Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Lenin». Краткое содержание книги:

Lenin Ossendowskiego to książka-legenda. Została przetłumaczona na wiele języków. W latach trzydziestych zrobiła karierę na obu półkulach i odegrała znaczącą rolę w ukazaniu, kto i jak robił Rewolucję Październikową. Niezwykle sugestywny obraz ty…
O Leninie napisano setki tomów. Z czasem dopiero na drugi plan zepchnęli go Józef Stalin i Adolf Hitler. Wśród wielu prób zgłębienia leninowskiego fenomenu największe bodaj powodzenie miały przed II wojną światową pisane niemal na gorąco dwie książki: znakomitego włoskiego dziennikarza i publicysty Curzia Malapartego i właśnie Antoniego Ossendowskiego. Ta ostatnia w modnym wówczas gatunku powieści biograficznej, szeroko i szczerze, bez lukru i niezdrowej fascynacji, właściwej wielu europejskim liberałom, przedstawia piekło rosyjskiej rewolucji i wojny domowej. Ossendowski miał tę przewagę nad innymi, że czasy te przeżył w Rosji, co prawda z szeregach białych. Dlatego jego książka tchnęła autentyzmem i prawdą nawet tam, gdzie opisywał najbardziej wynaturzone praktyki złowrogiej tajnej policji – Czeki. Czytelnik otrzyma w Leninie, obok zarysu postaci Ilicza, bogaty fresk epoki.
Światowy bestseller lat trzydziestych XX wieku, książka demaskatorska, zdzierająca maskę rewolucji październikowej i odsłaniająca prawdziwe oblicza jej przywódców oraz mechanizmy ich postępowania, a jednocześnie dogłębna analiza i surowa ocena systemu komunistycznego. Uznano ją za antyradziecki paszkwil. Obraz rewolucji od kuchni zapada w pamięć tym bardziej, że jest to zapis wnikliwych oberwacji naocznego świadka wydarzeń.
1 ... 42 43 44 45 46 47 48 49 50 ... 118
Перейти на страницу:

Wyjaśnienia Adlera trafiły do przekonania ministra, który po raz pierwszy posłyszał wtedy

0 partji i programie bolszewików, natychmiast informując o wszystkiem swój sztab generalny i rząd niemiecki.

Z Wiednia wysłano rozkaz uwolnienia Włodzimierza Uljanowa-Lenina.

Podczas trwania korespondencji w jego sprawie Lenin przebywał w więzieniu.

Siedział w głębokiej zadumie w celu, gdzie został umieszczony jeszcze jeden więzień.

Był to również Rosjanin, – prosty chłop bez ziemi, ciemny, niepiśmienny. Przybył do Au-strji przed rokiem na roboty polne, gdyż w domu przymierał z głodu. Opowiedział o tem wszystkiem Leninowi i dodał, że został aresztowany kiedy przechodził granicę.

Zapytany przez patrolujących żołnierzy, dokąd idzie, odparł ze szczerością, że jako rezerwista, powraca do ojczyzny, aby stanąć do wojska w dobie wojny.

Podczas rewizji znaleziono u niego list z planami dróg szosowych i wyliczeniem pułków austrjackich, stojących w pobliżu granicy rosyjskiej.

– Kto wam dał ten list? – wykrzyknął Lenin, słuchając opowiadania towarzysza niedoli.

– Rządca posiadłości, w której pracowałem, jako robotnik – odpowiedział. – Dał mi list

1 kazał doręczyć w Moskwie swemu znajomemu. Nie wiedziałem, co w tym liście pisał, a teraz powiadają mi, że byłem szpiegiem.

Skończył i westchnął ciężko.

Lenin więcej nie słuchał chłopa i nie rozmawiał z nim. Myślał nad sprawami, znacznie ważniejszemi od losu ciemnego wieśniaka, nikomu niepotrzebnego.

Układał w myślach plan nieomylnego ataku na drugą Międzynarodówkę.

Gdy wreszcie praca została ukończona w najdrobniejszych szczegółach, zaczął się przysłuchiwać temu, co mówił leżący na pryczy chłop. Biedak, widocznie, czuł nieprzepartą potrzebę wynurzenia się z myśli, trapiących go. Mówił bez przerwy, przeskakując z przedmiotu na przedmiot.

Pewnego ranka przyszedł po niego patrol i odstawił do sądu.

Chłop powrócił dopiero pod wieczór. Był spokojny i dziwnie pogodny. Oczy jarzyły mu się niezwykłym blaskiem, radość biła z rozjaśnionej twarzy.

– No, jak tam sprawa wasza? – spytał go Lenin obojętnie.

– Skończona… – odpowiedział, uśmiechając się łagodnie.

– Widzę, że dobrze poszło? – rzekł Włodzimierz. – Zwolnili was? Chłop chytrze spojrzał na mówiącego i szepnął:

– Wyrok śmierci…

Lenin drgnął i podniósł na niego zdumione oczy. Nie spostrzegł najmniejszego wzruszenia i niepokoju na ogorzałej, głębokiemi, niby brózdy na roli, zmarszczkami pociętej twarzy chłopa.

Stał wyprostowany i palcami rozczesywał rudawą brodę, spadającą mu na pierś. Uśmiechnął się z jakimś dziwnym wyrazem na twarzy i cicho spytał:

– W Boga i Syna Bożego wierzysz?

– Boga nie znam, a Jezusa z Nazarei poważam, bo strachu napędził możnym i nieprawym – odparł Lenin, z wymuszonym śmiechem.

– Boga znać nikt nie może, Jego potrzeba czuć! Głęboko ukrył się On w człowieku, bracie… oj, głęboko! A człowiek, to mocna rzecz, potężna… Przez jego skorupę nawet Bogu nie łatwo się przedostać!

Pomyślał chwilę i dorzucił:

– Dobrze to, że Chrystusa poważasz… pochwalam!…

– Zaco? – spytał Lenin, dziwiąc się sobie, że o obcych mu pojęciach podtrzymuje rozmowę.

– Zato, że czujesz w człowieku najnędzniejszym jaśniejącego Boga!… Syn ubogiej dziewicy, o której sąsiedzi z pewnością sobie powtarzali ohydne, sprośne rzeczy, i nagle – Syn boży! Nikt nie wiedział, dlaczego jest Synem Boga. Sam też objaśnić nie mógł, a wierzył w to, inni też uwierzyli i wierzą wieki całe… Dlatego tak się dzieje, że każdy człowiek jest Synem Bożym, bratem Chrystusowym…

– I Zbawicielem, do którego modły zanoszą ludzie ciemni, ulegając namowom popów! -dodał Lenin ze złym śmiechem.

– Nie, miły człowieku, nie! Zbawiciel był jeden… A wiesz, dlaczego?

– Mówisz, jak bardzo oczytany mnich… – zauważył Włodzimierz.

– Jaki ja oczytany?! – podnosząc chude ramiona, odparł chłop. – Gdy swój zagon straciłem, włóczęgą byłem długie lata, w klasztorach żyłem, pracując na kawałek chleba, z mnichami uczonymi lubiłem rozmawiać…

– Oni to nauczyli cię cerkiewnych bredni? – wtrącił pytanie Lenin. Chłop potrząsnął głową i szepnął:

– Nie! Nie oni. Od pewnego pustelnika, kryjącego się w lasach na Kamie, poznałem prawdę.

– Do sekciarzy należysz?

– Nie! – zaprzeczył wieśniak. – Szukałem u nich prawdy, ukojenia, pociechy, – nie znalazłem nic. Same oszukaństwo!…

– Spodziewam się! – zawołał Lenin. – Nie powiedziałeś jednak, dlaczego Jezusa uważasz za prawdziwego Syna Bożego?

Chłop usiadł na pryczy i, oparłszy głowę na ręku, odpowiedział:

– Dlatego, że miał zuchwałość tworzenia… Zuchwałość boską, albowiem tworzył prawdę wśród nieprawości, uczynił apostołów – z nędzarzy, wieśniaków, rybaków; umarłych wskrzeszał, a później przykazał: „N i e s ą d ź c i e!"

– Nie rozumiem… – przyznał się Lenin, z zaciekawieniem patrząc na towarzysza.

– Proste to! – odparł, dotykając jego ramienia. – Posłuchaj! Bóg nie jest Bogiem tylko dlatego, że pozostaje na niebie sam w sobie, wszechpotężny, wszechwiedzący, że śmiertelny Twórca. Nie! Jest takim dlatego, że razem z Nim potęgę, wiedzę i tworzenie noszą w sobie archanioły, anioły, duchy złe i ludzie słabi. Każdy z nich ma swój los i swoje przeznaczenie… coś jakby termin i zadaną pracę do wykonania. Chrystus zrozumiał to pierwszy i jedyny. Nie myślał o tem, że tylko On cierpi, znosi znój i mękę, raduje się i płacze; wiedział, że każdy człowiek tak samo, a, może, jako słabszy, jeszcze więcej cierpi, głębiej się raduje. Chrystus poznawał, pojmował, miłował, w poszanowaniu miał i jawnogrzesznicę, i Marję, i Martę, i Judasza, i Jana-Apostoła, i cesarza rzymskiego. „Nie sądźcie!" – pouczał, tylko nie dodał jeszcze: „zajrzyjcie w każde serce, w każdą duszę!…"

– Dlaczegoż nie dodał? – spytał Lenin.

– Gdyż w tedy nie przyszedł był czas – szepnął chłop. – Ludzie nie okupili grzechu pierworodnego… Musieli przejść przez drogę krzyżową, którą wskazał im Chrystus, Zbawiciel nasz.

Słuchając dziwnego towarzysza więziennego, Lenin przypomniał sobie żebraka wiejskiego, „Ksenofonta w żelazie" i uśmiechnął się rzewnie. Chłop spostrzegł to i ucieszył się. Zaczął mówić śmielej i głośniej:

– Musimy przejść panowanie Antychrysta i pokusy jego. Z Bożej woli przyjdzie on, jako drugi syn Boży; poprzedzać go będą wojny, bunty, mór, choroby i zbrodnie. Wtedy ludzie zaczną poznawać jeden drugiego, łączyć się dla walki i obrony, jak żołnierze, stawiając nad sobą wodzów, tworząc kompanje, pułki, armje, i – przetrwają! Ci, których nie dosięgły słowa Zbawiciela, jak stado wieprzy, opętanych przez szatanów, skoczą do morza i otchłań pochłonie ich. Pozostali utworzą na ziemi „gród święty"„,Niebiańskie Jeruzalem… "

– W Rosji „świętej"? – zapytał Lenin.

– Ech! Co znaczy Rosja w takiej sprawie?! Drobne ziarnko piasku, kropla w morzu! -odpowiedział chłop. – Rosja może zginąć, lecz my – naród głosić prawdę będziemy wszystkim ludom! My im tę prawdę damy!

– My! – zaśmiał się Lenin. – Rosyjska prawda?

– A jakaż inna? – zdziwił się wieśniak. – Powiedz, kto inny może to uczynić?! inne narody żyją w dostatku i pysze, myślą, że są równe aniołom potężnym. Nie! Z naszych borów ciemnych, z naszych stepów, gdzie dokoła niebo łączy się z ziemią, z naszych chat kurnych, słomą krytych, z naszych więzi, gdzie dzwonią łańcuchami niewinni, ciemni ludzie – stamtąd ona przyjdzie, jasna i potężna Prawda! Tylko my ludzie od sochy, młota i kajdan mamy zuchwałość tworzenia. Mamy miejsca poddostatkiem, się niespożyty zasób, u siebie nie znajdujemy nic do roboty, jesteśmy robotnikami świata. Tylko krzyknąć, a zbudujemy pałac, czy świątynię, jakich nikt nie oglądał dotąd!

1 ... 42 43 44 45 46 47 48 49 50 ... 118
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)