Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Biała Gardenia». Краткое содержание книги:

Akcja Białej gardenii rozpoczyna się pod koniec II wojny światowej w wiosce na granicy chińsko-rosyjskiej. Książka opisuje historię matki i córki, rozdzielonych wojenną zawieruchą. W Harbinie, schronieniu dla rodzin, które uciekły z Rosji po upadku caratu, Alina Kozłowa musi podjąć rozdzierającą serce decyzję, dotyczącą życia lub śmierci swojego jedynego dziecka, córki Ani. Biała gardenia to książka o zderzeniu kultur różnych kontynentów. Jej bohaterów spotkamy zarówno w nocnych klubach Szanghaju, jak i w surowej Rosji radzieckiej lat sześćdziesiątych XX wieku, w najtrudniejszym okresie zimnej wojny, na samotnej wyspie Pacyfiku i w powojennej Australii. Matka i córka muszą się przygotować na wiele poświęceń, ale czy cena przetrwania nie jest zbyt wysoka? I, przede wszystkim, czy jeszcze się kiedyś odnajdą? Mnogość przygód przeplatanych licznymi faktami historycznymi owocuje znakomitą opowieścią o tęsknocie i wybaczaniu.
1 ... 62 63 64 65 66 67 68 69 70 ... 86
Перейти на страницу:

Dla potrzeb artykułu poprosiłam trzy australijskie projektantki o zaprojektowanie sukien Grace Kelly na ślub z księciem Rainierem z Monako. Judith zaprezentowała najpiękniejszą suknię, wąską, z organzy w kolorze kości słoniowej, z górą z tafty i kołnierzem z moltonu, jednak suknie pozostałych projektantek także zasłużyły na nazwę haute couture. Jedna była syrenią suknią o falistych szwach i dole w kształcie rybiego ogona, a drugą uszyto z obramowanego sobolami brokatu i opalizującego jedwabiu. Tę sukienkę dostarczyła Rosjanka, która przyjechała do Sydney z Paryża.

Miała na imię Alina, a kiedy zapisałam je z tyłu fotografii do artykułu, zaczęłam myśleć o matce.

Stalin zmarł w 1953 roku, ale Zachód i Związek Radziecki nadal toczyły ze sobą zimną wojnę, która skutecznie uniemożliwiała jakikolwiek przepływ informacji. Ojciec Witalija nie miał żadnych wiadomości od swojego brata, a ja napisałam do każdej możliwej organizacji: do Towarzystwa Rosyjsko – Australijskiego, ONZ, IRO i rozmaitych mniejszych stowarzyszeń humanitarnych. Żadne z nich jednak nie potrafiło mi pomóc. Wydawało się, że Związek Radziecki jest nieprzenikniony. Australia była bardzo odległa od wszystkiego, co przypominało mi matkę. Nie widziałam mamy w drzewach, nie kojarzyłam jej z morzem. Ciągle się obawiałam, że zapomnę szczegóły: kształt jej dłoni, kolor jej oczu, jej zapach. Nadal jednak pamiętałam. Nawet po tylu latach wciąż była pierwszą osobą, o której myślałam, budząc się rankiem, i ostatnią, którą sobie wyobrażałam przed zgaszeniem światła. Rozdzielono nas niemal jedenaście lat temu a jednak, gdzieś w sercu, święcie wierzyłam, że jeszcze się zobaczymy.

Wsunęłam artykuł i fotografie do koperty i zaczęłam przygotowywać ubrania do pracy. Kilka tygodni wcześniej złożyłam dwustronicowy materiał zatytułowany „Zbyt gorące na plażę”, przedstawiający nowe trendy wśród kostiumów kąpielowych, które docierały do Australii z Europy i Ameryki. Ponieważ tego typu stroje traktowaliśmy jak bieliznę, powiedziałam modelce, że może je sobie zatrzymać, ale stwierdziła, że już ma szufladę pełną kostiumów z innych planów zdjęciowych. Przyniosłam je zatem do domu do wyprania, później miały trafić do młodszych reporterek.

Otworzyłam szafę i przejrzałam słomianą torbę, do której, jak sądziłam, włożyłam bikini po wyschnięciu. Nie było ich tam.

Zdumiona, wpatrywałam się w pustą torbę. Zastanawiałam się, czy tak bardzo goniły mnie terminy, że już zabrałam kostiumy do biura i zwyczajnie wyleciało mi to z głowy. W tej samej chwili pani Gilchrist, dozorczyni budynku, zastukała do drzwi.

– Pani Aniu, telefon! – krzyknęła.

Wsunęłam sandały i pobiegłam do wspólnego telefonu na korytarzu.

– Cześć – wyszeptała Betty, kiedy podniosłam słuchawkę. – Mogłabyś po nas wpaść, złotko?

– Gdzie jesteście?

– Na komisariacie. Nie chcą nas puścić, dopóki ktoś po nas nie przyjedzie.

– Co się stało?

– Nic.

Usłyszałam, że Ruselina z kimś rozmawia, po chwili jakiś mężczyzna wybuchnął donośnym śmiechem.

– Betty, skoro nic się nie stało, co robicie na komisariacie?

Przez chwilę milczała, po czym oznajmiła:

– Aresztowano nas.

Byłam zbyt zdumiona, żeby cokolwiek powiedzieć. Ruselina coś krzyknęła, ale nie zrozumiałam.

– Aha, Ruselina prosi, żebyś przyniosła nam jakieś ubrania – dodała Betty.

Pobiegłam na komisariat, a w mojej głowie galopowały myśli. Co takiego zrobiły Betty i Ruselina? Jakiś czas temu Betty przeszła na emeryturę, a po sprzedaży domu w Potts Point kupiła cztero – pokojowe mieszkanie dla siebie i Ruseliny, a nad nim kawalerkę dla mnie. Witalij i Irina zamieszkali w domu w Tamarama na przedmieściu. Od przeprowadzki Betty i Ruselina zaczęły się nieco dziwnie zachowywać. Kiedyś skakały po skałkach przy przylądku, z nożami w zębach, i twierdziły, że zamierzają walczyć z rekinami na cześć Bei Miles, która przez wiele lat była miejscową wariatką.

Działo się to w czasie odpływu, morze było spokojne, więc nie groziło im utonięcie, ale widok miłych starszych pań pływających na niestrzeżonym obszarze mocno przeraził Irinę i mnie. Zmusiłyśmy Witalija, żeby za nimi skoczył i namówił je na powrót do brzegu.

– Nie martwcie się tak o nie – powiedział nam potem. – Obie sporo przeszły w życiu, ale musiały być silne i iść przed siebie. Teraz chcą sobie odpuścić, pozwolić na nieodpowiedzialność. Mają szczęście, że trafiły na siebie, tak samo jak wy.

Przed wyjściem na komisariat nie zadzwoniłam do Witalija i Iriny.

Irina była w czwartym miesiącu ciąży nie chciałam jej denerwować, jednak przez całą drogę bardzo się martwiłam. Dlaczego Betty i Ruselina nie pasjonowały się malarstwem ani grą w bingo, jak inne starsze panie? Tramwaj pomknął przed siebie, uniosłam wzrok. Kątem oka ujrzałam samotną staruszkę na parkowej ławce, rzucała kawałki chleba mewom. Jej widok zapadł mi w pamięć, zaczęłam się zastanawiać, czy za pięćdziesiąt lat i ja będę taką staruszką.

Kiedy zjawiłam się na komisariacie, zobaczyłam, że Betty i Ruselina siedzą w ręcznikach kąpielowych w poczekalni. Betty wydmuchiwała w powietrze kółka z dymu. Ruselina uśmiechnęła się na mój widok. Obok nich siedział, pogrążony w myślach, jakiś opalony starszy pan w białym podkoszulku i szortach. Naprzeciwko nich krępy mężczyzna w staroświeckim kostiumie kąpielowym z dekoltem i w szortach przyciskał paczkę lodu do szczęki. Przeczytałam słowo „inspektor” na wstążce wokół jego słomkowego kapelusza.

Dyżurny sierżant wstał zza biurka.

– Pani Kozłowa? – zapytał.

Zerknęłam na Betty i Ruselinę, które wyglądały jak ucieleśnienie niewinności.

– Co się stało? – zapytałam sierżanta, opadając na krzesło po drugiej stronie biurka.

– Proszę się nie martwić – wyszeptał. – Nic poważnego. Chodzi o to, że inspektor plażowy bardzo przejmuje się przyzwoitością.

– Przyzwoitością? – wykrzyknęłam.

Ruselina i Betty zachichotały.

Sierżant otworzył szufladę biurka i wyciągnął z niej rysunek przedstawiający mężczyznę i kobietę na plaży. Popchnął go ku mnie. Na sylwetkach namalowano rozmaite kreski i rozmiary.

Zakręciło mi się w głowie. Przyzwoitość? Co takiego zrobiły, na litość boską?

Sierżant wskazywał długopisem fragmenty obrazków.

– Nogawki spodenek kąpielowych, zdaniem inspektora, muszą mieć co najmniej osiem centymetrów długości, a kostiumy kobiet paski lub inne zabezpieczenie.

Nic nie rozumiejąc, potrząsnęłam głową. Ruselina i Betty miały eleganckie jednoczęściowe kostiumy. Kupiłam je w sklepie Davida Jonesa na zeszłą gwiazdkę.

– Kostiumy pani babć są zbyt skąpe – wyszeptał sierżant.

Betty i Ruselina znowu zachichotały. Nagle mnie oświeciło.

– O Boże! – wykrzyknęłam. – Tylko nie to! – Podeszłam do starszych pań. – No już, pokażcie się – zażądałam.

Ruselina i Betty rozwiązały szlafroki i podreptały dookoła recepcji, udając modelki na wybiegu. Betty włożyła wysoko wycięte figi od kompletu z sarongiem i stanik bez ramiączek. Kostium Ruseliny, wzorowany na smokingu, miał dekolt w kształcie serka. Były to kostiumy bikini z pokazu mody. Choć obie kobiety nieźle się prezentowały jak na swój wiek, nie były tak młode jak osoby, dla których zaprojektowano te stroje. Betty miała zbyt kościste biodra, a biust Ruseliny nie najlepiej wyglądał w wyciętym kostiumie, jednak obie maszerowały z gracją i pewnością siebie.

Wpatrywałam się w nie przez chwilę ogłupiałym wzrokiem, a następnie wybuchnęłam śmiechem.

– Nie mam nic przeciwko temu, żebyście nosiły te kostiumy – powiedziałam później, kiedy siedziałyśmy w miejscowym barze i popijałyśmy koktajle truskawkowe. – Dlaczego jednak nosicie je na plaży, gdzie jest ten przestrzegający przepisów inspektor?

– Ucieczka przed tym starym pierdzielem to dopiero był ubaw! – zaśmiała się Betty. Ruselina jej zawtórowała, a właściciel baru popatrzył na nas krzywo.

– Kim był ten drugi facet w komisariacie? – zapytałam. – Ten w szortach?

– Ach, ten – powiedziała Ruselina z błyskiem w oku. – Bob. Prawdziwy dżentelmen. Kiedy inspektor zaczął przeganiać nas z plaży, Bob się wtrącił i zakazał mu poniewierać damami.

– A potem rąbnął inspektora w szczękę – dodała Betty, sącząc koktajl.

Zerknęłam na różowe bańki w swoim napoju i doszłam do wniosku, że dwie starsze panie, które przez tak długi czas się mną opiekowały, zaczynają zamieniać się w moje dzieci.

– Co robisz dziś po południu, Aniu? – spytała Betty. – Jest sobota. Chcesz z nami iść do kina? Grają Na wschód od Edenu.

– Nie mogę. – Wzruszyłam ramionami. – Muszę skończyć artykuł o ślubnych sukniach do jutrzejszego wydania.

– Co z twoim własnym ślubem, Aniu? – Ruselina wysączyła ostatnią kropelkę lodowatego mleka. – Nigdy nie znajdziesz męża, jeśli będziesz tak ciężko pracowała.

Betty poklepała mnie po kolanie.

– Ruselino, zachowujesz się jak rosyjska babuszka – stwierdziła.

– Ania jest młoda. Nie ma pośpiechu. Zobacz, jak się rozwija w pracy. Kiedy będzie gotowa, wybierze sobie kogoś na jednym z tych wystawnych przyjęć, które wciąż odwiedza.

– Dwadzieścia trzy lata to wcale nie tak mało na zamążpójście – mruknęła Ruselina. – Jest młoda w porównaniu z nami. Ja wyszłam za mąż w wieku dziewiętnastu lat i wtedy uważano, że to dosyć późno.

Pożegnałam się z Betty i Ruseliną, poszłam do siebie na górę i położyłam się na łóżku, które zajmowało większą część mojej niewielkiej kawalerki. Jedną ze ścian tworzyły niemal w całości okna, miałam widok na morze, kącik z roślinami oraz wygodny fotel i biurko, przy którym pisałam albo rozmyślałam. Było to moje schronienie, dobrze się czułam z dala od ludzi. „Nigdy nie znajdziesz męża, jeśli będziesz tak ciężko pracowała”, powiedziała Ruselina.

1 ... 62 63 64 65 66 67 68 69 70 ... 86
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)