Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Tańczący Trumniarz
Tańczący Trumniarz - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tańczący Trumniarz

Электронная книга - «Tańczący Trumniarz». Краткое содержание книги:

Detektyw Lincoln Rhyme, duma i chwała nowojorskiej policji kryminalnej, ściga nieuchwytnego, seryjnego mordercę zwanego Tańczącym Trumniarzem. Ten niezwykle inteligentny zbrodniarz uderza znienacka, błyskawicznie, zawsze w odmienny sposób, po czym znika bez śladu. Tylko jedna z jego ofiar zauważyła charakterystyczny szczegół, o którym przed śmiercią zdążyła powiedzieć policji. Ten szczegół to niezwykły tatuaż na ramieniu mordercy, przedstawiający śmierć tańczącą z kobietą przed otwartą trumną.Co oznacza zagadkowy tatuaż? Czy ta skromna wskazówka pomoże Rhyme'owi ocalić kolejne ofiary działającego z żelazną konsekwencją zabójcy? Opromieniony sławą detektyw zdaje sobie sprawę, że oto trafił na godnego siebie przeciwnika, najbardziej zaś dręczy go graniczące z pewnością przeczucie, że już gdzieś, kiedyś go spotkał…
1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 93
Перейти на страницу:

– Tak.

– Opisz to pomieszczenie.

– Jedno okno wychodzące na alejkę. Wygląda, jakby zaczął je otwierać. Ale jest zakitowane na amen. Drzwi nie ma. – Wyjrzała przez okienko. – Nie widać stąd żadnych stanowisk snajperów. Nie wiem, co go spłoszyło.

– Ty nie widzisz snajperów – rzekł z nutą cynizmu Rhyme. – On mógł zobaczyć. Dobra, teraz przejdź po siatce i może coś znajdziesz.

Dokładnie przeszukała składzik, zebrała mikroślady i schowała do torebek filtry z materiałem.

– Widzisz coś? Cokolwiek?

Poświeciła latarką po ścianach i zauważyła dwa bloki, które zdawały się do siebie nie pasować. Między nimi ziała wąska szczelina, ale ktoś zwinny mógłby się przez nią przecisnąć.

– Wiem, którędy uciekł, Rhyme. Przez ścianę. Luźne bloki betonowe.

– Nie otwieraj. Wezwij agentów.

Sprowadziła do składziku dwóch ludzi, którzy wyciągnęli bloki i omietli wejście latarkami zamontowanymi na lufach H &K.

– Czysto – oznajmił jeden z agentów. Sachs wyciągnęła broń i wśliznęła się w chłodną, wilgotną przestrzeń.

Schodzący w dół korytarz był wąski, wypełniony gruzem. Wiódł przez dziurę w fundamentach. Z góry kapała woda. Sachs starała się stąpać po dużych kawałkach betonu, nie dotykając wilgotnej ziemi.

– Co widzisz, Sachs? Mów!

Oświetliła piórem PoliLight miejsca, gdzie zgodnie z logiką Trumniarz musiał się przytrzymywać rękami i stawiać stopy.

– Kurczę, Rhyme.

– Co?

– Odciski palców. Całkiem świeże… Czekaj, są też odciski rękawiczek. Z krwią, pewnie z tej szmaty. Nie rozumiem. To jakaś jaskinia… Może z jakiegoś powodu zdjął rękawiczki. Może sądził, że w tunelu jest bezpieczny.

Potem spojrzała w dół i skierowała tam snop upiornego żółtozielonego światła.

– Och.

– Co się stało?

– To nie jego odciski. Jest z nim ktoś jeszcze.

– Ktoś jeszcze? Skąd wiesz?

– Są ślady innych stóp. Też świeże. Jedne ślady są większe, drugie mniejsze. Idą w tę samą stronę, biegną. Jezu, Rhyme.

– O co chodzi?

– To znaczy, że ma wspólnika.

– Daj spokój, Sachs. Spójrz na to z drugiej strony – poradził jej niemal wesoło Rhyme. – Będzie dwa razy więcej śladów, które pomogą go wytropić.

– Wydaje mi się – powiedziała ponuro – że raczej stał się dwa razy niebezpieczniejszy.

– Co mamy? – spytał Lincoln Rhyme.

Sachs wróciła już do jego domu i teraz razem z Melem Copperem przeglądała materiał zebrany w biurowcu przy Trzydziestej Piątej. Z agentami jednostki specjalnej szła tropem aż do miejsca, w którym tunel łączył się z kanałami i tam ślad się urywał. Wyglądało na to, że Trumniarz ze swoim towarzyszem wyszli przez właz kanalizacyjny na ulicę.

Sachs podała Cooperowi odcisk, który znalazła przy wejściu do tunelu. Zeskanował go w komputerze i wysłał do federalnych, by sprawdzili w automatycznym systemie identyfikacji odcisków palców.

Potem uniosła dwie odbitki elektrostatyczne, by Rhyme mógł się im przyjrzeć.

– To są ślady stóp z tunelu. Ten zostawił Trumniarz. – Pokazała przezroczysty arkusz przypominający zdjęcie rentgenowskie.

– Pasuje do odcisku z gabinetu psychiatry na pierwszym piętrze, do którego się włamał.

– Zwykłe buty robocze – rzekł Rhyme.

– Można by pomyśleć, że chodzi w wojskowych – mruknął Sellitto.

– Nie, to by było zbyt proste. Buty robocze mają gumowe podeszwy dla lepszej przyczepności i stalowe nakładki na palcach. Są równie dobre jak wojskowe, jeśli nie musisz mieć unieruchomionej kostki. Pokaż mi drugi ślad, Sachs.

Mniejsze buty były wyraźnie zdarte na obcasach i w śródstopiu. W prawym bucie znajdowała się duża dziura, przez którą widać było siatkę zmarszczek na skórze.

– Nie nosi skarpet. Możliwe, że jego przyjaciel to bezdomny.

– Dlaczego wziął sobie kogoś do towarzystwa? – zapytał Cooper.

– Nie wiem – odrzekł Sellitto. – Wiadomo, że Trumniarz zawsze działa w pojedynkę. Wykorzystuje ludzi, ale im nie ufa.

O to samo zawsze oskarżano mnie, pomyślał Rhyme.

– Zostawia odciski palców? – spytał głośno. – Ten gość nie jest zawodowcem. Musi być Trumniarzowi do czegoś potrzebny.

– Przede wszystkim do wskazania drogi ucieczki z biurowca – podsunęła Sachs.

– Całkiem możliwe.

– Prawdopodobnie ten człowiek już nie żyje – dodała.

Prawdopodobnie, zgodził się milcząco Rhyme.

– Ślady są dość małe – powiedział Cooper. – Rozmiar chyba ósemka.

Rozmiar podeszwy niekoniecznie odpowiada rozmiarowi butów i o wiele mniej mówi o posturze ich właściciela, lecz właściwie można było przyjąć, że wspólnik Trumniarza był raczej drobnej budowy.

Cooper zabrał się do mikrośladów. Umieścił próbki na płytce i wsunął pod mikroskop, przełączając obraz do komputera Rhyme’a.

– Tryb poleceń, kursor w lewo – rzucił Rhyme do mikrofonu.

– Stop. Kliknij dwa razy. – Wpatrywał się w powiększony obraz.

– Zaprawa z żużlowych bloków. Ziemia, kurz… Skąd to jest, Sachs?

– Zdrapałam z okolic bloków i ściągnęłam z podłoża tunelu. Znalazłam też małą niszę za kartonami. Wygląda, jakby ktoś się tam wcześniej chował.

– No dobrze. Mel, potraktuj to gazem. Jest tu mnóstwo rzeczy, których nie umiem rozpoznać.

Chromatograf zahuczał, rozdzielając związki chemiczne, i wysłał opary do spektrometru. Cooper spojrzał na wyświetlone na ekranie wyniki. Gwizdnął zdumiony.

– Dziwię się, że jego przyjaciel jeszcze chodzi.

– Mógłbyś wyrażać się ściślej, Mel?

– Lincoln, on jest chodzącą apteką. Barbital, luminal, deksedryna, amobarbital, chlordiazepoksyd, diazepam.

– Jezu – mruknął Sellitto. – Czerwone i niebieskie kapsułki, amfa…

– Jest też laktoza i sacharoza – ciągnął Cooper. – Wapno, witaminy, enzymy pochodzące z produktów mlecznych.

– Formuła niemowlęca – mruknął Rhyme. – Dealerzy w ten sposób rozcieńczają narkotyk.

– Czyli Trumniarz wziął sobie na kumpla jakiegoś szajbusa.

– Gabinety lekarskie w biurowcu… – powiedziała Sachs. – Ten gość musiał je obrabiać z tabletek.

– Połącz się z federalną bazą danych – rzekł Rhyme. – Weź listę wszystkich przesiadywaczy spod aptek, jakich mają.

Sellitto wybuchnął śmiechem.

– Lincoln, to będzie wielka książka telefoniczna.

– Nikt nie twierdzi, że będzie łatwo, Lon.

Ale wcześniej Cooper dostał e-mail.

– Nie zawracaj tym sobie głowy.

– Co?

– Raport z federalnego systemu identyfikacji, widzisz? – Technik stuknął w monitor. – Kimkolwiek jest ten facet, nie mają go w kartotekach Nowego Jorku ani w stanowej, ani NCIC *.

– Cholera! – warknął przez zaciśnięte zęby Rhyme. Czuł się, jakby ciążyła nad nimi klątwa. Czy to nie mogło być choć trochę łatwiejsze? – Mamy jeszcze jakiś materiał? – spytał cicho.

– Coś jest – odrzekł Cooper. – Chyba kawałek niebieskiego kafla z resztką zaprawy, przyklejony do betonu.

– Zobaczmy.

Cooper włożył okruch pod mikroskop.

Mimo drżenia szyi, przechodzącego w spazm, Rhyme pochylił się i wbił wzrok w monitor.

– No dobrze. Stara mozaikowa płytka. Porcelana, trochę spękana, na ołowiu. Moim zdaniem ma jakieś sześćdziesiąt, siedemdziesiąt lat. – Z płytki jednak nie potrafił nic wydedukować. – Coś jeszcze? – mruknął.

– Włosy. – Cooper położył je na szkiełku mikroskopu i pochylił się nad okularem.

Rhyme równocześnie badał cienkie słupki na monitorze.

вернуться

* National Crime Information Center.

1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 93
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)