Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Czarnoksiężnicy Majipooru [Sorcerers of Majipoor - pl]
Czarnoksiężnicy Majipooru [Sorcerers of Majipoor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Czarnoksiężnicy Majipooru [Sorcerers of Majipoor - pl]

Электронная книга - «Czarnoksiężnicy Majipooru [Sorcerers of Majipoor - pl]». Краткое содержание книги:

Wieloletni władca Majipooru, który zapewnił swoim poddanym niebywały dobrobyt, spoczywa na łożu śmierci. Zanim jednak tron obejmie Lord Confalume, musi zostać wyznaczony również jego następca. Niemal pewnym kandydatem jest książę Prestimion, gdyż Korsibarowi, jako synowi Confalume’a, tradycja zakazuje dziedziczenia władzy po ojcu. Korsibar postanawia zburzyć panujący porządek, używając w tym celu magii. Wybucha krwawa wojna domowa.
1 ... 63 64 65 66 67 68 69 70 71 ... 132
Перейти на страницу:

— Farholcie, to igrzyska radości, a nie okazja do krwawej zemsty. Dziś na arenę nie popłynie krew. Byłoby to niestosowne.

— Panie, chcę tylko…

— Nie. Zabraniamy ci.

Trzęsący się z wściekłości Farholt obrócił się do siedzącego opodal Sanibaka-Thastimoona.

— Lordzie magu, błagam, porozmawiaj z nim. Odmawia mej prośbie. Czemu? Gialaurys jest moim wrogiem. Proszę o niego!

— Koronal przemówił — odparł spokojnie Su-Suheris. — Nie możesz zrobić tego, co zabronił ci zrobić.

— Dlaczego? Dlaczego? — Twarz Farholta poczerwieniała. Jąkał się i pluł. — Wreszcie mamy szansę na zawsze pozbyć się tej małpy. Chcę, by zginęła z mojej ręki. Panie, pozwól!

— Nie dopuszczę, by arenę splamiła krew. Nie dziś — powiedział Korsibar, ukazując gniew. — Siadaj, Farholcie.

Farholt, pomrukując coś pod nosem, powrócił na swoje miejsce.

— Dobrze zrobiłeś, panie — powiedział Sanibak-Thastimoon do Korsibara, kiedy zostali sami. — Nikt teraz nie chce walki między tymi dwoma. On jednak też ma rację, Gialaurys jest wrogiem i nie tylko jego wrogiem. Ten człowiek zagraża naszej sprawie.

— Zagraża? Jak to? Przecież wszystko układa się wspaniale.

— W tej chwili. Ale Gialaurys jest znacznie bardziej wojowniczy od swego pana. Aż gotuje się z wściekłości, jest też w stanie podniecać gniew Prestimiona, a pewnego dnia doprowadzić go nawet, kto wie, do rebelii? Pozwól, że ja się nim zajmę, panie.

— Co masz na myśli?

— Farholt słusznie stwierdził, że kluczem do rozwiązania problemu jest pojedynek. Możemy pozbyć się Gialaurysa tak, by wyglądało to najzupełniej niewinnie. Podczas walki zdarzają się wypadki wcale nie wyglądające na morderstwo.

— Powiedziałem przecież, że dziś nie będzie krwi na arenie!

— Nie rozlanej ręką Farholta, tu masz rację, panie. Gdyby Farholt zabił człowieka Prestimiona na oczach Prestimiona po tym, co zaszło między nimi w Labiryncie, byłoby to niczym otwarte wypowiedzenie wojny. Mam jednak człowieka, który może wykonać to zadanie tak, że wszystko będzie wyglądało na przypadek i nikt się w niczym nie zorientuje. — Su-Suheris wskazał siedzącego w grupie czarodziejów tuż przy barierce maga, Gebela Thibeka, człowieka z Zimroelu, wysokiego, mocno zbudowanego, o długich rękach i nogach, nie znanego jednak Korsibarowi z uprawiania jakichkolwiek sportów.

— On? — Koronal zmarszczył brwi. — Przecież to nie zawodnik, tylko jeden z twoich ludzi. Jedno uderzenie lancy Gialaurysa przerzuci go w pobliże Suvraelu!

— Nie brak mu zręczności, panie.

Korsibar zamyślił się, zapatrzony w czubki swych palców.

— Sądzisz, że to rozsądne, Sanibaku-Thastimoonie? — spytał w końcu.

— Panie, nie do końca zdajesz sobie sprawę, w jak delikatnej sytuacji się znajdujesz, a to między innymi Gialaurys sprawia, że jest tak delikatna. Pozwól mi go usunąć.

Tymczasem rozpoczął się pierwszy pojedynek turnieju. Korsibar wahał się, pozornie pochłonięty obserwowaniem Kovaca Derochy i Yegana z Morpin Niskiego, manewrujących na nerwowych wierzchowcach, by zdobyć pozycję do ataku, oraz Belditana z Gimkandałe i Alexiara ze Stoien, którzy powitali się zetknięciem włóczni.

— Rób, co uważasz za najwłaściwsze — powiedział w końcu.

Nieprzewidziana w pierwotnym rozkładzie pojedyncza walka miała odbyć się jako trzecia, po spotkaniu dwóch hrabiów Mavestoi z ojcem i synem z Sisivondal. Gialaurys, zaskoczony wyzwaniem rzuconym mu przez człowieka, którego przedtem nie widział na oczy, musiał przebrać się w odpowiedni strój. Wyzwanie przyjął bardzo chętnie i bez chwili wahania. Prestimionowi, który wyraził niepokój z powodu niezwykłości zdarzeń i szybkości, z jaką się rozwinęły, powiedział:

— Zbyt długo siedziałem i nic nie robiłem, przyjacielu. Pora pokazać wielbicielom Korsibara, że wiem, którym końcem włóczni się uderza.

Przebrał się, wybrał wierzchowca z królewskiej stajni, poszukał broni odpowiednio ciężkiej i dobrze wyważonej.

Tymczasem nadal toczyła się pierwsza walka. Kovac Derocha zwalił przeciwnika z siodła i stał teraz z boku, czekając na wynik spotkania Belditana z Alexiarem. Gdyby Belditan przegrał, walczyłby ze zwycięzcą, nie wyglądało jednak, by któryś z tych dwóch miał zdobyć zdecydowaną przewagę. Pięć razy już mknęli naprzeciw siebie, pięć razy zderzały się włócznie i pięć razy rozjeżdżali się, nadal w siodłach. Nie był to piękny pojedynek. Prestimion zniecierpliwiony wstał z miejsca i poszedł porozmawiać z kilkoma lordami, z którymi nie widział się od wyjazdu z Labiryntu, między innymi z Kambą i Fisiolem.

Svor, który pozostał na trybunach, zwrócił się do Septacha Melayna:

— Nie podoba mi się to wyzwanie.

— Mnie też. Kim właściwie jest ten Gebel Thibek? Nim rzucił Gialaurysowi wyzwanie, siedział wśród magów.

— Bo jest magiem, przyjacielu. Z otoczenia Sanibaka-Thastimoona. Znam go.

— A ja myślałem, że walki rycerskie odbywa się w gronie rycerzy.

— Może jest magiem ze szlachetnego rodu? — zasugerował Svor. — Jeśli tacy w ogóle się zdarzają. Ale nie jego przodkowie mnie martwią, tylko umiejętności.

— Nikt nie walczy z siodła lepiej od Gialaurysa.

— Nie twierdzę, że umie walczyć.

— Aha! Podejrzewasz więc zdradę?

W oczach Svora pojawił się chytry błysk.

— Jesteśmy tu w towarzystwie ludzi honoru, prawda? Tyle że zawsze opłaca się oczekiwać nieoczekiwanego.

Septach Melayn skinął głową, uśmiechnął się i wyprostował. W chwilę później powrócił Prestimion. Był teraz w lepszym nastroju.

— Roxivail i Thismet są na ustach wszystkich — oznajmił, zajmując miejsce. — Wszyscy plotkują o tym, jak pięknie wygląda Roxivail i jak ponurą twarz pokazuje dzisiaj światu jej córka.

— Lady Roxivail ma doskonałego maga — stwierdził Septach Melayn, puszczając oczko. — Taka uroda w jej wieku to z pewnością dzieło czarnoksięskich sztuczek, nie uważacie? Przecież ona ma co najmniej czterdzieści lat, pewnie nawet czterdzieści pięć.

— Słyszałem, że więcej — powiedział Svor. — Ale na tej swojej upalnej wyspie nie miała nic do roboty, całe dnie mogła kąpać się w wodzie piękności, nacierać błyszczącymi błotami piękności oraz, tu chyba masz rację, dniem i nocą wysłuchiwać gwarantujących piękność zaklęć. — Roześmiał się, niezbyt wesoło. — Wyobrażam sobie te sny, które będzie nam wysyłać jako Pani Wyspy. Ta twarz wkradająca się w śpiącą duszę, te oczy, ten uwodzicielski uśmiech…

— A teraz porównajcie ją z córką — wtrącił się do rozmowy Prestimion. — Jakim złym spojrzeniem patrzy, jak gniew wykrzywia i szpeci jej twarz! Patrzy i patrzy, jakby nie potrafiła wybaczyć matce urody. A może nie potrafi wybaczyć jej, że w ogóle przyjechała na Zamek? O czym oni myśleli, kiedy kradli koronę dla Korsibara? Nie przyszło im do głowy, że Roxivali zostanie Panią Wyspy, że będzie musiała opuścić pustelnię na Shambettirantil, pokazać się światu?

— A mnie się wydaje, że lady Thismet przygląda się przede wszystkim tobie, Prestimionie, a nie matce — zauważył Septach Melayn. — Widzisz, teraz właśnie spojrzała na ciebie, i to bynajmniej nie z miłością, prawda? Ta dziewczyna może ci sprawić kłopoty.

— Czyżby się bała, że teraz, w tej chwili, wyciągnę rękę i zdejmę koronę z głowy jej umiłowanego brata? — Prestimion zirytował się lekko. — Nie powiem, taki pomysł wpadł mi nawet do głowy, ale… patrzcie, wyjeżdża Gialaurys!

1 ... 63 64 65 66 67 68 69 70 71 ... 132
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)