Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Budowniczowie Pierścienia [The Ringworld Engineers - pl]
Budowniczowie Pierścienia [The Ringworld Engineers - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Budowniczowie Pierścienia [The Ringworld Engineers - pl]

Электронная книга - «Budowniczowie Pierścienia [The Ringworld Engineers - pl]». Краткое содержание книги:

Bohaterowie Pierścienia, pierwszego tomu sławnego cyklu Opowieści ze znanego kosmosu: Louis Wu, przez długi czas przebywający w elektrycznym transie, postarzały Kzin — Mówiący do Zwierząt oraz najlepiej Ukryty, partner szalonego Nessusa, wyruszają na powtórną wyprawę do Pierścienia.
Pierścień — najbardziej zadziwiający twór techniki w poznanym kosmosie, sztuczny świat trzy miliony razy większy od Ziemi, ma dać odpowiedź, jak zapobiec kataklizmowi grożącemu całemu wszechświatowi.
1 ... 50 51 52 53 54 55 56 57 58 ... 84
Перейти на страницу:

Kiedy dotarli do dachu, sonda uniosła się i wylądowała obok nich przy pomocy dysz sterujących. Postawili maszynę. Nie chciała się zmieścić. Louis zazgrzytał zębami i wyciął z niej ekran. Teraz powinna dać się wepchnąć do środka.

Harkabeeparolyn tylko mu się przyglądała. Była zbyt wyczer­pana, by wtrącać uwagi.

Ekran wszedł do otworu, gdzie przedtem znajdował się filtr molekularny, i zniknął. To, co zostało — wnętrzności maszyny — było znacznie cięższe. Louisowi udało się dźwignąć jeden koniec do otworu. Położył się na plecach i nogami popchnął resztę do środka, aż zniknęła również.

— Budynek Lyar nie ma z tym nic wspólnego — powiedział bibliotekarce. — Nie wiedzieli, co zamierzam. Proszę. — Rzucił jej skrawek matowego, czarnego materiału. — Lyarowie mogą wam powiedzieć, jak naprawić tym kondensatory wody i inne stare maszyny. Możecie uniezależnić całe miasto od Maszynowych Ludzi.

Patrzyła na niego oczami pełnymi przerażenia. Trudno było stwierdzić, czy słucha.

Wsunął się, najpierw stopami, do sondy. I głową naprzód wpadł do ładowni „Igły".

ROZDZIAŁ XXIII

Ostateczna oferta

Znajdował się w wielkiej, odbijającej odgłosy, szklanej butli, w prawie zupełnej ciemności. Przez przezroczyste ściany widać było do połowy rozmontowany, niewyraźny w półmroku statek kosmiczny. Sonda wróciła do klamer w tylnej ścianie ładowni, osiem stóp nad pomalowaną na czarno podłogą. A Louis tkwił w sondzie jak jajko w kieliszku, w otworze, gdzie poprzednio znajdował się filtr deuteru.

Obrócił się, zawisł na rękach i skoczył. Był ledwo żywy ze zmęczenia. Jeszcze ostatnia komplikacja, a potem będzie mógł odpocząć. Bezpieczeństwo znajdowało się po drugiej stronie nieprzenikliwej ściany. Widział płyty antygrawitacyjne…

— Dobrze. — Odezwał się gdzieś spod sufitu głos Najlepiej Ukrytego. — Czy to ekran do czytania? Nie spodziewałem się czegoś tak nieporęcznego. Musiałeś go rozłupać na połowę?

— Tak. — Wcześniej spuścił także jego elementy składowe na podłogę z wysokości ośmiu stóp. Na szczęście, laleczniki sprawnie posługiwały się narzędziami… — Mam nadzieję, że jest tutaj zestaw dysków transferowych.

— Przewidziałem sytuacje awaryjne. Spójrz w lewo… Louis! Z tyłu rozległ się jęk nieziemskiego przerażenia. Louis odwrócił się. W sondzie tkwiła Harkabeeparolyn, tam, gdzie przed chwilą znajdował się on. Ręce zaciskała na karabinie. Zęby miała obnażone. Oczy jej błądziły. Wędrowały w górę, w dół, w lewo, w prawo i nigdzie nie znajdowały ukojenia. Najlepiej Ukryty odezwał się monotonnym głosem:

— Kim jest ta istota, która wtargnęła na mój statek? Czy jest niebezpieczna?

— Nie, uspokój się. To tylko zabłąkana bibliotekarka. Harkabeeparolyn, wracaj.

Jej lament przybrał na sile. Nagle zaczęła zawodzić:

— Znam to miejsce, widziałam je w sali map! To jest port dla statków kosmicznych, poza światem! Luiwu, kim jesteś?

— Wracaj. — rozkazał. Wycelował w nią laserową latarkę.

— Nie! Zniszczyłeś skradzioną własność Biblioteki. Ale jeśli… jeśli świat jest zagrożony, chcę pomóc!

— Jak pomóc, szalona kobieto? Posłuchaj, wróć do Biblioteki, dowiedz się, skąd pochodził eliksir młodości przed Upadkiem Miast. To miejsce, którego szukamy. Jeśli istnieje sposób, by ruszyć ten świat bez wielkich silników, właśnie tam znajdziemy urządzenia sterujące.

Potrząsnęła głową.

— Ja me… Skąd możesz to wiedzieć?

— To ich macierzysta baza. Pro…budowniczowie Pierścienia musieli mieć gdzieś w pobliżu siebie rośliny… Nieżas… Tak się domyślam. Tylko się domyślam. Nieżas, do diabła! — Aż dudniło mu w głowie od naporu myśli. — Nie prosiłem o to. Zostałem porwany!

Harkabeeparolyn wysunęła się z sondy i zeskoczyła na podłogę. Bardzo przypominała Halrloprillalar. Jej surowa, niebieska szata była wilgotna od potu.

— Mogę pomóc. Mogę ci czytać.

— Mamy do tego maszynę.

Podeszła bliżej. Broń opadła, jakby zapomniana.

— Sami to sobie zrobiliśmy, prawda? Moja rasa zabrała światu silniki do naszych statków. Czy mogę to naprawić?

— Louis, ta kobieta nie może wrócić. Dysk transferowy w pierwszej sondzie jest przecież nadajnikiem. Czy ona trzyma w ręce broń? — zapytał Najlepiej Ukryty.

— Harkabeeparolyn, oddaj mi to.

Oddała. Louis niezdarnie chwycił karabin, który wyglądał na dzieło Maszynowych Ludzi.

— Zanieś go do prawego przedniego rogu ładowni. Tam znajduje się nadajnik — powiedział dwugłowy.

— Nie widzę.

— Zamalowałem go. Połóż broń w kącie i cofnij się. Kobieto, zostań na miejscu!

Louis posłuchał. Karabin zniknął. Mężczyzna omal nie prze­oczył szybkiego ruchu za ścianą statku, kiedy broń spadła na występ portu kosmicznego. Najlepiej Ukryty umieścił dysk transferowy odbiornik na zewnątrz kadłuba. Louis zdumiał się. W pa­ranoi lalecznika były elementy włoskiego Odrodzenia.

— Dobrze. Teraz… Następny!

Z sondy wychynęła brązowa, kędzierzawa głowa. To był chłopiec z sali map, zupełnie nagi i ociekający wodą. Omal nie runął głową w dół, kiedy próbował rozejrzeć się wokół. Oczy miał wielkie ze zdumienia. Był akurat w odpowiednim wieku, by zetknąć się z magią.

— Najlepiej Ukryty! Wyłącz te dyski! — zawył Louis.

— Już wyłączyłem. Powinienem to zrobić wcześniej. Kto to?

— Dziecko bibliotekarza. Ma sześciosylabowe imię, którego nie mogę sobie przypomnieć.

— Kawaresksenjajok — krzyknął chłopiec, uśmiechając się. — Gdzie jesteśmy, Luiwu? Co tutaj robimy?

— Tylko finagl to wie.

— Louis! Nie chcę tych obcych na moim statku!

— Jeśli myślisz o wyrzuceniu ich w przestrzeń, to poniechaj tego zamiaru. Nie pozwolę skrzywdzić naszych pasażerów.

— Więc muszą zostać w ładowni. I ty także. Sądzę, że to zaplanowałeś, ty razem z Chmee. Nigdy nie powinienem był ufać żadnemu z was.

— Nigdy nie ufałeś.

— Powtórz, proszę.

— Umrzemy tutaj z głodu.

Nastąpiła długa przerwa. Kawaresksenjajok zręcznie skoczył z sondy. On i Harkabeeparolyn zaczęli prowadzić szeptem ożywioną rozmowę.

— Możesz wrócić do swojej celi — zadecydował nagle Najlepiej Ukryty. — Oni zostaną tutaj. Zostawię otwarte łącze transferowe, żebyś mógł ich karmić. Jeszcze wszystko skończy się bardzo dobrze.

— Jak to?

— Dobrze, że przeżyją jacyś mieszkańcy Pierścienia. Mieszkańcy Pierścienia stali zbyt daleko, by słyszeć komunika­tor Louisa.

— Chyba nie myślisz rezygnować teraz, prawda? To, co jest na tych taśmach, może nas zaprowadzić prosto do magicznego urządzenia transmutacyjnego — powiedział.

— Tak, Louis. A bogactwa map kilku światów mogą znajdować się teraz w rękach Chmee. Odległość ochroni nas przez dwa lub trzy dni, nie więcej. Musimy wkrótce ruszać.

Tubylcy popatrzyli na zbliżającego się Louisa.

— Harkabeeparolyn, pomóż mi przenieść maszynę do czyta­nia — poprosił.

Dziesięć minut później szpule, maszyna i oderwany ekran znalazły się u Najlepiej Ukrytego na pokładzie nawigacyjnym. Harkabeeparolyn i Kawaresksenjajok oczekiwali na następne rozkazy.

— Będziecie musieli zostać tutaj na trochę — poinformował ich Louis. — Nie wiem, co się jeszcze wydarzy. Przyślę wam jedzenie i pościel. Zaufajcie mi. — Czuł, że na twarzy ma wypisane poczucie winy, kiedy odwrócił się szybko i poszedł w róg ładowni.

1 ... 50 51 52 53 54 55 56 57 58 ... 84
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)