Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Całe zdanie nieboszczyka - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Całe zdanie nieboszczyka

Электронная книга - «Całe zdanie nieboszczyka». Краткое содержание книги:

Całe zdanie nieboszczyka
1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 79
Перейти на страницу:

Tematem pogawędki od pierwszych słów stały się moje niedawno minione przeżycia. Diabeł pilnował tempa dolewania. Ciekawiło mnie, po ilu kieliszkach zdechnie stojący obok mnie kaktus, ale był to kaktus, który się bardzo szybko rozrasta, więc postanowiłam go poświęcić.

Ukrywanie tylko jednej, ściśle określonej informacji, zakorzeniło się we mnie już tak dokładnie, że nawet nie musiałam się tym niepokoić. Swobodnie i bez oporów opowiadałam pominięte przedtem szczegóły, główny nacisk kładąc na słodką sielankę w kazamatach. Nie wahałam się ujawnić nadziei na poprawę naszych wzajemnych stosunków, która mnie wówczas podtrzymywała na duchu. Oczekiwałam jakiejś reakcji. Nie ma chyba na świecie człowieka, którego by nie ruszyło serce w obliczu katuszy bliskiej kobiety!

Zareagował, czemu nie. Wpadł w szampański humor. Moją nadzieję pominął milczeniem, a za to dolał mi whisky. Zaczęło mnie to denerwować i stopniowo jęłam symulować stan upojenia alkoholowego.

- Słuchaj - powiedział wreszcie trochę przekornie, a trochę konfidencjonalnie. - Nigdy ci nie przyszło do głowy, żeby się tam dostać?

Już chciałam powiedzieć, że bez mapy szefa nie da rady, ale ugryzłam się w język. To by było za

trzeźwe.

- Przyszło, oczywiście - odparłam triumfalnie. - Właśnie dlatego nie rozmawiałam z Interpolem. Jak będę chciała, to się wszędzie dostanę!

- Wcale w to nie wątpię. Wiesz, gdzie są te diamenty. Nie myślałaś o tym, żeby je wydostać? Miałabyś majątek wystarczający do końca życia. Mogłabyś podróżować po całym świecie. Słuchaj, wydostańmy je!

Kaktus był już kompletnie pijany.

- Myślałam o tym - powiedziałam tajemniczo. - Tylko ja wiem, gdzie one są. Poczekam trochę. Poczekam, aż mnie zupełnie porzucisz, pójdziesz precz, a potem tam pojadę, wydostanę je i na złość tobie będę przeraźliwie bogata. A ty sobie będziesz pluł w brodę, że mnie porzuciłeś. Na co czekasz? Dlaczego nie idziesz do tych wszystkich dziewuch? Przecież wiesz, że cię nienawidzę!

Musiałam mówić te brednie, bo zawsze je mówiłam po pijanemu i nie chciałam w nim teraz obudzić podejrzeń, że jestem trzeźwa jak świnia.

- Nie ma żadnych dziewuch i wcale cię nie chcę porzucać. Upiłaś się.

- Nic podobnego. Chcesz mnie porzucić już dawno. Pewno ci jest niewygodnie. Zabiję cię i będę miała z tobą spokój.

- Sam się zabiję, jak wpadnę do tej dziury z diamentami.

- To wcale nie jest dziura - zaprotestowałam z urazą.

- A co?

- A nie wiem. Może on to powiesił na drzewie?

- Jak zgadnę, to mi powiesz?

- Już te bandziory zgadywały. Wydostanę je i schowam w grotach na Malinowskiej Skale. Przewiozę przez granicę kontrabandę! Cha, cha! A ci celnicy mi nie wierzyli!

Z pewnym trudem wycisnęłam z siebie atak radosnego śmiechu. Ileż razy prowadziliśmy ze sobą takie kretyńskie rozmowy na bazie uczuć, których ciągle nam było za mało! Diabli wzięli uczucia już chyba dawno temu. W moim przerażonym sercu zalęgła się rozpacz i wypchnęła resztki nadziei. Nie do śmiechu mi było, kiedy Diabeł z zimnym blaskiem w oczach otwierał święty atlas.

Natrętnie, z naciskiem, szybko, jakby nie chcąc mi pozwolić oprzytomnieć, stosował krzyżowy ogień pytań. Przyglądał mi się tak uważnie, jak chyba nigdy w życiu, wskazując rozmaite miejsca na mapach. Wykrywacza kłamstw nie było, ale on był zawsze lepszy od wszelkich wykrywaczy kłamstw i znów musiałam się ratować wiarą w Malinowską Skałę. Dolał mi whisky. Kaktus miał chyba przerwę w życiorysie. Oczami duszy zobaczyłam swoją własną piwnicę.

Do pytań na temat, gdzie to jest, dołączyły się nagle inne.

- Jakie on liczby wymieniał, ten nieboszczyk? Przecież mówił po francusku! Zrozumiałaś je? Lepiej umiesz liczyć po angielsku i po duńsku. Nie pomyliłaś czegoś? Zrozumiałaś te liczby po francusku? Jakie były? Powtórz! Co mówił?

Załamałam się. Miałam dość. Ruszyłam własne działa.

- A co? - spytałam nagle z niewinnym zaciekawieniem. - Kordyliery już całe przeszukali?

- Nie, ale. - urwał nagle. 96

Zagalopował się. Uwierzył w to, że jestem pij ana i na chwilę stracił kontrolę nad sobą. Zgubiła go jednokierunkowość wysiłku.

- Przecież sama mówiłaś, że to jest w Europie.

Milczałam, patrząc na niego, zaniechawszy symulacji i ze zdziwieniem czułam, jak ginie gdzieś rozpacz, a ogarnia mnie wściekłość. Znana furia, która za chwilę dokona jakiegoś nieobliczalnego czynu.

On też milczał. Zdawał sobie sprawę z popełnionego błędu. Zapewne szukał w myśli sposobu odpracowania. Odwrócił oczy, odwrócił głowę, wziął butelkę i dolał do szklanek. Milczenie zaczęło się robić namacalne.

- Powiem ci prawdę - oświadczył nagle. - Widzę, że mi nic innego nie pozostaje.

- Słucham - powiedziałam uprzejmie. - Z przyjemnością będę świadkiem unikalnego zjawiska. Powiesz prawdę i nie udusisz się nią. Chciałabym to widzieć.

Spojrzał na mnie, zaskoczony.

- Ty jesteś trzeźwa?!

- Jak świnia - odparłam z nie ukrywaną satysfakcją i obejrzałam szklankę pod światło. - Słucham tej prawdy.

Jeden rzut oka na obficie podlany kaktus wystarczył mu w zupełności. Brak uwag na ten temat był nader znamienny.

- Znam tę sprawę - powiedział wreszcie niechętnie. - Wiesz przecież, że cały Interpol cię szukał. Parę miesięcy temu był tu jeden facet i rozmawiał ze mną. Podejrzewali, że nie żyjesz, ale stopniowo dostawali jakieś wiadomości o tobie, po czym szukali dalej. Ustawicznie im ginęłaś, myśleli, że wróciłaś do Polski i tu się ukrywasz. Ten facet z Interpolu jest ze mną w kontakcie. Obiecałem mu natychmiast przekazać wszystkie wiadomości od ciebie. Nie rozumiem, o co chodzi i po co się wygłupiasz.

- Aha - powiedziałam spokojnie. - I to wszystko?

- I to wszystko.

- Takie proste?

- Jak sama widzisz.

- Wzruszające. Wobec tego trzeba chyba wyleczyć moją manię prześladowczą.

- A chyba trzeba.

Zmiłowałam się nad kaktusem i wreszcie sama wypiłam trochę tej nieszczęsnej whisky. Uświadomiłam sobie, że aż do tej chwili kołatały się jednak we mnie resztki irracjonalnej nadziei. Nie chodziło o Madelaine, prawda o niej udusiłaby go z całą pewnością. Ale facet z Interpolu nie pytałby mnie o kryjówkę w Pirenejach, tylko o coś zupełnie innego. Dla faceta z Interpolu absolutnie bezcenną rzeczą, wartą wszystkich diamentów świata, byłyby moje notatki w kalendarzyku Domu Książki!

Wspomniałam mu o tym. Mówiłam o podsłuchaniu konferencji w Brazylii. To było to, czym się powinien zainteresować! A nie zadał na ten temat ani jednego pytania, w ogóle nie zwrócił na to uwagi!

Wniosek nasuwał się tylko jeden. Oszalał z miłości do Madelaine i dla niej postanowił wywlec ze mnie informację o pieniądzach. Od Madelaine prosta droga prowadzi do szefa. Nic ich nie powstrzyma, staną na głowie, żeby osiągnąć cel, a głównego pomocnika mają w moim własnym, rodzonym domu! I pomyśleć, że gdyby zaczął inaczej, gdyby pytał o sekrety gangu, gdyby od pierwszej chwili wmawiał we mnie współpracę z Interpolem, gdyby jeszcze zdobył się na okazanie mi cienia uczuć, ja, nieszczęsna, zmaltretowana przeżyciami idiotka, dałabym się skołować!

- I pytasz mnie teraz o to wszystko w zastępstwie Interpolu? - powiedziałam z gryzącą

ironią.

- Chciałem mieć jasny obraz sytuacji - odparł z urazą. - Ten facet pewnie niedługo przyjedzie.

Zgłupiał czy co?

- Przeceniłam cię - oświadczyłam niechętnie po długim namyśle. - Głupio mi, ta pomyłka w ocenie fatalnie świadczy o mojej inteligencji. Widocznie przeceniłam także i siebie.

- Co masz na myśli?

- Nic. Facetowi z Interpolu opowiem wszystko osobiście.

- Jak uważasz - powiedział tonem obrażonej primadonny. - Ciekaw jestem, czy i do niego będziesz się wygłupiać.

1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 79
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)