Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Zabawa w Boga
Zabawa w Boga - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Zabawa w Boga

Электронная книга - «Zabawa w Boga». Краткое содержание книги:

Cassandra Kingsley ma wszystko: rozpoczęła staż na psychiatrii, mieszka we wspaniałym domu, a jej mężem jest najlepszy kardiochirurg bostońskiego Memorial Hospital. Tymczasem dziewczyna, wbrew rozsądkowi, bada wraz z patologiem Seibertem serię nagłych zgonów pooperacyjnych, do których dochodzi w szpitalu. W obliczu poważnych problemów zdrowotnych i małżeńskich rzuca śledztwo, ale wraca do niego po tajemniczej śmierci Seiberta. Teraz musi już walczyć nie tylko o swój wzrok i rodzinę, ale także o życie. A krąg podejrzanych zawęża się stopniowo do najbliższych jej ludzi…
1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 69
Перейти на страницу:

Ogarnęło go przerażenie, gdy spostrzegł pielęgniarkę z małą metalową tacą w ręku. Odetchnął, kiedy weszła do innej sali.

Z bijącym sercem wyśliznął się na korytarz. Nikt nie powinien go zobaczyć teraz na tym piętrze. Kiedy był jeszcze stażystą, zawsze mógł znaleźć uzasadnienie dla swojej obecności w tej części szpitala – obecnie już nie. Musiał być bardziej ostrożny.

Na klatce schodowej ogarnęła go panika. Wielkimi susami pokonał kilka pięter i zbiegł w dół. Odetchnął dopiero na dwunastym piętrze. Teraz zwolnił nieco, ale zatrzymał się dopiero na piątym. Oparł się plecami o betonową ścianę ciężko oddychając. Zdawał sobie sprawę, że musi się za wszelką cenę opanować.

Po chwili, nabrawszy tchu w piersi, otworzył w końcu drzwi wiodące na korytarz. Teraz poczuł się bezpieczny, ale jego umysł wciąż pracował gorączkowo. Ciągle myślał o materiałach SSD – z pewnością wyjściowe materiały znajdują się w biurze Roberta. Westchnął i postanowił natychmiast udać się na patologię, zanim jeszcze śmierć Roberta zostanie ujawniona. Potem jedynym problemem będzie tylko Cassi: nie wiadomo, jak wiele Robert zdążył jej powiedzieć.

Rozdział XI

Cassandra drgnęła odzyskując świadomość. Pochylała się nad nią uśmiechnięta twarz laborantki, powtarzającej głośno już po raz trzeci: – Doktor Cassidy!

– Ależ pani twardo śpi – powiedziała spostrzegłszy, że Cassi otwarła w końcu oczy.

Cassi zastanawiała się, dlaczego wciąż czuje się półprzytomna – potem przypomniała sobie, że wzięła drugą pigułkę nasenną.

– Muszę od pani pobrać krew – usprawiedliwiała się laborantka.

– W porządku – odparła obojętnie Cassi. Podała laborantce lewe ramię, pamiętając, że przez następne kilka dni kto inny będzie jej wstrzykiwał insulinę.

I rzeczywiście, kilka minut później pojawiła się pielęgniarka z kroplówką i butelką D5W, zawierającą dziesięć jednostek insuliny. Podłączyła kroplówkę do lewego ramienia Cassi i podała jej przedoperacyjny środek wzmacniający.

– To pani dobrze zrobi – powiedziała. – Proszę się teraz odprężyć. Zaraz tu będą po panią.

Podczas transportu do windy Cassi odczuwała dziwną obojętność, jakby to wszystko, co się działo, jej nie dotyczyło. Kiedy znalazła się w pokoju obok sali operacyjnej, miała już tylko połowiczną świadomość faktu, że jest w samym centrum uwagi otaczających ją lekarzy i pielęgniarek. Początkowo nawet nie poznała Thomasa; dopiero gdy pochylił się i pocałował ją, powiedziała mu – w każdym bądź razie tak jej się przynajmniej zdawało – że wygląda śmiesznie w roboczym stroju chirurga.

– Wszystko będzie dobrze – mówił uspokajająco, głaszcząc jej rękę. – Cieszę się, że zdecydowałaś się na operację – to była rozsądna decyzja.

Po lewej stronie Cassi pojawił się doktor Obermeyer. – Powierzam żonę twojej opiece! – doszło jeszcze do jej uszu. Potem już stopniowo zapadała w sen. Pamiętała jeszcze moment wwożenia do sali operacyjnej – nie czuła najmniejszego strachu przed tym, co ją czekało.

– Chcę jeszcze dać pani coś, żeby pani zupełnie zasnęła – powiedział anestezjolog. – Ja już śpię – szepnęła, śledząc wzrokiem spływające do jej żył krople. Po chwili już twardo spała.

Zespół operacyjny działał szybko i sprawnie. O ósmej zero pięć mięśnie oka zostały izolowane i opasane taśmami. Kiedy oko zostało unieruchomione, doktor Obermeyer wykonał cięcia w twardówce i wprowadził tnące i ssące instrumenty. Przy pomocy specjalnego mikroskopu poprzez rogówkę i źrenicę zajrzał do zakrwawionej szklistki. O ósmej czterdzieści pięć zaczął oglądać siatkówkę. O dziewiątej piętnaście odkrył źródło krwawienia, którym okazał się węzeł dodatkowego naczynia krwionośnego, wychodzącego z tarczy nerwu wzrokowego. Doktor troskliwie spowodował koagulację i uniedrożnienie. Był bardzo zadowolony, gdyż teraz miał pewność, że nie tylko usunął przyczynę schorzenia, ale także uniemożliwił jego nawrót. Cassi naprawdę miała szczęście.

Thomas zakończył swój jedyny tego dnia bypass wieńcowy – pozostałe dwa odwołał. Na szczęście operacja przebiegała stosunkowo gładko, chociaż znowu miał trudności z przyszyciem anastomozy. Jednak tym razem dotrwał do końca; za to gdy tylko przekazał pacjenta Larry'emu Owenowi, natychmiast poszedł się przebrać w "cywilne" ubranie. Zwykle czekał, aż Larry zakończy zszywanie i przekaże pacjenta pod opiekę pielęgniarek, ale tego ranka nie mógł wytrzymać na miejscu. Przed wyjściem ze szpitala wstąpił jeszcze na salę operacyjną, żeby upewnić się, że zabieg przebiega normalnie.

– Wszystko w porządku – zawołał Larry, nie odwracając głowy od pacjenta. – W tej chwili go zszywamy.

– Pięknie. Ja zostałem wezwany do nagłego wypadku.

– Tu kontrolujemy całkowicie sytuację.

Thomas rzadko wychodził ze szpitala w ciągu dnia pracy. Wsiadł do swojego porsche'a i zapalił silnik: warkot samochodu wprawił go w stan podniecenia. Po frustracjach przeżytych w szpitalu samochód dostarczał mu poczucia niezwykłej swobody. Na jezdni czuł się panem sytuacji.

Po krótkiej jeździe Thomas zatrzymał się na terenie niedozwolonym do parkowania, naprzeciwko dużej apteki, ufny że tabliczka MD [2] uchroni go przed mandatem. W aptece podszedł do okienka, w którym realizowano recepty.

Farmaceuta ubrany w tradycyjny uniform z wysokim kołnierzykiem pojawił się natychmiast w okienku:

– Czym mogę służyć? – zapytał.

– Dzwoniłem do was wcześniej w sprawie kilku narkotyków.

– Zgadza się. Przygotowałem je dla pana – farmaceuta wskazał małe kartonowe opakowanie.

– Czy mam wypisać receptę? – zapytał Thomas.

– Nie ma potrzeby. Wystarczy okazanie legitymacji lekarskiej. Thomas wyjął legitymację z portfela; farmaceuta zerknął na nią przelotnie i zapytał: – Czy to już wszystko, czy pan sobie jeszcze czegoś życzy?

Thomas skinął głową potakująco, chowając jednocześnie portfel do kieszeni.

– Rzadko mamy do czynienia z tak dużym zapotrzebowaniem – stwierdził farmaceuta.

– Nie wątpię – odrzekł Thomas biorąc paczuszkę.

Cassandra ocknęła się z narkozy nie mając pojęcia, co się z nią dzieje. Głosy dochodziły z oddali, słyszała je, ale nie mogła zrozumieć. W końcu uświadomiła sobie, że ktoś ją woła.

Spróbowała otworzyć oczy, ale jakoś nie mogła. Nagle ogarnęło ją uczucie paniki, chciała usiąść, ale czyjaś ręka ją powstrzymała.

– Spokojnie, wszystko jest w porządku – odezwał się jakiś głos tuż obok.

Ale ona czuła, że nie wszystko jest w porządku, gdyż nic nie widziała. Co się stało? I wtedy nagle przypomniała sobie narkozę i operację. – Boże! Jestem ślepa! – zawołała podnosząc ręce do oczu. Ktoś przytrzymał jej ręce.

– Spokojnie. Masz na oczach opatrunki.

– Dlaczego opatrunki? – krzyczała.

– Po to, żeby twoje oczy mogły odpocząć – usłyszała spokojną odpowiedź. – Musisz być cierpliwa dzień lub dwa. Operacja przebiegła pomyślnie. Doktor powiedział, że masz szczęście. Doprowadził do koagulacji krwi w kłopotliwym naczyńku, ale żeby krwawienie się nie powtórzyło, trzeba zachować spokój.

Cassi trochę się uspokoiła, ale ciemność, która ją otaczała, była przerażająca. – Czy nie mogłabym choć na małą chwilkę popatrzeć? – prosiła.

– Nie wolno, takie jest polecenie lekarza. Nie wolno nam dotykać twoich opatrunków. Ale mogę na ciebie skierować strumień światła – jestem przekonana, że go dostrzeżesz. Zgoda?

– Oczywiście – odrzekła Cassi. Dlaczego jej o tym nie powiedziano przed operacją? Czuła się oszukana.

вернуться

[2] MD – medicine doctor

1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 69
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)