Zwycięski
- Автор: Хемри Джон
- Серия: Zaginiona flota #6
- Год: 2010
- Язык: польский
- Год: Fabryka Słów
- ISBN: 9788375744224
- Переводчик: Robert J. Szmidt
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Zwycięski». Краткое содержание книги:
Gdzieś za planetarnymi układami Syndykatu czają się Obcy. Skryci w pajęczynie intryg i sekretów. Być może faktyczni sprawcy największej wojny w dziejach ludzkości. Nowa Flota Sojuszu rusza tam, skąd jeszcze niedawno wycofywały się eskadry Gear’ego – do serca imperium Syndykatu. Bo do Black Jacka oprócz asa potrzeba jeszcze figury.
Ale czy wróg mojego wroga może być moim sojusznikiem?
Desjani posłała mu pocieszający uśmiech, gdy opadł ciężko na oparcie fotela po wyłączeniu komunikatora.
– Teraz musimy mieć nadzieję, że Syndycy choć raz skorzystają ze swoich głów, zamiast ślepo wykonywać czyjeś rozkazy.
I znów trzeba było kilku godzin, by coś się wydarzyło. Geary nie mógł przemierzać w nieskończoność korytarzy „Nieulękłego”, gdyż napotkani po drodze członkowie załogi mogliby w końcu zauważyć, jak bardzo jest spięty. Nie potrafił jednak usiedzieć na mostku, dlatego wyrywał się do kabiny admiralskiej, po której krążył nieustannie jak zwierzę w klatce. Tam też otrzymał prośbę o połączenie od porucznika Igera.
– W syndyckiej sieci zapanowało ogromne poruszenie, admirale. Mamy do czynienia z próbą wymuszenia pierwszeństwa nad wiadomościami napływającymi z pancernika.
– Gdzie mieści się źródło tych nowych wiadomości?
– Na planecie rządowej. Ale Syndycy korzystają z tylu przekierowań, że z trudem udało nam się to ustalić. – Porucznik Iger uśmiechnął się przelotnie. – Pańska wiadomość dotarła tam mniej więcej dwie godziny temu.
Wystarczająco dużo czasu, by ktoś zdecydował się na dokonanie przewrotu, zwłaszcza że większość członków rady przebywała na pokładzie pancernika oddalonego o pięć godzin świetlnych i nie mogła mieć wpływu na wydarzenia w czasie rzeczywistym.
– Czy udało się wam przechwycić coś jeszcze?
– Nie, sir. Nie trafiliśmy na żadne wiadomości mówiące o rewolucji, zmianie władzy czy tym podobnych sprawach. Nie ma też sygnałów świadczących o narastającym konflikcie. Nie zaczęto na przykład rozmieszczać dodatkowych sił służby bezpieczeństwa. Nasi analitycy z działu politycznego uważają, że ten kto próbuje przejąć kontrolę nad Egzekutywą, stara się uzyskać poparcie sporej części dowódców wojskowych w tym systemie i innych ważnych graczy. Uważamy, że przynajmniej do momentu uzyskania wsparcia z ich strony nie zaatakuje otwarcie rady.
Zatem udało się zastawić pułapkę na przywódców Syndykatu, którzy zaczaili się wcześniej na flotę Sojuszu.
– Proszę natychmiast meldować o kolejnych zmianach.
Następna wiadomość nadeszła szybko, lecz od Desjani.
– Flota znajduje się w stożku cienia gwiazdy, admirale – zameldowała z tryumfem. – Jesteśmy bezpieczni.
– Zespół uderzeniowy wciąż jest narażony na zniszczenie.
– Wiem, sir, ale Duellos potrafi zadbać o siebie. Na razie nie zaobserwowano żadnej reakcji w szeregach flotylli i na pancerniku czekającym przy punkcie skoku.
Na razie wszystko szło zgodnie z planem. Zastanawiał się jednak, co tym razem umknęło jego uwadze.
OSIEM
Pancernik się ruszył – zameldowała Desjani, przerywając Geary’emu kolejną, na razie bezskuteczną próbę zaśnięcia we własnym łóżku. Zaczął się zastanawiać, czy ta kobieta opuściła mostek choć na moment w ciągu ostatnich dwudziestu czterech godzin. – Towarzyszą mu wszystkie ciężkie krążowniki.
– Jakim wektorem lecą? – zapytał, starając się otrząsnąć z resztek sennego otępienia.
– Wygląda na to, że wracają na planetę rządową.
Co to mogło oznaczać? Czy załogi tych okrętów zbuntowały się i przewożą członków Egzekutywy, aby przekazać ich w ręce nowego rządu celem postawienia przed sądem czy co tam zostało zdecydowane w ich sprawie? A może członkowie rady nadal kontrolują okręty i zarządzili powrót, aby umocnić podkopaną pozycję u szczytów władzy?
Desjani podrzuciła mu trzecie rozwiązanie.
– Może starają się wyciągnąć nas ze stożka cienia – zasugerowała. – A kiedy rzucimy się na nich, zawrócą i wykonają skok, zanim zmiecie nas fala uderzeniowa kolapsu.
Przetarł oczy i przyjrzał się wiszącemu nad stołem hologramowi sytuacyjnemu.
– Nie musimy się ruszać. Zespół uderzeniowy da sobie z nimi radę.
– O ile nie dostaną osłony ze strony flotylli.
Ikonki na hologramie zamigotały, ledwie skończyła mówić. Flotylla wykonała zwrot. Geary czekał cierpliwie, aż okręty Syndyków wejdą na nowy kurs i ustabilizują prędkość przelotową. Linie wyznaczające możliwe cele zbiegły się z przewidywanym kursem pancernika.
– Musiała pani to mówić? – zapytał z wyrzutem w głosie.
Uśmiechnęła się ponuro.
– To było łatwe do przewidzenia. Albo członkowie rady wracają na drugą, aby skopać kilka tyłków i odzyskać władzę, do czego potrzebna im będzie asysta flotylli, albo zostali aresztowani, a Shalin ruszył im na odsiecz.
Z wektorem pancernika krzyżowała się jeszcze jedna linia.
– Zespół uderzeniowy dotrze do pancernika na moment przed przechwyceniem go przez flotyllę.
– A my wciąż będziemy tkwili tutaj.
– Niestety.
– Jest mi pan winien jeden dodatkowy atak.
W jego uśmiechu także nie było krzty humoru.
– Zanotowałem. Obawiam się jednak, że nie możemy się stąd na razie ruszyć. Musimy odczekać jeszcze kilka godzin, żeby zyskać pewność, że nas nie podpuszczają.
– Flocie się to nie spodoba, sir. Kryjemy się za gwiazdą, mimo że wróg ruszył w naszym kierunku.
– Mnie też się to nie podoba. Niemniej jeśli to próba wywabienia nas w otwartą przestrzeń, tym razem nie możemy liczyć na wahanie ze strony członków rady. Wyślą sygnał do zniszczenia wrót, jak tylko znajdziemy się wystarczająco daleko od gwiazdy. – Niestety, przy takim podejściu do sprawy nie powinni nigdy opuścić stożka cienia. – Taniu, jeśli uznasz, że zbyt długo zwlekam z wydaniem rozkazu wyruszenia, powiedz mi to otwarcie.
– Zawsze tak robię, sir.
Minęła kolejna godzina, podczas której Geary czekał z rosnącym wciąż niepokojem i pogarszającym się nastrojem. Zablokował komunikator, by odbierać wiadomości wyłącznie od Desjani, Rione albo Duellosa. Nie miał ochoty słuchać rad Badai i jemu podobnych mędrków.
Pozostał jednak DON Boyens. Może on potrafiłby pomóc?
Nie – pomyślał Geary. – Ponad dekadę wcześniej został zesłany do odległego granicznego systemu. Gdybyśmy mu nawet zaufali, czego nie możemy zrobić, i tak nie znałby głównych graczy z Systemu Centralnego.
W końcu zdecydował się wrócić na mostek i zasiadł z ponurą miną na fotelu głównodowodzącego. Wszyscy wachtowi schodzili mu z pola widzenia, co dobrze świadczyło o ich instynkcie samozachowawczym.
– Admirale… – zaczął rozradowany porucznik Iger, lecz jego zadowolenie wyparowało w momencie, gdy spojrzał w oczy Geary’ego. – Sir, między pancernikiem a planetą rządową trwa gorączkowa wymiana informacji.
– Co to może oznaczać? – zapytał Geary. Sądząc po reakcji porucznika, przeholował z ostrością tonu, dlatego mówiąc kolejne zdanie, starał się bardziej kontrolować nerwy. – Czy domyślacie się, na jaki temat rozmawiają?
– Nie, sir. Ale odkryliśmy bardzo ciekawą prawidłowość w tych transmisjach. Wiadomości z planety mają wyższy priorytet niż nadawane z pokładu pancernika.
– A co z flotyllą? Z kim ona się komunikuje?
Porucznik Iger pokręcił głową.
– Przechwyciliśmy kilka transmisji z planety rządowej do flagowca DONa Shalina, ale nie było na nie do tej pory odpowiedzi. Niestety nie mamy żadnych satelitów ani okrętów, dzięki którym moglibyśmy śledzić wymianę transmisji pomiędzy flotyllą a pancernikiem.
– Dziękuję. – Geary przetarł oczy, poważnie się zastanawiając, czy nie poprosić medyków o najsilniejsze środki przeciwbólowe, dostępne wyłącznie z ich przepisu. – Kapitanie Desjani, instynkt mi podpowiada, że jeśli w ciągu pół godziny nie wydarzy się nic dziwnego, będziemy mogli opuścić stożek cienia i ruszyć kursem na przejęcie tego pancernika. W tym czasie dzielić nas będzie od niego dystans czterech godzin świetlnych. Co pani o tym myśli?