Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Nie mów nikomu
Nie mów nikomu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Nie mów nikomu

Электронная книга - «Nie mów nikomu». Краткое содержание книги:

Od śmierci Elizabeth z rąk seryjnego zabójcy minęło osiem lat, ale młody lekarz David Beck nie potrafi o niej zapomnieć. Niespodziewanie pocztą elektroniczną otrzymuje niezbity dowód, że jego żona nadal żyje. Jak to możliwe, skoro jej ciało zostało zidentyfikowane ponad wszelką wątpliwość? Bez pożegnania – Trzy dni przed śmiercią matka wyznała – to były niemal jej ostatnie słowa – że mój brat wciąż żyje – tak zaczyna się najnowszy thriller Cobena. Od dnia, w którym brat Willa Kleina, Ken, zamordował Julię, jego byłą sympatię, minęło jedenaście lat. Ścigany międzynarodowymi listami gończymi, dosłownie zapadł się pod ziemię. Z czasem rodzina uznała go za zmarłego. Przeglądając dokumenty rodziców, Will natrafia na świeżo zrobione zdjęcie Kena. Wkrótce potem znika Sheila, narzeczona Willa.
1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 78
Перейти на страницу:

– Tak sądzę.

– Wtedy, właśnie wtedy zrozumiałem, że mimo wszelkich moich wysiłków może przydarzyć mu się coś złego. Nie zawsze będę przy nim, żeby uchronić go od ciosu. Wciąż o tym myślałem. Pewnie wszyscy to robimy. A jednak gdy to się stało, kiedy… – Urwał i w końcu spojrzał na Larry’ego Gandle’a. – Wciąż próbuję go wskrzesić – rzekł. – Usiłuję targować się z Bogiem, proponując mu wszystko, byle tylko Brandon znów żył. Oczywiście to niemożliwe. Zdaję sobie z tego sprawę. Teraz jednak ty przychodzisz i mówisz mi, że podczas gdy mój syn, mój cały świat, gryzie ziemię… ona wciąż żyje. – Zaczął potrząsać głową. – Nie mogę na to pozwolić, Larry. Rozumiesz?

– Tak – odparł Gandle.

– Raz nie zdołałem go obronić. Nie zawiodę go ponownie.

Griffin Scope znów spojrzał w głąb ogrodu. Upił następny łyk z kieliszka. Larry Gandle zrozumiał. Wstał i odszedł w mrok.

O dziesiątej wieczorem Carlson podszedł do frontowych drzwi domu przy Goodhart Road 28. Nie przejmował się późną porą. Widział światła na parterze i poświatę, telewizora, ale nawet bez tego miał inne zamartwienia niż czyjś zdrowy sen.

Już miał nacisnąć dzwonek, kiedy drzwi otworzyły się. Stanął w nich Hoyt Parker. Przez moment mierzyli się, wzrokiem, jak dwaj bokserzy na środku ringu, szacujący się wzajemnie, podczas gdy sędzia recytuje bezsensowną formułkę o niezadawaniu ciosów poniżej pasa i podczas rozdzielania.

Carlson nie czekał na gong.

– Czy pańska córka zażywała narkotyki?

Hoyt Parker przyjął cios z ledwie dostrzegalnym skrzywieniem ust.

– A dlaczego pan pyta?

– Mogę wejść?

– Moja żona śpi – rzekł Hoyt, wychodząc na zewnątrz i zamykając za sobą drzwi. – Ma pan coś przeciwko temu, że porozmawiamy tutaj?

– Jak pan chce.

Hoyt skrzyżował ręce na piersi i zakołysał się na piętach. Był krępym mężczyzną w niebieskich dżinsach i podkoszulku, który wcześniej, gdy jego właściciel miał pięć kilogramów mniej, nie był tak dopasowany. Carlson wiedział, że Hoyt Parker jest doświadczonym policjantem. Nie dla niego sprytne pułapki i subtelne podstępy.

– Odpowie pan na moje pytanie? – nalegał.

– A pan odpowie mi, dlaczego o to pyta? – odparł Hoyt.

Carlson postanowił zmienić taktykę.

– Dlaczego usunął pan dokumentację fotograficzną z protokołu autopsji pana córki?

– Dlaczego pan sądzi, że ją usunąłem?

Ani śladu gniewu czy głośnych, kłamliwych zaprzeczeń.

– Dzisiaj przejrzałem ten protokół – odparł Carlson.

– Dlaczego?

– Słucham?

– Moja córka nie żyje od ośmiu lat. Jej zabójca siedzi w więzieniu. A mimo to postanowił pan dzisiaj przejrzeć protokół jej sekcji. Chciałbym wiedzieć dlaczego.

Ta rozmowa zmierzała donikąd, i to w szybkim tempie. Carlson postanowił ustąpić odrobinę pola, opuścić gardę i pozwolić przeciwnikowi zbliżyć się, żeby zobaczyć, co zrobi.

– Pański zięć wczoraj odwiedził koronera. Zażądał wglądu do tych akt. Chciałem dowiedzieć się w jakim celu.

– Czy widział ten protokół?

– Nie – odparł Carlson. – A czy pan wie, dlaczego tak bardzo chciał go zobaczyć?

– Nie mam pojęcia.

– Mimo to najwidoczniej się pan tym przejął.

– Podobnie jak pan, uważam, że to podejrzane.

– Nawet gorzej – rzekł Carlson. – Chciał pan wiedzieć, czy zięć miał ten protokół w rękach. Dlaczego?

Hoyt wzruszył ramionami.

– Powie mi pan, co pan zrobił z tymi zdjęciami?

– Nie wiem, o czym pan mówi – odrzekł obojętnie Hoyt.

– Tylko pan miał dostęp do tych dokumentów.

– I czego to dowodzi?

– Kiedy przeglądał pan te akta, czy te fotografie były w nich?

Hoytowi rozbłysły oczy, ale wahał się tylko ułamek sekundy.

– Tak – odparł. – Były tam.

Carlson mimo woli uśmiechnął się.

– Dobra odpowiedź. – Zastawił pułapkę, a Hoyt uniknął jej. – Bo gdyby pan zaprzeczył, musiałbym się zastanawiać, dlaczego od razu pan o tym nie zameldował, prawda?

– Jest pan podejrzliwym człowiekiem, agencie Carlson.

– Uhm. Ma pan jakieś sugestie co do tego, gdzie teraz mogą być te zdjęcia?

– Zapewne omyłkowo wetknięte gdzie indziej.

– Tak, z pewnością. Jakoś to pana nie irytuje.

– Moja córka nie żyje. Sprawa zamknięta. Po co ją rozgrzebywać?

Carlson doszedł do wniosku, że traci tu czas. A może nie. Wprawdzie nie uzyskał wielu informacji, ale zachowanie Hoyta mówiło mu bardzo wiele.

– A zatem pan w dalszym ciągu uważa, że to KillRoy zabił pańską córkę?

– Bez wątpienia.

Carlson pokazał mu protokół sekcji.

– Nawet po przeczytaniu tego?

– Tak.

– I nie niepokoi pana fakt, że tak wiele ran zadano po śmierci?

– Czerpię z tego pociechę – odparł Hoyt. – To oznacza, że moja córka mniej cierpiała.

– Nie o tym myślałem. Mówię o znaczeniu tych dowodów przeciwko Kellertonowi.

– Nie dostrzegam w tych aktach niczego, co przeczyłoby ostatecznemu wnioskowi.

– To morderstwo różni się od innych popełnionych przez niego zabójstw.

– Nie zgadzam się z tym – rzekł Hoyt. – Po prostu moja córka była silniejsza od pozostałych jego ofiar.

– Nie jestem pewien, czy nadążam.

– Wiem, że Kellerton lubił torturować swoje ofiary – powiedział Hoyt. – I wiem, że zwykle piętnował je, kiedy jeszcze żyły. Doszliśmy do wniosku, że Elizabeth stawiała opór, a może nawet próbowała uciec. Tak jak ja to widzę, zmusiła go, żeby ją zabił. Chciał ją podporządkować, ale nie zdołał. To wyjaśnia rany cięte na dłoniach. I wyjaśnia, dlaczego napiętnował ją po jej śmierci.

– Rozumiem.

Zaskakujący lewy sierpowy. Carlson usiłował utrzymać się na nogach. Odpowiedź Hoyta była dobra – piekielnie dobra. Miała sens. Nawet najsłabsza ofiara może sprawić zabójcy sporo kłopotu. To wyjaśnienie cudownie tłumaczyło wszystkie niekonsekwencje. Mimo to pozostały wątpliwości.

– A jak pan wyjaśni raport toksykologa?

– To nieistotne – oświadczył Hoyt. – Równie dobrze można pytać ofiarą gwałtu o jej życie seksualne. Nie ma znaczenia, czy moja córka była niewinna jak niemowlę, czy ćpała jak szalona.

– A jak było naprawdę.?

– To nieistotne – powtórzył Hoyt.

– Kiedy chodzi o morderstwo, wszystko jest istotne. Dobrze pan o tym wie.

Hoyt zrobił krok w jego kierunku.

– Niech pan uważa – powiedział.

1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 78
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)