Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
2586 kroków - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

2586 kroków

Электронная книга - «2586 kroków». Краткое содержание книги:

Czternaście historii, z których wieje grozą i mrocznym nastrojem. Odliczmy więc 2586 kroków…

I krok: To jedna z najlepszych polskich antologii. Bardzo dobrze, lekko napisana, pełna świetnych pomysłów, ciekawa i świeża. Obowiązkowa rzecz na każdej półce. (Tomasz Kleta, Avatarae)

II krok: 14 opowiadań zebranych w 1 książce to 13 różnych bohaterów, 14 niesamowitych historii, 14świetnych pomysłów i kilka godzin ciekawej lektury. (Piotr 'Szarik' Iwanicki, Playback)

III krok: Najlepsze ze zbioru – tytułowe 2586 kroków i Wieczorne dzwony – to najdojrzalsze i najlepiej dopracowane opowiadania grozy, urzekające mrocznym nastrojem, bazującym na lęku przed chorobą, godne porównań do klimatów twórczości E. A. Poe. (Małgorzata Koczańska, Fahrenheit)

Dalej kroczcie sami. Opowiadanie po opowiadaniu. Może dojdziecie do Czerwonej gorączki?
1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 75
Перейти на страницу:

– Znałem dobrze język polski, w młodości kilkanaście lat spędziłem w Gdańsku – odparował. – Chodziłem do szkoły z Polakami. Zresztą, wielu gdańszczan tak nie do końca wiedziało, jakiej są narodowości.

Milczałem przez chwilę, szukając luk. Już wcześniej słyszałem, że chorzy umysłowo potrafią być bardzo przekonujący…

– A niby po co Guderianowi byłaby potrzebna taka mistyfikacja? Powiesić Michalskiego – rozumiem, zamęczyć z czystej niemieckiej Schadenfreude, rozstrzelać. Ale po co pakować swojego agenta do polskiego sztabu generalnego w chwili, gdy wojna jest przegrana i nie ma żadnych szans na zwycięstwo?

– Część wojsk niemieckich i francuskich ewakuowała się przez port w Dunkierce na Wyspy Brytyjskie. Guderian wiedział o tym i liczył, że wcześniej czy później dojdzie do wojny z Wielką Brytanią albo Polska tak się uwikła na froncie wschodnim, że będzie można uderzyć z Włoch od południa, z północy dokonać desantu, otworzyć drugi front i… Wtedy, jako niemiecka wtyczka w polskim sztabie, mógłbym oddać nieocenione usługi swojej ojczyźnie. – Wyprężył pierś, a w jego oczach błysnęła duma.

– Tylko Churchill nie był taki głupi, by zadzierać z Polakami. Szczególnie po tym, jak na Londyn spadła ta bomba, która nie wybuchła. Internował wszystkich uchodźców, a potem podjął rozmowy pokojowe, więc w końcu nie doszło do desantu na Wyspy Brytyjskie.

– Tak więc nie mogłem im szkodzić, zwłaszcza że wojna na zachodnim theatrum się skończyła, a mnie wysłano na front wschodni. To co miałem robić? Przyznać się i iść do piachu, jak Michalski? Byłem oficerem, trwała wojna, walczyłem z bolszewikami. Może i po stronie Polaków, ale realizowałem plan naszego führera – ostateczne zniszczenie Związku Radzieckiego. Doszedłem do Irkucka, zanim mnie odwołano. Potem były misje w interesach Ligi Morskiej i Kolonialnej, wojna z Japończykami i francuskimi odwetowcami o Wietnam, korpus ekspedycyjny i tłumienie komunistycznej rewolty w Chinach, przewrót socjalistyczny w Etiopii… Jeździłem po całym świecie, gasząc nieustanne pożary. Aż starość dopadła mnie w Palestynie. Tam przynajmniej robota była taka, jaką sobie wymarzyłem: broniłem Palestyńczyków przed pogromami, polowałem na żydowskich terrorystów i pilnowałem, żeby nie zbudowali tam swojego wymarzonego Izraela. Robiłem to, co Hitler kazał, tyle tylko, że w polskim mundurze. A teraz… Cóż, Murzyn zrobił swoje, powinni pozwolić mi odejść. – Wpatrzył się apatycznie w przestrzeń.

– Mówi pan całkiem przekonująco. – Uśmiechnąłem się niepewnie. – Ale ta historia jest zupełnie nieprawdopodobna. Przecież to by się z miejsca rypło…

– Niby jak? W kotle nad Renem zginęła większość oficerów sztabowych Armii Poznań, generał Kutrzeba poległ, gdy próbował wyprowadzić oddziały z potrzasku. Resztę wymordowało SS. Nie przeżył nikt, z kim Michalski współpracował. A ja trafiłem na front wschodni, między ludzi, którzy kończyli inne uczelnie, tam nikt nie znał Michalskiego. I poradziłem sobie.

– Hm.

– Nie wierzysz mi – westchnął starzec. – Można sprawdzić. Moja metryka znajduje się w archiwach Koblencji, są zdjęcia ze szkoły, a generał Pawluk może zlecić badanie DNA. W Koblencji żyją moi krewni. Siostrzeniec i jego rodzina. Sprawdziłem.

– No dobra, wyślę maila, poproszę wujka, niech wydeleguje jakiegoś swojego agenta, można wykonać testy i przejrzeć archiwa. Zobaczy pan, że żaden Michalski nie figuruje w ich księgach…

– O żesz kurde! – Staruszek naprawdę się zdenerwował. – Czyś ty, chłopcze, zgłupiał? Jaki Michalski, ile razy mam powtarzać, że do piachu poszedł. Ile razy mam powtarzać, że jestem Niemcem?!

– I jak niby pan się nazywa?

– Kloss. Hans Kloss.

***

Spotkałem go ponownie po obiedzie. Stał w zadumie, patrząc na kaczki pływające po stawie. Podszedłem.

– Ach, to ty – mruknął.

– Słabo znam historię drugiej wojny światowej – powiedziałem. – Ale zastanawiała mnie zawsze głupota i sztuczność opisywanej w podręcznikach strategii agresywnego przejęcia.

– Chodzi ci o doktrynę wojenną z 1939 roku – westchnął. – I co o tym sądzisz?

– Propagandowy kit.

Spojrzał na mnie, uśmiechając się lekko.

– Tak. Masz rację. Przeszkolić armię, ale nie produkować broni, nie inwestować w rozwijanie technik jej wytwarzania, nie inwestować nawet w infrastrukturę obronną… Niech zbrojenia odwali za nas przeciwnik, niech zarżnie gospodarkę, budując tysiące czołgów i samolotów. My siedzimy z założonymi rękami do ostatniego tygodnia. Uderzymy w przededniu wojny, przechwytując całe jego wyposażenie i zapasy strategiczne, podciągnięte na tereny przygraniczne. Nie sądzisz, że to śmiertelnie niebezpieczne? A jeśli pomylimy się o tydzień?

– Pewne ryzyko w tym jest – zgodziłem się. – I dlatego zawsze wydawało mi się, że to blef…

Milczał, a potem zapalił papierosa i zaciągnął się.

– Nie pomyślałeś nigdy, że prawda skrywa się jeszcze głębiej? Że wypadki z września 1939 są bardziej złożone niż ci się wydaje, a tajemnica posiada nie tylko drugie dno, ale jeszcze trzecie?

– To wiem. Udawali, że nic nie robią, ale zbudowali reaktor atomowy i wyprodukowali trzy bomby. Ta, którą zrzucili na Londyn, nie wybuchła…

Westchnął i strząsnął popiół.

– Nie było żadnej doktryny agresywnego przejęcia – powiedział. – Polska w żaden sposób nie przygotowała się do wojny. Owszem, odbywały się ćwiczenia, ale w gruncie rzeczy to wszystko była prowizorka. Broni atomowej też nie było…

– To co wybuchło w Berlinie, a potem w Moskwie? – zdumiałem się.

Popatrzył mi prosto w oczy.

– Mogę ci sprzedać jedną informację – powiedział. – Ale cena będzie wysoka.

– Nie mam pieniędzy…

– Nie o to mi chodzi. – Pokręcił głową. – Forsy mam jak lodu… Skończyłem dziewięćdziesiąt siedem lat. Wedle tego, co mówi lekarz, zostanę tu na zawsze. – Klepnął dłonią ławkę. – A ja chcę wrócić do domu. Do Koblencji.

– Jak mnie wypuszczą, mam przysłać drabinkę linową w chlebusiu? – zakpiłem.

– Nie. Masz po mnie wrócić z komandosami. Zdobyć ten kurnik i ewakuować mnie stąd. Do Niemiec.

– Jakimi komandosami?

– Burymi – parsknął. – Nie macie na Ukrainie komandosów? Takich kolesiów w mundurach, którzy skaczą na spadochronach?

– A jak mam sprawić, żeby mnie posłuchali? Wujka mam poprosić?

– Tak. Informacja, którą ci podam, wystarczy, żebyś dostał… Jak się nazywa wasze najwyższe odznaczenie?

– Order świętego Włodzimierza – wyjaśniłem.

– No więc wujaszek przypnie ci to na piersi.

– Kiedy?

– Za tydzień. – Uśmiechnął się pod nosem. – Jeśli się, oczywiście, postarasz.

Zamyśliłem się.

– Co tak dumasz? – rozeźlił się.

– Zastanawiam się nad wagą pańskich słów. I usiłuję odgadnąć, co też to może być. Jest pan jednym z szefów polskiego sztabu generalnego, więc z pewnością miał pan dostęp do różnych ściśle tajnych informacji – ciągnąłem, widząc błysk zainteresowania w jego oku. – Jednak co władzom w Kijowie przyjdzie z tego, że poznają jakiś polski plan strategiczny? Choćby nie wiem, jak tajny. Załóżmy, że Polska planuje uderzyć na Rosję lub na Niemcy. Nie wiem zupełnie po co, ale co to obchodzi sztabowców z Kijowa? Będą musieli wystawić kontyngent, więc sojusznik i tak powiadomi ich z wyprzedzeniem. Chyba że ma to być operacja przeciw Ukrainie. – Zawahałem się na chwilę. – Ale wtedy i tak niewiele im to da. Nie spodobały się wam nasze taksówki z wyrzutniami rakiet, ale to przecież nie powód do wojny. Może zbudowaliście jakąś nową broń, ale szczegóły konstrukcyjne są z pewnością na tyle złożone, że ich wyjaśnienie zajęłoby panu całe tygodnie, a ja i tak nie zapamiętam… Stacjonował pan w Palestynie… A może odnaleźliście Arkę Przymierza?

– Jeszcze nie, aczkolwiek poszukiwania trwają. – Puścił do mnie oko. – Jak myślisz, co przesądziło o wygraniu II wojny światowej właśnie przez Polskę? Na zachodzie był Wehrmacht, o jedną trzecią liczniejszy niż ich armia i dużo lepiej wyposażony. Na wschodzie Sowieci wystawili kilkadziesiąt dywizji, a czołgów mieli kilkanaście tysięcy.

– Na Ukrainie po dwudziestu latach rządów czerwonych każdy okupant musiał być traktowany jako z dawna wyśniony wyzwoliciel.

– Wojna zaczęła się na zachodnim froncie… Ale faktycznie, są pewne analogie.

– Wyeliminowanie ośrodków decyzyjnych. – Strzeliłem pomysłem. – Gdyby przeżył Hitler i jego dowódcy, gdyby działało politbiuro… Uderzenia Polaków zawsze wiązały się z likwidacją sztabów. W takim przypadku kraj zachowywał się jak kurczak z uciętą głową.

– Słusznie.

– Metoda eliminacji była bardzo prosta: walizkowe bomby atomowe.

– Nieczęsto bywałem w Warszawie. – Wyjął z paczki nowego papierosa i popatrzył w niebo. – Ale sam rozumiesz, nawyki… Próbowałem coś przewąchać, coś, co mogłoby się kiedyś przydać nam, Niemcom. A gdyby jeszcze udało się podwędzić tę nową broń lub choćby poznać szczegóły konstrukcji. I wiesz, co odkryłem? Popatrzyłem na niego zainteresowany.

1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 75
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)