Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Fenomen Kosmosu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Fenomen Kosmosu

Электронная книга - «Fenomen Kosmosu». Краткое содержание книги:

Dziesiąta era kosmiczna Ziemi. Od kilkudziesięciu lat trwają prace nad budową gwiazdolotów, które wezmą udział w wielkiej wyprawie międzygalaktycznej. Siłą napędową tych pojazdów będzie energia Kosmosu, energia gwiazd, promieniowanie kosmiczne, siły grawitacyjne innych układów słonecznych. Te niewyczerpane źródła energii pozwolą gwiazdolotom na rozwinięcie szybkości bliskiej prędkości światła.
Zadanie ekspedycji — nawiązać kontakt z innymi cywilizacjami i zbadać kształt Kosmosu.
1 ... 45 46 47 48 49 50 51 52 53 ... 63
Перейти на страницу:

— Lądować, lądować! — wołali zwolennicy decyzji Pawła.

— Nie bądźcie naiwni — przestrzegali ostrożni. — To pułapka.

I wtedy doszło do żenującej kłótni między dowódcą a podekscytowanym Tytusem.

Z obowiązku Kronikarza Wyprawy powinienem utrwalić sprzeczkę kosmonautów. Z obu stron padały przykre, złe słowa. Nie poznawałem moich przyjaciół. Chodziło oczywiście o Terezę. Paweł Do oświadczył, że troszcząc się o bezpieczeństwo pięciuset ludzi, stworzyła niebezpieczną sytuacją dla całej eskadry.

Tytus był innego zdania.

I na tym poprzestanę. Moja wstrzemięźliwość w relacjonowaniu kłótni nie powinna wzbudzać sprzeciwu. Uciekając przed wspomnieniem rozgniewanych kosmonautów, odwiedziłem Akona w jego zacisznym gabinecie.

— Czyżby nam groziła domowa wojna kosmiczna? — powitał mnie pytaniem. — Zastanawiam się, komu zależy na skłóceniu ludzi.

Gawędziliśmy do późnego wieczora, a konflikt z każdą godziną przybierał na sile. Krążące wokół księżyca gwiazdoloty podzieliły się na dwie grupy. Poważnie zaniepokojony Egin zwrócił się z prośbą o pomoc do rezerwowego zespołu wschodniego, który nie uczestniczył w sporze, zajmując neutralne stanowisko.

— Na czyją stronę mamy przechylić szalę tej dziwnej batalii? — zapytał komendant Sue. — Czy jeszcze bardziej nie skomplikujemy sytuacji?

— Mam pewien pomysł — oświadczył Egin. — Stare przysłowie powiada, gdzie dwóch się kłóci, tam trzeci korzysta.

— Wdzięczny ci będę za przykład — rzekł Sue.

— Ile gwiazdolotów liczy twój zespół?

— Pięćset.

— Dla przeprowadzenia badań księżyca potrzeba pięciu statków.

— Rozumiem, gdy oni będą się spierać o to, czy wylądować powtórnie na księżycu, czy też nie, my zrzucimy desant.

— Który ja poprowadzę — zakończył Egin.

— Paweł Do nie zrezygnował ze stanowiska Dowódcy — przypomniał Sue. — To on wydaje polecenia, a nie ty.

— Ja proszę o pomoc. Metoda faktów dokonanych przynosi niekiedy dobre rezultaty. Twoja interwencja pogodzi zwaśnione strony.

— Ty również wierzysz w dobre intencje Rozumnie jszych?

— Reprezentują przecież najwyższy szczebel intelektu tej strefy Kosmosu, a więc także odpowiednio wysoką etykę.

— Etyczny abstrakt.

— Abstrakt w ludzkim pojęciu. Są po prostu inni, ale istnieją w rzeczywistości.

— Jeżeli nasz zespół wyrazi zgodę na lądowanie, natychmiast wejdziemy na orbitę parkingową księżyca i rozpoczniemy akcję.

Po upływie godziny Sue przekazał Eginowi wiadomość:

— Jednomyślnie aprobowano twoją propozycję. O piątej według czasu eskadry rakiety desantowe wylądują na księżycu Hor.

— Do zobaczenia na księżycowym kosmodromie. — Egin pozdrowił komendanta Grupy Wschodniej i zgasił ekran.

— Co powiesz Dowódcy? — zapytałem.

— Nic. Tak będzie lepiej.

— Jak wytłumaczysz pojawienie się na orbicie gwiaźdolotów Grupy Wschodniej?

— Powiem, że Sue pragnie wystąpić w roli rozjemcy. Uwaga, Paweł wzywa mnie do wieży obserwacyjnej.

— Pójdę z tobą.

— Powinieneś. Pracujesz przecież nad kroniką wyprawy. Paweł Do zobaczywszy mnie, powiedział: — Cieszę się, że i ty pragniesz pogawędzić ze mną. Maszyny informują, że Grupa Wschodnia eskadry zbliża się do księżyca. Nie zapomnij o tym wydarzeniu, Narbukil. Nie uzgodniono tego manewru ze mną. Co się dzieje, Egin?

— Nic szczególnego. Pragną wystąpić w roli mediatorów.

— Mediatorów — powtórzył Dowódca, przyglądając się uważnie Eginowi. — To twój pomysł?

— Mój.

Paweł Do uśmiechnął się. Czyżby odgadł prawdę?

— Komendant Sue do Dowódcy eskadry — zabrzmiał głos kierownika Grupy Wschodniej. — Proszę o pozwolenie wystąpienia w roli rozjemcy.

— Chętnie skorzystamy z twojej pomocy — odparł Paweł Do. — Co proponujesz?

— Spotkanie u ciebie, jeżeli zechcesz zaprosić przyjaciół neutralnych i przyjacielskich antagonistów.

Pomyślałem z uznaniem o dyplomatycznym talencie Sue. Dobrze zabrał się do rzeczy.

— Zapraszam do Domu Rodzinnego — powiedział Dowódca. — Czy wysłać prom?

— Bądź uprzejmy.

Dom Rodzinny. Dobrze wybrano miejsce spotkania. Tutaj nie było ekranów. Słuchaliśmy cykania świerszczy, patrząc na wspaniałe łąki i fioletową linię lasu na horyzoncie. Sue recytował półgłosem wiersz. Twarze kosmonautów rozpogodziły się. Paweł Do przymknął oczy, Tytus oglądał dzban majolikowy ozdobiony płaskorzeźbą. Wyobrażała scenę z życia na wsi w bardzo dawnych czasach.

Tereza bawiła się frędzlami lnianej serwety, unikając mojego wzroku. Od czasu do czasu docierały do naszej świadomości pojedyncze słowa recytowanego utworu. Myślami byliśmy daleko poza Domem Rodzinnym.

— Zachęcający prolog — powiedział Tytus, korzystając z chwili przerwy. — Pragniesz wprowadzić nas w dobry nastrój.

— Czy Egin weźmie udział w tej rozmowie? — zapytała Tereza — czy manifestuje niechęć do ludzi, którzy przeciwstawili się Dowódcy?

— Wkrótce da znać o sobie — odrzekł Sue. — Spotkałem go, gdy schodził do wyrzutni rakiet awaryjnych.

— Egin zszedł do wyrzutni rakiet? — powtórzył zdumiony Dowódca. — W jakim celu?

— Przed kilkoma minutami na powierzchni księżyca Hor wylądowało pięciuset kosmonautów — odparł Sue. — Postanowiłem wystąpić w roli rozjemcy. To moi ludzie, Egin objął dowództwo nad desantem. Przejdźmy do wieży obserwacyjnej. Zapomnijcie o sporze. Wkrótce rozwikłamy tajemnicę księżyca Hor i rozszyfrujemy układ machiny liberata. Ja również wierzę w dobre intencje Rozumniejszych.

Paweł Do wprowadził na orbitę okołoksiężycową tysiąc pięćset gwiazdolotów. Statki kosmiczne Grupy Wschodniej krążyły tuż nad kosmodromem. Egin przekazał pierwszy meldunek:

— Pięciuset ludzi rozpoczyna penetrację księżyca Hor. Wyodrębniłem zespół specjalistów, osiemnastu ekspertów, asekurowanych przez pozostałych kosmonautów. Za chwilę wkroczymy na pochylnie, które prowadzą do wnętrza satelity… Chętnie skorzystam z rad Tytusa. Był tutaj.

— I znowu będę — odparł Tytus, a zwracając się do Pawła, powiedział: — Pragnę wziąć udział w desancie prowadzonym przez Egina.

Dowódca zauważył moje wzruszenie.

— Narbukila zaskoczyła twoja decyzja — powiedział do Tytusa — mile zaskoczyła, aż poczerwieniał z emocji. To bardzo wrażliwy człowiek.

— Nie odpowiedziałeś na moją prośbę.” — Bierz pojazd — rzekł Dowódca. — Na co czekasz?

— Konflikt został szczęśliwie zażegnany — powiedziałem do Laurina.

— Po prostu przestał istnieć — stwierdził z zadowoleniem kosmolog.

Egin serdecznie powitał Tytusa na kosmodromie księżycowym i zaproponował, by objął dowództwo nad kosmonautami.

— Nie bawię się w uprzejmości — oświadczył. — Znasz teren, oto przyczyna mojej propozycji.

— Pozwól mi wystąpić w roli twojego zastępcy do spraw intuicji.

— Dobrze, bardzo nam będzie potrzebna intuicja. Rozejrzyj się uważnie i powiedz, co widzisz.

— Pojazdy, ludzi czekających na twoje polecenia — mówił Tytus. — Pasy startowe, w oddali konstrukcja dwupoziomego mostu. Łączy dwa kratery.

— Nie dostrzegasz żadnych różnic? — dopytywał Egin. — To wszystko tak samo wyglądało w czasie pierwszego pobytu?

— Było jaśniej — odrzekł Tytus. — O wiele jaśniej. Odniosłem wrażenie, że cała powierzchnia kosmodromu emanuje światłem.

1 ... 45 46 47 48 49 50 51 52 53 ... 63
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)