Doktryna piekieł [Hell's Faire - pl]
- Автор: Ринго Джон
- Год: 2005
- Язык: польский
- Год: ISA
- ISBN: 83-7418-091-9
- Переводчик: Przemyslaw Bielinski
- Жанр: Боевая фантастика
Электронная книга - «Doktryna piekieł [Hell's Faire - pl]». Краткое содержание книги:
Zrzuceni w przełęcz Rabun Pass, mając dwa miliony Posleenów za sobą i czternaście milionów przed sobą, stoją przed jednym tylko pytaniem – co się skończy pierwsze: energia, amunicja czy żołnierze.
Ale mają jednego asa w rękawie: daleko na północy, podziurawiona w boju SheVa Dziewięć, przezwana „Bun-Bunem”, przechodzi poważny lifting. Z jej dymiących zgliszcz powstaje nowa machina wojenna, wyposażona w najnowocześniejszą broń, jaką stworzyła Ziemia, zdolna stawić czoła zarówno hordom Posleenów, jak i ich niepokonanym kosmicznym krążownikom. Zdolna zgotować obcym piekło, jakie tylko SheVa Dziewięć potrafi rozpętać.
Jeśli jednak Mike O’Neal i pozostali członkowie 555-go mają przeżyć, Bun-Bun musi skopać naprawdę dużo posleeńskich tyłków.Przygotujcie się na faszerowanie antymaterią, Posleeni.
— Nikt nie może, sir — zauważył działonowy — ale prawie każdy facet dałby radę zerwać gąsienicę abramsa. I muszą to robić w walce. Przecież ona nawet nie uniesie liny holowniczej.
— Pewnie by uniosła, ale rozumiem, o co ci chodzi — powiedział Mitchell. — Na szczęście to ona trafiła na stanowisko dowódcy, zamiast jakiegoś faceta z wielkimi mięśniami i małym móżdżkiem.
Pruitt obrócił monitor tak, żeby widzieć czołgi. Były rozproszone najszerzej jak się dało, ale potem jeden, a następnie drugi pluton wróciły do szyku przemarszowego.
— Dopóki będzie w stanie osłaniać nas aż do Franklin, mam gdzieś to, czy sika na stojąco, na siedząco, czy stojąc na głowie — powiedział Mitchell.
— No, mam nadzieję, że jednak nie robi tego stojąc na głowie, sir. To musiałby być paskudny widok.
Starszy kapral Jerry Bazzett czołgał się pod osłoną krzaków, myśląc o tym, że noc jest za zimna, żeby kłaść się na ziemi. Przyjrzał się przez celownik dolinie — w słabym świetle zachodzącego księżyca widać było tylko zniszczony krajobraz i ciemność — ale kiedy uruchomił podczerwień, zobaczył, że cała dolina jest pełna Posleenów czekających nieruchomo na sygnał.
Mitchell spojrzał na uaktualnione informacje i włączył radio.
— Alpha Sześć-Jeden, tu Listopad Siedem-Zero. Jaki mamy plan?
— Listopad, tu Alpha. Co powiecie na „mecz odwołany z powodu braku motywacji zawodników”? Mamy około trzydziestu tysięcy na płaskim terenie, do tego jeszcze więcej na wzgórzach. Szykowałam się na przełamywanie lekkiego oporu, ale to nie pasuje do mojej definicji „lekkiego oporu”.
— Możemy spróbować przekraść się Sanders’ Town Road — powiedział z powątpiewaniem Mitchell.
— Słowa „przekraść się” i „SheVa” jakoś mi do siebie nie pasują. — Nawet przez radio wyraźnie słychać było w tych słowach rozbawienie.
— Możemy wycofać się i ostrzelać ich pociskami rażenia powierzchniowego. Albo… Czy możemy już dostać wsparcie artyleryjskie sto czterdziestej siódmej?
— Nie, wciąż tkwią pod przełęczą; artyleria strzela z Savannah, czyli jest o wiele za daleko.
— Wszyscy Posleeni patrzą na wschód?
— Według moich zwiadowców, sprawiają wrażenie, jakby na coś czekali. Nie wygląda to najlepiej.
LeBlanc znów spojrzała na mapę i zmarszczyła czoło.
— Listopad, czy możecie przejechać przez rzekę?
— Potwierdzam. Odbiór.
Drugi brzeg rzeki wciąż był czysty; zwiadowcy zatrzymali się, kiedy zauważyli duże zgrupowanie Posleenów.
— Chyba wiem, jak to rozegrać.
— Będziemy dużym, widocznym celem — powiedział Kilzer, kiedy SheVa ruszyła z grzmotem do przodu.
— Powiedział pan, że z przodu jesteśmy praktycznie odporni na ostrzał — odparł Pruitt. — I jak dotąd tak było.
— „Praktycznie” to nie to samo co „całkowicie” — powiedział Kilzer. — Poza tym nie jesteśmy niewrażliwi na ostrzał z boków. Mamy tam bardzo dużo zniszczeń, których nikt nie naprawił.
— Damy sobie radę — odparł Pruitt, spoglądając w bok, gdzie pod wzgórzem wspierającym przyczółek mostu zebrała się kompania Bravo. Jak dotąd Posleeni wydawali się zupełnie nieświadomi faktu, że na ich flance znajduje się pancerny oddział.
16