Wojna Honor [War of Honor - pl]
- Автор: Вебер Дэвид Марк
- Год: 2005
- Язык: польский
- Год: REBIS
- ISBN: 83-7301-622-8
- Переводчик: Jaroslaw Kotarski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Wojna Honor [War of Honor - pl]». Краткое содержание книги:
Shannon była młodsza, dlatego mogła zacząć karierę od szkoły oficerskiej, bo to było już po objęciu władzy przez Komitet Bezpieczeństwa Publicznego. To wraz z dramatycznym brakiem kompetentnych oficerów, jaki odczuwała Ludowa Marynarka, dało okazję awansu takim jak Anders. W chwili śmierci Saint-Justa był komandorem porucznikiem. Być może na tym skończyłaby się jego kariera, gdyby Theisman nie zastrzelił Saint-Justa (Foraker była pewna, że tak właśnie było), a być może zostałby rozstrzelany, bo za nic nie potrafił wykrzesać z siebie odrobiny entuzjazmu dla „Ludu”, a to stanowiło magiczny klucz do awansów i warunek przeżycia w nowym, wspaniałym świecie rewolucji. Shannon podejrzewała, że powód był prozaiczny — skoro sam doszedł do tego, do czego doszedł, zaczynając od samego dna, trudno, by czuł cokolwiek innego niż pogardę dla tych, którzy nawet nie spróbowali. A to właśnie oni byli ukochanym „Ludem” Cordelii Ransom i Roba S. Pierre’a.
Jako szef sztabu był doskonały, a awans w pełni mu się należał. Shannon co prawda miała pewne opory przed zabraniem go z działu rozwoju uzbrojenia, bo był najlepszym inżynierem praktykiem w Marynarce Republiki, jeśli nie w całej Republice, ale stwierdziła, że bardziej przyda się jako tłumacz i pośrednik między inżynierami a mniej utalentowanymi osobnikami, którzy w tym niedoskonałym wszechświecie są z zasady wyżsi rangą. Głównie zaś jako pośrednik między tymi właśnie wyższymi rangą a nią.
Bo z inżynierami jakoś mogła się dogadać i zrozumieć bez specjalnych problemów.
— Nie wiem, co na to reszta floty, sir — powiedziała po chwili. — Ale ja jestem zachwycona, że go tu mam.
— A ja, że mam tu was oboje — oznajmił uczciwie Theisman. — Lester od początku twierdził, że jesteś idealną kandydatką do kierowania operacją, a to, co osiągnęłaś, potwierdziło w pełni jego opinię.
Shannon zarumieniła się, lecz nie spuściła oczu, niemniej z prawdziwą ulgą przyjęła pojawienie się Callahana z tacą kanapek i warzyw. Ustawił je na stoliczku, przy którym siedzieli, nalał obojgu kawy do filiżanek i ponownie wycofał się do kuchni.
— Jego obecność też mnie zachwyca — dodała, przyglądając się z pewnym zdziwieniem jedzeniu, które pojawiło się prawie magicznie.
— Pojąć nie mogę dlaczego — skomentował Theisman, sięgając po kanapkę.
Ugryzł, przełknął i dodał:
— Teraz rozumiem.
— Ma talent kulinarny — przyznała, biorąc marchewkę i pogryzając ją dla towarzystwa.
Theisman musiał być naprawdę głodny — sprzątnął pół talerza w kilka minut, zasiał spustoszenie w warzywach i serach, po czym odsapnął i usiadł wygodniej z filiżanką kawy w dłoni.
— Skoro śmierć głodowa przestała mi grozić, to chyba powinienem przejść do tego, co mnie tu sprowadza — powiedział z błyskiem w oczach. — Uczciwie przyznaję, że jednym z powodów jest chęć zobaczenia wszystkiego na własne oczy. Nie żebym nie wierzył twoim raportom, ale co innego czytać, a co innego zobaczyć… Czasami zastanawiam się, czy do końca zdajesz sobie sprawę, co ci się udało, Shannon.
— Sądzę, że spokojnie może pan założyć, że zdaję sobie, sir. Jak wszyscy. Jak by nie patrzeć, większość spędziła ponad cztery standardowe lata, a niektórzy nawet pięć, na tym, praktycznie rzecz biorąc, wygnaniu.
— Wiem, ile to trwa, i spodziewam się, że cała Marynarka Republiki doceni to tak jak ja, gdy w końcu powiemy głośno, co zdziałaliście przez te cztery lata. I choć mam mieszane uczucia co do terminu, prawdopodobne jest, że nastąpi to nieco wcześniej, niż zakładaliśmy.
— Tak? — spytała, mrużąc oczy.
Theisman kiwnął głową i dodał:
— Wiem, że trzymasz się pierwotnego harmonogramu, i prawdę mówiąc, wolałbym do końca go przestrzegać, niestety może się to okazać niemożliwe. Dlatego dobrze się składa, że zrobiliście w krótszym czasie więcej, niż zakładałem, wysyłając was tu.
— Miło mi to słyszeć… to jest większość z tego, co usłyszałam, jest miłe, sir — powiedziała ostrożnie. — Natomiast mimo że moi ludzie zasługują na uznanie, nadal jeszcze nie osiągnęliśmy stanu, który wyznaczył pan, wysyłając mnie tutaj. Dopiero od pół roku stocznia pracuje pełną parą, bo uruchomiliśmy ostatnie stanowiska.
— Możesz mi wierzyć, że jestem tego świadom, ale w stolicy sytuacja stała się taka, że prawdopodobnie zdążysz zbudować wszystkich zaplanowanych okrętów przed publicznym ogłoszeniem całej sprawy.
— Mogę się dowiedzieć, o jaką sytuację chodzi, sir? — spytała jeszcze ostrożniej.
— To nic katastrofalnego — zapewnił ją. — I jeszcze niegroźnego. Do twojej prywatnej wiadomości: chodzi o to, że oboje z Eloise Pritchart mamy coraz większe problemy z Giancolą. Ale ta informacja nie ma prawa trafić do kogokolwiek, Shannon.
— Rozumiem, sir — odparła poważnie, czując wewnętrzne zadowolenie, iż okazała się godna aż takiego zaufania.
— Nie wiem, co z tego wyjdzie, o ile w ogóle coś wyjdzie, bo możliwe jest, że martwimy się na zapas — dodał Theisman po chwili. — Ale sekretarz stanu coraz bardziej się niecierpliwi z powodu przeciągających się negocjacji pokojowych i wygląda na to, że jest w trakcie tworzenia sobie bloku wspierającego w Kongresie. Jesteśmy przekonani, że przy okazji rozsiewa tu i ówdzie informacje o Bolthole. Wiem, nie powinien tego robić, a jeżeli robi, narusza ustawę o tajemnicy państwowej, tylko że nie możemy mu za to dać po łapach, jak na to zasługuje. A raczej możemy, ale Eloise uważa, że polityczny koszt byłby nader wysoki, tak z uwagi na poparcie, które ma w Kongresie, jak i dlatego że przynajmniej część ludzi uzna wykorzystanie przez nas tej ustawy za pretekst do pozbycia się politycznego przeciwnika. Mamy pełne prawo wystąpić przeciwko niemu, ale praktyczne tego konsekwencje mogą w oczach opinii publicznej i polityków podważyć to, nad czym tak ciężko pracujemy, czyli przekonanie, że władza też musi przestrzegać prawa.
— Myślę, że rozumiem, sir… Nie podoba mi się to, ale rozumiem, o co panu chodzi, sir.
— Mnie się to jeszcze mniej podoba, ale niewiele mogę zrobić, a musimy się jeszcze zastanowić, jak najlepiej na to zareagować. Nadal realne jest to, co ci wtedy powiedziałem, jeśli za szybko ogłosimy, co mamy, możemy sprowokować Królestwo do nieprzemyślanych działań spowodowanych paniką. Jest lepiej, niż sądziłem, bo przyspieszyłaś tempo budowy, więc szybciej będziemy dysponowali wystarczającą liczbą okrętów, by nie musieć obawiać się ataku prewencyjnego. Ile okrętów tej klasy co ten będzie gotowych na koniec kwartału?
— Jeśli nie zajdą jakieś nieprzewidziane okoliczności, to wszystkie sześćdziesiąt sześć — odparła z dumą. — Trzydzieści osiem jest w pełni sprawnych, szesnaście przechodzi próby odbiorcze lub w ich wyniku wróciło do stoczni, a dwanaście kolejnych powinno opuścić stocznię w przyszłym miesiącu.
— A te klasy Astra?
— Jak pan wie, miały niższy priorytet, a komandor Clapp wpadł na pomysł zmodyfikowania kutrów, który wydał nam się na tyle istotny, że postanowiliśmy wykorzystać go także w już gotowych jednostkach. Odbiło się to także na lotniskowcach i w efekcie mamy ich dopiero około trzydziestu albo w pełni sprawnych, albo w okresie prób. Natomiast nie dysponujemy kompletnymi skrzydłami na wszystkie. Brak kutrów powoduje też opóźnienia w ćwiczeniach i dlatego sądzę, że pod koniec kwartału do akcji nadawać się będzie nie więcej niż dwadzieścia, może dwadzieścia cztery lotniskowce, sir.