Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Социально-философская фантастика » Kantyk dla Leibowitza [A Canticle for Leibowitz - pl]
Kantyk dla Leibowitza [A Canticle for Leibowitz - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Kantyk dla Leibowitza [A Canticle for Leibowitz - pl]

Электронная книга - «Kantyk dla Leibowitza [A Canticle for Leibowitz - pl]». Краткое содержание книги:

Książka Waltera Millera, jr. to kamień milowy literatury SF i zdobywca nagrody Hugo w 1960r. Książka opowiada o losach ludzkości po katastrofie nuklearnej. Rolę przewodnika tych, którzy przetrwali, przejmuje odrodzony Kościół katolicki, a konkretnie mnisi zakonu Leibowitza — konstruktora i wynalazcy, którego osiągnięcia wykorzystano do celów wojny jądrowej. Prześladowany przez społeczeństwo, zrozpaczony po stracie żony, zakłada on pokutne zgromadzenie zakonne pod wezwaniem Alberta Wielkiego z zadaniem przechowywania wiedzy o przeszłości, zbierania książek I dokumentów dla przyszłych pokoleń, gdy ludzkość wyjdzie z okresu barbarzyństwa.
Wkrótce ukaże się też napisana przez Millera po trzydziestu latach kontynuacja tej powieści.
1 ... 60 61 62 63 64 65 66 67 68 ... 88
Перейти на страницу:

Mamy wasze eolity, wasze mezolity i wasze neolity. Mamy wasze Babilony i wasze Pompeje, waszych cesarzy i chromowane (nieszkodliwe dla zdrowia) wytwory waszych rąk.

Mamy wasze zakrwawione topory i wasze Hiroszimy. Maszerujemy wbrew piekłu, my

Atrofia, entropia i Proteus vulgaris,

opowiadając sprośne dowcipy o wiejskiej dziewczynie

imieniem Ewa

i domokrążcy zwanym Lucyferem,

grzebiemy waszych zmarłych wraz z ich sławą.

Grzebiemy was. Jesteśmy stuleciami.

Przyjdź więc na świat, zachłyśnij się powietrzem, wrzaśnij, kiedy lekarz klepnie cię w pośladek, dorastaj, zakosztuj szczypty bóstwa, czuj ból, wydawaj na świat, prowadź walkę, by na koniec umrzeć:

(Umierający, proszę wyjść po cichu tylnymi drzwiami).

Rodzenie, odrodzenie — znowu i znowu, jakby w rytualnym tańcu, szaty splamione krwią i dłonie rozdarte gwoździami, dzieci Merlina ścigające płomyk światła. Także dzieci Ewy, bez ustanku budujące Edeny i jednym kopniakiem niweczące je w obłędnej furii, bo okazały się nie takie. (Au! Au! Au! — wyje wśród ruin jakiś idiota ogarnięty bezrozumną trwogą. Szybko, szybko! Niech zagłuszy go chór śpiewający Alleluja na dziewięćdziesiąt decybeli).

Wysłuchaj wiec ostatniego kantyku braci z zakonu świętego Leibowitza — w tej postaci, w jakiej śpiewały ją wieki, które pochłonęły jego tytuł:

V): Lucyfer upadł. R): Kyrie eleison. V): Lucyfer upadł. R): Christe eleison. V): Lucyfer upadł. R): Kyrie eleison, eleison imas!

LUCYFER SPADŁ. Zaszyfrowane słowa, które elektryczność niesie na cały kontynent, szeptem powtarzano sobie w salach konferencyjnych, przekazywano w formie lapidarnych not ostemplowanych SUPREMESECRETISSIMO, przezornie wycofywano z prasy. Słowa tworzyły groźne spiętrzenie za groblą urzędowej tajności. W grobli były liczne dziury, ale te dziury nieustraszenie zatykali biurokratyczni chłopcy holenderscy, których palce okropnie napuchły, kiedy robili uniki przed słownymi pociskami, jakimi strzelała prasa.

Pierwszy dziennikarz: Jak ekscelencja skomentuje oświadczenie thona Rische'a Berkera, że poziom promieniowania na północno-zachodnim wybrzeżu przewyższa dziesięciokrotnie normę?

Minister obrony: Nie czytałem tego oświadczenia.

Pierwszy dziennikarz: Jeśli jednak założymy, że jest zgodne z prawdą, to kto mógłby być odpowiedzialny za ten wzrost?

Minister obrony: To pytanie wymaga zapuszczenia się przeze mnie w domysły. Może sir Rische odkrył bogate złoża uranu. Nie, proszę to wykreślić. Bez komentarzy.

Drugi dziennikarz: Czy ekscelencja uważa sir Rische'a za kompetentnego i odpowiedzialnego naukowca?

Minister obrony: Nigdy nie był zatrudniony przez mój departament.

Drugi dziennikarz: To odpowiedź wymijająca.

Minister obrony: Wcale nie. Skoro nigdy nie był zatrudniony przez mój departament, skąd mam wiedzieć, do jakiego stopnia jest kompetentny i odpowiedzialny? Nie jestem przecież naukowcem.

Dziennikarka: Czy jest prawdą, że gdzieś po drugiej stronie Pacyfiku miała miejsce eksplozja nuklearna?

Minister obrony: Jak doskonale pani wie, próby z wszelkiego rodzaju bronią atomową są uznane za przestępstwo i akt wojny w świetle obowiązującego prawa międzynarodowego. Nie prowadzimy wojny. Czy to wystarczająca odpowiedź na pani pytanie?

Dziennikarka: Nie, ekscelencjo, niedostateczna. Nie pytałam, czy dokonano próby. Pytałam, czy była eksplozja.

Minister obrony: Nie dokonaliśmy takiej eksplozji. Czy sądzi pani, że oni poinformowaliby o tym nasz rząd, gdyby jej dokonali?

(Uprzejme śmiechy).

Dziennikarka: To nie jest odpowiedź na moje…

Pierwszy dziennikarz: Ekscelencjo, delegat Jerulian oskarża koalicję azjatycką o gromadzenie broni wodorowej w przestrzeni kosmicznej i twierdzi, że nasza Rada Wykonawcza wie o tym, ale nic w tej sprawie nie robi. Czy to prawda?

Minister obrony: Wierzę, że prawdą jest, iż „Trybuna Opozycyjna” wysunęła takie śmieszne oskarżenie, owszem.

Pierwszy dziennikarz: Dlaczego to oskarżenie jest śmieszne? Dlatego, że oni nie produkują w przestrzeni kosmicznej rakiet kosmos-Ziemia? Czy też dlatego, że my przedsięwzięliśmy w związku z tym jakieś kroki?

Minister obrony: Śmieszne jest i to, i to. Chciałbym jednak wskazać, że wytwarzanie broni nuklearnej jest zakazane przez układ od chwili, kiedy ta broń rozwinęła się na nowo. Zakazane wszędzie, w kosmosie tak samo jak na Ziemi.

Drugi dziennikarz: Ale nie ma układu, który zakazywałby wysyłania na orbitę materiałów rozszczepialnych, prawda?

Minister obrony: Oczywiście nie ma. Wszystkie statki kosmiczne są napędzane paliwem nuklearnym. Czymś muszą być napędzane.

Drugi dziennikarz: I nie ma układu zakazującego wysyłania na orbitę innych materiałów, z których można wyprodukować broń nuklearną?

Minister obrony (z irytacją): Zgodnie z moją wiedzą istnienie materii poza atmosferą nie zostało wyjęte spod prawa przez żaden układ ani uchwałę parlamentu. Domyślam się, że kosmos jest wypełniony po brzegi takimi rzeczami jak księżyce i asteroidy, które nie są przecież zrobione z zielonego sera.

Dziennikarka: Czy ekscelencja sugeruje, że broń nuklearną można wyprodukować, obywając się bez surowców pochodzących z Ziemi?

Minister obrony: Nie, wcale tego nie sugerowałem. Oczywiście jest to teoretycznie możliwe. Powiedziałem tylko, że żaden układ i żadna ustawa nie zakazuje wynoszenia na orbitę surowców specjalnych, lecz tylko broni nuklearnej.

Dziennikarka: Jeśli na Wschodzie wykonano próbne odpalenie, co uważa pan za prawdopodobniejsze: eksplozję podziemną, która przebiła się na powierzchnię, czy też uszkodzoną rakietę kosmos-Ziemia z uzbrojoną głowicą?

Minister obrony: Proszę pani, w tym pytaniu mieści się tyle domysłów, że mogę powiedzieć tylko: bez komentarzy.

Dziennikarka: Powtórzyłam tylko słowa sir Rische'a i delegata Jeruliana.

Minister obrony: Im wolno oddawać się fantastycznym spekulacjom. Mnie nie.

Drugi dziennikarz: Ryzykując, że zostanę oskarżony o złośliwość: jaka jest opinia ekscelencji o pogodzie?

Minister obrony: W Teksarkanie jest dosyć ciepło, prawda?

Wiem, że na południowym zachodzie mieli paskudne burze piaskowe. Coś z tego dotarło i do nas.

Dziennikarka: Panie Ragelle, czy jest pan zwolennikiem Macierzyństwa?

Minister obrony: Jestem mu stanowczo przeciwny, proszę pani. Wywiera zły wpływ na młodzież, zwłaszcza na młodych rekrutów. Wojsko dostawałoby lepszych żołnierzy, gdyby Macierzyństwo nie mieszało im w głowach.

Dziennikarka: Czy mogę zacytować pańską wypowiedź?

Minister obrony: Z pewnością, proszę pani… ale na moim pogrzebie, nie wcześniej.

Dziennikarka: Dziękuję. Z góry przygotuję sobie tekst.

1 ... 60 61 62 63 64 65 66 67 68 ... 88
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)