Ostrze Darwina [pl]
- Автор: Симмонс Дэн
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Ostrze Darwina [pl]». Краткое содержание книги:
Pewnego dnia cudem unika śmierci, gdy strzelają do niego mężczyźni z podrasowanego mercedesa. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokurator Sydney Olson oraz sam Dar, który dobiera sobie współpracowników z Departamentu Policji San Diego, LAPD, kalifornijskiej policji drogowej i FBI. Szybko okazuje się, że do Minora strzelali zabójcy rosyjskiej mafii. Czym zdenerwował ich pracodawców? Ostatnimi czasy oceniał jedynie dziwne wypadki samochodowe. Zaczyna badać sprawy głębiej i zaczynają ginąć ludzie…
Powieść obfituje w nieprawdopodobne zwroty akcji, bogate tło obyczajowe i historyczne (Darwin walczył kiedyś w Wietnamie, badał też sprawę wybuchu Challengera), a także w strzelaniny, ucieczki i pościgi samochodowe.
– Oficer śledcza Olson, doktorze Minor, bardzo proszę, siadajcie, siadajcie.
Sam niesamowicie szybko wycofał się za ogromny skórzany fotel. Dar sądził, że mężczyzna jest już po sześćdziesiątce, był jednak sprawny jak dwudziestopięcioletni sportowiec. Zresztą Dar widział kiedyś w telewizji dwudziestopięcioletnią żonę Dallasa i domyślał się, że stary miał dobry powód, żeby pozostawać w formie.
Minor rozejrzał się po biurze. Biurko stało w narożniku, otoczone z obu stron szklanymi ścianami. Trace siedział tyłem do szyb, jakby w ten sposób sugerował, że nie ma czasu na oglądanie widoczków. Pozostałe ściany, półki i biblioteczki były pokryte fotografiami, na których Dallasowi towarzyszyły rozmaite sławy i politycy, łącznie z ostatnimi czterema prezydentami Stanów Zjednoczonych.
Prawnik rozparł się na luksusowym fotelu, splótł palce, oparł nogi w mięciutkich zamszowych kowbojkach na krawędzi biurka i przemówił znajomym chropowatym tenorem:
– Czym sobie zasłużyłem na państwa wizytę, pani oficer śledcza i panie doktorze?
– Może słyszał pan o zamachu, którego dokonano na życie doktora Minora w ubiegłym tygodniu – odparła Syd.
Trace uśmiechnął się, podniósł ołówek i postukał nim w swoje doskonałe zęby.
– Ach, tak, sławny drogowy zabójca. Szuka pan prawnej porady, doktorze Minor?
– Nie – odrzekł Dar.
– Przeciwko doktorowi Minorowi nie wniesiono oskarżenia – wyjaśniła Syd. – I prawdopodobnie nie zostanie ono wniesione. Dwaj mężczyźni, którzy do niego strzelali, okazali się zawodowymi zabójcami na usługach rosyjskiej mafii.
Nawet jeśli wiadomości telewizyjne do znudzenia powtarzały raport w tej sprawie, Dallas Trace popatrzył na nią zaskoczony i uniósł ciemne brwi.
– Cóż, jeśli zatem nie przyszedł do mnie w sprawie porady prawnej…
Przerwał i przez moment panowała cisza.
– Kiedy prosiłam o to spotkanie, mecenasie, odniosłam wrażenie, że wie pan, kim oboje jesteśmy – podjęła Sydney.
Uśmiech Dallasa Trace’a rozszerzył się i prawnik wrzucił wyćwiczonym ruchem ołówek z powrotem do skórzanego przybornika.
– Oczywiście, że wiem, pani oficer śledcza Olson. Wielce się interesuję wysiłkami prokuratora stanowego w kwestii ukrócenia oszustw ubezpieczeniowych, a także jego współpracą z FBI i Narodowym Biurem do Spraw Przestępstw Ubezpieczeniowych. Pani działalność dochodzeniową w Kalifornii w ubiegłym roku trzeba naprawdę nazwać doskonałą, pani Olson.
– Dziękuję – odparła Sydney.
– A wszyscy zainteresowani fachową rekonstrukcją wypadków znają doktora Darwina Minora – ciągnął adwokat.
Dar nie odezwał się. Patrzył poza sylwetkę Trace’a siedzącego w wysokim fotelu. Obserwował ruch uliczny w Hollywood, Beverly Hills i Brentwood. A dalej można było dojrzeć ciemny zarys morza.
– Doktor Minor przyniósł z sobą kasetę wideo, którą naszym zdaniem powinien pan obejrzeć, panie Trace – powiedziała Syd. – Ma pan pod ręką sprzęt wideo?
Prawnik wdusił przycisk na konsoli interkomu. Minutę później jakiś młody człowiek wtoczył wózek z trzydziestocalowym monitorem i wieżą audio-wideo, w skład której wchodził między innymi magnetowid i odtwarzacz DVD.
– Jest coś, co powinienem wiedzieć, zanim włączymy tę kasetę? – upewniał się Trace. – Pani Olson? Doktorze Minor? Czy zobaczę na niej coś obciążającego albo może jakiś powód, który zmieni nasz stosunek w relację klient-adwokat?
Mówił teraz poważnym tonem, rozbawienie zupełnie zniknęło z jego chrypliwego głosu.
– Nie – odrzekła Sydney.
Dallas Trace wsunął kasetę w magnetowid, zamknął drzwi biura, wrócił na fotel i włączył odtwarzanie pilotem wielkości karty kredytowej. Oglądali zapis w milczeniu. Chociaż, jak zauważył Dar, taśmę oglądali tylko on i adwokat. Sydney bowiem nie odrywała wzroku od twarzy prawnika.
Na ekranie pojawiła się trójwymiarowa animacja komputerowa wypadku: dwaj mężczyźni wychodzili z budynku mieszkalnego, jeden pchnął drugiego pod hamującą furgonetkę, furgonetka objeżdżała kwartał, wracała i ponownie uderzała w ciało nieszczęśnika.
Trace przez cały pokaz pozostał zupełnie nieporuszony.
– Czy rozpoznaje pan wypadek przedstawiony na tej taśmie, mecenasie? – spytała Syd.
– Oczywiście że tak – przyznał Dallas Trace. – To komputerowa animacja ukazująca wypadek, w którym zginął mój syn.
– Pański syn, Richard Kodiak – dopowiedziała Sydney.
Chłodne, szare oczy adwokata przez moment taksowały kobietę, w końcu prawnik przyznał:
– Tak.
– Mecenasie, mógłby mi pan wyjaśnić, dlaczego pana syn nosił inne nazwisko niż pan? – Głos Syd był niski, towarzyski i przyjazny.
– Czy pani mnie przesłuchuje, pani oficer śledcza?
– Ależ naturalnie, że nie, panie mecenasie.
– To dobrze – powiedział Dallas, rozpierając się w fotelu i ponownie kładąc buty na krawędzi biurka. – Przez chwilę się bałem, że może będę musiał wezwać mojego prawnika. – Sydney czekała na ciąg dalszy. – Mój syn, Richard – podjął w końcu Trace – wybrał nazwisko swego ojczyma, niejakiego Kodiaka. – Richard jest… to znaczy był… moim dzieckiem z pierwszego małżeństwa, z Elaine. Rozwiedliśmy się w roku 1981, a potem Elaine wyszła powtórnie za mąż. – Syd pokiwała głową, lecz nic nie powiedziała. Dallas Trace wykrzywił wargi, przybierając smutny uśmiech. – Nie jest dla nikogo sekretem, pani Olson, że mój syn i ja pokłóciliśmy się kilka lat temu. No i wtedy Richard oficjalnie przyjął nazwisko ojczyma. Przypuszczam, że zrobił to również w celu zranienia mnie.
– Czy pokłóciliście się z powodu… hm… stylu życia pańskiego syna? – spytała Sydney.
Uśmiech Trace’a nieco przygasł.
– Cóż, nie jest to oczywiście pani sprawa, śledcza Olson. Ponieważ pragnę jednak okazać pani dobrą wolę, odpowiem na pani pytanie, mimo iż dotyczy intymnej sfery mojego życia, jest wścibskie i dość aroganckie. Odpowiedź brzmi: „Nie”. Fakt, że Richard odkrył w sobie odmienną orientację seksualną nie miał nic wspólnego z naszą kłótnią. Gdyby pani zasięgnęła informacji na temat mojej osoby, pani Olson, nie umknęłoby pani uwagi moje poparcie dla praw gejów i lesbijek. Richard jest… był… upartym młodzieńcem. Może w naszej rodzinie nie było miejsca dla dwóch uparciuchów.
Syd znów kiwnęła głową.
– Jak określiłby pan swoją reakcję na ten film wideo, panie Trace?
– Byłem nim oburzony – odparł bez namysłu adwokat. – Tyle że widziałem go już wcześniej. I to parę razy.
Dar aż zamrugał, słysząc tę wiadomość.
– Doprawdy? – spytała Sydney. – Mogę spytać gdzie?
– Detektyw Ventura pokazał mi go w trakcie śledztwa – odpowiedział prawnik.
– Porucznik Robert Ventura? – upewniła się Syd. – Z Wydziału Zabójstw Departamentu Policji Los Angeles?
– Zgadza się – przyznał Trace. – Zarówno porucznik Ventura, jak i kapitan Fairchild zapewnili mnie jednak… zapewnili, pani Olson, bez najmniejszych wątpliwości… że ta animacja została oparta na błędnych i kompletnie niemiarodajnych danych.
Darwin odchrząknął.
– Panie Trace, wydaje się pan pewny, że wideo nie pokazuje we właściwy sposób śmierci pańskiego syna – rzekł. – Mogę spytać, z czego wynika pańskie przekonanie?
Adwokat wpatrzył się w niego lodowato.
– Naturalnie, doktorze Minor. Po pierwsze, szanuję profesjonalizm detektywów prowadzących dochodzenie w sprawie, o której mówimy…
– Czyli panów Ventury i Fairchilda z Wydziału Zabójstw – wtrąciła Sydney.
Prawnik ani na moment nie spuścił wzroku z Dara.