Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Классические детективы » Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker]
Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker]

Электронная книга - «Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker]». Краткое содержание книги:

Wszyscy miłośnicy Herkulesa Piorota z pewnością pokochają także Alberta Campiona. Ten niezwykłe inteligentny i błyskotliwy detektyw amator, bohater siedemnastu powieści Margery Allingham, z pomocą służącego, Lugga – zresztą byłego włamywacza – rozwiązuje równie skomplikowane zagadki jak te, z którymi przyszło się zmierzyć słynnemu Belgowi…
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 57
Перейти на страницу:

– Och, proszę mi wybaczyć. Powinienem był panu od razu wyjaśnić. To nie jest żaden z Palinode'ów. On tylko mieszka w tym domu. Renee zabrała go ze sobą. Był jej ulubionym lokatorem i ma teraz jeden z lepszych pokoi. Nazywa się Alastair Seton, służył jako zawodowy oficer w armii, z której musiał się wycofać z powodu słabego zdrowia. Serce, chyba. Ma jakieś cztery funty czternaście szylingów renty tygodniowo. Ale jest dżentelmenem w każdym calu i robi wszystko, żeby się utrzymać na poziomie, biedaczysko. Swoje wizyty w pubie utrzymuje w największej tajemnica.

– O Boże – powiedział Campion – to pewno tutaj przychodzi, kiedy od niechcenia mówi, że ma bardzo ważne spotkanie na mieście..

– Nie inaczej. – Luke przytaknął głową. – A spotyka się ze szklanką piwa. – Wbrew samemu sobie cieszy się z tego oszustwa. Z jednej strony uważa za ujmę to, że musi bywać w tak odrażającym lokalu, ale z drugiej strony bardzo go to podnieca.

Przez chwilę obaj milczeli. Wzrok Campiona wędrował po tłumie. Wreszcie zdjął okulary i rzekł nie odwracając się:

– Dlaczego pan nie chce mówić o Palinode'ach, inspektorze?

Charlie Luke napełnił sobie znowu szklaneczkę i spojrzał ponad nią, a we wzroku jego malowała się nieoczekiwana szczerość.

– Bo nie mogę – odparł.

– Dlaczego?

– Nie rozumiem ich. – Złożył to oświadczenie tonem prymusa przyznającego się do swej niewiedzy.

– Co pan chce przez to powiedzieć?

– Właśnie to. Nie rozumiem, co mówią.- Usiadł znowu na stole i bezradnie rozłożył muskularne ręce. – Gdyby tylko chodziło o obcy język, wziąłbym sobie tłumacza – ale chodzi o coś innego. Nie o to, że nie chcą mówić. Gadają całymi godzinami, bardzo nawet lubią mówić. A kiedy wychodzę od nich, w głowie mi huczy, tak samo jak wtedy, kiedy czytam raport, jaki mam przesłać stenografowi, żeby sprawdzić,.czy wszystkie słowa są czytelne. On też nie rozumie.

Nastąpiło znowu milczenie.

– Czyżby słowa były takie… długie? – zaryzykował Campion niepewnie.

– Nie, wcale nie. – Luke nie był urażony, robił tylko wrażenie smutnego. – Jest ich pięcioro – powiedział wreszcie. – Dwoje martwych, troje żywych: Lawrence Palinode, panna Evadne Pałinode i najmłodsza Jessica Palinode. To ta, która dostaje jałmużnę w parku. Żadne z nich nie ma pieniędzy i Bogu jednemu wiadomo, po co miałby ich ktoś zabijać. Nie są przy tym tak zwariowani, jak to niektórzy sądzą. Ja już popełniłem ten błąd, proszę pana. Trudno, sam powinien ich pan zobaczyć. Kiedy się pan tam wprowadzi?

– Pomyślałem sobie, że najlepiej będzie od razu; mam ze sobą walizkę.

– To dobra dla mnie wiadomość – mruknął inspektor z całą powagą. – Wejścia pilnuje nasz człowiek, który pana zna z widzenia. Nazywa się Corkerdale. Bardzo mi przykro, że nie mogę panu czegoś więcej powiedzieć o tych ludziach, ale oni są tacy staroświeccy i zupełnie niezwykli. Niezbyt mi się to określenie podoba, ale najlepiej ich charakteryzuje. – Pochylił się nad szklanką i poklepał się po brzuchu. – Doszedłem do takiego stanu, że gdy o nich myślę, robi mi się słabo. Jak tylko dostanę raport pracowni analitycznej, zaraz zawiadomię pana.

Campion wychylił do końca swoją szklaneczkę i wziął do ręki walizkę. Nagle przyszła mu do głowy myśl.

– Ale, ale, kim jest taka młoda, ciemnowłosa dziewczyna? Prawie nie widziałem jej twarzy.

– To Klytia White – wyjaśnił Luke spokojnie. – Siostrzenica. Kiedyś było sześcioro Palinode'ów. Jedna siostra uciekła i wyszła za mąż za lekarza, i wyjechała wraz z nim do Hong-Kongu. Podczas podróży statek zatonął i oboje omal się nie utopili, a dziecko urodziło się, kiedy matka jeszcze była mokra od wody morskiej. Stąd to imię. Niech mnie pan o więcej nie pyta. Tak mi powiedziano:,,Stąd to imię".

– Rozumiem. Czy ona również mieszka z Renee?

– Tak. Rodzice wysłali ją do kraju, co o tyle.było szczęśliwym zbiegiem okoliczności, że później oboje zginęli. Była wtedy małą dziewczynką. Teraz ma osiemnaście i pół lat. Pracuje jako pomoc biurowa w „Tygodniku Literackim". Przylepia znaczki pocztowe i rozsyła egzemplarze okazowe. Jak tylko nauczy się pisać na maszynie, dostanie awans.

– A kim jest ten chłopiec?

– Z motorem? – Słowa zostały wypowiedziane z taką gwałtownością, że Campion aż drgnął.

– Motoru nie widziałem. Byli wtedy w parku.

Koniec zdania ścichł. Młodzieńcza twarz Charlie'ego Luke'a pociemniała o kilka tonów, a jego trójkątne brwi zmarszczyły się nad jasnymi.oczami.

– Świetna para: szczeniak i zagubiony kociak – powiedział ze złością, a potem podniósł wzrok i roześmiał się nagle z rozbrajającym wdziękiem, i dodał: – Taki mały, kochany kociak. Jeszcze nawet oczu nie otworzył.

4. Musisz być ostrożny

Carnpion podszedł cicho do podestu schodów, skąd przez zakratowane okienko mógł zajrzeć do serca Portminster Lodge.

Ujrzał Renee wyglądającą tak samo, jak wtedy, przed dziesięciu laty, kiedy ją. poznał. Siedziała przy stole, profilem do niego, rozmawiając z kimś, kogo nie widział. Wiek panny Roper nadal można było określać jako,,około sześćdziesiątki", chociaż wedle wszelkiego prawdopodobieństwa liczyła o jakieś osiem, dziesięć lat więcej. Ta niewielka kobietka nada] świetnie się trzymała, jak za czasów, kiedy zdzierała obcasy na prowincjonalnej scenie, a włosy wciąż miała piękne, choć może już nie tak brązowe.

Była ubrana "wizytowo – w kolorową, wyszukaną jedwabną bluzkę i w elegancką czarną spódnicę, nie za krótką. Dopiero wtedy usłyszała Campiona, kiedy był już w połowie korytarza, torując sobie drogę wśród rzędów butelek do mleka. Rzucił spojrzenie na jej twarz – ostro zakończony nos i zbyt szeroko rozstawione oczy, zwrócone w kierunku okna – zanim spiesznie wstała, żeby uchylić ostrożnie drzwi.

– Kto tam? – Słowa zabrzmiały melodyjnie, jak przygrywka do piosenki. – Ach, to ty, mój kochany. – Znowu była naturalna,, ale ciągle trochę pozowała, jak gdyby znajdowała się na scenie. – Wejdź, proszę. Jak to miło z twojej strony, doceniam w pełni twoje poświęcenie i nigdy ci tego nie zapomnę. Jak się czuje matka? Dobrze?

– Zupełnie dobrze – odparł Campion, który, osierocony przed dziesięciu laty, grał swoją rolę tak swobodnie, jak było go na to stać.

– Tak, wiem, nie masz specjalnie powodów do narzekań. – Poklepała go po plecach, zapewne z uznaniem, przyglądając mu się uważnie.

Była to typowa staroświecka kuchnia w suterenie, z kamienną podłogą, pełna rur i dziwnych zakamarków.

To niezbyt wesołe miejsce ożywiała setka może fotografii teatralnych z różnych epok,, zajmujących połowę ścian, i jasne chodniki ze szmat na podłodze.

– Clarrie – powiedziała nadal z tą samą fałszywą wesołością. – Chyba nie poznałeś dotąd mego siostrzeńca Alberta. To ten z Bury, przedstawiciel nobliwej części mojej rodziny. Jest prawnikiem, a to może się teraz nam przydać. Jego matka napisała do mnie, że mógłby mi pomóc, gdybym zechciała, wysłałam więc do niej depeszę – nie mówiłam ci o tym, bo się bałam, że nic z tego nie wyjdzie.

Kłamała, jak na starą, rutynowaną aktorkę przystało, a jej śmiech był bardzo wdzięczny, gdyż świeży i młody, pochodził z serca, które się nic a nic nie postarzało.

Campion ucałował ją wylewnie.

_ Cieszę cię, że cię widzę, cioteczko.- powiedział, a ona zaczerwieniła się jak dziewczynka.

Mężczyzna w pulowerze śliwkowego koloru jadł właśnie chleb z serem i marynowaną cebulą, oparłszy nogi w skarpetkach o poprzeczkę krzesła. Teraz wstał i pochylił się nad stołem.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 57
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)