Boża maszyneria [The Engines of God - pl]
- Автор: Макдевит Джек
- Год: 1997
- Язык: польский
- Год: Pr
- ISBN: 83-7180-650-7
- Переводчик: Kinga Dobrowolska
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Boża maszyneria [The Engines of God - pl]». Краткое содержание книги:
— W końcu — ciągnęła Linda — prosi, żeby przywrócono mu jego boskość. Zwróćcie uwagę na błagalny gest rąk. Henry pokiwał głową.
— I przypuszczam, że mu ją przywrócono.
— Telmon pozostawiła ostateczną decyzję jemu. „Podporządkuję się twoim życzeniom. Do tej pory dokonywałeś właściwego wyboru. Dokończ swego dzieła, a będziesz kochany tak długo, jak długo będą żyli ludzie na tym świecie”. Oczywiście, nie powiedziała „ludzie”, tylko użyła Quraquackiego odpowiednika. — Linda oświetliła ostatnią tablicę. — Tutaj już powziął decyzję i po raz ostatni zbroi się do walki.
— Po śmierci matka umieściła go wśród gwiazd. — Odwróciła się do Henry’ego. — I w tym właśnie tkwi cały sens tego mitu. Śmierć jest nieunikniona. W końcu poddać się jej muszą nawet bogowie. Tak jak bóstwa skandynawskie. Wyjść jej dobrowolnie naprzeciw, poświęcić się dla innych — to właśnie prawdziwa miara boskości.
Postać w ciemnej szacie budziła dziwny niepokój.
— Jest w niej coś znajomego — odezwał się Henry.
Carson potrząsnął głową.
— Dla mnie wygląda jak nasz archetypiczny Nieubłagany Żeńca.
— Nie. — Już przecież widział gdzieś coś podobnego. Gdzieś indziej.” — To nie Quraquatczyk, prawda?
Art wycelował w Śmierć promień swego reflektora.
— Co mówiłeś?
— To nie jest Quraquatczyk. Przyjrzyjcie się.
— Faktycznie, nie jest — zgodziła się Linda. — Czy to ważne?
— Może nie — odparł. — Ale przyjrzyjcie się dobrze. Niczego wam to nie przypomina?
Carson wciągnął głęboko powietrze.
— To ten z Iapetusa — odpowiedział. — To jeden z Monumentów.
Drogi Philu,
Dzisiaj wpadł nam w ręce komplet Przewag Tulla. Załączam szczegóły kompozycji i resztki ośmiu klinów z inskrypcjami w kasumelskim linearnym C. Mamy niezwykłe szczęście: całe to miejsce zachowało się znakomicie, jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że przez większość czasu znajdowało się tak blisko morza, a przez kilka ostatnich wieków pod wodą.
Gdyby był na to czas, urządzilibyśmy sobie wielkie oblewanie. Ale nasz pobyt tutaj dobiega końca. Za kilka tygodni będziemy musieli odstąpić wszystko terraformerom. Prawdę mówiąc, jesteśmy ostatnią już ekipą, jaka została na Quraquie. Wszyscy inni wrócili do domu. Henry — niech go Bozia zachowa — nie odejdzie, zanim tamci nie przycisną guzika.
W każdym razie twoje cudowne dziecko trafiło na żyłę złota. Henry sądzi, że moim imieniem nazwą nową bibliotekę Akademii.