Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Świat finansjery [Making Money - pl]
Świat finansjery [Making Money - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Świat finansjery [Making Money - pl]

Электронная книга - «Świat finansjery [Making Money - pl]». Краткое содержание книги:

Była to propozycja nie do odrzucenia... Kto by nie chciał zarządzać Królewską Mennicą w Ankh-Morpork i sąsiadującym z nią bankiem? To posada na całe życie. Ale były oszust, Most von Lipwig, odkrywa, że niekoniecznie znaczy to: na długo.
Główny kasjer jest prawie na pewno wampirem. W piwnicy kryje się coś bezimiennego (a i sama piwnica jest raczej bezimienna). Okazuje się też, że Królewska Mennica przynosi straty. Trzystuletni mag zaczepia jego dziewczynę, a jemu samemu grozi ujawnienie mrocznej przeszłości, choć Gildia Skrytobójców może załatwić go wcześniej. Prawdę mówiąc, bardzo wielu ludzi chciałoby widzieć go martwym. Aha... I codziennie musi wyprowadzać prezesa na spacer. Gdzie nie spojrzy, pojawiają się nowi wrogowie.
Czy znajdzie swoje miejsce w tym nowym ŚWIECIE FINASJERY?
1 ... 62 63 64 65 66 67 68 69 70 ... 90
Перейти на страницу:

Barania czaszka nie poprawiała Moistowi nastroju. Peggy ustawiła ją na samym środku i otoczyła kwiatami, ale te modne ciemne okulary działały mu na nerwy.

— Czy golemy mają dobry słuch? — zapytał.

— Doskonały — odparła Adora Belle. — Ale się nie martw. Obmyśliłam plan.

— Świetnie.

— Nie, poważnie. Jutro z nią wyjdę.

— A nie możesz zwyczajnie… — Moist zawahał się, po czym dokończył bezgłośnie, samymi wargami: — …zmienić słów w jej głowie?

— Jest wolnym golemem! — oburzyła się Adora Belle. — Tobie by się to spodobało?

Moist przypomniał sobie Owlswicka i rzepę.

— Nie bardzo — przyznał.

— U wolnych golemów należy zmieniać umysły metodą perswazji. Sądzę, że mi się uda.

— Czy twoje złote golemy nie powinny dotrzeć tu jutro?

— Mam nadzieję.

— Czeka nas pracowity dzień. Ja wypuszczę papierowe pieniądze, a ty przepuścisz złoto ulicami.

— Nie mogliśmy ich zostawić pod ziemią. Zresztą wcale nie muszą być ze złota. Rano pójdę jeszcze spotkać się z Fleadem.

— My pójdziemy się z nim spotkać. Razem.

Poklepała Moista po ręku.

— Mniejsza z tym. Istnieją rzeczy gorsze od złotych golemów.

— Nie bardzo mogę je sobie wyobrazić — odparł Moist. Tej frazy miał potem żałować. — Chciałbym, żeby ludzie przestali myśleć o złocie…

Urwał, wpatrzony w barana, który przyglądał mu się obojętnie i enigmatycznie. Z jakiegoś powodu sprawiał wrażenie, jakby powinien jeszcze mieć saksofon i mały czarny beret.

— Na pewno sprawdzali w skarbcu — powiedział głośno Moist.

— Kto sprawdzał? — zdziwiła się Adora Belle.

— Tam właśnie by poszedł. Jedyne, na czym można polegać, prawda? Podstawa wszystkiego, co wartościowe.

— Kto by poszedł?

— Pan Bent jest w skarbcu ze złotem — stwierdził Moist i poderwał się tak gwałtownie, że przewrócił krzesło. — Ma przecież wszystkie klucze!

— Słucham? To ten człowiek, który zaczął wariować, bo się pomylił w liczeniu?

— Ten sam. On ma Przeszłość.

— Jedną z takich przez duże P?

— Właśnie taką. Chodź, zejdziemy tam na dół.

— Myślałam, że spędzimy razem romantyczny wieczór.

— Spędzimy. Jak tylko go wyciągniemy!

* * *

Jedynym dźwiękiem w komorze było stuk-stuk-stukanie stopy Adory Belle o posadzkę. Naprawdę irytował Moista, krążącego tam i z powrotem przed skarbcem złota, przy blasku świec w srebrnych lichtarzach, niedawno zdobiących nakryty stół.

— Mam tylko nadzieję, że Aimsbury nie pozwoli wywarowi ostygnąć — stwierdziła Adora Belle. Stuk-stuk, stuk-stuk.

— Słuchaj — rzekł Moist. — Po pierwsze, żeby otworzyć taki sejf, trzeba być jakimś Szpicbródką, a po drugie, te małe wytrychy nie nadają się do takich zamków.

— No to może poszukamy pana Szpicbródki? On pewnie ma odpowiednie.

Stuk-stuk, stuk-stuk.

— To na nic, bo po trzecie, prawdopodobnie nie istnieje taka osoba, a po czwarte, skarbiec jest zamknięty od wewnątrz i podejrzewam, że klucz został w zamku. Dlatego właśnie żaden z tych nie pasuje. — Pomachał kółkiem z kluczami. — Po piąte, usiłuję przekręcić klucz od tej strony szczypcami. To stara sztuczka, która, okazuje się, nie działa.

— Dobrze. Czyli możemy już wracać do stołu?

Stuk-stuk, stuk-stuk.

Moist raz jeszcze zajrzał przez mały wizjer w drzwiach. Z drugiej strony zasłonięto go ciężką płytą, ale dostrzegał błysk światła wokół brzegów. W środku była zapalona lampa. Natomiast nie było, o ile wiedział, żadnej wentylacji. Wyglądało na to, że skarbiec projektowano z myślą o wstrzymywaniu oddechu. Stanowił sztuczną grotę, zbudowaną, by skrywała coś, czego nie powinno się stamtąd wynosić. Złoto się nie dusi.

— Nie sądzę, żeby istniała taka możliwość — odparł. — Bo po szóste, jemu tam kończy się powietrze. Może nawet już nie żyje!

— Skoro nie żyje, możemy go zostawić do jutra? Strasznie tu zimno.

Stuk-stuk, stuk-stuk.

Moist spojrzał na strop. Zbudowany był ze starych dębowych belek spinanych żelaznymi taśmami. Wiedział, jaki może być stary dąb — jak stal, tylko gorszy. Tępi topory, a młoty odbija prosto w twarze pracujących.

— Może strażnicy by pomogli? — zaproponowała Adora Belle.

— Wątpię. Zresztą nie chciałbym im podsuwać pomysłu, że mogą spędzić noc, włamując się do skarbca.

— Ale to głównie Straż Miejska, prawda?

— I co? Kiedy człowiek wieje w stronę horyzontu, niosąc tyle złota, ile potrafi udźwignąć, nie przejmuje się specjalnie poprzednią pracą. Jestem przestępcą, możesz mi wierzyć.

Przeszedł do schodów, odliczając pod nosem.

— A teraz co robisz?

— Próbuję wyliczyć, jaka część banku jest bezpośrednio nad złotem — wyjaśnił Moist. — Ale wiesz co? Chyba już wiem. Skarbiec leży wprost pod jego biurkiem.

* * *

Płomyk w lampie jarzył się słabo, a gęsty dym wirował i opadał na worki, na których leżał zwinięty w kłębek pan Bent.

Z góry dobiegł jakiś dźwięk, jakieś głosy stłumione przez antyczny strop.

— Nie ruszę tego — powiedział jeden z nich. — Gladys, twoja kolej.

— Czy To Zachowanie Odpowiednie Dla Dobrze Wychowanej Panny? — zadudnił drugi głos.

— Oczywiście. Kwalifikuje się jako odsuwanie mebli — odparł głos, wyraźnie należący do kobiety.

— Bardzo Dobrze. Podniosę Je I Odkurzę Pod Spodem.

Przeraźliwie zgrzytnęło drewno przesuwane po drewnie i chmurka kurzu opadła na stosy sztabek.

— Istotnie Bardzo Zakurzone. Pójdę Po Miotłę.

— Prawdę mówiąc, Gladys, chciałbym, żebyś podniosła teraz podłogę — rzekł pierwszy głos.

— Pod Nią Też Może Być Kurz?

— Jestem tego pewny.

— Bardzo Dobrze.

Coś trzasnęło głucho kilka razy, aż zatrzeszczały stare belki. Po czym znów zadudniły słowa:

— W „Księdze Prowadzenia Gospodarstwa” Lady Waggon Nie Pisze O Odkurzaniu Pod Podłogą.

— Gladys, tam może umierać człowiek!

— Rozumiem. To By Było Nieporządne. — Belki zadygotały od ciosu. — Lady Waggon Pisze, Że Wszelkie Ciała Znalezione Podczas Week-Endowego Bankietu Powinny Być Usunięte Dyskretnie, By Uniknąć Skandalu.

Jeszcze trzy uderzenia i belka się rozpadła.

— Lady Waggon Twierdzi, Że Strażnicy Są Źle Wychowani I Nie Wycierają Swoich Brudnych Butów.

Pękła kolejna belka. Półmrok przebiła smuga światła. Wsunęła się dłoń wielkości łopaty, chwyciła żelazną obręcz, zerwała ją… Moist zajrzał w mrok. Dym unosił się z otworu.

— Jest na dole! Na bogów, ależ tu cuchnie!

Adora Belle pochyliła się nad jego ramieniem.

— Żyje?

— Mam nadzieję.

Moist przecisnął się między belkami i zeskoczył na skrzynki ze sztabkami.

— Wyczuwam puls! — zawołał po chwili. — I rzeczywiście, w zamku jest klucz. Możesz zejść tu po schodach i mi pomóc?

— Eee… Mamy gości — odpowiedziała Adora Belle.

W otworze pojawiły się kontury dwóch głów w hełmach. Niech to demony! Zatrudnianie strażników poza służbą to świetny pomysł, tylko że oni wszędzie zabierają ze sobą odznaki. I wyciągają pochopne wnioski jedynie dlatego, że znajdują człowieka stojącego w rozbitym skarbcu po godzinach pracy. Słowa „Mogę wszystko wytłumaczyć” stanęły już gotowe do wypowiedzenia, ale je zdusił. To był przecież jego bank.

1 ... 62 63 64 65 66 67 68 69 70 ... 90
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)