Tylko jedno spojrzenie [Just One Look - pl]
- Автор: Кобен Харлан
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Tylko jedno spojrzenie [Just One Look - pl]». Краткое содержание книги:
Obróciła się do niego.
– Mogę cię o coś zapytać?
– Strzelaj.
– Jak długo pracujesz dla pana Vespy?
– Byłaś przy tym, jak zginął Ryan, prawda?
Zaskoczył ją.
– Tak.
– Był moim chrześniakiem.
Na ulicach było pusto. Patrzyła na niego. Nie miała pojęcia, co robić. Nie może im ufać, nie może powierzyć im dzieci, nie po tym, jak minionego wieczoru zobaczyła prawdziwą twarz Vespy. Tylko czy ma inne wyjście? Może ponownie powinna pójść na policję, ale czy naprawdę zechcieliby i mogliby je ochronić? A Scott Duncan… cóż, nawet on przyznał, że ich przymierze jest jedynie tymczasowe.
Jakby czytając w jej myślach, Cram rzekł:
– Pan Vespa nadal ci ufa.
– A jeśli dojdzie do wniosku, że już nie powinien?
– Nigdy by cię nie skrzywdził.
– Jesteś pewien?
– Pan Vespa spotka się z nami w centrum. Na konferencji prasowej. Chcesz posłuchać radia?
Zważywszy na porę, na ulicach niemal nie było ruchu. Na moście Jerzego Waszyngtona wciąż roiło się od glin – kac po jedenastym września, z którego Grace też nie mogła się otrząsnąć. Konferencja prasowa miała się odbyć w hotelu Crown Plaza niedaleko Times Square. Vespa powiedział, że mówiono o zwołaniu jej w Bostonie, co wydawało się właściwsze, lecz ktoś w obozie Larue zrozumiał, że powrót w pobliże miejsca tragedii mógłby wywołać niepożądane emocje. Mieli również nadzieję, że na konferencji w Nowym Jorku pojawi się mniej członków rodzin ofiar.
Cram zostawił ją na chodniku i pojechał w kierunku wjazdu na parking. Grace stała przez chwilę, usiłując wziąć się w garść.
Zadzwoniła jej komórka. Sprawdziła, kto dzwoni. Nieznany numer. Kierunkowy sześć jeden siedem. Jeśli dobrze pamiętała, to Boston.
– Halo?
– Cześć. Tu David Roff.
Znajdowała się w pobliżu nowojorskiego Times Square.
Oczywiście roiło się tu od ludzi. Wydawało się, że nikt nie rozmawia. Nikt nie trąbi. Mimo to panował tu ogłuszający hałas.
– Kto?
– Hmm, pewnie lepiej mnie znasz jako Crazy Daveya.
Z mojego blogu. Dostałem twojego mai la. Dzwonię nie w porę?
– Nie, wcale nie. – Grace uświadomiła sobie, że krzyczy, żeby ją usłyszał. Wetknęła palec do ucha. – Dzięki, że oddzwoniłeś.
– Wiem, że chciałaś, żebym zrobił to na twój koszt, ale właśnie podłączyli mi nowy telefon i wszystkie rozmowy międzymiastowe mam za darmo, więc pomyślałem, a co tam.
– Jestem ci wdzięczna.
– Pisałaś, że to ważne.
– Bardzo. W blogu wspomniałeś o zespole zwanym Allaw.
– Zgadza się.
– Próbuję dowiedzieć się o nich wszystkiego, co się da.
– Tak pomyślałem, ale nie sądzę, żebym mógł ci w tym pomóc. Chcę powiedzieć, że widziałem ich tylko tamtej nocy.
Nieźle tankowaliśmy tam z kumplami przez całą noc. Poznaliśmy kilka dziewczyn, tańczyliśmy i znowu piliśmy. Potem rozmawialiśmy z członkami zespołu. Dlatego tak dobrze to zapamiętałem.
– Nazywam się Grace Lawson. Moim mężem był Jack.
– Lawson? Lider tego zespołu? Pamiętam go.
– Dało się ich posłuchać?
– Ich zespołu? Prawdę mówiąc, nie pamiętam, ale myślę, że tak. Sporo wypiłem i padłem. Miałem kaca, na wspomnienie którego do dziś mnie skręca. Chcesz mu zrobić niespodziankę?
– Niespodziankę?
– No tak, w rodzaju urodzinowego przyjęcia albo kroniki jego młodości.
– Po prostu usiłuję dowiedzieć się wszystkiego o członkach jego zespołu.
– Szkoda, że niewiele mogę ci pomóc. Nie sądzę, żeby ten zespół długo istniał. Nigdy więcej ich nie słyszałem, ale wiem, że występowali również w Lost Tavem. To w Manchesterze.
To wszystko, co wiem. Przykro mi.
– Jestem wdzięczna za telefon.
– Nie ma sprawy. Och, chwileczkę. Może przyda ci się taki zabawny szczegół.
– Jaki?
– Związany z występem Allaw w Manchesterze. Grali tam przed Still Night.
Obok niej płynęła rzeka przechodniów. Grace skuliła się pod murem, usiłując zejść z drogi tłumom.
– Nie słyszałam o Stm Night.
– Cóż, chyba tylko najwięksi znawcy muzyki słyszeli o tym zespole. Stm Night też nie przetrwał długo. Przynajmniej nie w tym wcieleniu. – Przez szum zakłóceń Grace aż nazbyt wyraźnie usłyszała następne słowa: – Bo ich liderem był Jimmy X.
Grace o mało nie upuściła telefonu.
– Halo?
– Jestem – wykrztusiła.
– Wiesz, kim jest Jimmy X, prawda? Wyblakły atrament?
Bostońska masakra?
– Tak – słyszała swój głos jakby z daleka. – Pamiętam.
Cram wyszedł z parkingu. Zobaczył jej minę i przyspieszył kroku. Grace podziękowała Crazy Daveyowi i rozłączyła się.
Teraz miała już w pamięci aparatu numer jego telefonu.
W każdej chwili może do niego zadzwonić.
– Wszystko w porządku?
Próbowała się otrząsnąć, pozbyć tego nagłego chłodu. Nie zdołała. Udało jej się wykrztusić:
– Najlepszym.
– Kto dzwonił? I – Jesteś też moim sekretarzem?
– Spokojnie. – Podniósł ręce. – Tak tylko spytałem.
Weszli do Crown Plaza. Grace usiłowała przetrawić to, co przed chwilą usłyszała. Zbieg okoliczności. Nic więcej. Przedziwny zbieg okoliczności. Jej mąż podczas studiów grał w zespole muzycznym występującym w barze. Mnóstwo ludzi tak robi. Kiedyś jego grupa grała przed występem Jimmy'ego X. No i co z tego? Oba zespoły powstały na tym samym terenie i mniej więcej w tym samym czasie. To musiało być co najmniej rok, a może dwa przed bostońską masakrą. I Jack być może nie wspomniał o tym żonie, ponieważ uznał, że to nieistotne i może ją tylko zdenerwować. Została poturbowana na koncercie Jimmy'ego X. W wyniku tego kuleje do dziś.
Może nie widział potrzeby, by jej o tym wspominać.
Nie ma o czym mówić, tak?
Tylko że Jack nigdy nawet nie zająknął się o tym, że grał VI jakimś zespole. A wszyscy członkowie grupy Allaw byli martwi lub zaginęli bez wieści.
Próbowała poukładać strzępy informacji w logiczną całość.
Kiedy dokładnie została zamordowana Geri Duncan? Grace czytała o tym pożarze podczas zabiegów fizjoterapeutycznych.
To oznaczało, że pożar wybuchł kilka miesięcy po masakrze.
Będzie musiała ustalić dokładną datę. Będzie musiała ustalić chronologię wydarzeń, ponieważ, spójrzmy prawdzie w oczy, to powiązanie między Allaw a Jimmym X w żadnym wypadku nie może być przypadkowe.
Tylko co z tego wynika? To wszystko po prostu nie ma sensu.
Jeszcze raz odtworzyła w myślach fakty. Jej mąż grał w zespole muzycznym. Kiedyś ten zespół wystąpił z grupą Jimmy'ego X. Rok lub dwa później – w zależności od tego, czy Jack był wtedy na przedostatnim czy ostatnim roku – obecnie sławny Jimmy X dał koncert, na który poszła ona, młoda Grace Sharpe. Została poturbowana. Minęły trzy lata. Na innym kontynencie spotkała Jacka Lawsona i zakochała się w nim.
To wszystko nie układało się w spójną całość.
Dźwięk gongu oznajmił przybycie windy.
– Na pewno wszystko w porządku? – zapytał Cram.
– Świetnie – powiedziała.
– Mamy jeszcze dwadzieścia minut do rozpoczęcia konferencji. Pomyślałem, że będzie lepiej, jeśli pójdziesz tam sama i spróbujesz złapać szwagierkę wcześniej.
– Jesteś kopalnią pomysłów, Cram.
Drzwi się otworzyły.
– Trzecie piętro – powiedział., Grace weszła do kabiny i pozwoliła, by winda połknęła ją żywcem. Była sama. Nie zostało jej wiele czasu. Wyjęła telefon komórkowy i wizytówkę, którą dał jej Jimmy X. Wystukała numer i nacisnęła przycisk połączenia. Natychmiast zgłosiła się poczta głosowa. Grace zaczekała na sygnał.