Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
P Jak Przestępstwo - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

P Jak Przestępstwo

Электронная книга - «P Jak Przestępstwo». Краткое содержание книги:

Kinsey bada tajemnicę zniknięcia szanowanego lekarza Dowana Purcella, który od tygodni nie daje znaku życia. O dziwo, do znanej ze skuteczności detektyw zwraca się Fiona, eks-żona zaginionego, a nie obecna pani Purcell. Instynkt podpowiada Kinsey, by przyjrzeć się bliżej życiu osobistemu doktora. Okazuje się, że Fiona wyraźnie ostrzy sobie zęby na majątek byłego męża, zaś na nowym małżeństwie cieniem kładą się konflikty z przybraną córką. Do tego przyjaciele podejrzewają zaginionego o malwersację. Kinsey ani o krok nie zbliża się do rozwiązania zagadki. Kiedy przypadek pchnie ją w słusznym kierunku, sama znajdzie się w tarapatach. I jakby mało miała kłopotów, w głowie zamąci jej pewien czarujący facet. Cała Kinsey!
1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 87
Перейти на страницу:

Skrzyżowałam ręce przed sobą na stole i oparłam o nie głowę. Czułam, jak całe moje ciało się rozluźnia. Była to pozycja, którą w przedszkolu przyjmowaliśmy tuż przed drzemką, i do dziś przynosi mi wielką ulgę. Mając pięć lat, potrafiłam zapaść w głęboki sen w chwili, gdy moja głowa dotykała rąk. Budziłam się po dziesięciu minutach, ze zdrętwiałymi koniuszkami palców i rozpalonymi od snu policzkami.

Słyszałam, jak Henry podchodzi do lodówki i przekłada jakieś pojemniczki na ladę. Napawałam się przyjemnym odgłosem stukających słoików i sztućców. Czułam się tak, jakbym leżała chora w łóżku i nasłuchiwała dobiegających z sąsiedniego pokoju kojących odgłosów. Musiałam zasnąć na parę sekund. Podobna utrata świadomości za kółkiem sprawia, że z hukiem wylatujesz z autostrady. Słyszałam oddalające się i powracające dźwięki, tracąc na chwilę kontakt z rzeczywistością.

– Co robisz? – mruknęłam, nie podnosząc głowy.

– Przygotowuję ci kanapkę. – Głos Henry’ego dobiegał z bardzo daleka. – Z pieczoną wołowiną, którą pokroiłem w cieniutkie plasterki.

Oparłam policzek na dłoni i patrzyłam, jak jedna przy drugiej kładzie dwie kromki pieczonego w domu chleba. Posmarował je grubą warstwą majonezu, ostrej musztardy i chrzanu.

– To bardzo ostre, ale tego właśnie ci potrzeba. Postawi cię na nogi. – Przekroił kanapkę na pół i położył ją na talerzu obok gałązki zielonej pietruszki, paru oliwek i marynowanych papryczek.

Postawił talerz przede mną i wrócił do lodówki. Otworzył zamrażarkę i wyjął z niej kufel tak zimny, że w zderzeniu z ciepłym powietrzem natychmiast pokrył się warstewką szronu. Otworzył butelkę piwa i napełnił ostrożnie kufel, by nie powstało zbyt dużo piany. Wziął do ręki swoją szklaneczkę i usiadł naprzeciwko mnie.

Ugryzłam kawałek kanapki. Chrzan był tak ostry, że łzy stanęły mi w oczach. Jego zapach podrażnił mi też zatoki i poczułam, że cieknie mi z nosa.

– Mmmm. Pycha. Aż nie do wiary. Jesteś genialny. – Urwałam i wytarłam nos serwetką. Wołowina była kruchutka, a przyprawy doskonale podkreślały jej smak. Od czasu do czasu wypijałam łyk piwa, czując w gardle przyjemny chłód. W ten sposób życie zostało sprowadzone do czterech podstawowych składników: powietrza, jedzenia, picia i dobrego przyjaciela. Zjadłam ostami kęs, oblizałam poplamione musztardą palce i jęknęłam z wdzięczności. Odetchnęłam głęboko i ze zdziwieniem zauważyłam, że ból głowy przeszedł jak ręką odjął.

– Już mi lepiej.

– Tak też myślałem. A teraz opowiedz mi o doktorze.

Zrelacjonowałam pokrótce wydarzenia, które doprowadziły do mojego odkrycia. Henry doskonale podążał za moim tokiem myślenia, więc mogłam sobie oszczędzić niepotrzebnych szczegółów. W większości wypadków intuicja polega na skojarzeniu pozornie niezwiązanych ze sobą faktów. Czasami wydarzenia łączy się na zasadzie prób i błędów; czasem też poczynione obserwacje przywołują na myśl nierozwiązany jeszcze problem i odpowiedź sama się nasuwa.

– Zauważyłam nie tyle ten samochód, ile pozostawione przez niego ślady na wzgórzu.

– Twoja praca dobiegła więc końca.

– Raczej tak, choć nie rozmawiałam jeszcze z Fioną.

– I co teraz?

– To co zwykle. Doktor Yee przeprowadzi rano sekcję zwłok. Nie wiem, ile zdołają się dowiedzieć, zważywszy na stan ciała. Samochód prawdopodobnie leżał w wodzie od chwili zniknięcia doktora. Kiedy skończą, ciało zostanie poddane kremacji.

– Bardzo mi przykro.

– Jest o wiele gorzej, gdy sprawa pozostaje nierozwiązana. Teraz przynajmniej jego rodzina już wie i może próbować żyć dalej.

Rozmawialiśmy dalej w tym tonie, wymieniając spostrzeżenia aż do wyczerpania tematu. Henry wziął mój talerz i zaniósł go do zlewu.

– Mogę to sama zrobić – zaprotestowałam.

– Nie ruszaj się. – Puścił gorącą wodę i wziął do ręki gąbkę na plastikowej rączce, do której wlewało się płyn do zmywania. Umył talerz i postawił go na suszarce. – A tak przy okazji, to widziałem dziś wieczór twojego przyjaciela.

– Tak? Kogo?

Włożył do zlewu deskę do krojenia i zaczął chować przyprawy do szafki.

– Tommy Hevener przyszedł dziś wieczór do Rosie. Szukał oczywiście ciebie, ale pogawędziliśmy sobie przez dłuższą chwilę. Wygląda na porządnego faceta i jest tobą wyraźnie zauroczony. Zadawał mi wiele pytań na twój temat.

– Ja też mam wiele pytań na jego temat. To część mojego dnia, o której nie zdążyłam ci jeszcze opowiedzieć.

Zatrzymał się z ręką opartą o drzwi lodówki.

– Nie podoba mi się ten ton.

– Reszta też ci się nie spodoba. – Czekałam, aż wróci do stołu i usiądzie.

– Co jest? – spytał z obawą, jakby wcale nie chciał usłyszeć, co mam mu do powiedzenia.

– Okazało się, że Tommy Hevener razem z bratem wynajęli w Teksasie jakiegoś punka, żeby włamał się do ich domu i ukradł kosztowności, w tym biżuterię wartą blisko milion dolarów. Chłopak zrobił, co mu kazali, po czym podpalił dom, żeby zatrzeć ślady. Bracia zapomnieli mu jednak powiedzieć, że w garderobie zamknęli związanych i zakneblowanych rodziców, którzy zaczadzili się na śmierć, gdy wokół szalał ogień.

– Nie. – Henry aż cofnął się z przerażenia.

– Tak.

– To nie może być prawda.

– Ale jest – powiedziałam. – Dziś rano przyszła do mnie do biura pani inspektor z firmy ubezpieczeniowej, Mariah Talbot. Pokazała mi wycinki z Hatchet Daily News Gazette czy jak tam się to piśmidło nazywa. Szkoda, że zostawiłam je w biurze, bo mógłbyś wszystko zobaczyć na własne oczy.

– Ale jeśli tak było w istocie, to dlaczego nie siedzą w więzieniu?

– Nigdy nie udało się zebrać dość dowodów, a ponieważ „chłopcom” nigdy nie przedstawiono formalnych zarzutów, mogli odebrać odszkodowanie, spieniężyć polisy na życie rodziców i odziedziczyć po nich spadek. Jednym słowem, udało im się zebrać parę ładnych milionów. Ich ciotka i firma ubezpieczeniowa szykują się do procesu cywilnego w nadziei, że uda im się jeszcze co nieco odzyskać.

– Ale skąd wiedzą, że włamywacz nie działał w pojedynkę? Mógł zastać rodziców w domu, choć początkowo sądził, że wyjechali. Może to on ich związał i zakneblował.

– Niestety, od tamtej pory wszelki ślad po nim zaginął. Podejrzewają, że jego też się pozbyli.

– Ale nie mają pewności.

– Dlatego postanowili wznowić śledztwo. Ostatnio pojawił się jakiś informator i firma Guardian Casualty gotowa jest znów wkroczyć do akcji na podstawie uzyskanych od niego informacji.

– Nie mogę w to uwierzyć.

– Też nie mogłam, dopóki nie zobaczyłam tych wycinków. Jedna rzecz nie daje mi spokoju. Pamiętasz, jak pierwszy raz spotkałam Tommy’ego w biurze? Powiedział mi, że jego rodzice zginęli w wypadku. Nie życzył sobie jednak, żebym wspominała o tym w obecności Richarda, bo jego brat nadal nie chciał o tym mówić. Strasznie mi się zrobiło ich żal. Pomyślałam od razu o moich rodzicach. Nie mogę sobie darować, jak łatwo dałam się nabrać. Jak mogłam dać sobie wcisnąć taki kit. Przeczytałam w tej gazecie, że zaoferowali nawet sporą nagrodę – sto tysięcy dolarów – za „jakiekolwiek informacje, które doprowadzą do aresztowania i skazania zabójcy bądź zabójców Jareda i Brendy Hevener”. Dlaczego nie parę milionów? Nie będą musieli wypłacić nagrody, jeśli jeden nie wyda drugiego.

– Jak możesz utrzymywać z nimi kontakty?

– Do tego właśnie zmierzam. Podpisałam umowę na rok i zapłaciłam za sześć miesięcy z góry plus opłata za sprzątanie. Nie chcę zapomnieć o tym drobiazgu. Teraz nie mam pojęcia, jak się z tego wszystkiego wyplątać. Jestem gotowa machnąć ręką na te pieniądze, ale wkurza mnie to straszliwie.

1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 87
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)