Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Kochaj albo rzu?». Краткое содержание книги:

Kochaj albo rzu?
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 65
Перейти на страницу:

– Ano zacichnijmy – przekrzywił głowę, łowiąc dalekie dźwięki.

– Chyba że to on? Z daleka niósł się terkot silnika. Pawlak poderwał się na równe nogi, zostawiając piłę w połowie pnia. Poprawił na głowie maciejówkę i nadsłuchiwał: cienko coś śpiewa ten traktor; zamiast ryczeć jak lew, to brzęczy niczym komar o zachodzie słońca. Czy aby Zenkowi nie wcisnęli jakiegoś felernego egzemplarza? Spośród dojrzewających zbóż wyłonił się na polnej drodze motorower. Perkocąc i prychając zbliżał się do stodół Kargula i Pawlaka. Listonosz wykonał slalom między topolami i nie gasząc silnika wyciągnął z torby kopertę.

– Panie Pawlak, pokwitować proszę! Skrzywił się Kaźmierz kwaśno, bowiem wszystkie listy, które trzeba było kwitować, zawsze zapowiadały kłopoty: albo podatek, albo karę brak bosaka na wypadek pożaru, albo odmowę przyznania eternitu na pokrycie stodoły. Tym razem jednak nie mógł nawet przewidzieć, jakie będą konsekwencje otrzymanej korespondencji.

– To list z Ameryki! – listonosz był dumny, jakby był osobistym posłańcem prezydenta Cartera.

Rozdział 5

Marynia ze zgrozą patrzyła na Anię, która zniosła właśnie z góry tobół ze swoją pościelą i naręcze sukienek, jakby szykowała się do nagłej przeprowadzki. Położyła to wszystko na ławie w kuchni. Stała nachmurzona, wyraźnie oczekując na jakąś reakcję babci. -A ty co? – Marynia uniosła brodę Ani i próbowała spojrzeć jej w oczy.

– Z Cyganami wybiera sia? – Będę spała na dole.

– Ty nie dziwacz, dziecko! Żoną mu jesteś! Przysięgałaś wierną być! – To on mnie zdradził! – Ania była bardziej nadąsana niż zła.

– Przysięgał robić wszystko, co ja zechcę, a teraz nie chce mnie do Ameryki puścić! – A po co tobie taki świat drogi telepać sia? Ania wzruszyła ramionami: minęły dawne czasy, kiedy wyprawa na jarmark była wielką podróżą! Teraz kto, nie podróżuje, ten życie marnuje. Pojechałaby na kilka miesięcy, to i język by opanowała, i dolary zarobiła, a Zenek traktuje ją jak niewolnicę. Niby nowoczesny taki, a zazdrosny jak sułtan! Ale ona już wczoraj znalazła sposób, żeby złamać jego opór: ogłosiła strajk małżeński! – A po jaką zarazę?! – Marynia załamała ręce nad głupotą wnuczki.

– Durna, że nic tylko ryby tobą karmić! A jak se Zenek łamistrajka znajdzie?! Zaświeciły się oczy Ani, ściągnęła brwi, brodę wysunęła wojowniczo do przodu i w tym momencie stała się tak podobna do swego dziadka Kaźmierza, że nikogo nie mogły zdziwić wypowiedziane przez nią słowa: – Jak tak, to kolacji on nie dożyje! Spojrzała groźnie na drzwi, za którymi dał się słyszeć odgłos czyichś kroków. Jeśli to Zenek, to niech wie, że strajk wcale nie został odwołany! W drzwiach pojawił się Kaźmierz z kopertą w ręku. Wręczył ją Maryni, bo sam nie mógł się już bez okularów niczego doczytać. Ledwie Marynia stwierdziła, że to list od Jaśka z Chicago, Ania – jakby wiedziona jakąś nadzieją – wyrwała jej z rąk kopertę, wydobyła gęsto zapisany arkusz i pokryty stemplami blankiet. Przebiegła wzrokiem linijki listu, po czym – ku zdumieniu Kaźmierza -zarzuciła mu ramiona na szyję i jęła wykrzykiwać: „Jedziemy do Ameryki”! Podsunęła przed oczy zaskoczonego dziadka oficjalne zaproszenie dla Karguli i Pawlaków. Teraz Zenek nie będzie miał już nic do powiedzenia! – Oczadziała czy jak? – Pawlak patrzył na wnuczkę jakby była niespełna rozumu.

– Żniwa idą, a jej się Amerykę zachciało odkrywać! – Mnie dziadek może odmówić, ale swojemu bratu chyba nie! – Dżonu już tak od twoich chrzcin w sześćdziesiątym roku głowę mi tymi zaproszeniami durzy – wyjął kopertę z rąk Ani i rzucił na stół kuchenny jak gracz w karty odrzuca mało wartą blotkę.

– A gdzież mnie czas znaleźć, żeby taki szmat drogi kołdybać sia… Ania odwróciła się twarzą do okna, chcąc ukryć łzy, które napłynęły jej do oczu. Przez te łzy dostrzegła Kargula, który po tamtej stronie podwórza, machając białą kopertą, przywoływał donośnym basem Anielkę, jakby miał dla niej radosną wiadomość. Co to mogło być, co nagle tak ożywiło jej drugiego dziadka? Marynia poszukała okularów i przebiegła wzrokiem linijki napisanego przez Johna Pawlaka listu. -

Kaźmierz! Jaśko pisze, że koniecznie chce nas zobaczyć! Pawlak odwrócił się od kredensu, z którego wyciągnął pęto kiełbasy i odgryzając spory kawał, powiedział z pełnymi ustami: – Taż możem się zobaczyć, czemu nie? Ania, słysząc tę deklarację, odwróciła się od okna cała rozjaśniona. – Pojedziemy, dziadku?

– A po jaką zarazę? – Pawlak zakrztusił się, zaskoczony

wnioskiem, jaki Ania opacznie wyciągnęła z jego poprzedniego zdania.

– Ano, niech Dżonu tu znów pofatyguje sia. Jest mu co pokazać! Taż traktora my nareszcie dobiwszy sia!

Rozdział 6

– A ty co taki zadowolony, jakby rząd upadł? – spytała Aniela Kargulowa, widząc radosny wyraz twarzy męża.

– Do Ameryki mam jechać! – huknął Kargul, machając kopertą.

– Jaśko zaprasza.

– Taż on ciebie za wroga miał! Musi wariacji dostał!

– Ot, gada jak koczerbicha jakaś! Kiedy to było?! Za sanacji kosą mnie zajechał, a za demokracji rachunek chce spłacić i zaproszenie przysłał! – Kaźmierz od tylu lat dostaje od Jaśka zaproszenia, a nie jedzie! – Może to i dla Polski lepiej -stwierdził refleksyjnie Kargul, obserwując przez okno Kaźmierza, który właśnie wyszedł na ganek swego domu nadsłuchując, czy nie nadjeżdża Zenek na nowym ciągniku.

– Na eksport posturę on ma prosto marnieńką, jak kozieł czy inna skacina.

– Całkiem jak charakter – przyświadczyła Aniela. Ani przez chwilę nie traktowała poważnie myśli, by jej Władyś miał wraz z Kaźmierzem ruszyć za ocean. Wyjęła z ręki męża upstrzoną stemplami kopertę i chciała ją wrzucić pod blachę kuchni, gdzie wesoło buzował ogień.

– Oczadziała, czy jak? – Kargul w ostatniej chwili wyrwał jej list z ręki.

– Bez tego Ameryka przede mną zamknięta! – Ot, stary bzdyk – Aniela wzruszyła ramionami.

– Na stare lata jemu wanderować zachciawszy sia. W Warszawie jeszcze nie był, a do tej Ameryki chce jechać! – Do Warszawy ja bym musiał jechać za własne pieniądze, a do Ameryki za Jaśkowe dolary.

– Awo! Po co ty tam pojedziesz?! Anielcia, z zadartą głową patrzyła na niego jak na słup telegraficzny. Pochylił się ku oknu, spojrzał na Pawlaka i półgłosem wyznał żonie prawdziwy motyw swoich podróżniczych planów: – Po co? A choćby po to, żeby na złość zrobić temu konusowi, co się każe na ramie od rowera wozić! W tej chwili rozległ się rześki terkot traktora. Kargul wcisnął kopertę w kieszeń złachanej marynarki i ruszył,by powitać nowy etap rozwoju bazy technicznej połączonych gospodarstw, które dawniej dzielił płot, a teraz łączył zięć i traktor. Zdobycie ciągnika Ursus C-330 było nie tylko dowodem tego, że ich gospodarka się rozwija, lecz także świadczyło o istnieniu ostatniego ludzkiego uczucia w budującym socjalizm społeczeństwie, jakim było poparte łapówką kumoterstwo. Obaj gospodarze, wpatrzeni w zbliżający się polną drogą żółty jak dojrzała dynia ciągnik, zupełnie zapomnieli, że nie dokończyli ścinania topoli. Drzewo nadal zagradzało od strony stodół wjazd pod wiatę. To, co nadjeżdżało polną drogą, to nie był tylko traktor. To była lepsza przyszłość. To było zwycięstwo pieniądza i kumoterstwa nad bezduszną biurokracją! To był jeszcze jeden dowód, że na samych swoich nawet w socjalizmie nie ma mocnych… Zenek kołysał się na siodełku ciągnika z miną dowódcy czołgu, który przyniósł mieszkańcom Rudnik wolność. W klapie jego marynarki tkwił goździk, zupełnie jakby Ursus był jego narzeczoną, którą prowadzi nie pod wiatę, lecz przed ołtarz. Mrugał światłami, naciskał klakson, machał ręką, jakby pozdrawiał wiwatujące tłumy. Na razie w komitecie powitalnym był tylko Pawlak i Kargul. Kaźmierz objął maszynę nieomal miłosnym spojrzeniem, ale wyraził przy tym obawę, czy ona aby nie felerna.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 65
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)