Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Weiser Dawidek». Краткое содержание книги:

Jego książki, a zwłaszcza debiutancka powieść WEISER DAWIDEK, zostały przetłumaczone na wiele języków. Akcja tej powieści, określanej przez krytykę jako książka dziesięciolecia, arcydzieło, zwycięstwo literatury, rozgrywa się w Gdańsku w roku 1957 i przynosi historię tajemniczego zniknięcia żydowskiego trzynastoletniego chłopca pod koniec niezapomnianych letnich wakacji oraz prowadzonego wiele lat potem prywatnego śledztwa w tej sprawie przez jednego z jego kolegów, zarazem narratora opowieści – bowiem dziwne zdarzenia jakie wówczas miały miejsce, napiętnowały go na resztę życia. Dawidek, będący przywódcą grupki rówieśników, stanowi uosobienie tajemnicy: jest kimś w rodzaju mesjasza, cudotwórcy i maga, wysłannika nieznanych mocy. Ta oparta na schemacie powieści detektywistycznej, na poły sensacyjna, na poły paraboliczna, pełna metaforycznych tropów historia, daje się czytać w rozmaitych porządkach: jako opowieść o dojrzewaniu, powieść obyczajowa, polityczna, przygodowa, wreszcie jako filozoficzny traktat.
1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56
Перейти на страницу:

– Chryste, a co to takiego?

– Scorzonera hispanica? Wężymord hiszpański. A Taraxacum officinale to po prostu lekarski mniszek, czyli dmuchawiec, one należą do podrodziny Liguliflorae, ale nigdy Arnica montana!!!

– Oszaleję, skąd u ciebie znajomość tych nazw? M-ski tego nie uczył.

– Tymczasem Arnica montana należy do podrodziny drugiej – rurkokwiatowych, po łacinie Tubuliflorae, do tej samej, co powiedzmy, Achillea millefolium, to znaczy krwawnik pospolity.

– Czy to aż takie ważne?

– Jeżeli pisałeś o M-skim, to bardzo ważne. Ale mam jeszcze coś – Horst Meller. Czy dowiedziałeś się, co to za jeden?

– Zlituj się, kogo dziś może obchodzić, kim był jakiś Horst Meller?

– Zgoda, tylko że czasami piszesz o jakimś mało ważnym szczególe i główna akcja jest wtedy zawieszona. Z mrówkami przesadziłeś. Mrówki nikogo nie obchodzą. Albo to, jaki zapach unosił się nad masarnią za sklepem Cyrsona. Czy to nie przesada?

– Myślę, że nie. Skoro wywlekasz podrodzinę Arnica montana, to mrówki i masarnia są tak samo ważne.

– Zaraz dojdziemy do tego, że wszystko jest ważne.

– Żebyś wiedział. Bo albo nic, albo wszystko.

– To dlaczego nie napisałeś, że zawsze bałem się ciemności? Korytarzy i nie oświetlonych piwnic? Nawet nad Strzyżą nie wszedłem do tego cholernego tunelu. Czekałem na nich i liczyłem, ale nie zaglądałem do środka. Dlaczego tego nie opisałeś?

– Przecież byłem z drugiej strony, jak miałem to zrobić?

– Nie widziałeś mojej sylwetki?

– Nie. Widziałem plecy Elki, jak szła w tamtym kierunku, nic więcej.

– Jeszcze jedno, co ci przyszło do głowy z dyrektorem? W podstawowej szkole byli wtedy kierownicy.

– Tak, dopiero jak cię nie było, przemianowali ich na dyrektorów.

No więc?

– Jeżeli myślisz, że to ważne, przyjmę go z powrotem na kierownika. Nie będzie się chyba złościł, dawno jest na emeryturze.

– Poza tym wszystko jest tak, jak było. – I nic więcej mi nie powiesz?

– A czego oczekiwałeś? Przeczytałem i mówię, co zauważyłem.

– A Weiser?

– Co – Weiser?

– Co byś powiedział o nim? Przecież nie chciał zostać cyrkowym artystą. Oszukiwał nas. Gdzie on teraz jest?

– Napisałeś i nie wiesz?

– Wiem więcej, niż wiedziałem, ale nie wszystko. Dlatego przychodzę do ciebie. Muszę znać prawdę.

– Dotrzymałem obietnicy, a ty znowu swoje.

– Co się z nim stało?

– Już i tak rozmawiamy za długo.

– Co się z nim stało? Dlaczego nic nie mówisz? Dlaczego przestałeś odpowiadać, Piotrze?

Tak. Pójdziesz znów tą samą ścieżką od cmentarza najpierw w dół, później do góry, a później raz jeszcze w dół. Staniesz nad umykającą wodą potoku, gdzie wpada do nisko sklepionej niszy tunelu. Wejdziesz do zimnej wody i staniesz u samego wylotu, dłonie opierając o wilgotny beton, Nabierzesz tchu w płuca i jak w górach zakrzykniesz: – Weiser! – Echo odpowie ci stłumionymi sylabami, ale tylko ono, nic więcej. Ta sama woda, co przed laty będzie huczała na cementowych progach i gdyby nie zachmurzone niebo, pomyślałbyś, że teraz jest wtedy. – Weiser – krzykniesz – Weiser, wiem, że tam jesteś! – i ciśniesz kamieniem w czarny otwór. Odpowie ci tylko plusk wody. – Weiser – krzykniesz znowu – wiem, że tam jesteś, wyłaź zaraz! – W szumie i bulgotaniu nie będzie odpowiedzi. – Weiser, bydlaku, wyłaź – krzyczeć będziesz coraz głośniej – słyszysz mnie? – Głowę wsadzisz w ciemny otwór i coraz bardziej zanurzając się w wodzie, posuwać się będziesz na kolanach pośród szlamu, oślizłych badyli i kamieni w kierunku jaśniejącego punktu po drugiej stronie. – Weiser – zakrzykniesz – nie oszukuj mnie, skurwysynu, wiem, że tu jesteś! - Dudniący pogłos przetoczy się nad tobą, jakby w górze nasypu bił werbel lokomotywy, ale nikt nie odpowie na twoje wołanie. Wyjdziesz wreszcie z tunelu. Ociekający wodą, zabłocony siądziesz na brzegu potoku i dygocąc z zimna przypomnisz sobie słowa tamtej piosenki: „Weiser Dawidek nie chodzi na religię". Popatrzysz w niebo, gdzie zza ołowianych chmur niewidoczny samolot buczeć będzie silnikami. I zamiast mówić cokolwiek, zamiast złorzeczyć i przeklinać, pomyślisz, że wszystko, co oglądały twoje oczy i wszystko, czego dotykały twoje ręce, dawno już rozsypało się w proch. Patrzeć będziesz przed siebie tępym, nieruchomym spojrzeniem, nie słysząc już wody, ani wiatru, który targać będzie twoje zlepione włosy.

Gdańsk 1984

1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)