Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Fiołki Są Niebieskie
Fiołki Są Niebieskie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Fiołki Są Niebieskie

Электронная книга - «Fiołki Są Niebieskie». Краткое содержание книги:

Detektyw Alex Cross przybywa do mieszkania swojej zamordowanej partnerki i przyjaciółki, agentki FBI.
Już wie, że za jej śmierć odpowiedzialny jest jego zaprzysięgły wróg, nieuchwytny psychopata, nazywający siebie Supermózgiem, który ma sumieniu wiele zbrodni.
Prowadzone od dłuższego czasu śledztwo nie przyniosło dotąd rezultatów. Można przypuszczać, że ktoś celowo blokuje pracę policji…
1 ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 ... 57
Перейти на страницу:

Pomyślałem o Supermózgu. Jak działał w przeszłości? Wyśmiewał się i dręczył, groził… i zabijał, kiedy najmniej się tego spodziewałem. Zadawał cios prosto w serce.

Kiedy najmniej się tego spodziewałem.

Czyny, nie słowa.

Potworne morderstwa.

Wiedział, że nie wróciłem od razu do Waszyngtonu. Skąd miał pewność, że nadal jestem w San Francisco?

Nie mogłem się skoncentrować. Może był tutaj, na tej ulicy? Może mnie obserwował? Już raz dał dowód, że potrafi mnie śledzić, sam pozostając w ukryciu. Wyzywał mnie na pojedynek?

Zapiszczała komórka. Serce skoczyło mi do gardła. Niezgrabnie chwyciłem słuchawkę.

– Cross.

– Wszystko w porządku, Alex. Jestem w twoim domu, razem z Naną i dziećmi. Nic im się nie stało. Stoją przy mnie.

Zamknąłem oczy i westchnąłem z ulgą.

– Daj mi Nanę do telefonu – powiedziałem do Sampsona. – I niech się nie wykręca. Muszę jej wyjaśnić, co ma robić dalej.

Rozdział 96

Sampson obiecał zostać z Naną i dziećmi do czasu, aż wrócę. Tylko jemu mogłem całkowicie zaufać. Z nim były na pewno bezpieczne. Mimo to, ciągle dręczyła mnie niepewność. Za nic w świecie nie chciałem wyjeżdżać z Kalifornii, póki nie dowiem się, co z Jamillą.

Przemogłem się i zadzwoniłem do Tima Bradleya, do redakcji Examinera. Nie wiedział, gdzie jej szukać. Nie miał pojęcia, że wzięła wolne. Może po prostu chciała uciec z miasta i na chwilę zapomnieć, że jest detektywem?

W końcu doszedłem do wniosku, że całkiem niepotrzebnie zostałem w San Francisco. Im dłużej tkwiłem na ulicy, tym bardziej byłem o tym przekonany. To chyba skutek przemęczenia pracą. Dałem się ponieść wyobraźni.

Za każdym razem, gdy chciałem odjechać, stawał mi przed oczami widok bestialsko okaleczonych zwłok Betsey Cavalierre.

Nie osiągnąłbym w pracy niczego, gdybym nie słuchał przeczuć.

Przeczucia, gniecenie w dołku, minione doświadczenia.

A może przede wszystkim upór?

Trwałem więc nadal na posterunku. Parę razy wysiadłem z samochodu i przeszedłem się po ulicy. Wsiadałem znowu.

Znów czekałem. Czułem się trochę głupio, ale nie zamierzałem zrezygnować. Pogadałem chwilę z Sampsonem. W domu nadal było wszystko w porządku. Sampson sprowadził do pomocy jeszcze jednego detektywa z wydziału zabójstw, Jerome’a Thurmana. Znałem go. Podwójna garda przed domniemanym atakiem Supermózgu. To wystarczy?

A potem zobaczyłem Jamillę. Przyjechała swoim starym saabem. Z radości klasnąłem w dłonie. Walnąłem w deskę rozdzielczą. Tak! Była bezpieczna! Dzięki Ci, Boże w Niebiosach.

Zatrzymała się opodal domu i wysiadła. Miała ze sobą sportową torbę z emblematem Uniwersytetu San Francisco. Krótka granatowa koszulka, szare spodnie od dresu, włosy związane w kucyk. Z trudem się powstrzymałem, żeby nie podbiec do niej i jej serdecznie nie uściskać. Zostałem jednak w samochodzie. Jak dobrze, że ją widzę. Nie zginęła z rąk Supermózgu.

Rozejrzałem się po ulicy, żeby sprawdzić, czy nikt jej nie śledził. Coś mi podpowiadało, że w zasadzie mogę już wracać do Waszyngtonu. I wówczas znowu przypomniała mi się Betsey. Zabito ją dopiero po zakończeniu śledztwa.

Dlaczego wtedy? Dlaczego właśnie ona? Niemal nie chciałem poznać na to odpowiedzi.

Odczekałem, żeby Jamilla weszła do mieszkania, i zadzwoniłem do niej z komórki.

– Tu Jamilla Hughes. Nie rozłączaj się. Po usłyszeniu sygnału zostaw dla mnie wiadomość.

Cholera jasna! Jak ja nie cierpię tych maszyn! W domu nie miałem sekretarki.

– Jamillo, mówi Alex Cross. Odezwij się do mnie. To bardzo ważne. Będę…

– Cześć, Alex. Gdzie jesteś? Jak się czujesz? – zapytała wesoło, co tym razem było zupełnie nie na miejscu, jeśli wziąć pod uwagę obecny stan moich nerwów.

– Wysłuchaj uważnie tego, co ci powiem. – Wyjaśniłem jej sytuację w krótkich, rzeczowych słowach, jakbym nadal mówił do automatu. W końcu przyznałem się do najgorszego – że siedzę w samochodzie niemal tuż pod jej drzwiami.

– Na miłość boską, wejdź do środka! – powiedziała. W jej głosie nie było śladu nagany ani nawet zdziwienia. – Chyba trochę przesadzasz. Chodź, pogadamy o tym. Przemyślimy to razem.

– Nie, lepiej będzie, jak jednak tu zostanę. Mam nadzieję, że nie weźmiesz mnie za wariata. Morderca Betsey skontaktował się ze mną po jej śmierci. Z tego co wiem, Supermózg może być teraz w San Francisco. Zabił ją zaraz po zakończeniu śledztwa. Maureen Cooke też zginęła w Nowym Orleanie już po zabójstwie Charlesa i Daniela.

To ją zastanowiło.

– Wiesz co, Alex? Faktycznie jesteś trochę kopnięty, ale podzielam twoje obawy. Rozumiem, do czego zmierzasz… i dziękuję, że się o mnie troszczysz. To, co spotkało Betsey, było naprawdę straszne.

Cieszyłem się, że przynajmniej mogę z nią porozmawiać. Gdy skończyliśmy, wygodniej rozsiadłem się w samochodzie i nadal patrzyłem na ulicę. Przez lata nauczyłem się ufać instynktowi, nawet wbrew logice i radom znajomych. Sam nie wiem, ile razy myślałem o Betsey. Ile razy zastanawiałem się, kto ją zabił? Teraz też właśnie nad tym łamałem sobie głowę.

Siedziałem tak przez kilka godzin. Parę razy rozmawiałem z Jamilla. Namawiała mnie, żebym do niej przyszedł. Twardo odpowiadałem „nie”.

– Pozwól, że zrobię to po swojemu, Jam.

Było już późno i z wolna zacząłem przysypiać. Zauważyłem, że zgasiła światło. Bardzo dobrze. Przynajmniej jedno z nas zachowywało się normalnie.

Wciąż czekałem. Miałem przeczucie, że zaraz coś się zdarzy. Coś wielkiego, wstrętnego i bolesnego zarazem. Coś, czego bym wolał raczej nie oglądać. Trzymałem w ręku koniec sznura i bałem się zań pociągnąć. Już wolałem polegać na „słynnym instynkcie”. No i proszę, gdzie mnie zaprowadził. To już trwało zbyt długo.

Nagle go zobaczyłem – i wszystko się ułożyło. Fragmenty łamigłówki wskoczyły na swoje miejsca, tworząc czytelny obraz. Tu już nie tylko chodziło o śmierć Betsey, ale także o Casanovę i Kate McTiernan. O to, że zawsze był o krok przede mną.

Morderca przyszedł do Jamilli.

Supermózg był w San Francisco.

Pociemniało mi w oczach ze strachu. Poczułem nagle straszne rozczarowanie, smutek i niechęć. Zachciało mi się wymiotować.

To był Kyle Craig. Obserwował mieszkanie Jamilli. Skradał się jak psychopata. Cholerny Supermózg. Przyszedł, żeby ją zabić.

Jak miałem go powstrzymać?

Rozdział 97

– Nie śpisz, Jamillo? – zapytałem cichym, pełnym napięcia głosem. Zimny dreszcz przebiegł mi po plecach. Nie mogło być gorzej. Jednym okiem spoglądałem na Kyle’a. Obserwował mieszkanie JamillL A żeby go szlag trafił!

– Teraz już nie. Nieprawda, i tak nie mogłam zasnąć. Gdzie jesteś, Alex? Tylko mi nie mów, że wciąż na dole. Co się dzieje?

– Słuchaj uważnie. Supermózg stoi na ulicy. Widzę go. Podejrzewam, że za jakiś czas spróbuje wejść do budynku. Muszę to zrobić przed nim, a nie chcę, żeby mnie zobaczył. Jest tu gdzieś jakieś tylne wyjście?

A potem jej zdradziłem nazwisko mordercy. Rozzłościła się nie na żarty. Posłała zgrabną wiązankę pod adresem Kyle’a.

– Wiedziałam, że z nim coś nie tak! Ale żeby tyle… Dorwiemy sukinsyna. Nie będzie aż tak cwany.

Powiedziała mi, gdzie znaleźć wyjście awaryjne i schody pożarowe. Pobiegłem tam, korzystając z osłony każdego cienia. Miałem nadzieję, ze Kyle mnie nie zauważył. Musiałem jednak pamiętać, że był Supermózgiem.

Był bardziej cwany i mądrzejszy od wszystkich moich poprzednich przeciwników.

O wiele lepiej ode mnie znał sztukę inwigilacji.

I nie popełniał błędów. Przynajmniej do dzisiaj.

1 ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 ... 57
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)