Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Dzienny Patrol

Электронная книга - «Dzienny Patrol». Краткое содержание книги:

Na odwieczną walkę Dobra i Zła, Ciemności i Światła patrzymy tym razem oczami pracowników Dziennego Patrolu. Codzienna patrolowa rutyna zostaje zakłócona nagłym wezwaniem do typowegom zdawałoby się, zadania – Jaśni wykryli i przechwycili kobietę zajmującą się magią i czarami bez licencji. Dzienny Patrol za wszelką cenę musi odbić nielicencjonowaną Ciemną. W czasie trudnej, wyczerpującej akcji wiedźma Alicja Dominikowa traci moc, a na regenerację utraconych sił trzeba wiele czasu. Ku ogromnemu zaskoczeniu Alicji były kochanek i jednocześnie szej Dziennego Patrolu w trosce o jak najszybszą rekonwalescencję wysyła ją do Arteku, obozu młodzieżowego, w którym może odzyskać utracone siły. W Arteku wypoczywa przystojny chłopak Igor, Alicja zaczyna się nim interesować i wkrótce wakacyjna przygoda przeradza się w miłość, uczucie dotąd jej nieznane. Igor nie wie, kim jest Alicja, ona zaś nie zdaje sobie sprawy, że Igor nie jest zwykłym śmiertelnikiem… Dramat, jaki rozegra się tego lata, to zaledwie jeden z elementów skomplikowanej układanki, pierwszy etap wielkiej rozgrywki o bardzo wysoka stawkę.
1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 93
Перейти на страницу:

– Denerwuje się – zauważył Jari.

– Jeszcze jeden Inny! – wykrzyknął cicho Raiwo. – Przy wyjściu!

Rzeczywiście, przed szklanymi drzwiami stał czarniawy mężczyzna po trzydziestce. Jedną ręką ocierał czoło chusteczką, drugą, z komórką, trzymał przy uchu. Milczał, najwyraźniej słuchając. Obok niego stalą nieduża dyplomatka.

Ten Inny był magiem Ciemności.

– Ci też nas śledzą – wymamrotał Raiwo.

– Nie mieliby co robić… – wątpił Juha. – Mało to Inni mają spraw na międzynarodowym lotnisku Moskwy?

– Nie trać czujności, bracie! – przypomniał Jari. – Beztroska martwi i niepokoi Fafnira.

Juha ponuro pomyślał, że po totalnej wpadce podczas wwożenia Pazura do Moskwy, odrodzony Fafnir powinien był spopielić wszystkich czterech. A raczej ocalałą trójkę. Rzecz jasna, Juha nie podzielił się swoimi myślami z towarzyszami.

Tymczasem mag Światła dopił kawę, rzucił Ciemnemu niezadowolone spojrzenie i udał się w stronę restauracji. Jego aura znowu miała jednolity szmaragdowy kolor z niknącym wiśniowym śladem niedawnego pasa.

Ciemny nadal rozmawiał przez telefon. A raczej słuchał.

– Chcą się przekonać, że odlecimy! – powtórzył przenikliwy Raiwo. – Przecież sami chcemy wylecieć, co mielibyśmy tu robić!

Mag Światła pospacerował po lotnisku i znowu rozsiadł się w barze, czytając jakąś książkę i pijąc kolejną kawę. Ciemny skończył rozmowę i podszedł do kasy. Bracia zauważyli ślad magii. Dość silnej, mniej więcej czwartego stopnia.

– Co on tam robi? – zaniepokoił się Raiwo. – Też kupuje bilet? Co? Juha, czy on nam nie przeszkodzi?

– Po co miałby to robić? – zdumiał się Juha. – Patrzcie… Mag Ciemności odszedł od kasy z biletem w ręku.

– Komuś anulowano sprzedany bilet! – zrozumiał Raiwo. – Ładne rzeczy! Ale będzie draka…

„Draka” rzeczywiście nastąpiła cztery godziny później, gdy wszyscy Inni – włączając Jasnego – znaleźli się w jednej kolejce. Jednemu z pasażerów nagle uprzejmie wyjaśniono, że bilet sprzedano mu przez pomyłkę, że linie lotnicze uprzejmie przepraszają, i proponują bilet w klasie biznes na następny lot…

Mag Ciemności bez mrugnięcia obserwował awanturującego się pasażera i chyba nawet się uśmiechał. Braciom Regina było nie do śmiechu, gdy zrozumieli, że zarówno Ciemny, jak i Jasny lecą z nimi.

– Wymyślili sobie, że odprowadzą nas do samej Pragi – zawyrokował w końcu Raiwo. – Poważnie traktują swoją pracę…

Juha pokręcił głową.

– Nie, bracie. To nie tak. Zobaczycie, że oni jeszcze do nas podejdą…

ROZDZIAŁ 1

Heser wezwał Antoniego wieczorem, gdy analitycy i pracownicy techniczni już się rozchodzili, a agenci operacyjni, którym wypadł dyżur tej nocy, dopiero zaczęli ściągać do sztabu. Na korytarzach pierwszego piętra pachniało świeżo zaparzoną kawą, gorącymi bułeczkami z cynamonem i delikatnym, aromatycznym tytoniem – w tym roku cały Nocny Patrol ogarnął szał palenia fajki. Nawet kobiety mu uległy. Antoni od roku nie pracował w centrum informacyjnym, zamiast niego komputerami i operatorkami zawiadywał Tolik. Mag drugiej rangi (drugą rangę Antoni otrzymał na początku roku) był zbyt dużą szychą, żeby przesiadywać w fotelu, stukając w klawisze.

– Napijesz się kawy? – zapytał Siemion. Antoni skinął głową i w tym samym momencie zadzwonił telefon. W pokoju, w którym siedziała cała czwórka operacyjniaków – Antoni, Siemion, Garik i Niedźwiadek, od razu zapadła cisza. Telefony od szefa umiał wyczuć każdy z nich.

Wiedzieli też, kto powinien odebrać.

Pod bacznymi spojrzeniami towarzyszy Antoni podniósł słuchawkę.

– Wstąp do mnie, jak będziesz miał chwilę – polecił Heser, nie witając się. – Dopij kawę i przyjdź.

– Tak jest – odpowiedział spokojnie Antoni. – Robi się, Borysie Ignatiewiczu.

Po chwili wahania mimo wszystko zapalił fajkę. Skoro Heser nie kazał mu być natychmiast, to znaczy, że faktycznie można się było nie spieszyć.

– Ochrzan? – zainteresował się Garik. Antoni wzruszył ramionami. Mógł się spodziewać wszystkiego, od zarzutów o zdradę sprawy Nocnego Patrolu począwszy, a na awansie skończywszy. Od żądania siedzenia w biurze do rozkazu szturmowania sztabu Ciemnych. Gdy mag wyższej rangi coś zamyśla, odgadywanie jego planów nie ma sensu. Zwłaszcza, gdy ów mag ma tak kiepski nastrój jak Heser w ciągu ostatnich miesięcy.

Wszyscy mieli paskudny humor. W tym roku niepowodzenie goniło niepowodzenie. Zła passa zaczęła się latem, gdy rutynowe aresztowanie nielegalnie praktykującej wiedźmy przemieniło się w starcie z Ciemnymi. Potem ten świetny chłopak Igor Ciepło w, który wyłożył w tej walce wszystkie siły i został wysłany do Arteku, żeby się zregenerować, dał się złapać na prowokację Ciemnych. Wiedźma Alicja Donnikowa, ścierwa i kochanka Zawulona, która już nieraz wtrącała się do najbardziej wymyślnych intryg Nocnego Patrolu, zdołała chłopaka oczarować i rozkochać w sobie. Tym razem jednak Alicja poniosła karę – Igorowi udało się ją zlikwidować. Przekroczył jednak granice obrony koniecznej i teraz jego los wisiał na włosku.

A miesiąc temu pojawił się Witalij Rogoża i to już było prawdziwe nieszczęście. Najpierw wzięli go za zwykłego Innego, potem zaczęli podejrzewać w tym ukraińskim chłopaku emisariusza, który przybył na pomoc Dziennemu Patrolowi. A Rogoża okazał się zwierciadłem – niezwykle rzadki przypadek, w całej historii Patroli zarejestrowany jedynie kilka razy. Zwierciadło było w zasadzie bezpośrednim tworem Zmroku, który przemieniał niepozornego człowieka, może nawet nie – Innego, w potworną maszynę bojową. Gdybyż zrozumieli to od razu… Ale nie zrozumieli. W walce ze zwierciadłem zginęła Tygrysek, straciła siły Świetlana, w różnym stopniu ucierpieli inni magowie.

Niedobrze…

Antoni nie raz i nie dwa przeklinał się za to, że nie domyślił się, nie przeprowadził szczegółowej analizy wydarzeń związanych z pojawieniem się zwierciadła. Przecież w tajnych archiwach były już podobne wypadki – pojawienie się maga poza klasyfikacją, szybkie narastanie jego siły, decydujące starcie i wreszcie zniknięcie. Wszystko się zgadzało. Aż do ostatniej chwili, gdy Witalij Rogoża rozpłynął się w powietrzu, zniknął w głębiach Zmroku, który go zrodził.

Załóżmy nawet, że Antoniego, Garika czy Siemiona można było jeszcze usprawiedliwić. Dla nich zwierciadło było jednym z licznych egzotycznych przypadków, znanych jedynie z wykładów i archiwów. Ale dlaczego Heser albo Olga z ich doświadczeniem nie zrozumieli od razu całej prawdy? Przecież stykali się już ze zwierciadłami…

Źle. Ciągłe niepowodzenia. Jakby Ciemność, rozzłoszczona niedawnymi sukcesami Nocnego Patrolu, przeszła do kontrataku – i to z dużym powodzeniem.

Antoni pokręcił głową, odmówił drugiej filiżanki kawy, zaproponowanej przez Siemiona i dokładnie wyczyścił fajkę, zerkając na Niedźwiadka.

Ten również czyścił fajkę. Malutką, długą, cienką fajkę należącą przedtem do Tygryska. Dziewczyna paliła ją od przypadku do przypadku, raczej dla towarzystwa niż z prawdziwej potrzeby. Teraz zaś, gdy Tygryska nie było, Niedźwiedź palił na przemian to jej fajkę, to swoją. Chyba był to dla niego jedyny sposób okazywania emocji. Troskliwe dotknięcie fajki… i jeszcze to nieruchome spojrzenie, gdy Witalij Rogoża zaczął się rozpływać w powietrzu. Spojrzenie pełne smętnego żalu… Nie dopadł Rogoży, nie zdołał zaspokoić pragnienia zemsty…

Podobnie jak Aliszer Jasny z Uzbekistanu, którego ojca rok temu zabiła Alicja.

Antoni też miał swoje porachunki z Dziennym Patrolem i jego szefem. Rachunki, które do tej pory nie zostały uregulowane. Traktat ogranicza oba Patrole, Inkwizycja pilnuje, by przestrzegano jego postanowień, jedyne wyjście to pójść na całość i wyzwać wroga na pojedynek… co zresztą zrobił Igor. No i jaki mamy efekt? Wiedźma jest martwa, mag znalazł się na granicy odejścia w Zmrok i czeka na decyzję Europejskiego Biura Inkwizycji. Nietrudno się domyślić, jaki będzie wyrok…

1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 93
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)