Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Gniazdo Szerszeni
Gniazdo Szerszeni - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Gniazdo Szerszeni

Электронная книга - «Gniazdo Szerszeni». Краткое содержание книги:

Wymagająca i stanowcza Judy Hammer jest szefową policji w Charlotte, rozwijającym się centrum bankowo-przemysłowym w Karolinie Północnej. Nie wszyscy akceptują fakt, że kobieta zajmuje stanowisko tradycyjnie przeznaczone dla mężczyzn. Burmistrz Search wolałby zamiast niej ugodowego funkcjonariusza, którym łatwiej byłoby manipulować. Judy musi się zmagać nie tylko z przestępcami, lecz również z uległymi wobec lokalnych notabli władzami miasta, napastliwą prasą i nielojalnymi pracownikami. Pojawiają się także kłopoty rodzinne. Ale wszystkie problemy muszą odejść na dalszy plan, gdy nieuchwytny psychopata, nazywany przez dziennikarzy Czarną Wdową, zaczyna mordować przyjeżdżających do miasta biznesmenów.
1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 99
Перейти на страницу:

Brenda otoczona była komputerami IBM i Hewlett Packard, multiplekserami, modemami, a metalowe szafki wypełniały taśmy i dekodery. W zasięgu ręki miała łącza satelitarne z Associated Press. To był jej kokpit i tam właśnie przyszedł Brazil. Nie mogła uwierzyć, że stał przed nią, że jej szukał i chciał tu być z nią, właśnie w tym momencie i w tym miejscu. Gdy patrzyła na niego, czuła, że twarz jej płonie. Mój Boże, jak ten chłopak jest zbudowany. Zrozumiał, co oznaczało jej spojrzenie, i natychmiast zaczął jej okazywać chłód.

– Myślę, że ktoś wchodzi do mojego komputera i szpera w plikach – oznajmił.

– To niemożliwe – odpowiedziała dość arogancko pani Bond, geniusz komputerowy. – Chyba że zna twoje hasło.

– Chcę je zmienić – oświadczył.

Brenda przyglądała się jego spodniom od munduru i podobało jej się, że były takie dopasowane, zwłaszcza w miejscu, gdzie znajdował się suwak. Obrzuciła przybyłego przychylnym i pełnym wyższości spojrzeniem. Podążył za jej wzrokiem zaniepokojony, że coś było nie w porządku z jego spodniami.

– Co? Oblałem się czymś? – zapytał i odwrócił się na pięcie.

Problem nie leżał w tym, że jego spodnie były zbyt obcisłe lub w jakikolwiek inny sposób prowokujące. Brazil nigdy nie nosił niczego, aby zwrócić na siebie uwagę lub zrobić na kimś wrażenie. Z tego powodu rzadko kupował ubrania. Zawartość jego szafy mogłaby się zmieścić w dwóch szufladach i na dwudziestu wieszakach. W większości były to oficjalne ubiory i stroje do tenisa, dostarczane przez klub sportowy i firmę Wilson, która przesyłała mu ubrania za darmo od czasu, gdy Andy był jeszcze w szkole średniej i wspinał się na szczyty listy najlepszych juniorów-tenisistów w kraju. Ale mimo że jego spodnie od munduru były dość szerokie, to ludzie tacy jak Brenda Bond wciąż się na nie gapili. Tak samo jak Axel.

Kiedy Andy zakładał granatowy mundur i czarną skórzaną kurtkę, nie zdawał sobie sprawy, jakie robił wrażenie na innych. Gdyby się nad tym zastanowił, doszedłby do wniosku, że mundur to władza, a władza to afrodyzjak. Axel dobrze o tym wiedział. Nagle wstał od biurka i w pośpiechu wybiegł z redakcji. Wiedział, że Brazil zwykle sprintem pokonywał ruchome schody i wpadał na parking jak na metę. On sam zaś codziennie rano ćwiczył w siłowni Powerhouse Gym i też miał pięknie umięśnione ciało.

Dwa razy dziennie pił Met-Rx i na siłowni czuł na sobie pełne podziwu spojrzenia. Jego ciało lśniło od potu, gdy ubrany w kusy, obcisły podkoszulek i króciutkie szorty, robił pompki, aż żyły napinały mu się jak postronki. Ludzie, którzy obok niego ćwiczyli, przerywali swoje zajęcia i przyglądali mu się z pożądaniem. Kilkakrotnie zdarzyło się, że chodzili za nim faceci z osiedla apartamentów, gdzie mieszkał. W zasadzie Tommy Axel mógł mieć każdego i to wtedy, gdy wyraziłby na to ochotę.

– Cholera – zaklął, gdy wbiegłszy na parking, zobaczył, że Brazil właśnie odjeżdżał swoim starym BMW.

Panesa był umówiony tego wieczoru na oficjalną kolację i wychodził z redakcji wyjątkowo wcześnie. Siedział już w swoim bezpiecznym, srebrnym volvo z dwoma poduszkami powietrznymi, gdy zauważył bezwstydny pościg Axela za Brazilem.

– Chryste – mruknął pod nosem i pokręcił z niedowierzaniem głową, ruszając z zarezerwowanego miejsca na parkingu, które znajdowało się jakieś dwadzieścia kroków od szklanych drzwi frontowych.

Opuścił szybę i oschłym tonem zawołał krytyka.

– Podejdź tu.

Axel uśmiechnął się do szefa obłudnie i seksownie niczym Matt Dillon i ruszył w jego kierunku. Czy ktoś mógłby mu się oprzeć?

– O co chodzi? – zapytał, a idąc napiął mięśnie, aby wyglądały jak najbardziej korzystnie.

– Axel, daj mu spokój – powiedział wydawca.

– Słucham? – Tommy położył dłoń na piersi w geście kompletnej niewinności.

– Doskonale wiesz, o co mi chodzi.

Wydawca dodał gazu, zapiął pas, zablokował drzwi, spojrzał w lusterka i przełączył radio na swoją prywatną częstotliwość, aby poinformować gosposię, że jest już w drodze.

Im dłużej pracował w biznesie prasowym, tym większa ogarniała go paranoja. Podobnie jak Brazil, Panesa zaczynał jako dziennikarz od spraw kryminalnych i zanim ukończył dwadzieścia trzy lata, zdobył już wiedzę na temat wszystkich plugawych, paskudnych, okrutnych i bolesnych historii, jakie zdarzały się wśród ludzi. Pisał o zamordowanych dzieciach, o kierowcach uciekających z miejsca wypadku, o mężach, którzy w czarnych rękawiczkach i kominiarkach potrafili dźgać sztyletem własne żony lub przyjaciółki, uprzednio poderżnąwszy im gardła, a po wszystkim polecieć do Chicago. Panesa przeprowadził wywiad z kobietą, która z upodobaniem doprawiała przygotowywane przez siebie w domu potrawy arszenikiem, pisał o kraksach samochodowych, katastrofach lotniczych, wykolejonych pociągach, pożarach i utonięciach, o nieudanych skokach na bungee, do których brali się pijani, zapominając o linie. A także o innych horrorach, które nie zawsze kończyły się śmiercią. Jak na przykład jego małżeństwo.

Teraz pośpiesznie posuwał się po zatłoczonych ulicach, przecinając pasy i wyprzedzając inne wozy, do diabła z wami, pieprzę was, wynocha z drogi. Wyglądało na to, że znowu się spóźni. Był umówiony z Judy Hammer, która, jak mówiono na mieście, podobno wyszła za mąż za obżartucha. Szefowa policji, gdy tylko to było możliwe, unikała sytuacji, w których musiałaby publicznie się pokazać z mężem i jeśli to, co Panesa słyszał, było prawdą, to wcale się jej nie dziwił. Wieczorem miał się odbyć bankiet z okazji wręczenia nagród za publiczną służbę, przyznawanych przez US-Bank. Wydawca i Judy Hammer znajdowali się na liście nagrodzonych, podobnie jak prokurator okręgowy Nancy Gorelick, która ostatnio często pojawiała się w telewizyjnych wiadomościach, ostro krytykując władze Karoliny Północnej, że nie wyasygnowały dość pieniędzy, aby zatrudnić dla niej kolejnych pracowników, chociaż powszechnie wiadomo było, iż region Charlotte-Mecklenburg tak naprawdę potrzebuje jednego albo nawet dwóch lekarzy sądowych. Bankiet został zorganizowany w hotelu Carillon, znanym z pięknych obrazów i innych dzieł sztuki. Panesa wciąż jechał.

Komendantka policji prywatnie jeździła mercedesem, niezbyt nowym i tylko z jedną powietrzną poduszką od strony fotela kierowcy. Panesa z całą pewnością nie używałby wozu, który nie miał takiej poduszki przy przednim siedzeniu dla pasażera. Judy także wyszła dziś do domu wcześniej niż zwykle.

Seth pracował w ogrodzie, wyrywał chwasty i nawoził rośliny. Upiekł też ciasteczka, czuła ich zapach. Zauważyła też w kuchni ślady mąki na blacie. Gdy wyjrzała przez kuchenne okno, mąż pomachał do niej, trzymając w ręku kilka dzikich cebul. Był dość dobrze wychowany.

Pośpiesznie weszła do sypialni. Boże, odbicie w lustrze ją przeraziło. Umyła twarz, wzięła na dłonie niewielką ilość żelu i wtarła go we włosy. Zaczęła nakładać makijaż. Oficjalne przyjęcia zawsze stanowiły dla niej problem. Mężczyźni biorą zwykle na takie okazje smoking, który kupują lub pożyczają. A co mają zrobić kobiety? Zanim weszła do domu, w którym pachniało jak w piekarni, nie miała pojęcia, co ma włożyć. Teraz wyjęła czarną, satynową spódnicę, krótki żakiet, wyszywany złotymi i czarnymi perełkami, oraz czarną jedwabną bluzkę w podłużne, cienkie paseczki.

Prawdę powiedziawszy, Judy przytyła jakieś trzy kilogramy, odkąd ostatni raz miała na sobie ten zestaw, co, o ile ją pamięć nie myliła, było rok temu, podczas zbierania funduszy w Pineville. Udało jej się dopiąć suwak, chociaż nie była zadowolona z efektu. Biust sprawiał wrażenie bardziej wydatnego niż zwykle, a Judy nie lubiła zwracać uwagi na coś, co zwykle ukrywała. Zirytowana, jeszcze raz przymierzyła haftowany żakiet, zastanawiając się, czy przypadkiem nie zbiegł się podczas chemicznego prania i może to wcale nie była jej wina. Zmiana kolczyków na proste diamentowe słupki mocowane na sztyfty zawsze sprawiała jej kłopot, gdy się śpieszyła.

1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 99
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)