Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Twarz z przeszłości». Краткое содержание книги:

Gdy doktor Blake Hunter spotyka Casey Edwards błąkającą się po ulicach miasteczka Sweetwater, jest ona kobietą bez przeszłości. Pamięć wyparła ślady przerażających wydarzeń, jakie stały się jej udziałem przed dziesięcioma laty. Jedyne, co ma, to skrawek papieru z adresem wspaniałej posiadłości, w której mieszka jej matka.
1 ... 57 58 59 60 61 62 63 64 65 ... 83
Перейти на страницу:

– I? – podpowiedział mu.

– Tata ma mieszkanie własnościowe w Buckhead. Przy Piedmont. Pamiętasz, jak mówiłem ci dawno temu, że Terrence, nasz księgowy, poprosił mnie, żebym porozmawiał z tatą o jego „rozrzutnych wydatkach”?

– Tak, ale to było kilka lat temu.

– Wiem, ale on nadal ma to mieszkanie. Eve z niego korzysta podczas weekendów.

– Cóż, Adamie, ma do ego prawo.

– Pozwól mi dokończyć. Helen, moja pacjentka, i ja wychodziliśmy z restauracji, kiedy ona nagle podbiegła do krawężnika. Myślałem, że wpadnie pod nadjeżdżający samochód, ale się zatrzymała.

– Próbowała się zabić?

– Do diabła, nie. Spostrzegła faceta, od którego wynajęła biuro. Nic mi to nie mówiło. Zobaczyłem plecy tego faceta i pomyślałem, że wygląda znajomo. Kiedy Helen powiedziała coś o kobiecie, która mu towarzyszyła, znów tam popatrzyłem. I dobrze, że to zrobiłem. Zobaczyłem, jak Eve i Robert Bentley idą pod rękę do podziemnego garażu pod apartamentowcem, w którym znajduje się to mieszkanie.

Blake, który nieświadomie wstrzymywał oddech, teraz wypuścił powietrze z płuc.

– Czekaj chwilę. Jak myślisz, co to znaczy?

– Myślę, że to znaczy wiele różnych rzeczy. Sądzę, że to, o czym wiedziałem wiele lat temu, nadal się dzieje. – Adam wyglądał teraz na więcej niż swoje trzydzieści cztery lata. Blake wiedział, że przyjaciel martwi się o ojca.

– Szczerze mówiąc, jestem pewien, że masz rację. Pytanie brzmi: co zrobić w tej sprawie? – Blake kciukiem zgarnął okruchy na papierowym talerzyku.

– Właśnie o tym chciałem z tobą porozmawiać. Z uwagi na obecny stan zdrowia taty to ostatnia rzecz, o której powinien się dowiedzieć. Mogłoby to go doprowadzić do szaleństwa i przedwcześnie wpędzić do grobu. Ci dwoje na pewno by się z tego niezmiernie ucieszyli. – Adam wydawał się rozgoryczony.

To zrozumiałe, pomyślał Blake.

– Lepiej niczego nie mów nikomu, dopóki nie będziesz pewien.

– Ja też tak uważam. Rozmawiałem z doktorem Foo; uważa, że stan zdrowia taty poprawia się z każdą minutą, ale przestrzegł mnie, żebym go nie denerwował. Zapowiedział Eve, że ma nie odwiedzać męża, dopóki stan się nie ustabilizuje.

– To znaczy, że ostatnio jej tu nie ma? Powiedziała Casey i Florze, że nie odchodzi od jego łóżka, że tylko wzięła raz udział w zebraniu zarządu w Brunswicku.

– Nie ma jej, odkąd Foo poprosił ją, żeby opuściła szpital. Tata mówił, że dzwoni do niego codziennie.

– Wiem, że jest coś jeszcze. Powiedz mi – nakłaniał go Blake.

– Nie chcę tego robić, ale myślę, że wiem, co jest teraz najlepsze dla taty. Nie powinien tutaj pozostawać. – Adam splótł dłonie i oparł na nich podbródek.

– Chodzi ci o jego pozostawanie tu, w Memorial?

– Tak. Skontaktowałem się z kolegą, który jest dyrektorem Carriage House w Marietcie. Zgodził się, żeby tata przyjechał.

– Carriage House, Adamie? To dom dla emerytów. O co ci, do diabła, chodzi? John jest w stanie sam się o siebie troszczyć albo niedługo będzie. Właśnie powiedziałeś, że doktor Foo jest dobrej myśli. Jak mogłeś to zrobić swojemu ojcu? – Podniósł głos, nie przejmując się tym, że ktoś może go usłyszeć. Przyjaźń miała swoje granice. Nie zamierzał pozwolić Adamowi na umieszczenie ojca w takim miejscu.

– Wiedziałem, że zareagujesz w ten sposób.

– Miałeś rację, stary. John jest dla mnie jak ojciec. Czego się, do cholery, spodziewałeś? – Blake wstał i gwałtownie wepchnął krzesło pod stolik. Pielęgniarki siedzące w pobliżu popatrzyły z naganą. Guzik go obchodziło, co myślą.

– Uspokój się, do diabła! Reagujesz zbyt emocjonalnie. Pozwól mi skończyć.

Blake obserwował Adama i widział, że przyjaciel nie podjął tej decyzji bez namysłu. Jednak w jakim celu? Stan zdrowia Johna się poprawiał. Dam Adamowi jeszcze minutę i na tym koniec. Jeśli będę musiał złożyć skargę do sądu w imieniu człowieka, który zawsze traktował mnie jak syna, zrobię to. Nie pozwolę, żeby Adam zrobił to swojemu ojcu. Nie mogę.

Blake popatrzył na zegarek.

– Masz dokładnie sześćdziesiąt sekund, żeby mnie przekonać. Inaczej zacznę kopać cię w tyłek.

Adam uśmiechnął się.

Ten sukinsyn naprawdę uważał, że to zabawne?

– Blake, moim zdaniem życie taty będzie zagrożone, jeśli tu zostanie. Chcę, żeby był w miejscu, gdzie nikt nie zdoła go znaleźć.

– Co takiego?! – Blake poczuł się jak balon, z którego wypuszczono powietrze.

– Słyszałeś. Jeśli łaskawie przestaniesz zachowywać się jak dupek choć przez chwilę i wysłuchasz mnie do końca, może zrozumiesz i nawet się ze mną zgodzisz.

– Boże, Adamie, nie wiem, co powiedzieć.

– Na razie milcz. Nie przerywaj mi. Jak się orientujesz, od lat wiem, że Eve puszcza się za plecami taty. Do diabła, myślę, że sam podejrzewa ją o to od dawna, ale nigdy niczego nie mówił. Kiedy zobaczyłem ją z Bentleyem dziś rano, upewniłem się, że to nadal się dzieje… Czy Casey wspomniała coś o kłótni, którą przypadkiem usłyszała? – zapytał Adam.

– Nie, a powinna była?

– Tak myślałem. Dobrze zrobiła, że zachowała to dla siebie. Mam wobec niej dług wdzięczności. Kiedy przywiozłeś mnie tutaj przed paroma dniami, tata i ja kłóciliśmy się o jego testament. Nigdy nie robiłem tajemnicy z tego, że nie chcę mieć nic wspólnego z Worthington Enterprises. Zamierzam praktykować jako lekarz. Powiedziałem to tacie wiele lat temu. Zrozumiał, ale nadal chciał, żeby część jego majątku została w przyszłości pod moją opieką. Zgodziłem się na to. Myślę, że powiedziałem coś w tym sensie, że mógłbym zatrudnić ludzi, którzy zarządzaliby jego fortuną. Ten udar mózgu skłonił go do myślenia. Zrozumiał, że nie jest już młody. Ktoś, i jestem pewien, że obaj wiemy, kto, przekonał go, żeby wprowadził zmiany w testamencie.

– Cholera, Adamie, przykro mi. Nie wiedziałem.

– Wiem, jakie uczucia żywisz dla taty. Boże, nie mogę znieść myśli o tym, że będę odwiedzał staruszka w domu opieki, ale póki nie dowiem się, co dokładnie się dzieje, nie mam wyboru.

– Czy już mu powiedziałeś?

– Tak. Nie wydawał się zbyt zadowolony, ale nie sprzeciwiał się, czego się spodziewałem. To też mnie niepokoi.

– Dlaczego? – zapytał Blake.

– Po pierwsze, zacząłem się zastanawiać, czy stracił ochotę do życia i dlatego nie obchodzi go, gdzie spędzi ostatnie dni. A po drugie, i to mnie przeraża, może on też sądzi, że jego życie jest zagrożone? Co wtedy?

– Zdecydowanie mamy problem.

– Porozmawiam z szeryfem Parkerem. Pójdziesz ze mną?

– Pewnie, ale dlaczego z Parkerem, w czym on może nam pomóc? – Blake nie musiał mówić Adamowi, co myśli o umiejętnościach szeryfa. A raczej ich braku. Wiedział, że Adam zna jego opinię. Rozmawiali o tym wystarczająco często.

– Nie wiem. Wolałbym, żeby ktoś wiedział, co robimy i dlaczego. Jeśli broń Boże coś ma się stać tacie, chciałbym być pewien, że robię wszystko, co mogę, żeby do tego nie dopuścić. Chyba tylko o to mi chodzi.

– Nie powiedziałeś, kogo mianował spadkobiercą.

– Chcesz zgadywać do dziesięciu razy? – zapytał Adam, gdy obaj wrzucali papierowe tacki do śmieci.

– Nie, nie potrzebuję. Zastanawiam się tylko, w jaki sposób zdołała przekonać twojego tatę.

Adam wzruszył ramionami.

– Tak jak kobiety zwykle to robią, Blake. Użyła klasycznego sposobu: seksu.

21

Roland Parker miał właśnie wyjść po pracy z biura, kiedy zatelefonował Adam Worthington. Nie potrafił sobie wyobrazić, czego ten psychiatra chce od niego o tak późnej porze, ale wyglądało na to, do diabła, że nie miał niczego lepszego do roboty.

1 ... 57 58 59 60 61 62 63 64 65 ... 83
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)