Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » История » Krótka historia Anglii
Krótka historia Anglii - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Krótka historia Anglii

Электронная книга - «Krótka historia Anglii». Краткое содержание книги:

Krótka historia Anglii to książka ujmująca dzieje Wielkiej Brytanii w kontekście cywilizacyjnym, religijnym i kulturowym. Wielu mieszkańcom Wysp Brytyjskich pomogła odpowiedzieć na pytanie: kim naprawdę jesteśmy my, Anglicy? „Nie trzeba długich i trudnych badań dla dowiedzenia się, że ziemianin nie jest opatem, choć dom jego nosi miano opactwa. Nie trzeba zawiłych rozumowań dla wywnioskowania, że teren zwany „gromadzkim” należał niegdyś do gromady. Różnice w poglądach nie tyczą więc samych faktów, lecz znaczenia tych faktów, a ocena tego znaczenia wiąże się z krytyczną oceną całego rozumienia dziejów”. (Z przedmowy G.K. Chestertona)
1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49
Перейти на страницу:

W Anglii skutki nie były tak tragiczne. Przeciwnie, w pewnym sensie były one zabawne. Sam Wellington, Irlandczyk wywodzący się z „mniejszościowej” partii, był wybitnym realistą i — jak wielu Irlandczyków — posiadał szczególnie realistyczne poglądy o Anglikach. Wyraził się on, że armia, którą dowodzi, składa się z szumowin globu ziemskiego. Uwaga ta jest tym cenniejsza, że przecież armia ta okazała się na tyle pożyteczną, żeby ją nazywać „solą ziemi”. Prawdę mówiąc, w zjawisku tym tkwił niby jakiś symbol narodowy. Było ono — jeśli się wolno tak wyrazić — strażnikiem pewnej narodowej tajemnicy. Do Anglików, nawet w odróżnieniu od Irlandczyków i Szkotów — da się zastosować paradoks, że każde ujęcie planów i zasad bywa dla nich nieuchronnie niesprawiedliwe. Oto Anglia nie tylko buduje swe mury obronne z odpadków, ale mury obronne znajduje w tym, co odrzuciła jako odpadki. Jeśli kryje się pochwała w powiedzeniu, że czyjeś niepowodzenia obracają się w sukcesy — to pochwała ta kryje prawdę. Niektóre z najlepszych kolonii angielskich były osiedlami skazańców. Można by je nawet nazwać zapomnianymi osiedlami skazańców. Armia składała się głównie z rzezimieszków, rekrutowanych dzięki obietnicy zwolnienia z więzień. Była to jednak dobra armia ze złych ludzi, ba, nawet wesoła armia z nieszczęśliwych ludzi. Takie to barwy i takie cechy przewijają się wśród angielskiej historii. Trudno umieszczać je w książce, a w szczególności w książce historycznej. Przewijają się one w naszej fantastycznej powieści i rozbrzmiewają w pieśniach ulicznych. Właściwym ich żywiołem jest jednak potoczna rozmowa. Cechy te najwłaściwiej nazywać brakiem konsekwencji. W duszy Anglika pusty śmiech przeżywa wszystko. Być może, iż przeżył nawet — ze zbyt wielkim nakładem cierpliwości — czasy terroru, kiedy poważniejsi od nas Irlandczycy zerwali się do buntu. Były to czasy tak pełne jakiejś brutalnie zwariowanej tyranii, że Anglik-wesołek na głowie stawał, żeby się do nich dostosować. Często, otrzymawszy jakiś zupełnie nielogiczny wyrok w policyjnym sądzie, mawiał, że odsiedzi go stojąc na głowie. I tak, za ciemiężycielskich rządów Pitta, jakiegoś człeka wpakowano do więzienia za to, iż powiedział, że Jerzy III był tłusty. Mam wrażenie, że pewną ulgę przyniosły mu w więzieniu artystyczne rozmyślania o tym, jakim to straszliwym tłuściochem był Jerzy III. Ów typ wolności, ów typ ludzkiej postawy, a nie był to typ wcale podły — naprawdę przeżył wszystkie prądy i zdradliwe wiry złego ustroju gospodarczego. Przeżył również drakońskie metody reakcyjnej epoki i bardziej od nich ponurą groźbę materialistycznej nauki społecznej w formie reprezentowanej przez nowych purytanów, co „spuryfikowali się” nawet z religii. Najgorszą rzeczą w tym długim procesie był fakt, że angielski wesołek staczał się powoli w dół drabiny społecznej. Falstaff był rycerzem. Sam Weller był sługą pewnego dżentelmena. Zdaje się jednak, że niektóre z naszych ograniczeń socjalnych zmierzają do tego, żeby Sama Wellera zepchnąć do pozycji, jaką zajmuje Przemyślny Krętacz (Artful Dodger). Wcale nieźle wyszliśmy na tym, że coś jednak przetrwało z tej sponiewieranej tradycji i głuchych wspomnień Wesołej Anglii. Dobrze wyszliśmy na tym — jak zobaczymy — że cała nasza wiedza społeczna zawiodła, a w jej obliczu załamała się cała sztuka rządzenia krajem. Miały bowiem zagrzmieć surmy bojowe i nadejść miał straszny dzień próby, kiedy wszystkich dniówkowych wyrobników naszej smętnej cywilizacji wywołać miano z domów i nor — jak na dzień zmartwychwstania. I miano ich postawić nagich pod obcym słońcem, bez religii, ale za to z poczuciem humoru. Nie trudno by poznać, do jakiej nacji należał Szekspir, ten Szekspir, który żarty strugał i żartobliwe figle płatał wśród najczarniejszych namiętności tragedii. Nie trudno poznać, jeżeli się tylko słyszało owych chłopców we Francji i Flandrii, którzy nazwali siebie — ku upamiętnieniu teatralnego zwyczaju — „wczesnymi drzwiami” („Early Doors”)! Szli oni bowiem wtedy pierwsi, w tak wczesnej młodości, wyłamywać bramy śmierci.

XVII. Powrót barbarzyńcy

Jak już wspomniałem, jedynym sposobem pisania popularnej historii byłoby pisanie jej wstecz. Żeby to zrobić, trzeba by wziąć zwykłe przedmioty z naszej ulicy i opowiedzieć baśń o tym, jak to się w ogóle stało, że każdy z nich znalazł się na ulicy. Dla mego bezpośredniego celu będzie rzeczą naprawdę stosowną wziąć pod uwagę dwa przedmioty, z którymi stykamy się całe nasze życie i które są wyrazami fasonu czy „szanowności”. Jeden z nich, coraz rzadszy ostatnio, nosi nazwę cylindra. Drugi, będący w dalszym ciągu przepisowym strojem — to para spodni. Historia tych dwóch zabawnych przedmiotów daje nam naprawdę klucz do zrozumienia tego, co się stało w Anglii w ciągu ostatnich stu lat. Nie potrzeba być estetą, by uznać obydwa te przedmioty za przeciwieństwo piękna z racjonalnego punktu widzenia. Linie ciała ludzkiego mogą być piękne i piękne mogą być linie luźno drapowanej materii. Nie da się jednak tego powiedzieć o rurach, zbyt luźnych na to, by być jak linie członków ludzkich, a zbyt ciasnych, by być jak luźno drapowana materia. Nie potrzeba też subtelnego wyczucia harmonii, żeby zrozumieć, iż wśród setek kapeluszy o różnych proporcjach kapelusz, który rzeczywiście rozszerza się ku czubkowi — nie posiada równowagi „w czubie”. Zapominamy jednak często, że owe dwa fantastyczne przedmioty — które dziś uderzaj ą oko jako nieświadome wybryki mody — są z pochodzenia świadomymi wybrykami. Przodkowie nasi — żeby im oddać sprawiedliwość — nie uważali ich za strój swobodny czy zwyczajny. Jeżeli nie uważali ich za śmieszne, uważali je w najlepszym razie za rokokowo przesadne. Cylinder o szerokim szczycie był szczytowym punktem rewolucji gogusiostwa z czasów Regencji, kiedy nasi złoci chłopcy nosili długie spodnie, a brać kupiecka — bryczesy. Nie jest to żadna fantazja, jeżeli pewnych cech orientalnych dopatrywać się będziemy w spodniach, które późniejsi Rzymianie uważali też za zniewieściały orientalizm. Był to ten sam smak orientalny, który możemy znaleźć w zabytkach owej epoki, np. w poematach Byrona czy też w architekturze Pawilonu w Brighton. Jest rzeczą interesującą, że te chwilowe wybryki fantazji przylgnęły do całego poważnego stulecia jak anachroniczne skamieliny. W karnawale Regencji kilku głupców przystroiło się w fantazyjne stroje i w rezultacie wszyscy dziś chodzimy w tych fantazyjnych strojach, chociaż straciliśmy już fantazję.

1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)