Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Pierworodni [Firstborn - pl]
Pierworodni [Firstborn - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pierworodni [Firstborn - pl]

Электронная книга - «Pierworodni [Firstborn - pl]». Краткое содержание книги:

Pierworodni po raz pierwszy dali znać o sobie wywołując Nieciągłość, w wyniku której Ziemia została rozbita na fragmenty pochodzące z różnych epok. Jednym z rozbitków na tak odmienionej planecie, którą nazwano Mirem, była kobieta, imieniem Bisesa Dutt. Z przyczyn, których nie była w stanie zrozumieć, udało jej się nawiązać osobliwy kontakt z zagadkowym artefaktem i kryjącą się za nim potęgą, która odesłała ją z powrotem na Ziemię. Po powrocie odegrała zasadniczą rolę w podjętej przez całą ludzkość próbie powstrzymania katastrofy, potężnej burzy słonecznej, wywołanej przez Pierworodnych, która miała unicestwić wszelkie życie na całej planecie. Groźbie tej udało się wprawdzie zapobiec, ale straty, jakie poniosła Ziemia, były niewyobrażalne.
Teraz, w dwadzieścia lat później, Pierworodni wracają. Tym razem zastosowali broń ostateczną: w stronę Ziemi zmierza „bomba kosmologiczna”, urządzenie, którego działania ziemscy naukowcy właściwie nie pojmują i którego nie da się zatrzymać ani zniszczyć. Całemu światu grozi zagłada.
Rozpaczliwie poszukując ratunku, Bisesa udaje się na Marsa, a następnie na Mir, którego koniec także jest bliski. Ale kiedy wychodzą na jaw szokujące cechy natury Pierworodnych i ich mrożące krew w żyłach plany dotyczące rodzaju ludzkiego, z odległych o wiele lat świetlnych otchłani kosmosu przybywa nieoczekiwany sprzymierzeniec.
1 ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 ... 91
Перейти на страницу:

— Wielkie nieba! — powiedziała Emeline, pokazując palcem. — Małpoludy. Biseso, popatrz!

Patrząc przed siebie, na tle porannego nieba Bisesa ujrzała na niewysokiej wydmie zgarbione postacie. Abdi powiedział:

— Czasami atakują pociągi, żeby zdobyć pożywienie. I stają się coraz bardziej zuchwałe. Posuwają się wzdłuż torów w stronę miasta.

Małpoludy powoli schodziły z wydmy. Szły przygarbione na swych nogach przypominających ludzkie, z potężnymi tułowiami goryli. Ich ruchy były pełne determinacji i czaiła się w nich wyraźna groźba.

Bisesa obserwowała je niespokojnie z powoli jadącego rzężącego pociągu. I wtedy pomyślała, że rozpoznaje małpoluda, który szedł na czele grupy. Było to zwierzę o twarzy, którą trudno było wymazać z pamięci, twarzy jednego z dwóch małpoludów, matki i dziecka, schwytanych przez żołnierzy Grove’a w pierwszych dniach po pojawieniu się Nieciągłości. Czy to było to samo dziecko? Jak ją ludzie nazywali — Chwytaczką? No tak, jeśli to była ona, teraz była starsza, pokryta bliznami i odmieniona. Bisesa pamiętała, jak uwięzione małpoludy, pozostawione sam na sam z Okiem, stały się obiektem eksperymentu Pierworodnych. Może właśnie miała przed sobą wynik tego eksperymentu.

Teraz Chwytaczka uniosła ręce wysoko w górę, odsłaniając to, co dotąd zakrywało jej włochate ciało. Trzymała grubą gałąź, na którą była nadziana pokryta krwią głowa człowieka. W jego szeroko rozwartych ustach tkwił patyk, a połamane zęby lśniły bielą w promieniach wschodzącego słońca.

Bisesa poczuła nagłe ukłucie lęku.

— Chyba prosiłam o uwolnienie tego małpoluda, kiedy znalazłam się w Oku. To był błąd.

Kiedy pociąg się do nich zbliżył, małpoludy zaatakowały. Przywitał je grad strzał, ale ruchome cele trudno było dosięgnąć i niewiele małpoludów padło. Jednak wybrały nieodpowiedni moment. Kiedy rozległ się gwizd lokomotywy, włochate ciała rzuciły się na drewniane wagony, ale napotkały las pięści i pałek, nie znajdując punktu oparcia. Małpoludy odpadały jeden po drugim, podskakując i rycząc z rozczarowania.

Abdi powiedział:

— No cóż, tak jest codziennie…

* * *

Kiedy pociąg zostawił gromadę małpoludów za sobą, telefon Bisesy cicho zapiszczał. Wyjęła go z kieszeni, a pozostali obserwowali ją z zaciekawieniem.

— Dzień dobry, Biseso.

— Więc znowu ze mną rozmawiasz.

— Mam dwie wiadomości, dobrą i złą.

Zastanawiała się przez chwilę.

— Najpierw ta zła.

— Analizowałem dane astronomiczne zebrane w Babilonie przez Abdikadira i jego poprzedników. Nawiasem mówiąc, byłbym wdzięczny, gdybym mógł sam poobserwować niebo.

— I?

— Ten wszechświat umiera.

Spojrzała na pokrytą pyłem równinę, wschodzące Słońce i małpoludy podskakujące koło torów.

— A dobra wiadomość?

— Odebrałem telefon. Z Marsa, ze Stacji Wellsa. To do ciebie — dodał lakonicznie.

34. Ellie

Wrzesień 2069 roku

Na biegunie północnym Marsa, podczas niekończącej się zimowej nocy, czas płynął powoli. Myra czytała, gotowała, sprzątała, przekopywała się przez bibliotekę wirtualnych danych i ściągała filmy z Ziemi.

Oraz penetrowała Stację Wellsa.

Faktycznie znajdowało się tam siedem modułów. Każdy z nich stanowił przestronne pomieszczenie rozdzielone ażurową podłogą, otaczające centralny cylinder. Wszystkie moduły zostały przetransportowane przy użyciu rakiet i spadochronów, złożone, a następnie przeciągnięte na właściwe miejsce za pomocą łazików i nadmuchane. Wszystkie urządzenia były zasilane przez wielki reaktor jądrowy, chłodzony marsjańskim dwutlenkiem węgla i zatopiony w lodzie w odległości jednego kilometra, a ciepło odpadowe powoli powiększało jaskinię, w której się znajdował.

Wędrowała przez kolejne „puszki” aż do części kuchennej i mieszkalnej, którą wszyscy nazywali po prostu „domem”. W Puszce nr Cztery, stanowiącej centralną część stacji, znajdował się ogród wypełniony pojemnikami z zielonymi roślinami, które rosły w świetle lamp fluoroscencyjnych. Puszka nr Siedem mieściła główny system podtrzymujący życie. W tym miejscu Hanse pokazał jej z dumą bioreaktor, wielką półprzezroczystą rurę zawierającą zielonkawy, szlamowaty płyn, w którym niebiesko-zielone algi, spirulaplantensis, pracowicie wytwarzały tlen. Pokazano jej także urządzenie do odzyskiwania wody; brudny marsjański lód topiono, po czym otrzymaną wodę przepuszczano przez szereg filtrów, aby usunąć pył, który stanowił do czterdziestu procent jej objętości.

Jedynka i Trójka stanowiły pomieszczenia sypialne, które mogły pomieścić do dziesięciu osób. Oba te moduły były opuszczone, ale pozostały tam niektóre elementy wyposażenia. Wszystko było nadmuchiwane, łóżka, krzesła, a przegrody wypełniała marsjańska woda, zapewniając tłumienie dźwięków. Na ścianach znajdowały się panele oświetleniowe, które można było po prostu odlepić i złożyć. Myra zabrała kilka z nich, by rozświetlić swoją lodową jaskinię.

Pod panelami znajdowały się elementy dekoracyjne modułów: Dwójkę ozdabiał krajobraz miejski, Piątkę góry, Szóstkę morze, Jedynkę sosnowy las, a Trójkę preria. Trochę eksperymentując, przekonała się, że owe wirtualne krajobrazy można ożywić. Ale najwyraźniej o tych wymyślnych możliwościach szybko zapomniano, gdy załoga przeniosła się do Dwójki, gdzie mieszkali razem.

Kiedy o tym rozmawiali, Jurij wyszczerzył zęby w uśmiechu.

— Rozmaite ziemskie rządy i organizacje wydały na to mnóstwo pieniędzy — powiedział — po burzy słonecznej, gdy fundusze płynęły w przestrzeń kosmiczną szeroką strugą. Myślę, że wynikło to z jakiegoś poczucia winy. Zdawano sobie sprawę, że jest to środowisko ekstremalne. Próbowano więc uczynić je możliwie podobnym do Ziemi. Można być „turystą wewnętrznym”. Tak właśnie powiedziano mi podczas szkolenia. Ha!

— I to nie zadziałało?

— Słuchaj, musisz mieć parę zdjęć swojej rodziny i trochę działających uspokajająco niebiesko-zielonych powierzchni, przypomnij mi, żebym ci kiedyś pokazał Marsa przez filtr powodujący przesunięcie długości fali. Są tutaj barwy, głębokie odcienie czerwieni, dla jakich w ogóle nie mamy nazw. Ale wszystkie te obrazy miejsc, w których nigdy nie byłem, wypełnione miastami, których tu prawdopodobnie nigdy nie było — no nie. Możecie to sobie zatrzymać.

Pomyślała, że wszystko to układa się w pewien wzór, obejmujący stacje Lowella i Wellsa: kosztowne, nieprzemyślane urządzenia, teraz na poły porzucone przez kolejne pokolenia Kosmitów, które musiały ich używać.

Jednakże Myra podejrzewała, że w fakcie, iż cała załoga zajmowała pozbawione przegród wnętrze Dwójki, kryło się coś głębszego. Kilka krótkich pytań do sztucznej inteligencji zawiadującej stacją wywołało obrazy okrągłych domów, konstrukcji z epoki żelaza, które kiedyś były powszechne na obszarze Europy i Wielkiej Brytanii: wielkie budowle, stożki z drewna, zbudowane wokół centralnego słupa, z gołą, kolistą podłogą, pozbawione wewnętrznych ścian. Tu, na biegunie Marsa, mieszkańcy Stacji Wellsa całkiem nieświadomie porzucili miejskie uprzedzenia i powrócili do znacznie starszego sposobu bytowania. Doszła do wniosku, że jest to całkiem sympatyczne.

Oczywiście ta składająca się z siedmiu modułów konstrukcja służyła jednemu wyraźnemu celowi, który wiązał się z psychologią stanu odosobnienia. Zawsze istniały co najmniej dwie drogi przedostania się z jednego punktu stacji do drugiego. Więc gdyby Ellie miała na przykład ochotę udusić Jurija, istniały sposoby, aby uniknąć spotkania go, dopóki nie zapanuje nad swymi uczuciami. Ludzie zamknięci razem w ten sposób, pozostając w ciemności przez okrągły ziemski rok, nie mogąc nawet wyjść na zewnątrz, zawsze w końcu zwracali się przeciw sobie. Wszystko, co można było uczynić, to zaplanować otoczenie w taki sposób, aby rozładowywało napięcie.

1 ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 ... 91
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)