Wizja lokalna
- Автор: Лем Станіслав
- Год: 1983
- Язык: польский
- Год: Wydawnictwo Literackie
- ISBN: 83-08-01113-6
- Жанр: Юмористическая фантастика
Электронная книга - «Wizja lokalna». Краткое содержание книги:
W kasetach zapanowała jak gdyby pewna konsternacja. W każdym razie nikt nie odzywał się przez dłuższy czas, wreszcie w kosmicznej ciszy zabrał głos lord Russell.
— Mecenasie Finkelstein, pan ma rację i pan nie ma racji. Jeśli filozofia siała czasem zło, to dlatego, że zło jest rewersem dobra i nie może być jednego bez drugiego. Ludzki świat to przemijanie samoudręczających się istot rozumnych (z małymi wyjątkami) w czasie i przestrzeni. Choć nikt tego nie obliczył, sądzę, że suma mąk i cierpień jest stałą dziejową, najwyżej z taką poprawką, że jest proporcjonalna do liczby żyjących, czyli pozostaje stałą w przeliczeniu na głowę. Zawsze usiłowałem wierzyć, że jednak zachodzi jakaś powolna poprawa, ale rzeczywistość zadawała potem kłam mej nadziei. Powiedziałbym, że ludzkość prezentuje dziś lepsze maniery niż w Asyrii, ale bynajmniej nie lepszą moralność. Po, prostu teraz dawną chełpliwość ludobójców zastąpiły różne preteksty i kamuflaże. Nie ma kaźni publicznych, przynajmniej w większości krajów ich nie ma, bo utarło się, że to nie wypada przyzwoitemu państwu. Lecz „nie wypada” to coś innego aniżeli „nie wolno”. Pierwsze orzeczenie należy do savoir–vivre’u, a drugie do etyki. W swym rdzeniu ludzkość zmienia się bardzo powoli i nieznacznie. Już nikt nie pamięta, że powitalne podawanie ręki wzięło się ze sprawdzania, czy witany nie ma w niej ostrego kamienia. Ponadto w etyce nie obowiązuje żadna arytmetyka. Gdy tu ginie pięć milionów ludzi w obozach śmierci, a tam zaledwie osiemdziesiąt tysięcy dzieci kona z głodu, nie można tego porównywać, aby powiedzieć, co lepsze. Nie może być takiej rachuby, która ustali, że nieszczęście matki tylko jednego takiego dziecka, gdy ono umiera z głodu, a ona nie ma dlań nic prócz wyschłych piersi i rozdzierającego się serca, jest nieszczęściem mniejszym niż wykształconego na’Sorbonie faceta, który wyrzyna w Azji ćwierć swego narodu uznawszy, że ona właśnie stoi na przeszkodzie w zrealizowaniu jego świetlanej idei o szczęściu powszechnym. Nie będę się nawet spierał z panem o zakres filozofii. Niechże będzie, jak pan chce — że filozofią jest wszystko. W pewnym sensie jest, bo kura składając jajko, tym samym uzewnętrznia światopogląd empiryczny, racjonalistyczny, optymistyczny, kauzalistyczny oraz aktywistyczny. Om składa jajko, więc działa, czyli jest aktywistką. Wysiaduje to jajko w przekonaniu, że ono się da wysiedzieć; to już jest znaczny optymizm. Ona liczy na pisklę, które wyrośnie na następną kurę, więc jest nawet prewidystką oraz kauzalistką, skoro uznaje związek przyczynowy między ciepłem swego brzucha i rozwojem pisklęcia. Ona nie umie tylko tego wszystkiego wygdakać i jej filozofia ma charakter odruchowy — jest wbudowana w jej kurzy móżdżek. Lecz jeśli „tak, mecenasie Finkelstein, znaczy to, że przed filozofią nie można uciec. To się nie da zrobić i nieprawda, że primum edere, deinde philosophari. Póki życia, póty filozofii. Filozof powinien, zapewne, być wierny własnym przekonaniom. Przeważnie nie jest. Więc niechaj się choć o to stara Ja się starałem. Sprzeciwiałem się złu także w sposób naiwny, pocieszny oraz nieskuteczny, siadając tyłkiem na bruku, żeby protestować przeciw wojnie. Nic nie wskórałem, ale gdybym wylazł z kasety, robiłbym to samo. Każdy powinien robić swoje i basta. Nie sądzę, aby się nam udało rozweselić duszę naszego samotnego gospodarza. Czemu pan nic nie mówi, panie Ticzi?
— Wolę udzielić głosu po filozofach i prawnikach artyście — powiedziałem i włączyłem kasetę z Szekspirem. Coś tam przez chwilę niewyraźnie szemrało, aż rozległ się głos.