Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Czarny Wiatr

Электронная книга - «Czarny Wiatr». Краткое содержание книги:

Ostatnie dni II wojny światowej. Do wybrzeży Stanów Zjednoczonych dopływa japoński okręt podwodny. Ale nie wypełnia powierzonego mu tajnego zadania. Zatopiony przez amerykański niszczyciel znika na dnie oceanu wraz ze swym ładunkiem…
Rok 2007. Ktoś wie o misji sprzed sześćdziesięciu lat. I zamierza wykorzystać to, co przewoził japoński okręt, by przeprowadzić podstępny plan. Na jego drodze stoi jednak troje ludzi: piękna biolog, młody inżynier i ich ojciec, szef NUMA – Dirk Pitt.
1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 93
Перейти на страницу:

Wrócił na brzuchu do wody i rozciągnął linę na całą długość. Miała ponad piętnaście metrów. Podpłynęła Summer i oboje schylili się w wodzie.

– Przyciągniemy ją jak marlina – szepnął Dirk. – Jeśli ktoś coś wywęszy, schowamy się za tamtymi skałami przy grocie – wskazał głową pobliskie głazy.

Ułożył ręce Summer na linie, cofnął się i zaczął powoli ciągnąć. Summer zacisnęła dłonie i zrobiła to samo.

Lekka łódka nie stawiała oporu. Zaczęła sunąć z chrzęstem po kamykach. Szybko poluzowali linę i spojrzeli na wartownię. Ochroniarz nadal czytał magazyn. Najwyraźniej nie usłyszał hałasu. Znów zaczęli przyciągać skiffa. Summer wstrzymała oddech, gdy łódka zbliżyła się do wody. Kiedy skiff uniósł się na falach i chrzęst wreszcie ucichł, wydała długie westchnienie ulgi.

– Odciągnijmy ją trochę dalej – szepnął Dirk.

Owinął sobie linę wokół ręki i popłynął w kierunku środka zatoki. Kiedy byli sto metrów od brzegu, wrzucił linę do łódki i wdrapał się przez burtę na pokład. Potem chwycił rękę Summer i wciągnął siostrę do skiffa.

– Ślizgacz to nie jest, ale chyba wystarczy – powiedział, oglądając wnętrze łódki. Wypatrzył pod ławką dwa wiosła, włożył je w dulki, zanurzył pióra w wodzie i usiadł twarzą do rufy. Mając w polu widzenia oświetloną twierdzę Kanga, zaczął energicznie wiosłować w stronę środka zatoki.

– Do rzeki jest jakieś półtora kilometra- oceniła Summer. – Może spotkamy tam kuter patrolowy południowokoreańskiej marynarki wojennej albo ochrony wybrzeża.

– Zadowoliłbym się frachtowcem.

– Jasne – odparła. – Byle nie miał na kominie logo Kang Enterprises.

Dirk zerknął w kierunku brzegu i dostrzegł w oddali jakiś ruch. Zmrużył oczy, żeby lepiej widzieć. Po chwili skrzywił się.

– Obawiam się, że to nie frachtowiec nas zabierze – powiedział i mocniej zacisnął dłonie na wiosłach.

Ochroniarzowi znudziło się czytanie i postanowił się przejść na pomost. Idąc plażą, nie zauważył braku skiffa. Ale gdy wchodził na pomost, potknął się i złapał poręczy, żeby nie stracić równowagi. Wtedy jego wzrok padł na ślad zostawiony na kamienistym brzegu przez ciągniętą łódkę.

Natychmiast zawiadomił przez radio stanowisko dowodzenia i po chwili z ciemności wybiegli dwaj uzbrojeni ludzie. Po gorączkowej wymianie zdań rozbłysło kilka latarek, które oświetliły wodę, skały i niebo w poszukiwaniu skiffa. Ale dopiero wartownik na rufie jachtu Kanga zlokalizował dwójkę uciekinierów. Włączył silny reflektor morski, skierował go na zatokę i zobaczył małą białą łódkę prującą fale.

Summer zaklęła, gdy padł na nich snop światła.

– Niezbyt dobry moment na sceniczną iluminację.

Zaterkotał karabin szturmowy i nad ich głowami zagwizdały pociski.

– Padnij! – rozkazał Dirk i zaczął mocniej wiosłować. – Jesteśmy poza zasięgiem precyzyjnego strzału, ale mogą mieć szczęście.

Skiff był dopiero w połowie drogi przez zatokę. Dirk i Summer byliby łatwym celem dla ludzi Kanga w szybkiej motorówce, która mogłaby ich dogonić w ciągu sekund. Dirk modlił się w duchu, żeby nikt nie zwrócił uwagi na jej cumę rufową.

Na brzegu jeden z ochroniarzy już wskoczył do motorówki i uruchomił silnik. Tongju, obudzony strzałami, wypadł ze swojej kajuty na katamaranie i zaczął wydawać rozkazy.

– Do motorówki – krzyknął. – Zabijcie ich, jeśli będzie trzeba.

Do łodzi pobiegli jeszcze dwaj ludzie. Jeden odcumował po drodze dziób. W pośpiechu nikt nie zauważył, że cuma rufowa jest w wodzie. Sternik zobaczył tylko to, że na pachołkach na pomoście nie ma lin. Odbił od przystani i pchnął przepustnicę do oporu.

Motorówka wystrzeliła do przodu i nagle stanęła. Silnik wył na wysokich obrotach, śruba mełła wściekle wodę, ale łódź nie płynęła. Zdezorientowany sternik cofnął przepustnicę. Nie wiedział, co się dzieje.

– Ty idioto! – wrzasnął Tongju z pokładu katamarana. – Cuma rufowa zaplątała się w śrubę. Niech ktoś ją odetnie.

Sztuczka Dirka się opłaciła. Kiedy zanurkował pod motorówkę, owinął mocno linę wokół śruby i j ej wału. Gdy sternik dał maksymalne obroty, cuma zapętliła sięjeszcze bardziej. Odblokowanie pędnika zajęłoby nurkowi dwadzieścia minut.

Tongju zorientował się, jaka jest sytuacja, i wpadł do kajuty sternika katamarana.

– Odpalaj silniki i ruszaj – warknął. – Natychmiast.

Zaspany Koreańczyk w czerwonej jedwabnej piżamie skinął głową i pobiegł do sterowni.

Ponad kilometr dalej Dirk stękał z wysiłku przy każdym ruchu wiosłami. Waliło mu serce, bolały go mięśnie ramion i ud. Zmęczone ciało mówiło, żeby zwolnił tempo, umysł nakazywał, żeby wiosłował z całej siły. Dzięki unieruchomieniu motorówki zyskali cenne minuty, ale ludzie Kanga mieli do dyspozycji jeszcze dwa statki.

W oddali rozległ się przytłumiony ryk silników katamarana. Dirk wiosłował szybkim, równym rytmem, Summer prowadziła go przez kanał w kształcie litery S, do którego wpłynęli na krańcu zatoki.

– Mamy najwyżej pięć minut – wysapał Dirk. – Dasz radę popłynąć wpław?

Summer uniosła ręce z kajdankami na nadgarstkach.

– W tych bransoletkach nie będę mogła mknąć przez wodę jak Esther Williams, ale nie chcę znów korzystać z gościnności Kanga.

Nie musiała pytać, czy bratu starczy sił. Wiedziała, że mimo zmęczenia będzie się czuł w wodzie jak ryba. Dirk specjalizował się w maratonach pływackich, a dystans pięciu mil regularnie pokonywał dla przyjemności.

– Jeśli zdołamy dotrzeć do rzeki, możemy mieć szansę – powiedział.

Kiedy znaleźli się za pierwszym zakrętem, okoliczne wzgórza przesłoniły światła posiadłości Kanga i w kanale zrobiło się ciemno. W nocnej ciszy słychać było tylko zbliżający się odgłos czterech silników katamarana. Dirk wiosłował jak maszyna, zanurzając i wynurzając pióra długimi, rytmicznymi ruchami. Summer pełniła funkcję sternika. Podawała lekkie zmiany kursu, żeby przeprowadzić ich przez kanał możliwie najkrótszą trasą.

– Zbliżamy się do drugiego zakrętu – powiedziała. – Daj bardziej w prawo. Do rzeki powinno być trzydzieści metrów.

Dirk nadal utrzymywał równe tempo. Opuszczał co trzeci ruch lewym wiosłem, żeby skierować dziób w zakole kanału. Za nimi narastał hałas silników katamarana pędzącego przez zatokę. Mimo bólu mięśni Dirk wiosłował teraz szybciej. Bliskość przeciwnika dodawała mu sił.

Za zakrętem było trochę jaśniej. Wypłynęli z kanału na szeroką rzekę. Na horyzoncie błyszczały światełka wiosek rozrzuconych wzdłuż niej i na wzgórzach. Tylko one wskazywały, jaką szerokość ma Han-gang. Do przeciwległego brzegu było około ośmiu kilometrów. O tak późnej porze ruch na szlaku wodnym prawie zamarł. Kilka kilometrów w dół rzeki stało kilka małych frachtowców, które przycumowały na noc, żeby o świcie ruszyć do Seulu. W górę Han-gang płynęła wolno jasno oświetlona pogłębiarka. Była prawie na wprost Dirka i Summer, ale w odległości około sześciu kilometrów. Dalej w górze rzeki środkiem farwateru płynął mały statek z różnokolorowymi światłami.

– Nie widzę żadnej taksówki wodnej – powiedziała Summer.

Dirk wiosłował w stronę środka rzeki, ale prąd wspomagany odpływem Morza Żółtego spychał ich w kierunku ujścia Han-gang. Dirk puścił na chwilę wiosła i się zastanowił. Pogłębiarka wyglądała zachęcająco, ale dotarcie do niej uniemożliwiał silny prąd. Spojrzał w dół rzeki i zobaczył na drugim brzegu żółte światła. Były w odległości około trzech kilometrów. Wskazał je wiosłem.

1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 93
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)