Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Twarz z przeszłości». Краткое содержание книги:

Gdy doktor Blake Hunter spotyka Casey Edwards błąkającą się po ulicach miasteczka Sweetwater, jest ona kobietą bez przeszłości. Pamięć wyparła ślady przerażających wydarzeń, jakie stały się jej udziałem przed dziesięcioma laty. Jedyne, co ma, to skrawek papieru z adresem wspaniałej posiadłości, w której mieszka jej matka.
1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 83
Перейти на страницу:

Spuścił roletę do połowy.

Siedząc przy biurku, ponownie sprawdził zapiski w swoim terminarzu wizyt. Nic.

Sędzia uważał otwarcie gabinetu w Savannah za mądre biznesowe posunięcie, ale Jason był pewien, że nikt ze znaczących obywateli miasta nie będzie chciał obnażać swojej duszy. Uległ namowom i chociaż rozum podpowiadał mu co innego, pozwolił, żeby dziadek, jak zwykle, podjął za niego decyzję. Rodzice zginęli w katastrofie małego samolotu, kiedy miał trzy lata, i odtąd sędzia ich zastępował. Jason zawsze oddawał mu pole przez szacunek. To się skończyło. Sędzia spoczywał dwa metry pod ziemią, a on był panem swojego losu. Przeprowadzka do Atlanty powinna załatwić sprawę. Och, wysoko go ceniono, przyjeżdżali do niego pacjenci z całego kraju. Pomógł wielu ludziom uwolnić się od fobii i irracjonalnych lęków i dojść do ładu ze swoim życiem. Opublikował wiele artykułów naukowych. A jednak nie był zadowolony. Potrzebował do szczęścia czegoś więcej niż tylko pracy. Nie zwierzył się z tego pragnienia nikomu oprócz sędziego.

Ciche pukanie w uchylone drzwi gabinetu wytrąciło go z zadumy.

Udał, że jest pogrążony w lekturze medycznego czasopisma, gdy rzucił: „Tak?”

Jo Ella, jego recepcjonistka, stała w progu, czekając, aż zaprosi ją do środka.

– O co chodzi, Jo Ella? – Jason zdjął okulary w metalowej oprawie i potarł skronie. Okulary były wyłącznie rekwizytem. W wieku trzydziestu trzech lat wyglądał na dwadzieścia trzy. Krótko przycięte kasztanowate włosy, niebieskie oczy i nieduży zarost nadawały Jasonowi młodzieńczy wygląd. Nienawidził tego, że nie wygląda na lekarza. Był przeciętny pod każdym względem – przeciętny wzrost, przeciętna budowa ciała.

– Telefonuje niejaki Robert Bentley. Mówi, że to pilne.

Milczał.

– Doktorze? – przynagliła go Jo Ella.

– Hm, tak, przyjmij wiadomość. – Pochylił głowę, znowu udając, że czyta.

– Zrobiłam to. Powiedział, że chodzi o sprawę życia i śmierci. – Jo Ella uśmiechnęła się, odsłaniając idealnie białe zęby.

– Czy nie jest tak za każdym razem?

– Co mam mu odpowiedzieć, doktorze?

– Połącz rozmowę. – Jason patrzył, jak Jo Ella wraca do swojego biurka. Zanim przysłała ją poprzedniego roku agencja pośrednictwa pracy, Jason obiecał Tarze Hodges, że ją zatrudni.

Tara była pełna optymizmu, jasnowłosa i krzepka, miała wszystkie cechy, którymi pogardzał u kobiet. Dopóki Jo Ella nie weszła do jego gabinetu, Tara była znakomitą kandydatką, bo ani trochę mu się nie podobała. Jo Ella okazała się jego ideałem. Zapomniał o obietnicy danej Tarze i z miejsca zatrudnił tę młodą kobietę. Kiedy po paru dniach zadzwonili z poprzedniej agencji z pretensjami, powiedział, żeby pilnowali swojego nosa, i przypomniał im, z kim mają do czynienia.

Patrzył na telefon na swoim biurku, czekając, aż Jo Ella przełączy rozmowę. Zastanawiał się, w jaki sposób ten Bentley znalazł jego prywatny numer.

Nacisnął guzik i podniósł słuchawkę. Później będzie się tym martwił.

– Doktor Dewitt – powiedział swoim najbardziej profesjonalnym tonem.

– A niech mnie – rozległ się męski głos.

– Kto mówi? – zapytał Dewitt, zirytowany tym, że ktoś mu przeszkadza.

– Robert Bentley – powtórzył mężczyzna tym samym chłodnym tonem.

– I to ma coś znaczyć? – warknął Jason do słuchawki. Nienawidził gierek. Odsunął słuchawkę od ucha, gotów rzucić ją z powrotem na widełki, i wtedy tamten podniósł głos.

– Czy nazwisko Amy Woods coś panu mówi?

Jason poczuł się tak, jakby znienacka otrzymał cios w brzuch. Zaczerpnął tchu, zanim zapytał:

– Kim pan jest i czego pan chce?

– Amy. Przypomina ją pan sobie, doktorze Dewitt?

W jednym błysku Jason zobaczył całe swoje życie. Jego plany, żeby przenieść się do Atlanty, byłyby warte tyle, co brudna woda po myciu naczyń. W ułamku sekundy przebiegła mu przez głowę myśclass="underline" Dzięki Bogu sędzia nie żyje.

– He? – zapytał. Takim tonem mówiły męty z rynsztoka, które skradały się za turystami po zmroku. Kropelki potu wystąpiły na jego górnej wardze, koszula od Pierre’a Cardina nagle stała się wilgotna.

Bentley ryknął serdecznym śmiechem.

– Nie proszę o pieniądze, Dewitt, przynajmniej jeszcze nie.

Jason wyjął chusteczkę z kieszeni na piersi i otarł twarz.

– A więc o co pan prosi? – Nienawidził swojego drżącego głosu. Zachowywał się jak mięczak. Do diabla, w tym momencie był mięczakiem.

– O pańskie usługi.

– Czy potrzebuje pan psychiatry? – Poczuł ulgę. Bentley wspomniał wcześniej o Amy.

– Niektórzy mówią, że tak. – Kolejny wybuch śmiechu.

– Albo powie mi pan, o co panu chodzi i kim pan jest, albo odłożę słuchawkę.

Pewnie, ty tchórzu, pewnie, pomyślał sam o sobie.

– Robert Bentley. Jestem dyrektorem szpitala w Sweetwater. Jedna z naszych byłych pacjentek zapisała się do pana na wizytę.

– I?

– Muszę wiedzieć na kiedy. Nazywa się Edwards.

Jason stuknął w przycisk „wstrzymaj” i zobaczył, że ręce mu się trzęsą. Nie mógł pozwolić, żeby Jo Ella zobaczyła go w takim stanie. Zwrócił się do niej przez interkom, co robił tylko wtedy, kiedy był bardzo zapracowany.

– Tak, doktorze? – zapytała Jo Ella.

– Hm, tak. Mam nową pacjentkę. Nazywa się Edwards. Kiedy jest umówiona na wizytę?

Usłyszał szelest papierów.

– Jutro rano o dziesiątej.

– Dzięki.

Otworzył szufladę biurka i chwycił fiolkę valium. Połknął dwie tabletki, zanim podniósł słuchawkę.

Odchrząknął.

– Jutro. O dziesiątej.

– Wspaniale. Teraz proszę posłuchać, i to posłuchać uważnie, bo powiem to tylko raz. Pani Edwards cierpiała na amnezję pourazową przez dziesięć lat. Nigdy nie przeszła terapii regresywnej żadnego rodzaju. Dlatego wybiera się do pana. Kiedy przebywała w szpitalu, mieliśmy to szczęście, że pracował u nas doktor Philip Macklin. – Głos umilkł na chwilę. – To nazwisko może coś panu mówi, a może nie, ale mówiło ono cholernie dużo rodzinie Woodsów. To on pozwolił pana przyjaciółce Amy opuścić szpital na specjalną weekendową przepustkę, aby mogła powiedzieć swojemu kochankowi, że jest w ciąży. Podobno nigdy nie wróciła. Jakoś nie mogę zapomnieć o tej tragicznej historii, zresztą nie mógł też zarząd Mercy.

– Rozumiem.

– Tak? A jak jasno pan to rozumie, doktorze Dewitt?

– Jak słońce. – Westchnął. – Co pan chce, żebym zrobił? – Dowie się, kim dokładnie jest ten sukinsyn, i drań pożałuje, że w ogóle podniósł słuchawkę, żeby do niego zadzwonić.

– Myślę, że powinno to być oczywiste. Z powodów, które pana nie dotyczą, chcę, aby pan mnie zapewnił, że pani Edwards nie zbliży się do przypomnienia sobie swojej przeszłości. Wydaje mi się, że gdzieś czytałem o pana metodzie leczenia pacjentów LSD-25. To by wysłało panią Edwards na wycieczkę.

– Mój Boże! Nie praktykuje się tego od lat. To skrajnie niebezpieczne.

– Myślimy podobnie, doktorze Dewitt. Sądzę, że nie muszę mówić nic więcej, a pan?

Jason poczuł skurcz żołądka. Do cholery z tym człowiekiem, zabiję go, jeśli trafi się okazja.

– Gdzie mam zdobyć LSD? Nie mogę przecież wypisać tego na zwykłą pieprzoną receptę. Jaką mam gwarancję, że będzie pan milczał? – Nienawidził siebie za zadanie tego pytania.

– Spokojnie, doktorze. Proszę się tak nie irytować. O tym też pomyślałem. Dziś wieczorem, kiedy pojedzie pan do rezydencji dziadka, dostanie pan przesyłkę. Proszę samemu otworzyć drzwi posłańcowi. Reszta powinna być prosta. Jeśli chodzi o gwarancję, może pan po prostu o niej zapomnieć. – Trzask na drugim końcu linii nie pozwolił na żadne dyskusje.

1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 83
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)