Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Radio Darwina [Darwin's Radio - pl]
Radio Darwina [Darwin's Radio - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Radio Darwina [Darwin's Radio - pl]

Электронная книга - «Radio Darwina [Darwin's Radio - pl]». Краткое содержание книги:

Wyklęty paleontolog Mitch Rafelson odkrywa w Alpach w spoczywające od dziesiątków tysięcy lat w nieznanej jaskini ciała rodziny neandertalczyków. Biolog molekularna Kaye Lang uważa, że w DNA człowieka, niby śpiący rycerze z legend, skrywają się pradawne choroby, które miliony lat czekają tylko na wezwanie, aby móc znowu zarażać i zabijać.
I w bardzo niedalekiej przyszłości, budzą się demony, z naszego genomu wyłania wirus, którego nazwa przypomina imię indyjskiego boga śmierci, Śiwy. Ludzkości zagraża zagłada, gdyż wirus powoduje poronienia u wszystkich zarażonych kobiet. Władze podejmują radykalne środki, dochodzi do zamieszek, prześladowań kobiet. Nieliczni, w tym Lang i Rafelson, w zagrożeniu widzą nadzieję, w chorobie, bólu, przemocy dostrzegają bóle porodowe ludzkości, które poprzedzają ogromny skok ewolucyjny, przyjście na świat nowego człowieka. Prześladowani i potępiani, ścigają się z czasem, aby rozwiązać największą zagadkę w dziejach rodu ludzkiego i powstrzymać oszalały świat.
Arcydzieło wysoko naukowej fantastyki autorstwa zdobywcy nagrody Nebula, według wielu krytyków najlepsza książka SF w USA w roku 1999. Prawdziwy, przedstawiony z ogromnym rozmachem i wnikliwością obraz nauki i nas, ludzi, postawio-nych przed obliczem być może największego zagrożenia w jej dziejach.
1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 131
Перейти на страницу:

— Posuwamy się za daleko — westchnęła Kaye. — Po pierwsze nie podoba mi się słowo „mechanizm”.

— W porządku, no to… Organ, organon, czarodziejski architekt — powiedział Mitch. — Wiemy, o czym tutaj rozmawiamy. O jakimś rodzaju pamięci przechowywanej w genomie. Wszystkie instrukcje muszą w nim tkwić, dopóki nie zostaną uruchomione.

— Czyżby w komórkach zarodkowych? Rozrodczych, spermie i jajowych? — Spytał Dicken.

— No właśnie — odparł Mitch.

— Nie sądzę — powiedziała Kaye. — Coś przekształca u każdej matki pojedynczą komórkę jajową, dając córkę pośrednią, ale to samo coś w jajniku córki może dać nowy fenotyp. Inne komórki jajowe matki są wyłączone z gry. Chronione nie ulegają zmianie.

— W przypadku nowego planu nowy fenotyp jest klapą. — Dicken kiwał głową na potwierdzenie. — Dobra. Leżąca odłogiem pamięć, przywoływana co tysiące lat przez… Hipotetyczne modyfikacje, uruchamiane przez… — Pokręcił głową. — Teraz ja jestem w kropce.

Każdy poszczególny organizm jest świadom swego środowiska i na nie reaguje — wyjaśniła Kaye. — Wymieniane przez jednostki substancje chemiczne i inne rodzaje sygnałów powodują zakłócenia chemii wewnętrznej, co wpływa na genom, a dokładniej na ruchome elementy pamięci genetycznej, przechowującej i odświeżającej zespoły hipotetycznych zmian. — Żywo poruszała rękoma, jakby coś tłumaczyły czy przekonywały. — Dla mnie to zupełnie jasne, chłopaki. Czemu tego nie dostrzegacie? Oto pełna pętla sprzężenia zwrotnego: zmiana środowiska powoduje stres organizmów — w tym przypadków ludzi. Różne rodzaje stresu naruszają w naszych ciałach równowagę reagujących na stres substancji chemicznych. Leżąca odłogiem pamięć odpowiada, przesuwając elementy ruchome zgodnie z algorytmem ewolucyjnym powstałym przed milionami, a nawet miliardami lat. Komputer genetyczny decyduje, co w nowych warunkach wywołujących stres, może się okazać najlepszym fenotypem. W wyniku tego dostrzegamy u osobników drobne zmiany, prototypy, a po zmniejszeniu się poziomu stresu, jeśli potomstwo jest zdrowe i liczne, zmiany się utrzymują. Za każdym jednak razem, gdy problem w środowisku jest uporczywy… Na przykład, u ludzi chodzi tu o długotrwały stres społeczny… Następuje znaczne przekształcenie. Dochodzi do ekspresji retrowirusów endogennych, wysłania sygnału koordynującego aktywację określonych elementów w zasobie pamięci genetycznej. Voila. Punktualizm.

Mitch szczypał grzbiet nosa.

— Boże — rzucił.

Dicken skrzywił się mocno.

— Dla mnie to zbyt radykalne, nie potrafię przełknąć wszystkiego za jednym razem.

— Mamy dowody na każdy krok na tej drodze — powiedziała trochę ochryple Kaye. Wypiła kolejny długi łyk merlota.

— Jak jednak jest to przekazywane? — Zapytał Dicken. — Musi tkwić w komórkach rozrodczych! Jakoś jest przenoszone od rodzica do dziecka przez setki, tysiące pokoleń, zanim zostanie uruchomione.

— Może jest pakowane, kompresowane, stanowi swego rodzaju kod — odparł Mitch.

Kaye była zaskoczona. Popatrzyła na Mitcha lekko wstrząśnięta i pełna podziwu.

— To tak szalone, że trafne. Jak nakładające się geny, ale bardziej pokrętnie. Zagrzebanie w powtórzeniach.

To nie musi przenosić całej instrukcji nowego fenotypu… — Powiedział Dicken.

— Jedynie części, które mają ulec zmianie — dokończyła Kaye.

— Wiemy przecież, że między szympansem a człowiekiem różnica genomu wynosi być może zaledwie dwa procent.

— Jest też różna liczba chromosomów — zauważył Mitch. — Co ostatecznie czyni wielką różnicę.

Dicken skrzywił się i złapał za głowę.

— Boże, sięgamy coraz głębiej.

— Jest dziesiąta — powiedział Mitch. Wskazał strażnika idącego środkiem biegnącej kanionem drogi, wyraźnie kierującego się w ich stronę.

Dicken wyrzucił puste butelki do kosza na śmieci i wrócił do stołu.

— Nie możemy teraz przerwać. Kto wie, kiedy znowu uda się nam spotkać?

Mitch czytał notatki Kaye.

— Łapię, że zmiana w środowisku wywołuje stres u poszczególnych osób. Wróćmy do pytania Christophera. Co uruchamia sygnał, zmianę? Choroba? Drapieżnik?

— W naszym przypadku przeludnienie — odparła Kaye.

— Złożone warunki społeczne. Rywalizacja o pracę — dodał Dicken.

— Ludzie! — Zawołał strażnik, gdy znalazł się bliżej. Jego głos odbijał się echem w kanionie. — Jesteście z przyjęcia Americolu?

— Jak pan zgadł? — Spytał Dicken.

— Nie powinniście tu być.

W drodze powrotnej Mitch z powątpiewaniem kręcił głową. Nie zamierzał dać im ani chwili wytchnienia: sprawa była naprawdę poważna.

— Zmiana występuje zwykle na obrzeżu populacji, gdzie brakuje zasobów i rywalizacja jest ostra. Nie w centrum, gdzie wszystko jest spokojniejsze.

— Ludzie nie mają już „obrzeży”, pograniczy — powiedziała Kaye. — Zalaliśmy całą planetę. Nieustannie żyjemy w stresie, aby dotrzymywać kroku innym.

— Nieustannie trwa wojna. — Dicken nagle się zamyślił. — Wczesne przypadki heroda mogły wystąpić tuż po II wojnie światowej. Stres wywołany kataklizmem społecznym, społeczeństwo popełniające straszliwe błędy. Ludzie muszą się zmienić albo…

— Kto nakazuje zmianę? Albo co? — Spytał Mitch, klepiąc się dłonią po biodrze.

— Nasz komputer biologiczny na poziomie gatunku — odparła Kaye.

— Znów go mamy. Komputer sieciowy — powątpiewał Mitch.

— „MOCARNY CZARODZIEJ NASZYCH GENÓW” — zaintonowała Kaye głębokim, soczystym głosem prowadzącego licytację. Potem wskazała palcem niebo. — Pan Genomu.

Mitch z uśmiechem skierował palec w jej stronę.

— Tak będą mówić, a potem nas wyśmieją.

— Wygonią z tego całego cholernego zoo — powiedział Dicken.

— Co wywoła stres — stwierdziła Kaye nieśmiało.

— Do rzeczy, do rzeczy — nalegał Dicken.

— Pieprzyć to — rzuciła Kaye. — Wracajmy do hotelu i otwórzmy następną butelkę. — Wyciągnęła ręce w bok i zakręciła piruet. Cholera, pomyślała, popisuję się. „Hej, chłopcy. Jestem dostępna, popatrzcie na mnie”.

— Tylko w nagrodę — powiedział Dicken. — Weźmiemy taksówkę, jeśli autobus odjechał. Kaye… Dlaczego nie w centrum? Co jest nie tak w samym środku populacji ludzkiej?

Kaye zwiesiła ręce.

— Co roku coraz więcej ludzi… — Urwała, jej twarz stężała. — Rywalizacja jest tak zażarta. — Twarz Saula. Złego Saula, przegrywającego i niegodzącego się z tym, oraz dobrego, pełnego dziecięcego entuzjazmu, lecz nadal noszącego niezmywalne piętno mówiące: „Przegrasz. Te wilki są twardsze i sprytniejsze od ciebie”.

Obaj czekali, aż dokończy.

Szli razem do bramy. Kaye szybko wytarła oczy i stwierdziła z największym spokojem, na jaki było ją stać:

— Zwykle zdarzał się jeden człowiek, a nawet bywali dwaj czy trzej tacy, którzy wpadali na błyskotliwą, zmieniającą świat myśl albo tworzyli przełomowy wynalazek. — Głos nabierał siły; teraz wobec Saula czuła urazę, a nawet gniew. — Darwin i Wallace. Einstein. Teraz jest po stu geniuszy w każdej dziedzinie, tysiące ludzi ścigających się, który pierwszy wedrze się na mury zamku. Skoro tak jest w nauce, tkwiącej w stratosferze, to co się dzieje w okopach? Bezustanna, paskudna rywalizacja. Za wiele trzeba się uczyć. Za szerokie pasmo zatykające kanały komunikacyjne. Nie potrafimy dość szybko słuchać. Bez przerwy musimy stać na czubkach palców.

1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 131
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)