Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Dmuchawce». Краткое содержание книги:

Opowieść o młodej kobiecie, która dała się wciągnąć w przygodę z Internetem. Wirtualne życie splotło się z realnym i wymknęło spod kontroli. Przygoda, która może spotkać każdego użytkownika Sieci.
Historia wzięta z życia. Bohaterka książki – atrakcyjna 30-letnia Ewa – szczęśliwa żona i matka, ze świetnie zapowiadającą się karierą na stanowisku kierowniczym w biurze projektowym, pewnego dnia odkrywa, że jej mąż ma romans z młodziutką dziewczyną. Po chwilowym załamaniu, postanawia zemścić się na niewiernym małżonku i zapisuje się do internetowego portalu randkowego. Nawiązuje rozmaite znajomości z mężczyznami. Bohaterka daje się wciągnąć się wirtualnym znajomym w erotyczną grę, która jednak nie daje jej tego, czego szukała – sposobu na wyrzucenia z siebie uczucia do niewiernego męża.
Internetowe znajomości doprowadzają do wielu zmian w jej życiu, ale czy miała nad tym kontrolę?
1 ... 49 50 51 52 53 54 55 56 57 ... 80
Перейти на страницу:

– Mam problem, Ewo. On wybrał dla mnie taką laskę z Wrocławia, z którą kiedyś byłem na weselu. To córka jednego z dawnych partyjnych dygnitarzy, kumpla mego starego. I oni obaj, ci nasi starzy, chcą nas związać węzłem małżeńskim. Wiesz, takie połączenie dwóch królestw. A ja nienawidzę tej dziwki. Puszcza się z takim jednym, Hubercikiem, to niech się z nim żeni. Ale ona wybrała ponoć mnie. Jej stary kazał jej wyjść za mąż, bo wtedy, jako mężatka, dostanie jakąś kasę po bajecznie bogatym stryju, a jeśli nie, to kasa przypadnie jej kuzynowi, trochę to skomplikowane, takie tam sprawy spadkowe. Z kolei mój stary umyślił sobie w Polsce wielki biznes za te pieniądze. Chodzi o rynek farmaceutyczny. Sam nie chce wracać do kraju. Boi się wymiaru sprawiedliwości. Więc chce obsadzić mnie na tym tronie.

– No to się nie żeń. – powiedziała Ewa. – Powiedz to ojcu i…

– O nie, mała, nie znasz mego ojca. On sobie zamyślił ten mariaż, bo tak jest lepiej dla jego interesów. Inaczej wydziedziczy mnie i będzie problem.

– Zupełnie nie wiem, co mam ci poradzić.

– Pomożesz mi zdemaskować tę dziwkę. Jak znajdę dowód, że się puszcza, zmuszę ją, by odstąpiła ode mnie jako kandydata do jej kurewskiej ręki.

– Jeśli tylko będę umiała.

– A ja w zamian zrobię coś dla ciebie.

– Och, nie musisz, pomogę ci i tak. A… co masz na myśli?

– Zaczaruję dziwkę twego starego, tak, że wyśpiewa mi, co ich naprawdę łączyło.

– Zgoda. – Ewa wcale nie miała pewności, czy chce się tego dowiedzieć.

Przez kilka dni nie wracali do rozmowy o planowanym ślubie Leszka. Ewa nie wzięła tego na poważnie, niemal zapomniała, o co ją prosił. Rozmawiali często przez telefon, zawsze będąc w pracy i często wieczorami, gdy jej męża nie było w domu.

Uwielbiała, gdy Leszek do niej dzwonił. Gdy tylko czuła się samotna czy przygnębiona, albo gdy Tomek znowu przyprawiał ją o mordercze myśli, wystarczyło puścić strzałeczkę do przyjaciela, a on niemal natychmiast do niej dzwonił. Umiał słuchać i umiał pocieszyć. Już nie tylko go lubiła. Stał się dla niej po prostu niezbędny.

W niedzielę zadzwonił sam, w środku dnia, nie czekając na strzałeczkę od niej. Przestraszyła się widząc, kto dzwoni. Tomek był w domu, akurat siedzieli przy stole jedząc obiad.

– Musisz mi pomóc – usłyszała.

– Poczekaj – odparła wychodząc do sypialni i starannie zamykając za sobą drzwi.

– Kto to był? – zapytał Tomek, gdy po kwadransie wróciła do jadalni.

– Nikt.

– Nikt by do ciebie nie zadzwonił. Pytam, kto to był?

– Mówiłam ci, nikt – powtórzyła ze stoickim spokojem.

Z ironią popatrzyła, jak Tomek bierze jej komórkę i zaczyna w niej szperać. Nie miała w niej nic do ukrycia. Dokładnie pilnowała, by usuwać wszelkie rozmowy i sms-y z pamięci telefonu. A kilka potrzebnych jej numerów znała na pamięć.

– Nie widzę numeru, spod którego właśnie do ciebie dzwoniono – powiedział ze zdenerwowaniem.

– I co? – wzruszyła ramionami.

– Kto to był?! – zapytał tym razem z krzykiem.

– Mówiłam ci już – odpowiedziała słodko. – Nikt.

– Ewa!

– Nie denerwuj się, mój drogi, to ktoś w interesach – ciągnęła niezrażona.

– A może to kochanek do ciebie?!

– Może.

– Pytam, kto to jest, do jasnej cholery?!

– Nikt. Ktoś w interesach. Kochanek. Czy to nie wszystko jedno?

– Wzruszyła ramionami i wyszła do pokoju.

Tomka przerażał ten cyniczny chłód u swojej żony. Niby wszystko wróciło do normy. Byli ze sobą, sypiali razem. Chodzili na zakupy, przygotowywali posiłki, zajmowali się dziećmi. Na powrót stali się normalnym małżeństwem.

Nie rozmawiali ze sobą. O tym, co czują, czego pragną. Zdał sobie sprawę, że tylko on sam uwierzył w to, że Ewa mu wybaczyła. Prawda była inna. Ona żyła przy nim jakby na pozór, a tak naprawdę była gdzieś daleko. Nie ciałem. Myślami.

Poszedł za nią do pokoju.

– Chciałbym, by było, jak dawniej – powiedział cicho. Cała jego złość gdzieś się ulotniła.

– Nigdy nie będzie, jak dawniej – odparła. – Liczysz na coś, co jest całkowicie nierealne.

– Myślałem, że mi wybaczyłaś.

– Bo wybaczyłam. – Ewie przemknęło przez myśl, że to jej własna zdrada pchnęła ją na powrót w ramiona męża. Przecież to, że znów znaleźli się we wspólnym łóżku, tak naprawdę niczego nie załatwiało. Tomek cały czas utrzymywał, że nic go z tamtą kobietą nie łączyło, a jeśli nawet, to Ewa nie miała znikąd pewności, że się skończyło.

– Więc dlaczego jesteś tak daleko ode mnie? – spytał.

– A czego się spodziewałeś? Nie potrafię ci już ufać jak kiedyś.

– Ja cię kocham, Ewo – wyznał szczerze. Przytulił mocno żonę, a gdy milczała, zapytał: – A ty?

– Co ja?

– No… czy ty mnie jeszcze kochasz?

Spojrzała mu głęboko w jego cudne zielone oczy. A potem powiedziała coś, co z taką determinacją starała się wdrożyć od tygodni.

– Nie kocham ciebie, Tomku.

Jakże pragnęła, by to była prawda.

Późnym wieczorem Ewa wymknęła się z sypialni i zamknęła w łazience. Miała szczęście. Tomek spał od dobrej godziny.

Usiadła na wannie, ściskając w dłoni swój telefon komórkowy. Czekała na znak. Nie czuła się dobrze w roli detektywa, jaką przypisał jej Leszek. Mimo wszystko jednak pragnęła z całego serca mu pomóc. Była mu wdzięczna za to, że on starał się pomagać jej. Mogła na niego liczyć w każdej chwili. Był na jedno skinienie, na jedną telefoniczną strzałeczkę. Dzwonił do niej zawsze, gdy chciała z nim rozmawiać, a potem wysłuchiwał cierpliwie jej rozterek i zmartwień. Po raz kolejny Ewa pożałowała, że są od siebie tak daleko.

Telefon w jej dłoni zawibrował tak gwałtownie, że aż podskoczyła przerażona. Ktoś puścił do niej strzałkę. Spojrzała na wyświetlacz, widniał na nim znajomy numer. Nareszcie. Wykasowała to połączenie, nie chciała zostawiać w swoim telefonie żadnych śladów swoich netowych znajomości. A potem zadzwoniła do Wrocławia.

– Cześć – powiedziała wesoło, gdy usłyszała w słuchawce męski głos.

– Cześć – z lekkim wahaniem odpowiedział jej rozmówca.

– Dzwonię, tak jak się umawialiśmy – skłamała. – Dziś niedziela – dodała tajemniczo.

– A z kim mam przyjemność?

– Coś ty! Nie pamiętasz? Tu Anka, poznaliśmy się w dyskotece dwa tygodnie temu. Dałeś mi swój numer i powiedziałeś, że najlepiej zadzwonić do ciebie w niedzielę…

– Nie pamiętam – odparł niezrażony. – Czy możesz mi jakoś przybliżyć… – Ewa usłyszała, jak gdzieś w pobliżu jej rozmówcy zadzwonił inny telefon -… nieco dokładniej okoliczności naszej znajomości?

Ewa ze wszystkich sił przycisnęła słuchawkę do ucha i wytężyła słuch.

– Naprawdę nie pamiętasz? – powiedziała by zyskać na czasie.

W tym momencie w słuchawce usłyszała drwiący kobiecy głos:

– Halo? A, cześć kochanie. Co tam, Lesiu, u ciebie? Kupiłeś już obrączki na nasz ślub? Co? Nic nie robię, jestem u koleżanki…

– Nie pamiętam – mówił do Ewy Hubert.

Ewa przerwała połączenie.

Nie minęła minuta, gdy jej telefon znów zadzwonił.

– I co? – dopytywał się gorączkowo Leszek. – Słyszałaś coś w tle?

– Niezła suka z tej twojej wybranki serca – powiedziała Ewa. – A swoją drogą masz już te obrączki, czy nie?

Leszek zacisnął ręce w pięści. Więc jednak przeczucie go nie myliło. Dorota ciągała się z Hubertem we Wrocławiu i liczyła na to, że wyjdzie za Leszka. Co kłuło się w jej chorej główce, Bóg raczył wiedzieć. Kiedyś, gdy ją poznał i poszli razem na wesele, miło spędzili imprezę w swoim towarzystwie. Były tańce, wesoła zabawa, a potem seks przez trzy dni. Na wieść od ojca, że to z nią ma się ożenić, Leszek myślał nawet przez moment, że dziewczyna się w nim zakochała. Ale wywiedział się tu i ówdzie o jej chłopaku Hubercie i zgłupiał zupełnie. Jego męska duma nie pozwalała mu wziąć żony, która pieprzy się ukradkiem z kochankiem. Dorota chciała przyprawić mu rogi, nim jeszcze stała się jego żoną. Gdyby nie to, sam byłby zadowolony z bogatej dziewczyny, jaką ojciec wybrał mu za żonę.

1 ... 49 50 51 52 53 54 55 56 57 ... 80
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)