Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Gwiazdka Z Nieba». Краткое содержание книги:

Hrabia Robert Kemble i Victoria Lyndon, córka pastora, zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Jak było do przewidzenia, ich ojcowie nie zaakceptowali planów dwójki młodych na wspólną przyszłość. Victoria i Robert zdecydowali się na ucieczkę z domu, bo tylko w ten sposób mogli się połączyć na zawsze. Zamiar ten jednak spalił na panewce.
Po siedmiu latach Victoria i Robert spotykają się niespodziewanie w domu pewnej arystokratki, gdzie ona jest guwernantką, on zaś mile widzianym gościem. Czy mimo urazy i gniewu, jaki żywią do siebie, a także dzielącej ich przepaści towarzyskiej, ich miłość może się odrodzić?
1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 60
Перейти на страницу:

– Może trochę zaboleć – powiedział. Pogładziła go po policzku.

– Ty mnie nie skrzywdzisz.

– Nie chcę, ale… – Nie dokończył zdania. Wszedł w nią. Tylko odrobinę, ale czuł się tak cudownie, że zaniemówił.

– O Boże! – westchnęła Victoria.

On tylko mruknął. Na nic więcej nie mógł się zdobyć. Zmusił się, aby trwać nieruchomo, póki Victoria nie rozluźni mięśni. Było to niemal niemożliwe. Każdy nerw błagał o dostarczenie ulgi. Musiał zacisnąć zęby i włożyć wszystkie siły w to, żeby utrzymać swą żądzę na wodzy. Ale udało mu się.

A wszystko dlatego, że ją kochał. Miłość to zadziwiające uczucie.

Wreszcie wszedł w nią do samego końca i pozwolił sobie na dreszcz pełnej i skończonej rozkoszy.

– Teraz jesteśmy jednym – szepnął, odgarniając kosmyk włosów z jej czoła. – Ty i ja jesteśmy jedną osobą.

Pokiwała głową i wzięła głęboki oddech. Czuła się niezmiernie dziwnie. Była sobą, a jednocześnie kimś innym. Stanowili z Robertem jedno ciało. Nie umiała sobie tego za bardzo wyobrazić. To najdziwniejsze, a zarazem najbardziej naturalne uczucie, jakiego kiedykolwiek w życiu doświadczyła. Czuła, że dosłownie eksploduje, jeżeli on choćby drgnie. A mimo to pragnęła czegoś więcej.

– Boli cię? – zapytał szeptem. Pokręciła głową.

– To… To takie dziwne. Zaśmiał się.

– Będzie lepiej. Obiecuję.

– Nie jest źle – powiedziała, aby dodać mu otuchy. – Nie myśl, że…

Jeszcze raz się zaśmiał i przyłożył palce do jej ust.

– Ciii. Pokażę ci.

Zaczął się w niej poruszać.

Ona to wyczuła i odruchowo objęła go nogami.

– Och, Victoria – jęknął.

Powolutku narzucał rytm, a Victoria wtórowała mu, kierując się instynktem. Zaczęło w niej narastać jakieś niezwykłe napięcie. Nie wiedziała, czy to ból, czy rozkosz, ale w tej chwili było jej to obojętne. Wiedziała tylko, że dokądś dąży i jeżeli wkrótce tam nie dotrze, to na pewno stanie się coś strasznego.

A gdy nagle dotarła do celu, po raz pierwszy w życiu naprawdę zrozumiała, co oznacza pełne pojednanie się ze światem.

Robert przyśpieszył za nią, a potem znieruchomiał. Przez kilka minut żadne z nich nie było w stanie się odezwać.

Robert położył się na boku i pociągnął za sobą Victorię. Delikatnie pocałował ją w usta.

– Bardzo bolało? Pokręciła głową.

– Nie byłem za ciężki?

– Nie. Lubię czuć na sobie twój ciężar. – Zaczerwieniła się. – Dlaczego zamknąłeś drzwi na klucz?

– Co?

– Dlaczego zamknąłeś drzwi na klucz?

Odwrócił się, spojrzał na nią i zajrzał w niebieskie oczy pełne ciepła i troski.

– Pewnie z nawyku. Zawsze zamykam drzwi na klucz. Naprawdę. Nie chciałem się od ciebie odgradzać. – Na jego ustach pojawił się leniwy uśmiech. – Raczej lubię twoje towarzystwo.

Zachichotała.

– Właśnie to zademonstrowałeś.

Zrobił poważną minę.

– Już nigdy pomiędzy nami nie będzie żadnych zamkniętych drzwi. W naszym związku nie ma miejsca na żadne bariery. Ani na drzwi, ani na kłamstwa, ani na nieporozumienia.

Emocje ściskały jej gardło i nie była w stanie nic powiedzieć. Zdołała tylko skinąć głową. Objął ją i przysunął bliżej siebie.

– Nie wstajesz, co? Wiem, że jest środek dnia, ale moglibyśmy się przespać.

– Tak – odparła łagodnie. A potem wtuliła się w jego ramiona, zamknęła oczy i zapadła w spokojny sen.

20

Gdy Victoria obudziła się godzinę później, w odległości zaledwie kilku centymetrów od swojej twarzy ujrzała rozanieloną twarz Roberta. Leżał z głową opartą na łokciu. Domyślała się, że obserwował ją przez cały czas, gdy spała.

– Dzisiaj – oznajmił zadowolony – jest najlepszy dzień do zawarcia małżeństwa.

Była pewna, że się przesłyszała.

– Co takiego?

– Do zawarcie małżeństwa. Wzięcia ślubu. Mąż i żona.

– Ty i ja?

– Nie. Właściwie chodzi mi o te jeże z ogrodu. Muszą się połączyć świętym węzłem małżeńskim, bo od wielu lat żyją w grzechu. A ja dłużej tego nie zniosę.

Nie mogła powstrzymać się od śmiechu.

– Pomyśl – mówił dalej Robert – jak godne potępienia są te wszystkie nielegalnie żyjące ze sobą jeże. Ich rodzice rozmnażali się jak króliki. Albo może jak jeże.

– Robert, to poważna sprawa.

Z jego spojrzenia zniknęła wesołość i spojrzał jej prosto w oczy.

– Nigdy nie byłem poważniejszy niż teraz.

Milczała przez chwilę, dobierając odpowiednie słowa.

– Nie sądzisz, że dzisiaj to trochę za szybko? Małżeństwo to poważna sprawa. Musimy się głęboko zastanowić.

– Prawie o niczym innym nie rozmyślałem przez większą część minionego miesiąca.

Victoria usiadła i okryła nagie ciało.

– A ja nie. Ja jeszcze nie jestem gotowa do podjęcia takiej decyzji.

Jego twarz stężała.

– Trzeba było się zastanowić, zanim zapukałaś tu do drzwi.

– Wtedy myślałam tylko o tym…

– O czym? – zapytał ostro.

– Że zraniłam twoje uczucia – wyszeptała. – I chciałam…

W ułamku sekundy wyskoczył z łóżka. Położył ręce na biodrach i spojrzał na nią zagniewany, zapominając, że nie ma na sobie ani skrawka ubrania.

– Kochałaś się ze mną z litości? – krzyknął. – Nie!

– Spójrz na mnie! – polecił cierpkim tonem.

– Czy mógłbyś przedtem coś na siebie włożyć?

– Trochę za późno na skromność – burknął, ale podniósł bryczesy z podłogi i założył.

– Nie zrobiłam tego z litości – powiedziała, podnosząc w końcu wzrok. Chociaż zamiast w oczy patrzyła raczej na sufit, ściany, a nawet na stojący w kącie dzban. – Zrobiłam to, bo po prostu tego chciałam. I nie myślałam o niczym innym.

– Trudno uwierzyć, że ty, osoba wysoko ceniąca trwałość uczuć, zdecydowałaś się na krótki romansik.

– Nie myślałam o tym w ten sposób.

– A więc w jaki?

Spojrzała mu w oczy i dostrzegła jego rozterkę, którą próbował kryć pod gniewem. Zdała sobie wtedy sprawę, jak ważna jest dla niego jej odpowiedź.

– Nie myślałam głową – zaczęła łagodnie – tylko sercem. Spojrzałam w twoje okno. Wyglądałeś tak smutno…

– Już o tym raczyłaś wspomnieć – wtrącił z goryczą.

Zamilkła na chwilę, aby mógł dokończyć i kontynuowała:

– Nie chodziło tylko o ciebie. Również o mnie. Pewnie po prostu chciałam poczuć się kochana.

W jego oczach zaświtał promyk nadziei.

– Przecież jesteś kochana – powiedział gorąco, żarliwie sięgając po jej ręce. – I możesz tak się czuć do końca życia, jeżeli tylko sama sobie na to pozwolisz. Wyjdź za mnie.

Wyjdź za mnie, a uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem świata. Wyjdź za mnie, a znajdziesz spokój i zadowolenie. I… – dodał głosem zamieniającym się w szept: -… miłość. Bo z całą pewnością żaden mężczyzna nie kochał kobiety tak głęboko i szczerze, jak ja kocham ciebie.

Walczyła ze łzami cisnącymi się do oczu, ale wzruszyła się tak bardzo, że jej policzki szybko stały się mokre i słone.

– Robert – zaczęła, niepewna, co chce powiedzieć. – Od tak dawna nie…

– Przecież możesz być w ciąży – wtrącił. – Pomyślałaś o tym?

– Nie – przyznała, z trudem przełykając ślinę. – Ale…

– Wyjdź za mnie – powtórzył, coraz mocniej ściskając jej ręce. – Dobrze wiesz, że tak powinniśmy postąpić.

– Dlaczego tak do mnie mówisz? Przecież wiesz, jak nienawidzę, gdy próbujesz mi wmawiać, że czegoś chcę.

1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 60
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)