Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Obfite piersi, pełne biodra - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Obfite piersi, pełne biodra

Электронная книга - «Obfite piersi, pełne biodra». Краткое содержание книги:

Obfitymi piersiami i pełnymi biodrami natura obdarza kobiety z rodziny Shangguan, mieszkającej w małej chińskiej wiosce, w prowincji Shandong. Od obfitych piersi i matczynego mleka uzależniony jest narrator powieści, długo wyczekiwany syn, brat ośmiu starszych sióstr. Losy rodziny ukazane są na tle wydarzeń historycznych, począwszy od Powstania Bokserów w 1900 roku, poprzez upadek dynastii Qing, inwazję japońską, walki Kuomintangu z komunistami, „rewolucję kulturalną”, aż do reform gospodarczych. Na prowincji życie toczy się jednak obok wielkich przemian, rządzą tam najprostsze instynkty, a podstawową wartością jest przetrwanie.
W powieści Obfite piersi, pełne biodra wszystko jest trochę oderwane od rzeczywistości, pełne makabrycznych zdarzeń i wynaturzonych postaci, ocierające się o magię – a jednocześnie opisane prostym, niezwykle obrazowym językiem, przesycone ironią i czarnym humorem. Zręczność stylistyczna i wybujała fantazja Mo Yana powodują, że lektura wciąga na długo – jest to jedna z tych książek, które czyta się zachłannie, mimo że ogłuszają, wyprowadzają z równowagi.
1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 187
Перейти на страницу:

Wpadliśmy za nią do środka i zobaczyliśmy Sha Yuelianga, który zwisał z krokwi. Miał na sobie zielony wełniany mundur i błyszczące skórzane buty do kolan. Pamiętałem go jako mężczyznę słusznego wzrostu, lecz teraz, gdy wisiał, wydawał mi się niezwykle wysoki.

18

Zszedłem z kangu i zanim całkiem otworzyłem oczy, przytuliłem się do matki. Bezceremonialnie zadarłem jej bluzkę i rękami przytrzymując u nasady pierś podobną do wielkiej bułki, chwyciłem ustami brodawkę. Poczułem ostry, piekący smak; oczy mi łzawiły. Wyplułem sutek i spojrzałem w górę rozżalony i zdezorientowany. Matka pogłaskała mnie po głowie.

– Jintong – uśmiechnęła się przepraszająco – masz siedem lat, jesteś już dużym mężczyzną, najwyższy czas przestać ssać pierś!

Zanim skończyła mówić, usłyszałem dźwięczny jak dzwoneczek śmiech Ósmej Siostry, Shangguan Yunü.

Jintongowi pociemniało w oczach i upadł na wznak. Ogarnęła go desperacja – wydało mu się, że piersi z brodawkami wysmarowanymi ostrą przyprawą zrywają się do lotu jak dwa czerwonookie gołębie. Żeby odstawić go od piersi, matka smarowała już sutki sokiem z imbiru, sokiem z czosnku, rybą, a nawet ptasimi odchodami; tym razem spróbowała oleju z dodatkiem ostrej papryki. Wszystkie dotychczasowe eksperymenty matki kończyły się niepowodzeniem w momencie, gdy Jintong padał jak nieżywy na ziemię. Leżał tak, czekając aż matka, jak zawsze, umyje piersi do czysta. Przed oczyma stanęły mu sceny z koszmarnego snu: matka odcina sobie pierś, rzuca na podłogę i mówi: Ssij, ssij, mówię ci, ssij! Czarny kot łapie pierś zębami i ucieka…

Matka podniosła mnie z podłogi i usadowiła na krześle przy stole. Miała surową minę.

– Odstawię cię od piersi, czy ci się to podoba, czy nie! – oznajmiła zdecydowanie. – Chcesz mnie wyssać, aż zamienię się w kawałek suche go drewna? Co, Jintong?

Mały Sima, Sha Zaohua i Ósma Siostra, Yunü, siedzieli wokół stołu i jedli kluski, rzucając mi potępiające spojrzenia. Shangguan Lü uśmiechała się szyderczo, siedząc na kupie popiołu obok pieca; ciało miała wysuszone, łuszcząca się płatkami skóra przypominała podłej jakości papier. Mały Sima złapał pałeczkami długą, trzęsącą się nitkę makaronu, podniósł ją wysoko do góry i pokazał mi z dumą. Kluska wśliznęła mu się do ust, wijąc się niczym robak. Czułem wstręt.

Matka postawiła na stole miskę parującego makaronu i dała mi pałeczki.

– Jedz – powiedziała – spróbuj makaronu, który zrobiła twoja Szósta Siostra.

Szósta Siostra, która właśnie karmiła Shangguan Lü, siedząc w kucki przy piecu, odwróciła się i spojrzała na mnie z niechęcią.

– Taki duży chłop, a ciągle ssie cyca! Oferma!

Cisnąłem w nią miską pełną klusek.

Szósta Siostra skoczyła na równe nogi, obwieszona makaronem, jakby oblazły ją robaki.

– Mamo! – wrzasnęła z furią. – Rozpuściłaś go jak dziadowski bicz!

Matka uderzyła mnie dłonią w potylicę.

Rzuciłem się na Szóstą Siostrę, chwytając ją za piersi. Słyszałem, jak piszczą niczym kurczęta gryzione w skrzydełka przez szczury. Szósta Siostra wstała gwałtownie, zginając się wpół z bólu. Trzymałem ją z całej siły. Jej pociągła twarz zrobiła się żółta.

– Mamo, mamo! – krzyczała. – Patrz, co on wyrabia! Matka biła mnie po głowie i wyzywała.

– Ty zwierzaku! Ty małe paskudne bydlę! Padłem zemdlony.

Kiedy się obudziłem, okropnie bolała mnie głowa. Mały Sima obojętnie kontynuował swój popis jedzenia długich klusek. Sha Zaohua patrzyła na mnie nieśmiało znad brzegu miski, z buzią oblepioną makaronem; odniosłem wrażenie, że żywi dla mnie wielki szacunek i podziw. Szósta Siostra z bolącymi piersiami siedziała na progu i płakała. Shangguan Lü przyglądała mi się złośliwie, a jej córka, Shangguan Lu, ciągle wściekła, schylona przyglądała się rozrzuconym po podłodze kluskom.

– Ty nicponiu! Myślisz, że łatwo nam o taki makaron?! Chwyciła garść klusek – a raczej garść wijących się robali – i zatkała mi palcami nos, zmuszając do otwarcia ust, po czym wepchnęła robale do środka.

– Masz je zjeść, i to już! Wyssałeś matkę do szpiku kości, potworze!

Zwróciłem wszystko, krztusząc się, wyrwałem się matce i wybiegłem na podwórze.

Przed domem Shangguan Laidi w niezdejmowanym od czterech lat obwisłym czarnym płaszczu ostrzyła nóż, pochylona nad kamieniem. Uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie, po czym jej wyraz twarzy gwałtownie się zmienił.

– Zamorduję go, tym razem już na pewno – wycedziła przez zęby. – Najwyższy czas. Nóż, który mam w ręku, jest ostrzejszy i bardziej lodowaty niż północny wiatr! O tak, mój nóż jest ostry i zimny jak północny wicher! Pokażę mu, że za zabójstwo płaci się głową!

Czułem się fatalnie i nie miałem ochoty zaprzątać sobie nią głowy. Wszyscy uważali, że oszalała po utracie męża. Wiedziałem doskonale, że tylko udaje obłęd, ale nie miałem pojęcia po co. W tamtych czasach mieszkała we wschodnim skrzydle, gdzie siadywała na wielkim młyńskim kamieniu – jej okryte czarnym płaszczem długie nogi dyndały w powietrzu – i opowiadała mi o swoim wędrownym życiu z Sha Yueliangiem, pełnym bogactw i luksusu, i o różnych cudach i dziwach, jakie zdarzyło jej się oglądać. Twierdziła, że miała pudełko, które śpiewało piosenki i szkło, które przybliżało odległe przedmioty, gdy się przez nie patrzyło. Z początku sądziłem, że wszystkie jej opowieści są zmyślone, lecz wkrótce zobaczyłem i usłyszałem śpiewające pudełko – przyniosła je Piąta Siostra, Shangguan Pandi. Nieźle sobie radziła w Plutonie Wysadzania Mostów – żyła wygodnie i przyjemnie; utyła tak, że zaczęła przypominać ciężarną klacz. Ostrożnie postawiła na kangu urządzenie wyposażone w blaszaną tubę w kształcie kielicha powoju i oznajmiła z zadowoleniem:

– Chodźcie tu wszyscy, poszerzycie sobie horyzonty!

Zdjęła pokrowiec z czarnej tkaniny, odsłaniając wszystkie sekrety tajemniczego pudełka. Chwyciła korbkę i zakręciła nią, po czym uśmiechnęła się zagadkowo.

– Posłuchajcie, tak brzmi śmiech cudzoziemca – obwieściła.

Dźwięk, który nagle wydobył się z aparatu, okropnie nas wystraszył.

Śmiech cudzoziemca przypominał jęki demonów z niesamowitych opowieści.

– Idź, zabierz to stąd, szybko! – krzyczała matka. – Zabierz to pudło, pełne demonów!

– Mamo, ależ ty jesteś zacofana – rzekła Pandi. – To jest gramofon, nie żadne pudło z demonami.

– Igła się zużyła. Trzeba wymienić na nową! – dobiegł zza okna szyderczy głos Laidi.

– Niech się pani nie wymądrza, pani Sha! – odparła Pandi równie szyderczo.

– Tyle czasu używałam tej zabawki, że już mi się znudziła – ciągnęła Najstarsza Siostra. – Raz nawet nasikałam do tej blaszanej tuby. Nie chcesz wierzyć, to wsadź tam głowę i powąchaj!

Piąta Siostra wetknęła nos do środka blaszanego kielicha, zmarszczyła brwi i wciągnęła powietrze. Nie powiedziała nam, jaki zapach wyczuła. Czym prędzej sam wetknąłem nos do tuby – cuchnęła czymś podobnym do solonej ryby. Siostra odepchnęła mnie.

– Ty zdradliwa lisico! – krzyknęła Piąta Siostra nienawistnie. – Powinni byli cię rozstrzelać, a ja cię uratowałam!

– Mogłam go zabić, gdybyś mi nie przeszkodziła! – odkrzyknęła Najstarsza Siostra. – Patrzcie tylko na nią, wygląda wam na niewinną dziewicę? A te jej wielkie cycki! Jiang tyle czasu je miętosił, że wyglądają jak zeschłe rzepy!

– Przeklęta zdradliwa suka! Zdrajczyni! – Piąta Siostra odruchowo skuliła ramiona, chowając obwisłe piersi. – Śmierdząca suka, żona zdradliwego psa!

1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 187
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)