał Quill takim tonem, jakby to był największy z możliwych absurdów.

Ale jego słowa zawisły w powietrzu bez odpowiedzi, bez protestu, wywierając efekt przeciwny do zamierzonego. John wiedział, że jedną z głównych tez, zapamiętanych dzisiaj w sali sądowej, będzie ta, że ludzie o mocy danej od Boga mogą zostać oskarżeni o czary, jeśli łowcy czarownic postawią na swoim.

Dobra robota, panie Cooper.

— Decyzją sądu wnioski wniesione przez obronę muszą zostać rozpatrzone, zanim proces będzie kontynuowany. Niech woźny zwolni przysięgłych i opróżni salę, aby dyskusja na temat dowodów, jaka się teraz zacznie, nie wpłynęła na końcowy werdykt. Posiedzenie wznowimy w południe. Radzę wszystkim zjeść wczesny obiad, zamierzam bowiem rozstrzygnąć te kwestie, zanim wieczorem nastąpi odroczenie.

Uderzenie młotkiem, i John poderwał się z fotela, by niemal tanecznym krokiem pobiec do szatni. Nigdy by nie przypuszczał, że ten paskudny procesik nagle stanie się tak istotny. Odrzucił oskarżenia w obu procesach o czary, którym przewodził. Ale w tamtych sprawach powodem były sprzeczności w zeznaniu świadka, więc nie powstał precedens. Cooper doprowadził do sytuacji o wiele groźniejszej — przyjęcie któregokolwiek z jego wniosków dowodowych może obalić same prawa o czarach, czyniąc je nieegzekwowalnymi. Wobec klimatu politycznego w Nowej Anglii niewielka była szansa, by prawodawca wprowadził je na nowo, przynajmniej bez potężnych zabezpieczeń, które usuną wszystkie te drobne sztuczki z arsenału łowców czarownic. To, co dzieje się w Anglii, może oczywiście przebiegać całkiem inaczej. Ale jeśli John znał swego syna Quincy'ego, zgromadzenie Massachusetts zadziała błyskawicznie i zanim jeszcze parlament przedyskutuje sprawę, prawo w Nowej Anglii zostanie już ustanowione. Parlament znajdzie się wówczas w nieprzyjemnej sytuacji, zmuszony odrzucić prawo kościelne wprowadzone w Nowej Anglii — miejscu, gdzie życie chrześcijan uważa się za najbardziej czyste. Istniała szansa, że wszystko to może się skończyć w tej sali, dzisiaj. Usiadł w krytym pluszem fotelu, niemal zapadając się w poduszki, gdyż mebel zaprojektowano dla potężniejszych mężczyzn. Przymknął oczy i uśmiechnął się. A jednak Bóg przeznaczył mu pewną rolę do odegrania w życiu.

* * *

Purity nie miała pojęcia, co planuje Verily Cooper. Wiedziała tylko, że Quill przeciw temu protestuje ze szczerym oburzeniem, a zatem jej musiało się podobać. Poza tym widziała wyraźnie, że Verily Cooper nie czuje wobec niej złości; Alvin także nie, choć przez nią przecież znalazł się w łańcuchach. Mimo to niełatwo jej przyszło usiąść obok tych ludzi, których oskarżyła. Gdyby wiedziała, składając doniesienie, do czego to doprowadzi… Spróbowała im wytłumaczyć.

Wiemy dobrze — przerwał jej Verily. — Proszę się nie martwić.

Gdzie jedzenie? — zainteresował się Alvin. — Nie mamy wiele czasu, a trzeba cos zjeść.

Nie wiem, czemu mi pan pomaga — powiedziała Purity.

Wcale nie pomaga — stwierdził Alvin. — On próbuje zmienić świat.

Alvin ma kłopoty z władzą — odparł Verily. — Nie lubi, kiedy ktoś inny dowodzi.

— Chcę, żeby ktoś inny zaczął dowodzić operacją sprowadzenia tutaj jakiegoś jedzenia. Ten stół zaczyna wyglądać coraz bardziej smakowicie.

Wtedy właśnie zbliżył się woźny. Zapytał, czy chcą jeść w celach, osobno, czy może w sali sądowej, na stole obrony. Wielki piknikowy kosz jedzenia przygotowało kilka dam z Cambridge, w tym jego żona.

— To wręcz niezwykła życzliwość — ucieszył się Verily. Woźny uśmiechnął się szeroko.

— Moja żona była wczoraj na łąkach. Uważa was za Galahada. Albo Percivala.

— Zechce jej pan podziękować ode mnie? Od nas wszystkich? Wkrótce stół był zastawiony chlebem, serem i owocami.

Alvin zabrał się do jedzenia jak podrostek. Purity o wiele trudniej przyszło wzbudzić w sobie apetyt, kiedy jednak poczuła w ustach smak sera i gruszek, odkryła, że jest bardzo głodna.

— Sama nie wiem — powiedziała — jak moglibyście mi kiedykolwiek wybaczyć.

— Ależ wybaczamy pani — zapewnił Alvin. — Nawet więcej niż wybaczamy. Obecny tutaj Verily ma wręcz obsesję na pani punkcie.

Verily uśmiechnął się tylko; iskierki błysnęły mu w oczach.

— Alvin czuje się trochę nieswojo — wyjaśnił. — Nie lubi więzień.

— Siedział pan już kiedyś w więzieniu? — zdziwiła się Purity.

— Został oczyszczony ze wszystkich zarzutów — wyjaśnił Verily. — Co dowodzi, że jestem sprytnym adwokatem.

1 ... 64 65 66 67 68 69 70 71 72 ... 80
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)