Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Stacja tranzytowa [Way Station - pl]
Stacja tranzytowa [Way Station - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Stacja tranzytowa [Way Station - pl]

Электронная книга - «Stacja tranzytowa [Way Station - pl]». Краткое содержание книги:

„Stacja tranzytowa” jest powszechnie uważana za arcydzieło gatunku i najwybitniejsze dzieło w bogatym dorobku wielkiego pisarza. Kunszt Simaka sprawia, iż wierzymy w to, że stara, prowincjonalna chałupa, może być centrum wszechświata, że przybysze z innym galaktyk pojawiają się na zapuszczonych podwórkach.
1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46
Перейти на страницу:

Piramida kul była cudownym, a jednocześnie prostym urządzeniem. Działała jak utrwalacz, rozpędzała wszelkie złudzenia, a krainę czarów zmieniała w rzeczywistość. Można było stworzyć coś, potem włączyć piramidę i twór zaczynał istnieć tak prawdziwie, jakby nigdy nie został wymyślony.

„A jednak nie zawsze można oszukać samego siebie — myślał Enoch. — Wiadomo, że coś jest ułudą, nawet gdy zmienia się to w rzeczywistość.”

Niepewnie wyciągnął dłoń w jej stronę, lecz Mary opuściła rękę i wolno cofnęła się o krok.

W panującej ciszy — w strasznej ciszy samotności — stali naprzeciw siebie pośród kolorowych błysków, igrających niczym rozbiegane myszy, wysyłanych przez piramidę kul.

— Przykro mi — odezwała się Mary — ale to nic nie da. Nie możemy się oszukiwać.

Stał niemy i zawstydzony.

— Na to czekałam. Rozmyślałam o tym i marzyłam.

— Ja też — przyznał Enoch. — Nie spodziewałem się, że to nastąpi.

Dopóki to trwało, pozostawało marzeniem. Romantycznym, niedościgłym, płonnym. Może dlatego romantycznym, że nie mogło się ziścić.

— Jak gdyby ożyła lalka — rzekła Mary — albo ukochany pluszowy miś. Przykro mi, Enochu. Nie mógłbyś kochać lalki, która nagle ożyła, ani pluszowego misia. Będziesz zawsze pamiętał, czym były przedtem. Lalka z wymalowanym uśmiechem bezmyślności; miś, z którego sypią się trociny.

— Nie! — krzyknął Enoch. — Nie!

— Biedny Enoch — powiedziała. — To będzie dla ciebie straszne. Tak żałuję, że nie mogę ci pomóc. Przyjdzie ci żyć z tym tak długo.

— A ty! — zawołał. — Co teraz poczniesz?

„To ona właśnie wykazała odwagę — pomyślał. — Odwagi wymagało nazwanie rzeczy po imieniu.”

Nie miał pojęcia, w jaki sposób przeczuła. Skąd mogła wiedzieć?

— Odejdę — rzekła. — I nie powrócę. Nawet gdy będziesz mnie potrzebował — nie przyjdę. To jedyne wyjście.

Ale ty nie możesz odejść. Jesteś w pułapce, podobnie jak ja — Czyż to nie dziwne, co się z nami stało? Oboje padliśmy ofiarą złudzeń.

— Nie. Ty nie.

Z powagą skinęła głową.

— Ja także. Ty nie możesz kochać zrobionej przez siebie lalki, a ja — lalkarza. Oboje jednak łudziliśmy się; wciąż odczuwamy przymus kochania, a potem poczucie winy i żal, że to się nie udaje.

— Moglibyśmy spróbować — powiedział Enoch’. — Tylko nie odchodź.

— Mam zostać, by w końcu zacząć cię nienawidzić? I, co gorsza, wzbudzić w tobie nienawiść? Lepiej zostawmy sobie poczucie winy i żal. Lepsze to niż nienawiść.

Szybkim ruchem podniosła piramidę kul.

— Nie, tylko nie to! — krzyknął. — Nie, Mary…

Piramida zawirowała w locie, roztaczając błyski, i rozbiła się o gzyms kominka. Zgasły refleksy. Okruchy szkła potoczyły się po podłodze.

— Mary! — krzyknął, rozgarniając ciemności.

Lecz jej już nie było.

— Mary! — Jego krzyk przeszedł w jęk.

Odeszła i już nie wróci.

Nawet gdyby ją przyzywał, nie zjawi się.

Stał wśród ciszy i ciemności; głos minionego wieku zdawał się przemawiać doń w niemym języku:

Wszystko jest trudne — mówił. Nie ma rzeczy łatwych. Była dziewczyna z farmy przy drodze, potem piękność z Południa, która patrzyła, jak mijał jej ganek, i wreszcie Mary, która odeszła na zawsze.

Odwrócił się i ruszył po omacku w stronę biurka. Dotarł do niego i zapalił lampę.

Rozejrzał się wokół. W miejscu, gdzie stał, była kiedyś kuchnia, a przy kominku — salonik. Wszystko się zmieniło, bardzo dawno temu, lecz wciąż widział dawny dom.

Dni, które przeminęły, i ludzi, którzy odeszli wraz z nimi.

Został sam.

Utracił swój świat.

Podobnie jak wszyscy tego dnia — wszyscy ludzie, którym dane było dożyć tej chwili.

Chyba jeszcze o tym nie wiedzieli, ale oni też utracili swój świat. Już nigdy nie będzie tak samo.

Zegnał już tyle spraw, miłości i marzeń.

— Żegnaj, Mary — powiedział. — Przebacz mi i niech Bóg ma cię w opiece.

Usiadł przy biurku i przysunął księgę zapisów. Otworzył ją i przekartkował, szukając stron, które musiał zapełnić.

Miał przed sobą wiele pracy.

Teraz był już gotów.

Wypowiedział już ostatnie słowa pożegnania.

1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)