Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ostatni szpieg Hitlera
Ostatni szpieg Hitlera - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ostatni szpieg Hitlera

Электронная книга - «Ostatni szpieg Hitlera». Краткое содержание книги:

Rok 1944. Trwają przygotowania aliantów do utworzenia drugiego frontu we Francji. Angielski wywiad wpada na trop głęboko zakonspirowanej siatki niemieckich szpiegów, działającej na terenie Wielkiej Brytanii. Jej zadanie: zdobyć informacje o miejscu i terminie inwazji Wojsk Sprzymierzonych na Europę. Na czele siatki stoi Catherine Blake – młoda kobieta, bez skrupułów mordująca każdego, kto mógłby odkryć jej tożsamość. Przeciwnikiem jej jest Alfred Vicary.
1 ... 50 51 52 53 54 55 56 57 58 ... 130
Перейти на страницу:

– Tak, wysoki jegomość. Przystojny jak aktor filmowy. Blondyn, niebieskie oczy. Uosobienie niemieckiego typu urody. Ale chudy jak patyk.

– Czy ten patyk jakoś się nazywał?

Becker odchylił głowę i udawał głęboki namysł.

– Rany, jakoś tak śmiesznie. Coś związanego z samochodem. – Karl skubał się po nosie. – Nie, jakby odgłos. Pyrkosz?

Charkot? Nie, Brum! Tak! Brum. Wyobrażasz sobie, elegancik jak z żurnala i do tego ten Brum. Wy, Anglicy, miewacie czasem niesamowite poczucie humoru. Vicary już zabrał radio i stukał do drzwi.

– Dlaczego mi nie zostawisz radia, Alfredzie? Człowiekowi czasem doskwiera tu samotność.

– Przykro mi, Karl.

Drzwi się otworzyły i Vicary wyszedł.

– Słuchaj, Alfredzie, papierosy i czekoladki, wszystko świetnie, ale następnym razem przyprowadź dziewczynę, dobra?

Vicary udał się do biura szefa strażników i poprosił o rejestr gości z października oraz listopada. Trochę to potrwało, ale znalazł wpis, którego szukał.

5- 10- 43, WIĘZIEŃ: BECKER K.

LICZBA GOŚCI: 2

NAZWISKO/WYDZIAŁ: NIE, DZIĘKUJĘ.

Rozdział dwunasty

Berlin

– Boże, ależ zimny ranek – powiedział brłgadenführer Walter Schellenberg.

– Przynajmniej masz dach nad głową – odparł kontradmirał Wilhelm Canaris. – Wczorajszej nocy halifaksy i lancastery nieźle się nauwijały. Setki zabitych, tysiące bezdomnych. Oto przykład na niezniszczalność naszej cudownej tysiącletniej Rzeszy.

Zerknął na Schellenberga, ciekaw jego reakcji. I jak zwykle uderzyła młodość brigadenführera. Zaledwie trzydzieści trzy lata, a już dowodzi szóstą sekcją Sicherheitsdienst - lepiej znanej jako SD – służby wywiadowczej i bezpieczeństwa SS. Sekcja VI odpowiadała za gromadzenie informacji o wrogach Rzeszy w innych państwach, czyli miała zadanie podobne do Abwehry. W rezultacie ci dwaj mężczyźni zostali skazani na nieustanną konkurencję.

Stanowili dziwaczną parę: niski, lakoniczny, siwowłosy generał, który odrobinę seplenił, i przystojny, energiczny, bezwzględny młody brigadenführer. Tego syna producenta fortepianów z Saary osobiście wciągnął do hitlerowskiego aparatu bezpieczeństwa Reinhard Heydrich, szef SD, zamordowany w maju czterdziestego drugiego roku przez czechosłowacki ruch oporu. Schellenberg, jeden z najbardziej wybitnych członków partii nazistowskiej, rozkwitał w tej niebezpiecznej, paranoidalnej atmosferze. W swoim olbrzymim gabinecie kazał zamontować mnóstwo podsłuchów, a dzięki wbudowanym w biurko karabinom maszynowym za naciśnięciem guzika mógł zabić niebezpiecznego gościa. Rzadkie chwile odprężenia Schellenberg spędzał wśród eksponatów swej wyrafinowanej kolekcji pornograficznej. Kiedyś nawet pokazał fotografie Canarisowi i z dumą ojca chwalącego się zdjęciami rodzinnymi zwracał uwagę na ujęcia, które sam zaaranżował dla zaspokojenia swych dziwacznych gustów seksualnych. Na palcu nosił sygnet z siarczanem miedzi, pod którym ukrywała się kapsułka z cyjankiem. Wstawiono mu również sztuczny ząb ze śmiertelną dawką trucizny.

W tym momencie Schellenbergowi przyświecały dwa cele: zniszczyć Canarisa i Abwehre oraz dostarczyć Adolfowi Hitlerowi najważniejszą tajemnicę wojny: czas i miejsce angielsko- amerykańskiej inwazji na Francję. Schellenberg miał w głębokiej pogardzie Abwehre i garstkę starych oficerów otaczających Canarisa, których obraźliwie nazywał świętymi Mikołajami. Canaris doskonale zdawał sobie sprawę, że Schellenberg na niego poluje, a mimo to między obu mężczyznami istniało niezręczne zawieszenie broni. Schellenberg odnosił się do starego admirała z szacunkiem i poważaniem; Canaris zaś szczerze podziwiał ostrego, błyskotliwego młodego oficera i chętnie bywał w jego towarzystwie.

Właśnie dlatego większość poranków spędzali w ten sam sposób: na wspólnej przejażdżce konnej w Tiergarten. Dzięki temu każdy z nich mógł sprawdzić, co drugi robi, mogli wysondować się wzajemnie i zapolować na słabe punkty. Canaris lubił te przejażdżki jeszcze z innego powodu. Dzięki nim miał pewność, że przynajmniej jedną godzinę dziennie młody generał nie spiskuje przeciwko niemu.

– I znowu pańska typowa postawa, panie admirale – odparł Schellenberg. – Zawsze widzi pan wszystko w ciemnych barwach. Przypuszczam, że właśnie dlatego jest pan cynikiem, prawda?

– Nie jestem cynikiem, Herr Brigadenführer. Tylko sceptykiem. A to znaczna różnica.

Schellenberg parsknął śmiechem.

– Taka sama jak między nami, ludźmi z SD, a wami, starą szkołą z Abwehry. My widzimy przed sobą wyłącznie nieskończone możliwości. Wy tylko niebezpieczeństwo. My jesteśmy otwarci, nie lękamy się ryzyka. Wy wolicie chować głowę w piasek. Bez urazy, panie admirale.

– Nie czuję się dotknięty, młody przyjacielu. Ma pan prawo do swojego zdania, nawet jeśli oparł je pan na niewłaściwych przesłankach.

Koń Canarisa szarpnął się i parsknął. Obłoczek dymu zmienił się w chmurkę i odpłynął, porwany przez lekki wietrzyk. Canaris rozejrzał się wokoło po zniszczonym parku. Większość lip i kasztanowców zniknęła w płomieniach alianckich bomb. Przed nimi na środku drogi pojawił się olbrzymi lej. A były tu jeszcze tysiące innych. Canaris szarpnął cugle i przeprowadził konia obok dołu. Za nimi bezszelestnie sunęło dwóch ochroniarzy Schellenberga. A tuż przed dowódcami szedł jeden, uważnie rozglądając się na boki. Canaris wiedział, że człowiek, nawet najlepiej wyszkolony, więcej przegapi niż dostrzeże.

– Wczoraj na moim biurku wylądowało coś nader interesującego – odezwał się Schellenberg.

– Doprawdy? Jak się nazywała?

Schellenberg ze śmiechem dźgnął konia i przeszli w lekki trucht.

– Mam swojego człowieka w Londynie. Dawno temu pracował trochę dla NKWD, między innym rekrutując studenta Oksfordu, który teraz pracuje w MI- 5. Nadal od czasu do czasu się spotykają i mój człowiek dowiaduje się pewnych rzeczy. A potem przekazuje je mnie. Ten oficer z MI- 5 to rosyjski agent, ale mnie przy okazji też skapuje co nieco.

– Godne podziwu – stwierdził sucho Canaris.

– Churchill i Roosevelt nie ufają Stalinowi. Trzymają go w niewiedzy. Nie chcieli mu podać ani czasu, ani miejsca inwazji. Boją się, że Stalin mógłby nam to przekazać i alianci ponieśliby we Francji klęskę. A podczas gdy Brytyjczycy i Amerykanie będą zajęci walką, Stalin spróbowałby sam nas wykończyć i zagarnąć dla siebie całą Europę.

– Słyszałem o tej teorii. Nie jestem przekonany, czy kryje się za nią wiele prawdy.

– W każdym razie mój informator powiada, że w MI- 5 rozpętało się piekło. Twierdzi, że pański człowiek, Vogel, zorganizował operację, przez którą wszyscy tam teraz trzęsą portkami ze strachu. Dochodzenie prowadzi niejaki Vicary. Słyszał pan o nim?

– Alfred Vicary – odparł Canaris. – Były wykładowca Uniwersytetu Londyńskiego.

– Imponujące – przyznał szczerze Schellenberg.

– Częścią sukcesu oficera wywiadu jest znajomość przeciwnika, Herr Brigadenführer. - Canaris zawiesił głos, żeby rozmówca zdążył poczuć ukłucie. – Cieszę się, że Kurt narobił tam zamieszania.

– Sytuacja jest tak napięta, że Vicary osobiście rozmawiał z Churchillem, żeby go powiadomić o przebiegu sprawy.

– Nic w tym dziwnego, Herr Brigadenführer. Vicary i Churchill to starzy przyjaciele. – Canaris kątem oka zerknął na Schellenberga, by sprawdzić, czy na jego twarzy pojawiło się zaskoczenie. Ich rozmowy często przybierały postać słownych utarczek; każdy chciał zaskoczyć drugiego nieznanymi tamtemu informacjami. – Vicary jest cenionym historykiem. Czytałem jego książki. Dziwne, że panu one nie wpadły do ręki. To człowiek o przenikliwym umyśle. Ma poglądy zbliżone do Churchilla. Jeszcze nim ktokolwiek zwrócił na was uwagę, ostrzegał świat przed panem i jego przyjaciółmi.

1 ... 50 51 52 53 54 55 56 57 58 ... 130
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)