Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Fenomen Kosmosu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Fenomen Kosmosu

Электронная книга - «Fenomen Kosmosu». Краткое содержание книги:

Dziesiąta era kosmiczna Ziemi. Od kilkudziesięciu lat trwają prace nad budową gwiazdolotów, które wezmą udział w wielkiej wyprawie międzygalaktycznej. Siłą napędową tych pojazdów będzie energia Kosmosu, energia gwiazd, promieniowanie kosmiczne, siły grawitacyjne innych układów słonecznych. Te niewyczerpane źródła energii pozwolą gwiazdolotom na rozwinięcie szybkości bliskiej prędkości światła.
Zadanie ekspedycji — nawiązać kontakt z innymi cywilizacjami i zbadać kształt Kosmosu.
1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63
Перейти на страницу:

— Zabawna i fantastyczna anegdota — rzekł Dowódca. — Nasza rzeczywistość, chociaż także niekiedy fantastyczna, podlega niewątpliwym wpływom Kosmosu i nie umiemy rozpoznać, kiedy są korzystne dla ludzi, a kiedy szkodliwe, czy bronić się przed nimi, czy też im poddawać.

Wiadomość o pojawieniu się eskadry honorowej przerwała rozważania Pawła. Niebo zaroiło się setkami pojazdów o różnej wielkości i rozmaitych kształtach. Uważniejsza obserwacja umożliwiła wyodrębnienie trzech zasadniczych grup: wielkich gwiazdolotów podobnych do komet, mniejszych statków kosmicznych o bardzo złożonej konstrukcji geometrycznych form, połączonych ażurowymi przęsłami. Trzecią grupę reprezentowały najliczniejsze rakiety, o tradycyjnej budowie, nieco może wysmuklejsze od sond eskadry. — Wspaniała flotylla — stwierdził Egin bez zachwytu — około ośmiuset statków.

— I wspaniałe powitanie — rzekł Paweł Do. — To wielki dla nas zaszczyt. Nikt nigdy nie witał w ten sposób ludzi. Trzeba docenić uprzejmość gospodarzy, Narbukila czeka wiele pracy.

— Moi sekretarze — odparłem — funkcjonują sprawnie, szybko utrwalając obrazy i dźwięki.

— Eskorta honorowa — usłyszeliśmy głos Efera — wykona następujący manewr. Część pojazdów otoczy półkolem eskadrę, część zawróci, by spełnić rolę pilotów.

— Otoczy — Wymruczał Egin.

— Zaufaj — prosił Efer. — Rozumniejsi nie zdołali przewidzieć nieprzyjemnych niespodzianek, które spotkały kosmonautów na księżycu Hor i w czasie spotkań z istotami mniej czy więcej rozumnymi. Jednak tutaj, w tym Układzie Słonecznym, w tej strefie Kosmosu, znajdującej się po obu stronach granicy, tu mogą was spotkać tylko przyjemne niespodzianki. Za eskadrą podąża Hor. Księżyc pozostanie na orbicie, by pośredniczyć w dalszych rozmowach przedstawicieli różnych wymiarów. Punktualnie o godzinie czwartej pierwsze gwiazdoloty wylądują na powierzchni planety Ludea. Nieco kłopotu sprawiło nam przetłumaczenie oryginalnej nazwy — zwierzał się Efer. — Znam dobrze język ludzi, jednak przywykliśmy do bezdźwięcznej wymiany myśli. Gdy rozmawiamy o rodzinnej planecie, świadomość przekazuje obraz słońca zawieszonego nad zieloną równiną, na tle zieleni pojawia się kielich kwiatu Sohir, który kwitnie w czasie pełni naturalnego księżyca Ludei. Ten kwiat nigdy nie więdnie, symbolizując niespełnione ciągle marzenia Istot Rozumnych o nieśmiertelności.

Kilka minut po godzinie czwartej.

Dziesięć gwiazdolotów wylądowało na kosmodromie planety Efera. Nieco później statek Dowódcy. Paweł Do nigdy nie widział pośrednika. Znał go z naszych opowiadań. Zobaczywszy Efera, stojącego samotnie na płycie kosmodromu, powiedział:

— Przystojny mężczyzna — i dodał zaraz: — Więcej niż przystojny.

— Wydaje się wyższy — powiedział Tytus. — To chyba jednak inny kształt Efera.

— Słusznie — Efer witał się z dowódcą. — Ten sam pośrednik w innej postaci. Od naszego pierwszego spotkania minęły wieki. Świadomość przetrwała wiele form, bo tak postanowili Rozumniejsi. Wyspecjalizowałem się w ludzkich sprawach i dlatego tutaj jestem.

— Sam? — zdziwił się Dowódca.

— Zgodnie z waszym życzeniem nie ma na kosmodromie tłumów, powitalnych przemówień, orkiestr, girland, dekoracji. Moi współpracownicy, zaledwie dziesięć Istot Dosyć Rozumnych, oczekują nieco dalej, w pawilonie Dobrej Myśli. Goszczą tam zazwyczaj astronautów tuż przed wyruszeniem w Kosmos.

Wyraziliśmy pragnienie poznania współpracowników Efera.

— Ucieszy ich wasza decyzja — odparł — od wielu dni i nocy o niczym innym nie myślą, zaniedbując swoje obowiązki. Trapili się, czy ludzie zechcą z nimi mówić.

— Lekcja skromności — szepnął Laurin.

Utrwaliłem obraz zespołu szczerze przejętych współpracowników Efera. Wszyscy smukli, bardzo wytworni, w jasnych kostiumach, uwydatniających zgrabne figury. Zobaczywszy kosmonautów, wkraczających do Pawilonu, pospieszyli do gości, mile uśmiechnięci i ciągle jeszcze niepewni, jak zostaną potraktowani. Serdeczność Dowódcy, rubaszny humor Laurina, urok Tytusa, powaga filozofa Akona, podniecenie Terezy, przyjazne twarze pozostałych kosmonautów przełamały barierę niepewności, likwidując resztki niepokoju.

Są subtelniejsi i delikatniejsi od nas, pomyślałem, a Efer, czytający w myślach, podziękował za komplement miłym uśmiechem.

Pojazdy przewiozły kosmonautów do centrum miasta.

— Przygotowaliśmy pomieszczenia dla dziesięciu tysięcy ludzi — poinformował Efer. — Gościmy jedną dziesiątą, nie zabraknie więc miejsca.

— Jeśli uznamy to za możliwe — odparł Paweł Do — z twojego zaproszenia skorzystają inni kosmonauci.

— Otwartym sercem powitamy każdego człowieka — rzekł pośrednik. — Rozumiemy waszą przezorność i z podziwem przyglądamy się, jak ludzie troszczą się o ludzi.

Prawdę mówił Efer, wspominając, że jego planeta przeżywa renesans. Było to odrodzenie szczególnego rodzaju. Piękno dawnej architektury łączono z wymaganiami współczesnej, wysoko rozwiniętej cywilizacji.

Wielokondygnacyjne miasto, wzniesione w malowniczej dolinie, tętniło życiem. Tłumy przechodniów spacerowały po placach, dziedzińcach, otoczonych wysokimi kolumnami, windy znajdujące się w ich wnętrzu łączyły poszczególne piętra tego ośrodka miejskiego. Brunatnoczerwone portyki kolumnowe pięknie kontrastowały z szarymi płaszczyznami ścian pałacowych budowli o kopułach z tworzywa osłabiającego siłę promieni słonecznych. Dzielnice łączyły mosty i tunele, liczne ogrody powiązano umiejętnie sztucznymi rzekami, które w niczym nie przypominały monotonnych kanałów o wyregulowanych brzegach. Architekci pracowali nad nowym projektem miasta-wyspy, pływającej po oceanie od kontynentu do kontynentu. Pomysł ten zrealizowano na Ziemi pod koniec Trzeciej Ery Kosmicznej.

Kompleks budynków oddany do dyspozycji kosmonautów znajdował się w Dzielnicy Czwartej na najwyższej kondygnacji miasta.

— Tyle tu świeżego powietrza — mówił Efer. — W pobliżu zbudowano specjalną stację odbiorczo-nadawczą, by umożliwić wam nawiązanie kontaktu z eskadrą.

Dowódca podziękował.

— Zabraliśmy ze sobą niezłe aparaty — powiedział. — Każdy kosmonauta może w każdej chwili nawiązać łączność z gwiazdolotami, które pozostały na orbicie, a przede wszystkim z Hesterem, moim zastępcą.

Stałem najbliżej Efera, dlatego zapewne dostrzegłem krótkotrwałe zwężenie jego źrenic. Poczuł mój wzrok, bo natychmiast uśmiechnął się, mówiąc:

— Tak, to o wiele prostszy i wygodniejszy sposób porozumiewania się na odległość.

Nie wracaliśmy więcej do tego tematu. W tymże dniu zwiedziliśmy jeszcze obserwatorium astronomiczne i dzielnicę domów o ścianach pokrytych wspaniałymi freskami.

— Cudowne — zachwycał się Tytus. — Patrząc na te gigantyczne dzieła sztuki, trudno wyobrazić sobie, że te freski pokrywają ściany budynków mieszkalnych. To galeria obrazów ustawionych na zboczu góry.

Zanotowałem w pamięci moich sekretarzy elektronicznych kilka refleksji:

„To nie tylko Istoty Rozumne, to także wrażliwi na piękno artyści zafascynowani kształtem i barwami otaczającego ich świata. Gdy pragną wyrazić swój zachwyt, stają się cudotwórcami. Kolorowe malowidła, monumentalne rzeźby, fontanny tryskające światłem,' ogromnie bogate w kompozycji i w materiale główne fasady budynków, barwne kamienne inkrustacje nawierzchni placów, cudownie lekka lub raczei lotna i strzelista architektura — czynią z miasta prawdziwe muzeum wspaniałej sztuki. Uwielbiają muzykę, taniec i poezję. Kolejność uwielbienia przypadkowa, bo niczego specjalnie nie wyróżniają, ekscytując się jednakowo pięknym utworem poetyckim, natchnioną melodią czy baśniowym baletem. Co za nieposkromniona, fantastyczna wyobraźnia! Co za rozmach i patos, a jednocześnie zdumiewająca skromność twórców! Efer przedstawił kilku najwybitniejszych. Cóż to za urocze istoty! Genialny architekt Hostin, czarujący baletmistrz Sor, pełen wigoru kompozytor Imus i wielu innych, których imion nie zdołałem utrwalić. Efer tłumaczył ich słowa. Opowiadali o swoim wzruszeniu, wywołanym przybyciem ludzi. Od Efera wiele słyszeli o cywilizacji która wysłała w Kosmos dwa tysiące gwiazdolotów.”

1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)