Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Chromosom 6
Chromosom 6 - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Chromosom 6

Электронная книга - «Chromosom 6». Краткое содержание книги:

Z kostnicy znikaja zwłoki Carla Franconiego, znanej postaci świata przestępczego. Kilka dni później trafiają one, mocno okaleczone, na stół autopsyjny Jacka Stapletona. Poszukiwania odpowiedzi na nasuwajace się pytania prowadzą aż do Gwinei Równikowej…
1 ... 60 61 62 63 64 65 66 67 68 ... 115
Перейти на страницу:

– To szaleństwo – odparł Jack. Opowiedział Bartowi o odkryciu Teda potwierdzającym transplantację.

– Nie wiem, co powiedzieć – skomentował nowinę Bart. – Jeżeli ktoś nie przeszedł takiej operacji w Ameryce Północnej ani w Europie, gdzie jeszcze mógłby to zrobić?

Bart wzruszył ramionami.

– Jest jeszcze kilka możliwości. Australia, Republika Południowej Afryki, ale rozmawiałem o tym z moim znajomym z UNOS i uważam, że to mało prawdopodobne rozwiązanie.

– Nie żartujesz? – To nie była odpowiedź, którą Jack chciał usłyszeć.

– To prawdziwa tajemnica – stwierdził Bart.

– Cała ta cholerna sprawa jest pogmatwana. – Zniechęcony Jack wstał z krzesła.

– Będę dalej o tym myślał – obiecał Bart.

– Będę wdzięczny.

Wyszedł wolnym krokiem z biura Barta. Był wyraźnie przygnębiony. Cały czas towarzyszyło mu nieprzyjemne uczucie, że zapomniał o czymś ważnym, przeoczył jakiś fakt, ale nie miał pojęcia, co to mogło być ani jak to coś odkryć.

W pokoju lekarzy nalał sobie następny kubek kawy, która o tej porze dnia przypominała bardziej szlam niż napój. Z kubkiem w ręce poszedł schodami na górę do laboratorium.

– Zrobiłem twoje próbki – powiedział John DeVries. – Negatywnie w obu cyklosporinach: A i FK506.

Jack był zdumiony. Mógł jedynie wpatrywać się w bladą, wymizerowaną twarz kierownika laboratorium. Nie wiedział, co było bardziej zdumiewające, to że John zbadał próbki czy to, że wynik był negatywny.

– Żartujesz sobie ze mnie – zdołał w końcu wykrztusić.

– Nie bardzo. To nie w moim stylu.

– Ale pacjent był na środkach immunosupresyjnych – powiedział Jack. – Miał niedawno przeszczepioną wątrobę. Czy możliwe, że otrzymałeś wynik negatywny przez pomyłkę?

– Rutynowo prowadzimy badania na próbkach kontrolnych.

– Oczekiwałem, że testy wykażą taki lub inny środek – stwierdził Jack.

– Bardzo mi przykro, że nasze wyniki nie pasują do twoich oczekiwań – odparł kwaśno John. – Wybacz mi, proszę, ale mam mnóstwo pracy.

Jack powiódł wzrokiem za odchodzącym kierownikiem laboratorium. John podszedł do aparatury i zaczął coś przy niej regulować. Jack odwrócił się i wyszedł z laboratorium. Teraz był jeszcze bardziej zakłopotany. Wyniki testów DNA otrzymanych przez Teda Lyncha i rezultaty poszukiwań śladów środków farmakologicznych, które przedstawił John DeVries, wykluczały się wzajemnie. Jeżeli Franconi przeszedł transplantację, musiał być na cyklosporinach A i FK506. To była standardowa procedura medyczna.

Wysiadł z windy na czwartym piętrze i poszedł na histologię. Po drodze próbował znaleźć jakieś logiczne wyjaśnienie faktów, o których właśnie został poinformowany. Nie potrafił jednak nic wymyślić.

– Czy to nie nasz ulubiony pan doktor? – przywitała go Maureen O'Conner swoim irlandzkim akcentem. – Co jest? Masz tylko tę jedną sprawę? Dlaczego nas ciągle nachodzisz?

– Mam tylko jedną, która robi ze mnie kompletnego bałwana – odparł Jack. – Co z waszymi próbkami?

– Kilka mamy przygotowanych. Chcesz je, czy wolisz poczekać na resztę?

– Wezmę, co macie.

Palcem wskazującym Maureen wskazała tacę, na której leżały przygotowane preparaty mikroskopowe. Powiedziała, że te może już zabrać.

– Czy fragmenty wątroby też tu są? – zapytał.

– Tak sądzę. Jeden czy dwa. Resztę dostaniesz później.

Jack skinął i wyszedł. Po chwili wszedł do swojego pokoju. Chet spojrzał znad biurka i uśmiechnął się.

– No, stary, jak leci? – zapytał.

– Nie najlepiej. – Usiadł za biurkiem i włączył światło mikroskopu.

– Masz problemy z Franconim?

Jack przytaknął. Zaczął szukać próbek wątroby. Znalazł tylko jedną.

– Wszystko w tej sprawie jest jak wyciskanie wody z kamienia.

– Wiesz, cieszę się, że wróciłeś. Spodziewam się telefonu od pewnego lekarza z Karoliny Północnej. Chciałem tylko się dowiedzieć, czy jego pacjent miał kłopoty z sercem, a tymczasem muszę wyskoczyć zrobić sobie zdjęcia do paszportu na mój wyjazd do Indii. Pogadałbyś z nim za mnie, co?

– Jasne. Jak się nazywa pacjent?

– Clarence Potemkin. Teczka leży tu, na biurku.

– Dobra – odpowiedział Jack, wkładając pod mikroskop płytkę z fragmentem wątroby. Nawet nie zauważył, jak Chet włożył palto i wyszedł. Opuścił obiektyw nad preparat i już miał zamiar spojrzeć w okular, gdy nagle zatrzymał się. Chet nasunął mu myśl o podróży zagranicznej. Jeżeli Franconi przeszedł operację przeszczepu poza krajem, co wydawało się teraz wielce prawdopodobne, to może to był sposób na wykrycie miejsca.

Podniósł słuchawkę i wybrał numer komendy policji. Poprosił o rozmowę z porucznikiem Lou Soldano. Spodziewał się, że będzie musiał zostawić wiadomość, więc szczerze się zdziwił, kiedy okazało się, że detektyw jest u siebie.

– Cześć, cieszę się, że dzwonisz – przywitał go Lou. – Pamiętasz, co mówiłem o donosie, że to ludzie rodziny Lucia wykradli zwłoki Franconiego z kostnicy? Właśnie dostaliśmy potwierdzenie z innego źródła. Sądziłem, że cię to zainteresuje.

– To ciekawe – przyznał Jack. – Ale mam do ciebie pytanie.

– Wal.

Jack wyjaśnił, dlaczego podejrzewa, że Franconi przeszedł operację za granicą. Dodał, że według słów matki denata, jakieś cztery do sześciu tygodni wcześniej wyjechał do uzdrowiska.

– Chciałbym się dowiedzieć, czy przez wydział celny można by uzyskać informacje o jego ewentualnej podróży i kraju docelowym.

– Zarówno przez wydział celny, jak i imigracyjny czy naturalizacji. Najłatwiej byłoby przez wydział imigracyjny, chyba że przywiózł ze sobą tyle towaru, że musiał opłacić cło. Poza tym mam przyjaciela w imigracyjnym. W ten sposób dostanę informacje znacznie szybciej, omijając całą tę biurokratyczną machinę. Chcesz, żebym sprawdził?

– Byłoby świetnie. Ten przypadek przyprawia mnie o prawdziwy ból głowy.

– Z przyjemnością. Jak powiedziałem rano, mam wobec ciebie dług wdzięczności.

Jack odłożył słuchawkę z lekkim błyskiem nadziei, że wpadł na nowy trop, który może doprowadzić do odkrycia prawdy. Czując przypływ optymizmu, pochylił się nad biurkiem, spojrzał w okular mikroskopu i zaczął analizować obraz.

* * *

Dzień Laurie biegł całkowicie niezgodnie z planem. Zamierzała wykonać jedną autopsję, a skończyło się na dwóch. Potem George Fontworth nie mógł sobie poradzić ze swoim przypadkiem wielokrotnie postrzelonego mężczyzny i Laurie na ochotnika postanowiła mu pomóc. I tak bez lunchu wyszła z sali dopiero po wykonaniu trzech przypadków.

Przebrała się w cywilne ubranie i kiedy zmierzała do swojego pokoju, zauważyła w biurze kostnicy Marvina. Właśnie obejmował służbę i porządkował biuro po zwykłym całodziennym zamieszaniu. Laurie zmieniła kierunek, przystanęła i wsunęła głowę przez drzwi.

– Znaleźliśmy zdjęcie Franconiego – zakomunikowała. – I wyobraź sobie, że mężczyzna wyłowiony z oceanu i przywieziony następnej nocy okazał się naszą zgubą.

– Czytałem w gazecie. Niecodzienne.

– To dzięki zdjęciu dokonaliśmy identyfikacji. Więc jestem ci nadzwyczajnie wdzięczna, za to, że je zrobiłeś. – To moja praca.

– Jeszcze raz chciałam cię przeprosić, że posądziłam cię o zaniedbanie.

1 ... 60 61 62 63 64 65 66 67 68 ... 115
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)