CCzas Wiedźm
- Автор: Дяченко Марина и Сергей
- Язык: польский
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «CCzas Wiedźm». Краткое содержание книги:
Zbyt nierówne siły. Koniec z tułaczką Iwgi; wiedźmy wspólnie wykończą inkwizytora i zabiorą ją ze sobą.
Z ciemnego kłębka nad leżącym inkwizytorem wysunęła się skręcona ręka. Na oślep przecięła powietrze - na pierwszy rzut oka na oślep. Napór wiedźm podwoił się, ręka szarpnęła się - ale zakończyła swoje dzieło, ciachnęła znowu powietrze i Iwga znowu - nie wzrokiem - zdołała zobaczyć rozmyte kontury złożonego znaku, a przyjrzawszy się mu, cofnęła, jakby uderzoną pięścią w szczękę.
Wiedźmy cofnęły się również. Czarny kłębek rozplatał się.
„Oj, Iwgo, żebym tak ja miał twoje problemy...”
Klaudiusz Starż podnosił się.
„Wczoraj cały dzień zajmowałem się torturowaniem kobiet”.
Podnosił się, podnosił, pokonywał wznowiony napór, podnosił się jak umarły z grobu.
„Dlaczego na wędlinach zawsze rysują uśmiechniętą świnkę?”
Starż wyprostował się.
Iwga znowu nie oczami zobaczyła, jak jego łokcie rozsuwają elastyczny, jakby gumowy pierścień, przegrodę. Jak nowa seria pięciu igieł wbija się w rozmazaną zasłonę - i odbija się, a za nią leci wachlarz jasnożółtych iskier...
Jedna z tych strasznych kobiet w milczeniu upadła na podłogę. Druga chwyciła się za twarz, jakby chcąc wydrapać sobie oczy, trzy pozostałe zamarły, wyrzuciwszy ręce w obronnym geście i wtedy jedna z tych trzech, które od początku nie wtrącały się do potyczki...
- Starż!
Inkwizytor zdążył uskoczyć. Wystrzał zabrzmiał nad wyraz nieśmiało, ciężka kobieta, która przeskoczyła przez leżącą na podłodze Iwgę, nagle znalazła się w samym środku potyczki. Czarne splątane włosy leżały na jej ramionach. Czarne z siwizną.
- Odstępczyni - przez zęby wycedziła jedna z wiedźm.
Kobieta z rozwichrzonymi włosami uniosła ręce:
- Odstępczynie - to wy! Wyście zniszczyły swój Teatr... przeklinam was. Odejdźcie z przekleństwem Heleny Torki - i żyjcie... wiecznie!
Ta, trzymająca pistolet w ręku, wystrzeliła trzykrotnie. Torka nie upadła.
- Rina, miałam cię za córkę. Sanija, zawsze byłaś tancerką bez talentu, inicjacja ci nie pomoże. Dona, wzięłam cię z przytułku. Klica...
Dwa strzały, skończyły się naboje. Strzelająca dziewczyna ze szlochem cisnęła pistoletem w Torkę, która ciągle nie zamierzała upaść.
- Wybrałyście swoją drogę, moje drogie dzieci. Żyjcie z macierzyńskim przekleństwem.
- Nasza matka to nienarodzona królowa matka! - pisnęła najmłodsza z wiedźm.
Miała jakieś czternaście lat.
Nastąpiło uderzenie. Jak pałką w głowę, Iwga znowu upadła, chwytając powietrze szeroko otwartymi ustami. Dziewczyna, która krzyczała o nienarodzonej matce, upadła bez jednego dźwięku; ta, która oskarżała Torkę o odstępstwo, zasyczała przez zęby jak zraniona żmija. Starż stał, oparty o ścianę, przykrywszy swoją wolą jednocześnie wszystkie wiedźmy - młode i stare, „aktywne” i „głuche”. Nawet Helena Torka zachwiała się.
- Nie ruszać się z miejsca! Inkwizycja!..
Nareszcie, pomyślała Iwga, czując jak odpływa jej świadomość.
Krzyk. Ból głowy; te dziewczynę, która strzelała, wloką za włosy. Dziesiątka wypasionych bysiów... I drugi inkwizytor, ten z żółtą twarzą. Wiedźmy... Wysoki śpiew w uszach, jakby komarze brzęczenie...
Helena Torka ciągle jeszcze nie padała. Jej ciemna suknia zrobiła się czarna i łąkowa na piersi.
- ... staruszce taką... przysługę... Nie ośmieliłam się myśleć, że moim stosem będzie...
- Heleno...
- Proszę, Klaudiuszu, bardzo chcę.. Moja ostatnia... jeśli woli pan tak myśleć... wola...
Wtedy Iwga straciła przytomność. Ostatecznie.
* * *
„Każda istota ma swe przeznaczenie. Bezsensownym jest tylko człek; dążąc do duchowego komfortu, człowiek wymyśla sobie sens i dlatego odtrąca wiedźmę. Wiedźma jest ucieleśnieniem bezsensu, jest wolna aż do absurdu, jest zaskakująca i żywiołowa, jest nieprzewidywalna... Wiedźma nie zna miłości ani przywiązania - nie można jej przywiązać, można ją tylko zabić... Ludzkość bez wiedźm przypominałaby dziecko pozbawione niespodziewanych dziecinnych odruchów, skostniałego racjonalistę i cynika. Ludzkość zaś, dająca wiedźmom wolność, przypominałaby dziecię zacofane umysłowo, ani na sekundę nie potrafiące się skoncentrować, majtające się w ciągle zmieniających się kaprysach...
Zapytacie, czy wiedźmy potrzebują władzy nad światem? Roześmieję się wam w twarz: wiedźmy nie wiedzą, co to władza. Władza jest batem nie tylko na poddanych, ale i na władców; wiedźmy, z woli losu żyjące w ludzkim ciele, są przygniecione samą jego obecnością. Wiedźmy są uciskane, wiedźmy są
dotknięte tym, że żyją wśród ludzi; nasz świat jest im obcy. Dlatego tak żywotne są ich obyczaje... dążenie wiedźm do szkodzenia otoczeniu. Jeden pusty świat dla jednej wiedźmy, oto warunki, w jakich mogłyby żyć
komfortowo...
... Ziemia stałaby się pustynią pod zwałami ruin, gdyby potrafiły wiedźmy chcieć jednej rzeczy. Na szczęście, każda wspólnota jest przymusem...
Zapytacie, czy ma rację nieznany autor słynnych „Wyznań os”? Czy to prawda, że rozdzielone stado wiedźm staje się żelazną armią os, gdy tylko narodzi się królowa matka?
Nie będziemy cofali się do historii. Zdejmijmy pokrywę pszczelego ula i zapytajmy siebie, po co istnieje i jak często pojawia się na świecie pszczela matka? I zapytamy siebie: a czy jest zdolny do przeżycia gatunek, jeśli jego matka rodzi się raz na pół tysiąca lat?”
Bezszelestnie otworzyły się drzwi. Iwga uniosła głowę - gwałtowny ruch spowodował, że świat dookoła kiwnął się i popłynął. Z gabinetu wyszedł żółtolicy inkwizytor, ten który dowodził w płonącym teatrze... inkwizytor nie był zły. A innych emocji Iwga nie analizowała: nie jest zły - to i dobrze...
Zadziwiające, jak serce złowieszczej Inkwizycji przypomina zwyczajne biuro. Zdyscyplinowane i nieźle wyposażone, ale biuro; a ona przez całe życie bała się tu trafić. Teraz siedzi na kanapie i trzyma na kolanach ciężką księgę.
Przez jakiś czas w sekretariacie było cicho. Potem wyszedł lekarz; sekretarz, na którego obliczu leżało błękitnawe odbicie włączonego monitora, pytająco zajrzał mu w oczy. Lekarz skinął głową.
Iwga poruszyła się na kanapie:
- Może ja... mogę wejść?
- Nie była pani wzywana - oświadczył ozięble sekretarz. Potem zawahał się i dodał ugodowo: - Nie powinna pani tam wchodzić. Tam jest dochodzeniowy gift, wiedźmom się on nie podoba.
- Mężczyźni tak rzadko zastanawiają się nad tym, co się podoba wiedźmom - odparła bez lęku Iwga - że aż przyjemnie tak raz na jakiś czas poczuć troskę o swoją osobę.
Z przyjemnością patrzyła na zmieszaną gębę sekretarza.
- Mężczyźni w ogóle rzadko się zastanawiają - odezwał się komunikator na biurku. - Iwgo, bądź taka uprzejma, poczekaj jeszcze kwadransik.
Teraz pewnie ona ma zmieszaną gębę. Jakoś nie pomyślała, Że każde słowo wypowiedziane w sekretariacie słychać w gabinecie. Pomszczony sekretarz obrzucił ją ironicznym spojrzeniem; Iwga westchnęła i wróciła do otwartej księgi.
„... Słusznie zaoponujecie: wiedźmy nie mają potomstwa. To znaczy, oczywiście, wiedźmy miewają dzieci, najczęściej dziewczynki - jednakże procent małych wiedźmeczek wśród córek dorosłych wiedźm jest dokładnie taki sam, jak w całej populacji. Dlaczego pogłowie wiedźm przez cały czas jest niezmienne? Właściwiej byłoby tak: dlaczego niespodziewany wzrost ich liczebności przeplata się z jej spadkiem, z czasami, kiedy wiedźma staje się niesłychaną rzadkością, a zainicjowana wiedźma - wręcz reliktem? Dlaczego okresy burz i wstrząsów, wojen i katastrof przechodzą w ciszę, kiedy nawet sztuka, rzemiosło zapadają w senną upadłość? Zrozumieć to jest tak samo trudno, jak wyjaśnić pierwszoklasiście, dlaczego nawet w najgorszą zimę mróz przeplata się z odwilżą...”