Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Czarny Wiatr

Электронная книга - «Czarny Wiatr». Краткое содержание книги:

Ostatnie dni II wojny światowej. Do wybrzeży Stanów Zjednoczonych dopływa japoński okręt podwodny. Ale nie wypełnia powierzonego mu tajnego zadania. Zatopiony przez amerykański niszczyciel znika na dnie oceanu wraz ze swym ładunkiem…
Rok 2007. Ktoś wie o misji sprzed sześćdziesięciu lat. I zamierza wykorzystać to, co przewoził japoński okręt, by przeprowadzić podstępny plan. Na jego drodze stoi jednak troje ludzi: piękna biolog, młody inżynier i ich ojciec, szef NUMA – Dirk Pitt.
1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 93
Перейти на страницу:

– Dirk, odnalazłeś się! – wykrzyknęła Sarah z wyraźną ulgą.

– Jeszcze żyję – przyznał.

– Kapitan Burch powiedział mi, że byłeś na statku NUMA, który zatonął na Morzu Wschodniochińskim. Strasznie się o ciebie bałam.

Dirk uśmiechnął się z zadowoleniem i opowiedział jej krótko, co się wydarzyło, odkąd poleciał do Japonii.

– Ci sami ludzie, którzy uwolnili cyjanek na Aleutach, chcą przeprowadzić atak na większą skalę?

– Na to wygląda. Mam nadzieję, że po powrocie do Waszyngtonu dowiemy się więcej.

– Informuj mnie na bieżąco. Mamy w centrum specjalny zespół do zwalczania skutków użycia broni chemicznej lub biologicznej przez terrorystów.

– Będziesz pierwszą osobą, do której zadzwonię. A przy okazji, jak twoja noga?

– W porządku, choć nie mogę się przyzwyczaić do tych cholernych kul. Kiedy złożysz mi autograf na gipsie?

Dirk zauważył, że Summer przywołuje go gestem do małego odrzutowca na pasie startowym.

– Jak pójdziemy na kolację.

– Lecę jutro do Los Angeles na konferencję na temat toksyn w środowisku naturalnym – powiedziała z żalem Sarah. – Będziemy musieli zaczekać do przyszłego tygodnia.

– Jesteśmy umówieni.

Dirk ledwo zdążył dobiec do gulfstreama V, który grzał silniki. Wszedł na pokład i zobaczył, że Summer jest w centrum zainteresowania grupki pułkowników i generałów z Pentagonu, odlatujących do bazy lotniczej Andrews.

Następnego dnia o szóstej rano odrzutowiec przeleciał nad mauzoleum Jeffersona, by wylądować w bazie lotniczej na południowy wschód od stolicy. Na rodzeństwo czekał van NUMA. Zawiózł ich w niewielkim wczesnoporannym ruchu do budynku centrali, gdzie w swoim biurze powitał ich Rudi Gunn.

– Dzięki Bogu, że jesteście cali i zdrowi – powiedział. – Przewracaliśmy do góry nogami całą Japonię w poszukiwaniu was i tamtego kablowca.

– Dobry pomysł, ale nie ten kraj – odparła Summer.

Gunn nie dał im odpocząć.

– Jest tu paru facetów, którzy chcieliby osobiście usłyszeć waszą relację.

Chodźmy do gabinetu admirała.

Ruszyli za Gunnem do dużego narożnego pokoju z widokiem na rzekę. Drzwi gabinetu były otwarte. Weszli do środka.

Dwaj mężczyźni na kanapie dyskutowali o bezpieczeństwie portów morskich. Wicedyrektor Webster z Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego siedział w fotelu naprzeciwko nich i przeglądał jakieś akta.

– Jima Webstera z DHS już znasz – zwrócił się Gunn do Dirka. – A to są agenci specjalni Peterson i Burroughs z Wydziału Antyterrorystycznego FBI. – Wskazał mężczyzn na kanapie. – Rozmawiali z Bobem Morganem i chcieliby wiedzieć, co się z wami działo po zatonięciu „Sea Rovera".

Dirk i Summer usiedli w fotelach i opowiedzieli o wszystkim, od ich uwięzienia na pokładzie „Baekje" do ucieczki chińską dżonką. Kiedy skończyli, Summer zerknęła na zegar ścienny. Była zaskoczona, że ich relacja trwała trzy godziny. Zauważyła też, że Webster jest blady.

– Nie do wiary – mruknął w końcu i pokręcił głową. – Wszystkie dowody wskazywały na JCA. Całe nasze śledztwo koncentrowało się na Japonii.

– Dobrze zaplanowana mistyfikacja – odrzekł Dirk. – Kang to potężny człowiek i ma do dyspozycji ogromne środki. Nie powinno się lekceważyć jego możliwości.

– Jest pan pewien, że chce nas zaatakować bronią biologiczną? – zapytał Peterson.

– Dawał to do zrozumienia, a wątpię, żeby żartował. Technikę rozpylania zarazków w powietrzu przetestowali zapewne na Aleutach. Tylko że teraz znacznie wzmocnili jego działanie.

– Podobno w latach dziewięćdziesiątych Rosjanie też stworzyli odmianę wirusa ospy odporną na szczepionkę – wtrącił Gunn.

– Ale to jest chimera – odparła Summer. – Zabójcza kombinacja wirusów, która ma cechy każdego z nich.

Peterson pokręcił głową.

– Jeśli ta odmiana jest odporna na naszą szczepionkę, choroba może uśmiercić miliony ludzi – mruknął.

W pokoju na chwilę zapadła cisza. Obecni wyobrażali sobie przerażającą perspektywę.

– Próbny atak na Wyspach Aleuckich dowodzi, że mają środki do rozpylenia wirusa – powiedział Gunn. – Pozostaje pytanie, gdzie uderzą?

– Gdybyśmy zdołali ich powstrzymać, zanim zaatakują, miejsce przestałoby być ważne. Powinniśmy zrobić nalot na pałac Kanga, jego stocznię i wszystkie inne obiekty. I to szybko – stwierdziła Summer.

– Ona ma rację – przytaknął Dirk. – O ile wiemy, broń jest jeszcze na pokładzie statku w Inczhon i tam mogłaby się zakończyć cała sprawa.

– Musielibyśmy mieć więcej dowodów, żeby przekonać koreańskie władze, że istnieje zagrożenie i trzeba przeprowadzić wspólne śledztwo – odrzekł Webster.

Gunn odchrząknął cicho.

– Możliwe, że je zdobędziemy – oznajmił, skupiając na sobie uwagę wszystkich zebranych. – Przed odlotem z Korei Dirk i Summer skontaktowali się z siłami specjalnymi marynarki wojennej i opowiedzieli im o tajnym porcie Kanga w Inczhon.

Summer uśmiechnęła się szeroko.

– Nie mogliśmy ich upoważnić do działania, ale po telefonie Rudiego przynajmniej nas wysłuchali.

– Zadziałają- zapewnił Gunn. – Po waszym odlocie z Osan zażądaliśmy oficjalnie przeprowadzenia podwodnego rozpoznania. Wiceprezydent Sandecker stanął na głowie, żeby uzyskać na to zgodę, w nadziei, że coś znajdziemy. Niestety przy obecnej wrzawie wokół stacjonowania naszych wojsk w Korei trzeba bardzo ostrożnie węszyć na podwórku sojusznika.

– Wystarczy, że zrobią zdjęcie „Baekje" przycumowanego w porcie Kanga – powiedział Dirk.

– To na pewno by nam pomogło – przyznał Webster. – Kiedy wchodzą do akcji?

Gunn spojrzał na zegarek i uwzględnił czternastogodzinną różnicę czasu między Waszyngtonem a Seulem.

– Za dwie godziny. Powinniśmy coś wiedzieć wczesnym wieczorem.

Webster zebrał swoje papiery i wstał.

– Wrócę po południu – oświadczył i ruszył do drzwi. Kiedy wychodził, pozostali usłyszeli, jak mamrocze w kółko jedno słowo: „Korea".

42

Komandor Bruce McCasland spojrzał na nocne niebo nad Koreą i się skrzywił. Nad Inczhon nadciągały ciężkie deszczowe chmury. Płynęły nisko, powodując załamanie promieni świetlnych z tysięcy lamp ulicznych, domów i billboardów w portowym mieście. Odbite od chmur światło rozjaśniało mrok nocy. Dla człowieka, którego życie zależy od tego, czy jest niewidoczny, ciemność jest najlepszym przyjacielem, chmury przekleństwem. Może zacznie padać, pomyślał z nadzieją komandor. Byliby mniej widoczni. Ale chmury sunęły po niebie i ze złośliwym uporem skąpiły im deszczu.

McCasland zerknął na trzech komandosów Navy SEAL z Bend w Oregonie. Wszyscy czterej leżeli poniżej krawędzi burt w zniszczonym sampanie. Mieli na sobie czarne „mokre" skafandry nurków, maski, płetwy i plecaki, a że przeprowadzali rozpoznanie, byli uzbrojeni tylko w kompaktowe pistolety maszynowe Heckler & Koch MP5K kaliber 9 mm. Do kamizelek mieli przypięte miniaturowe aparaty fotograficzne i kamery wideo oraz gogle noktowizyjne.

Sfatygowana łódź mijała baseny portowe w Inczhon, zostawiając za sobą smugę niebieskiego dymu z dychawicznego silnika. Sampan wyglądał jak tysiące innych, które kursowały z towarami wzdłuż koreańskich wybrzeży, ale pod zniszczoną powłoką kryła się szybka łódź operacyjna z fiberglasowym kadłubem i wbudowanym silnikiem. Służyła do transportu małych oddziałów podwodnych sił specjalnych.

Sampan przeciął cichy północny kraniec portu i zbliżył się na odległość dwustu metrów do kanału, który prowadził do przedsiębiorstwa usług morskich Kanga. Silnik siedmiometrowej łodzi zakrztusił się kilka razy i zgasł. Dwaj komandosi przebrani za rybaków zaczęli głośno kląć po koreańsku. Jeden zabrał się do uruchamiania silnika, drugi chwycił wiosło i z głośnym pluskiem zanurzył je w wodzie.

1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 93
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)