Ostatni szpieg Hitlera
- Автор: Сильва Дэниел
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Ostatni szpieg Hitlera». Краткое содержание книги:
– Tak, wysoki jegomość. Przystojny jak aktor filmowy. Blondyn, niebieskie oczy. Uosobienie niemieckiego typu urody. Ale chudy jak patyk.
– Czy ten patyk jakoś się nazywał?
Becker odchylił głowę i udawał głęboki namysł.
– Rany, jakoś tak śmiesznie. Coś związanego z samochodem. – Karl skubał się po nosie. – Nie, jakby odgłos. Pyrkosz?
Charkot? Nie, Brum! Tak! Brum. Wyobrażasz sobie, elegancik jak z żurnala i do tego ten Brum. Wy, Anglicy, miewacie czasem niesamowite poczucie humoru. Vicary już zabrał radio i stukał do drzwi.
– Dlaczego mi nie zostawisz radia, Alfredzie? Człowiekowi czasem doskwiera tu samotność.
– Przykro mi, Karl.
Drzwi się otworzyły i Vicary wyszedł.
– Słuchaj, Alfredzie, papierosy i czekoladki, wszystko świetnie, ale następnym razem przyprowadź dziewczynę, dobra?
Vicary udał się do biura szefa strażników i poprosił o rejestr gości z października oraz listopada. Trochę to potrwało, ale znalazł wpis, którego szukał.
5- 10- 43, WIĘZIEŃ: BECKER K.
LICZBA GOŚCI: 2
NAZWISKO/WYDZIAŁ: NIE, DZIĘKUJĘ.
Rozdział dwunasty
Berlin
– Boże, ależ zimny ranek – powiedział brłgadenführer Walter Schellenberg.
– Przynajmniej masz dach nad głową – odparł kontradmirał Wilhelm Canaris. – Wczorajszej nocy halifaksy i lancastery nieźle się nauwijały. Setki zabitych, tysiące bezdomnych. Oto przykład na niezniszczalność naszej cudownej tysiącletniej Rzeszy.
Zerknął na Schellenberga, ciekaw jego reakcji. I jak zwykle uderzyła młodość brigadenführera. Zaledwie trzydzieści trzy lata, a już dowodzi szóstą sekcją Sicherheitsdienst - lepiej znanej jako SD – służby wywiadowczej i bezpieczeństwa SS. Sekcja VI odpowiadała za gromadzenie informacji o wrogach Rzeszy w innych państwach, czyli miała zadanie podobne do Abwehry. W rezultacie ci dwaj mężczyźni zostali skazani na nieustanną konkurencję.
Stanowili dziwaczną parę: niski, lakoniczny, siwowłosy generał, który odrobinę seplenił, i przystojny, energiczny, bezwzględny młody brigadenführer. Tego syna producenta fortepianów z Saary osobiście wciągnął do hitlerowskiego aparatu bezpieczeństwa Reinhard Heydrich, szef SD, zamordowany w maju czterdziestego drugiego roku przez czechosłowacki ruch oporu. Schellenberg, jeden z najbardziej wybitnych członków partii nazistowskiej, rozkwitał w tej niebezpiecznej, paranoidalnej atmosferze. W swoim olbrzymim gabinecie kazał zamontować mnóstwo podsłuchów, a dzięki wbudowanym w biurko karabinom maszynowym za naciśnięciem guzika mógł zabić niebezpiecznego gościa. Rzadkie chwile odprężenia Schellenberg spędzał wśród eksponatów swej wyrafinowanej kolekcji pornograficznej. Kiedyś nawet pokazał fotografie Canarisowi i z dumą ojca chwalącego się zdjęciami rodzinnymi zwracał uwagę na ujęcia, które sam zaaranżował dla zaspokojenia swych dziwacznych gustów seksualnych. Na palcu nosił sygnet z siarczanem miedzi, pod którym ukrywała się kapsułka z cyjankiem. Wstawiono mu również sztuczny ząb ze śmiertelną dawką trucizny.
W tym momencie Schellenbergowi przyświecały dwa cele: zniszczyć Canarisa i Abwehre oraz dostarczyć Adolfowi Hitlerowi najważniejszą tajemnicę wojny: czas i miejsce angielsko- amerykańskiej inwazji na Francję. Schellenberg miał w głębokiej pogardzie Abwehre i garstkę starych oficerów otaczających Canarisa, których obraźliwie nazywał świętymi Mikołajami. Canaris doskonale zdawał sobie sprawę, że Schellenberg na niego poluje, a mimo to między obu mężczyznami istniało niezręczne zawieszenie broni. Schellenberg odnosił się do starego admirała z szacunkiem i poważaniem; Canaris zaś szczerze podziwiał ostrego, błyskotliwego młodego oficera i chętnie bywał w jego towarzystwie.
Właśnie dlatego większość poranków spędzali w ten sam sposób: na wspólnej przejażdżce konnej w Tiergarten. Dzięki temu każdy z nich mógł sprawdzić, co drugi robi, mogli wysondować się wzajemnie i zapolować na słabe punkty. Canaris lubił te przejażdżki jeszcze z innego powodu. Dzięki nim miał pewność, że przynajmniej jedną godzinę dziennie młody generał nie spiskuje przeciwko niemu.
– I znowu pańska typowa postawa, panie admirale – odparł Schellenberg. – Zawsze widzi pan wszystko w ciemnych barwach. Przypuszczam, że właśnie dlatego jest pan cynikiem, prawda?
– Nie jestem cynikiem, Herr Brigadenführer. Tylko sceptykiem. A to znaczna różnica.
Schellenberg parsknął śmiechem.
– Taka sama jak między nami, ludźmi z SD, a wami, starą szkołą z Abwehry. My widzimy przed sobą wyłącznie nieskończone możliwości. Wy tylko niebezpieczeństwo. My jesteśmy otwarci, nie lękamy się ryzyka. Wy wolicie chować głowę w piasek. Bez urazy, panie admirale.
– Nie czuję się dotknięty, młody przyjacielu. Ma pan prawo do swojego zdania, nawet jeśli oparł je pan na niewłaściwych przesłankach.
Koń Canarisa szarpnął się i parsknął. Obłoczek dymu zmienił się w chmurkę i odpłynął, porwany przez lekki wietrzyk. Canaris rozejrzał się wokoło po zniszczonym parku. Większość lip i kasztanowców zniknęła w płomieniach alianckich bomb. Przed nimi na środku drogi pojawił się olbrzymi lej. A były tu jeszcze tysiące innych. Canaris szarpnął cugle i przeprowadził konia obok dołu. Za nimi bezszelestnie sunęło dwóch ochroniarzy Schellenberga. A tuż przed dowódcami szedł jeden, uważnie rozglądając się na boki. Canaris wiedział, że człowiek, nawet najlepiej wyszkolony, więcej przegapi niż dostrzeże.
– Wczoraj na moim biurku wylądowało coś nader interesującego – odezwał się Schellenberg.
– Doprawdy? Jak się nazywała?
Schellenberg ze śmiechem dźgnął konia i przeszli w lekki trucht.
– Mam swojego człowieka w Londynie. Dawno temu pracował trochę dla NKWD, między innym rekrutując studenta Oksfordu, który teraz pracuje w MI- 5. Nadal od czasu do czasu się spotykają i mój człowiek dowiaduje się pewnych rzeczy. A potem przekazuje je mnie. Ten oficer z MI- 5 to rosyjski agent, ale mnie przy okazji też skapuje co nieco.
– Godne podziwu – stwierdził sucho Canaris.
– Churchill i Roosevelt nie ufają Stalinowi. Trzymają go w niewiedzy. Nie chcieli mu podać ani czasu, ani miejsca inwazji. Boją się, że Stalin mógłby nam to przekazać i alianci ponieśliby we Francji klęskę. A podczas gdy Brytyjczycy i Amerykanie będą zajęci walką, Stalin spróbowałby sam nas wykończyć i zagarnąć dla siebie całą Europę.
– Słyszałem o tej teorii. Nie jestem przekonany, czy kryje się za nią wiele prawdy.
– W każdym razie mój informator powiada, że w MI- 5 rozpętało się piekło. Twierdzi, że pański człowiek, Vogel, zorganizował operację, przez którą wszyscy tam teraz trzęsą portkami ze strachu. Dochodzenie prowadzi niejaki Vicary. Słyszał pan o nim?
– Alfred Vicary – odparł Canaris. – Były wykładowca Uniwersytetu Londyńskiego.
– Imponujące – przyznał szczerze Schellenberg.
– Częścią sukcesu oficera wywiadu jest znajomość przeciwnika, Herr Brigadenführer. - Canaris zawiesił głos, żeby rozmówca zdążył poczuć ukłucie. – Cieszę się, że Kurt narobił tam zamieszania.
– Sytuacja jest tak napięta, że Vicary osobiście rozmawiał z Churchillem, żeby go powiadomić o przebiegu sprawy.
– Nic w tym dziwnego, Herr Brigadenführer. Vicary i Churchill to starzy przyjaciele. – Canaris kątem oka zerknął na Schellenberga, by sprawdzić, czy na jego twarzy pojawiło się zaskoczenie. Ich rozmowy często przybierały postać słownych utarczek; każdy chciał zaskoczyć drugiego nieznanymi tamtemu informacjami. – Vicary jest cenionym historykiem. Czytałem jego książki. Dziwne, że panu one nie wpadły do ręki. To człowiek o przenikliwym umyśle. Ma poglądy zbliżone do Churchilla. Jeszcze nim ktokolwiek zwrócił na was uwagę, ostrzegał świat przed panem i jego przyjaciółmi.